Jak uciszyć krytyka, który atakuje Twoje ciało i seksualność?

Pewnie chcesz się czuć dobrze w sypialni, pozwolić sobie na spontaniczność, być blisko z Twoim partnerem czy partnerką. Krytyka w głowie psuje całą zabawę. Ale ta krytyka pojawia się prawdopodobnie nie tylko w sypialni, tylko po prostu na co dzień. Tak częsta i oczywista, że aż przezroczysta… Może popsuć Ci jakąś ważną uroczystą chwilę, np. ślub siostry, lub fajną randkę, gdy zaczynasz wątpić w to, że jesteś wystarczająco ładna i atrakcyjna. Podcina skrzydła, sprawia, że opuszczają Cię luz i romantyczny nastrój a zaczyna się stres, nerwówka, sprawdzanie czy dobrze wyglądasz, zastanawianie się co inni pomyślą. Nakręca się spirala nieprzyjemnych emocji.

Jak to zrobić opowiadałam dziś w czasie lajwu (który przez pomyłkę zrobiłam na swoim prywatnym profilu zamiast na FP, za co przepraszam:)

Jak krytyka skutecznie uciszyć? Ile to zajmuje?

Przypuszczam, że ten głos gadał w Twojej głowie długo. Pewnie od dzieciństwa. Co krytykował? Może przejawy Twojej spontaniczności, pomysły, może emocje i ciało. Wyłączenie go będzie procesem, ale jest możliwe. Nie ucichnie od razu, potrzebujesz więc sukcesywnie dzień po dniu zmieniać krzywdzące słowa na takie, które Cię wzmocnią.

Na Kursie Akceptacji Ciała z kobietami mamy mantry, którymi zastępujemy krytykę. Jedną z nich jest pieśń Ciało moim domem. Zamiast puszczać w głowie zdartą płytę krytyki, naprawdę coś sobie zaśpiewaj. Ja proponuję akurat Ciało moim domem, ale może masz swoją pozytywną piosenkę. Śpiewanie, nawet takie tylko w głowie, pomaga przenieść skupienie na coś innego. Ważne, aby tekst był pozytywny. A najlepiej gdyby był przeciwwagą do krytyki, którą masz w zwyczaju sobie serwować.

Drugą mantrą, jaką stosujemy, jest zdanie: Mogę taka być. Odkrywasz nagle, że masz niedogolone nogi, że zepsuła Ci się fryzura albo że przytyłaś? W porządku, możesz taka być. Potem zajmiesz się goleniem, poprawianiem itp., ale w tej chwili dajesz sobie przyzwolenie na bycie nieidealną, na bycie… sobą. Na mnie to działa. 🙂 Na kobiety z kursu – też. 🙂

Czy jeśli przestanę krytykować siebie, to będzie mi się chciało dbać o siebie?

Krytyka jest tak typowa, że aż przezroczysta, więc trzeba zacząć ją zauważać. I za każdym razem konsekwentnie ją zmieniać. Jeśli umiesz krytykować siebie, to pewnie umiesz też wspierać siebie. Włącz życzliwość, skrajną życzliwość. Śmiało. Niektóre osoby się boją, że jak przestaną krytykować siebie, to przestaną robić dla siebie coś dobrego. A tymczasem dużo dobrych rzeczy można robić z pozycji wspierania siebie. Krytykowanie może na krótką metę działa, ale na dłuższą metę nasyca umysł negatywnymi treściami, które podcinają skrzydła i ograniczają. Możesz stracić pewność siebie, także w łóżku, możesz zacząć myśleć o ciele jako o wrogu, możesz ukrywać się pod kołdrą czy prześcieradłem, bo tak skrytykowane zostało Twoje ciało. Bać się nagości, bać się też ładnie wyglądać, bo ten ładny wygląd ciągle się wydaje „za mało ładny”. Warto zobaczyć, co się pojawi: jakie emocje, jakie motywacje, kiedy zastępujesz krytykę zrozumieniem i wsparciem. Być może okaże się, że dbanie o siebie pojawi się dopiero wtedy, kiedy zaprzestaniesz krytyki. No i mało która osoba ma ochotę na seks właśnie po tym, gdy została skrytykowana. 🙂

Od życzliwości dla siebie do flirtu i seksu z drugą osobą – jak to działa?

Zacznij napełniać się życzliwością. Znajdź chociaż jedną rzecz, która Ci się w Tobie podoba i powtarzaj to sobie przez cały dzień. Skoro sto razy dziennie potrafisz się skrytykować za to, że masz np. grube uda, to odpuść już te uda i sto razy pochwal się za to, że masz ładne oczy, gęste rzęsy czy śliczny uśmiech, który rozświetla Twoją twarz. Poczujesz się lepiej. Pewniej. Swobodniej. Radośniej. A to sprzyja flirtom, żartom, zauważaniu dobrych stron, cieszeniu się życiem. Radosna osoba to ktoś, kto ma magnetyczną energię. Uśmiech jest sexy. Kiedy się śmiejesz, żartujesz, jesteś swobodna i rozluźniasz się, zaczynasz się czuć bezpiecznie. A to właśnie poczucie bezpieczeństwa sprawia, że w ogóle zaczynamy mieć ochotę na bliskość, na odsłonięcie się, usłyszenie potrzeb swoich i drugiej osoby – oraz na seks. Im lepiej się czujesz, bardziej bezpieczna, pewna siebie, rozluźniona – tym łatwiej poczuć pożądanie, podniecenie. Lęk i napięcie to emocje które zachęcają do ucieczki, a nie do flirtu i seksu. 🙂

Mała niespodzianka…

Jeśli ten temat Cię interesuje, to zapraszam Cię na wyzwanie, które startuje we wtorek 7 maja Moje Ukochane Ciało – w grupie kobiet będziemy robić specjalne praktyki, aby poczuć swobodę bycia sobą, aby docenić siebie i swoje ciało, aby się poczuć lepiej w ciele, mieć radość z tego, że się jest na świcie. Na wyzwanie można się zapisać już dziś, będzie omawiane w grupie Klub Uniesionych Spódnic. Przez 3 dni będziemy przestawiać swój fokus z krytyki na docenianie, tak aby czuć się w ciele bezpieczniej i mieć więcej ochoty na przyjemności, na bliskość z drugą osobą, na flirt i seks.

Zapisz się na wyzwanie! To będą 3 dni świetnej zabawy.

Mam też dla Ciebie specjalną propozycję – oprócz wyzwania, które jest już od wtorku przez 3 dni, mam też cały miesięczny kurs. Kurs Akceptacji Ciała online, który pozwoli Ci przepracować Twoją relację z ciałem i zyskać więcej pewności siebie, pozytywnego nastawienia, poczucia, że z takim ciałem, jakie masz, możesz spełnić te marzenia i zrealizować te potrzeby, które masz. Więc jeśli chcesz więcej już teraz, możesz kupić dostęp do kursu, który jest absolutnie niepowtarzalny, bo robię go w niewielkiej grupie, więc masz ze mną osobisty kontakt i trwożliwość sesji 1/1. Kurs jest moim pierwszym razem, trochę eksperymentem, wiec cena jest również niewysoka i niepowtarzalna!

Wypoczęłaś w święta? Wypocząłeś?:)
Dla niektórych święta nie są żadnym wypoczynkiem, a przed nami zaraz majówka… postanowiłam więc zrobić krótki live o wypoczynku i pokazać, jak można wypocząć na Błogokręgu i we własnej sypialni… niekoniecznie śpiąc.:P

Przekonałam się, że jest coś, co sprawia, że można doświadczyć cudownego relaksu, zapomnieć o wszystkim – zadaniach, troskach i ciemnych stronach życia, coś, co daje absolutny reset. Tym czymś jest doświadczanie przyjemności, błogości i zachwytu.

Stan błogości pewnie można sobie zorganizować na kilka sposobów, ale ja się ograniczę do pokazania dwóch.

Jedno i drugie wiąże się z tym, aby wypoczynek zorganizować.

Może Ci się wydawać, że świetnie wypoczniesz leżąc na kanapie i oglądając serial. Albo skrolując fejsa, instagram lub yt. To może dać pewien rodzaj wytchnienia. Ale to nie jest błogość i absolutnie rozluźnienie, które mam na myśli. W każdym razie gdy sama zajmuję się takim rodzajem „wypoczywania”, to często po wszystkim czuję się zniechęcona… widzę, że minęły 2 godziny, że w tym czasie nie obejrzałam dobrego filmu (a w kinie jest to możliwe), że z nikim naprawdę nie porozmawiałam (tak jak to jest możliwe twarzą w twarz czy przez telefon), w moim ciele nie wytworzyły się endorfiny (jak np. podczas pływania czy innej aktywności fizycznej) i nie mam energii. Jestem jak dętka i zirytowana, że tracę czas. Na dodatek umysł jest zmęczony i przeładowany dziesiątkami wiadomości. To powoduje rozkojarzenie, przytłoczenie i zmęczenie. I z błogością nie ma nic wspólnego, raczej jest to zabijanie czasu.

Wiem, że nie jestem jedna jedyna. Część z nas łudzi się, że wypocznie „przy internecie”, a część nie umie wypoczywać w ogóle, bo przecież „nie mogę siedzieć i nic nie robić”.

Wspaniale!

Na Błogokręgu możesz zobaczyć i nauczyć się tego, jak skupienie na fizycznej, cielesnej przyjemności przynosi bardzo głęboki relaks. To się dzieje, kiedy po prostu czujesz (zamiast myśleć, analizować, planować itp.). Na taki seans czucia zapraszam już w tę sobotę o g. 18.00 do Wrocławia. To będą 4 godziny boskiej przyjemności! Tego nie musisz organizować, wystarczy, że dołączysz do nas.:)

Coś podobnego jest możliwe w łóżku… nie mam tutaj na myśli tylko klasycznego stosunku, ale wszystkie pieszczoty, które powodują, że myśli wyparowują z głowy jedna po drugiej i zostaje tylko „O, tak! Właśnie tak!”:D Więc o tym opowiem w czasie lajwu jutro o g. 11.00 na fp Seksualności Kobiet. Jeśli masz pytania, jak odpocząć w seksie lub wiesz, że są takie rzeczy, które nie dają Ci się rozluźnić w sypialni – napisz mi o tym w komentarzach. Jutro się do tego odniosę.:)

Jutro zajdziesz tutaj także zapis z lajwu i podpowiedzi, jak to zrobić, aby naprawdę odpocząć w seksie. 🙂

Odpocznij sobie! „Ale jak?!”

W skrócie:

  1. Daj wysoki priorytet dla odpoczynku. Nie tylko praca i robienie mają w życiu sens. Odpoczywanie to nie jest egoizm ani lenistwo. Odpoczywanie to konieczny warunek, aby mieć siłę do życia i czuć szczęście…
  2. Możesz odpocząć w seksie lub byciu z ludźmi – szczególnie, kiedy zanurzysz się w fizyczną przyjemność i opróżnisz głowę z natrętnych myśli, niepokoju i planowania.
  3. Jeśli nie możesz się skupić na seksie i przyjemności, możesz zacząć ćwiczyć skupianie uwagi na czymś innym – np. medytacji jedzenia ciastka z kremem – o czym mówiłam na lajwie. 🙂 A potem tę umiejętność przeniesiesz do seksu.
  4. Możesz się uczyć wypoczywać, zanurzając się w zmysłowej przyjemności – niekoniecznie podczas stosunku – ale podczas masażu, przytulania, głaskania – czego możesz doświadczyć na Błogokręgu i gdy się tego nauczysz na Błogokręgu, możesz to przenieść do własnej sypialni.
  5. Fizyczna przyjemność, błogość bycia z ludźmi, blisko, w dotyku, czułości (niekoniecznie seksie, ale też podczas seksu) może dać Ci taki reset, takie rozluźnienie i jednocześnie naładowanie baterii, że zachce Ci się żyć! Bliskość i fizyczna przyjemność moim zdaniem dają o wiele większe odprężenie niż zaleganie na kapanie i skrolowanie internetu. 🙂 A że czasem nie chce Ci wstać sprzed telewizora? Co zrobić, żeby jednak doświadczyć błogości, a nie tylko zabijania czasu? Opowiadam o tym w tym lajwie, którego nagranie widzisz powyżej.:)

Wiem, że nie każdy potrafi odpoczywać. Czasem ktoś boi się seksu jako wielkiej roboty, wysiłku, starania się, a tymczasem seks wspaniale ładuje baterie, przynosi uzdrowienie i daje chęć do życia.

IDEA
MAMA Gathering to pierwszy w Polsce plenerowy festiwal dedykowany Kobietom: przestrzeń rozwoju, podnoszenia świadomości, relaksu, uzdrawiania i zasilania. Wydarzenie, łączące elementy specjalistycznej konferencji ze sprzyjającą budowaniu społeczności atmosferą wakacyjnego festiwalu o bogatym harmonogramie zajęć grupowych, atrakcji artystycznych oraz sesji indywidualnych.

MAMA DLA WSZYSTKICH KOBIET!
MAMA Gathering jest dla wszystkich Kobiet – nie tylko MAM. Pierwsza edycja poświęcona była MOCY KOBIET – sile, którą uzyskujemy z dzielenia się wiedzą, wsparciem i przekazywanym między sobą doświadczeniem, sile solidarności i kreacji.

MAMA Gathering powstało jako koncept przestrzeni, w której każda Kobieta – niezależnie od etapu w życiu – może skupić się na własnych potrzebach, rozwoju, odpoczynku i regeneracji. Naszym priorytetem jest zatem ułatwienie dostępu do pełnego skorzystania z wydarzenia Kobietom, które obecnie doświadczają uroków macierzyństwa. MAMA Gathering to miejsce i czas, w którym pomagamy Kobietom odzyskać własną przestrzeń i złapać balans, a także wymienić doświadczenia w gronie przeżywającym podobne perypetie.

PONAD 150 WYDARZEŃ
I 70 PROWADZĄCYCH
4 DNI

MAMA Gathering jest inicjatywą stworzoną przez Kobiety – dla Kobiet, niemniej zachęcamy do przyjazdu z osobami towarzyszącymi, parterami, przyjaciółmi. Dla nich także mamy szereg propozycji w strefie wydarzeń otwartych.

Holistyczne zdrowie, edukacja i wsparcie okołoporodowe, seksualność, relacje, komunikacja bez przemocy – kluczowe zagadnienia dla budowania podstaw nowych świadomych podstaw w stosunku do siebie i świata. W zeszłym roku postawiłyśmy wysoko poprzeczkę, a druga edycja kroi się jeszcze bardziej imponująco! Wśród prowadzących też znajdzie się kilku fantastycznych Mężczyzn pracujących w bliskich nam rejonach.

W tym roku sektor zajęć OPENzone, PAPAzone i KIDSzone będzie o wiele obszerniejszy – spokojnie możecie planować przyjazd całą ekipą / rodziną!

Więcej informacji i karnety na wydarzenie znajdziesz tutaj: https://mamagathering.pl/

Piszę to zdanie trochę przewrotnie, bo wiem, że nie każda_y czuje potrzebę, aby uprawiać seks.:) Ale piszę to z pełną świadomością, aby odwrócić powiedzenie: „Lepiej to robić, niż o tym mówić”. Uważam, że ono naprawdę może przysporzyć ludziom problemów. Ono zamyka usta. Odbiera pewność siebie. Każe milczeć nawet wtedy, gdy trzeba krzyczeć! Może prowadzić do sytuacji pełnych przemocy i nieporozumień, bo przecież, jeśli się mówi „nie”, to tak, jakby się rozmawiało o seksie… To może już lepiej zamknąć oczy i przeczekać, niż się odezwać? Tak, wiem, że to skrajna sytuacja, ale piszę o tym, bo słyszałam i o takich przypadkach.

A ja po prostu chcę pokazać absurd przekonania, że o seksie nie powinno się rozmawiać. Jeśli tak uważamy, przestajemy rozmawiać o czymkolwiek, co komuś może się z seksem kojarzyć. Pozostają tylko świńskie dowcipy (bo to tylko żart!) oraz aluzje (no bo przecież to Tobie się kojarzy!).

Czy faktycznie lepiej to robić?

Czy jeśli lubisz tańczyć, to nie możesz o tym mówić? Bo lepiej jest to robić? No jasne, że jest różnica! Ale jako osoba, która kocha taniec, wiem, że lubię też o nim mówić, słuchać, czytać. Lubię czuć się częścią społeczności. Może być to społeczność taneczna, tangowa czy wielbicieli muzyki elektro. I czy to nie jest radość, spotkać na imprezie kogoś, kto tak samo jak Ty lubi ten sam zespół, tę samą płytę, tę samą piosenkę? I po prostu o tym porozmawiać? Nie wiem, jak Ty, ale ja długie godziny spędziłam na rozmawianiu o muzyce. I nie zaszkodziło to bynajmniej w jej słuchaniu czy też tańczeniu do niej. Jeśli o czymś rozmawiasz, to po prostu zaczynasz to lepiej rozumieć, uczysz się od innych o tym, uczysz się dzięki ich wrażliwości i dzięki ich odmiennemu od Twojego punktowi widzenia.

Dlaczego więc z seksem i seksualnością miałoby być inaczej?

Dlaczego o wszystkim można porozmawiać, a o tym akurat nie?
Dlaczego możemy rozmawiać o gotowaniu, dlaczego możemy pójść na kurs gotowania, oglądać kucharzy w telewizji, a nawet iść do szkoły gastronomicznej, a o seksie trzeba milczeć? Rzekłabym, że jednak dziedzina seksualności, związków i kontaktu z drugim człowiekiem jest bardziej złożona niż zrobienie naleśników. Dlaczego, jak chcesz pierwszy raz w życiu zrobić naleśniki, to tato czy mama powiedzą Ci, jak to się robi, a jeśli nie potrafią, podadzą Ci książkę kucharską, zadzwonią do babci albo znajdą przepis w internecie? Dlaczego, jak chcesz dowiedzieć się czegoś o seksie, to rodzice zazwyczaj zaczynają milczeć? Seks, podobnie jak jedzenie, jest ludzką potrzebą. Seksualność jest częścią Twojej tożsamości. Jeśli o niej milczysz – udajesz, że jej nie ma. Jeśli jej nie ma – tracisz kawałek siebie. I to ten kawałek, który może być źródłem wielkiej satysfakcji, rozwoju osobistego i duchowego, płaszczyzną to tworzenia wielkiej bliskości w związku – że o orgazmach już nie wspomnę.:P

Rozmowy o seksualności poszerzają horyzonty

Seks zazwyczaj odbywa się za zamkniętymi drzwiami. Jasne, można go zobaczyć w pornografii, ale pornografia to pornografia, to pewna fantazja na temat tego, jak seks mógłby wyglądać, a nie film dokumentalny, więc niekoniecznie dowiesz się z niej jakiejś prawdy o seksie. Jeśli więc chcesz, aby ktoś Ci te drzwi uchylił – to albo musisz się umówić z zaufanymi znajomymi, żeby wypuścili Cię do swojego pokoju, gdy akurat będą się kochać… albo – po prostu z kimś o tym porozmawiasz. Taka rozmowa daje możliwość mówienia nie tylko technikaliach seksu, ale i o emocjach, jednostkowych przeżyciach, radościach, ekstazach, lękach i smutkach – które wiążą się z seksem, a które bywają wielkim tabu.

Rozmowy o seksualności pozwalają na to, aby zobaczyć, jak ona jest różnorodna. Zobaczyć, że różne osoby podniecają różne rzeczy, że każdy może mieć inne pragnienia i fantazje i że jedna osoba może ekscytować się czymś, na co ktoś dotąd nie zwrócił uwagi oraz to, że wcale nie musisz w swoich preferencjach być podobna do swojej koleżanki. Ty być może zwracasz uwagą na coś, co ja pomijam. Tak jak Shere Hite pominęła kobiecą strefę G, a znów Deborah Sundahl ją uwidoczniła, ucząc o kobiecej ejakulacji. Dwie fantastyczne kobiety o różnych spojrzeniach na kobiecą seksualność i kobiece możliwości.

Z jedną z nich miałam możliwość porozmawiać – tak, rozmawiałam z nią, o seksie, o strefie G, o kobiecej seksualności. Właśnie chodzi o to, że nie uprawiałyśmy ze sobą seksu, ale rozmawiałyśmy o nim. O seksie, seksualności, ciele. Można. To może być jednocześnie duża frajda i cenna nauka.

Gdybym uwierzyła w powiedzenie, że lepiej to robić, nie porozmawiałabym z Deborą Sundahl ani nie poznałabym najbardziej nietuzinkowych i wrażliwych osób, które stanęły na mojej zawodowej drodze. Nie rozmawiałabym z  moim partnerem, przyjaciółkami i przyjaciółmi i nie rozmawiałabym teraz z Tobą.

Dzięki byciu między ludźmi i rozmawianiu z nimi także o seksie i seksualności, poczułam, że wszystko ze mną w porządku, gdyż okazało się, że nie jestem tą jedyną kobietą na świecie, którą ten temat interesuje. Bo z seksualnością często wiąże się osamotnienie, poczucie wyobcowania. Ponieważ wkładano nam do głów, że nie wypada i nie należy, do dziś możesz czuć, że nie masz się do kogo odezwać, że wszystkie seksualne tematy, które chcesz poruszyć, trzeba po prostu przełknąć. Zmilczeć. Zapomnieć. Już pomijam te sytuacje, w której ktoś czuje się osamotniony ze względu na swoją nienormatywną orientację psychoseksualną i po prostu boi się powiedzieć o sobie prawdę innym. Nawet heterokobiety i mężczyźni mogą odczuwać lęk przed ujawnieniem się ze swoją intymnością, pragnieniem czy problemem. Każdego dnia kogoś takiego spotykam. Kogoś, kto pyta mnie: czy jest ktoś inny na świecie, kto czuje tak jak ja? Chce tego, co ja? Boi się tego, co ja? Pragnie tego, co ja?

Tak!
Są takie osoby!

Ale dowiesz się o nich dopiero wtedy, kiedy – jak pisałam w tym artykule – zaczniesz języka używać także do rozmów, a nie tylko do seksu oralnego. 🙂

Staram się pokazywać poprzez działanie, że tyle jest kobiecych seksualności, ile jest kobiet. Tyle jest seksualności, ile jest osób. Że się różnimy, ale i że mamy jakieś wspólne doświadczenia. I że seksualność to naprawdę fantastyczny temat do rozmowy!

Ostatnio, poza warsztatami, spotykam się z kobietami i mężczyznami na półgodzinne rozmowy telefoniczne lub internetowe w ramach Rozmowy z Vocą. To jest dla mnie cudowne doświadczenie!

Jestem wdzięczna i czuję wielką radość, kiedy mogę Ci pomóc, dzieląc się doświadczeniem, inspirując, uspokajając czy po prostu wysłuchując. To jest praca marzeń!:)

To, co? Rozmawiamy?! 🙂
Ja jestem gotowa. 🙂

Możemy porozmawiać o seksie,
Możemy porozmawiać o dziewictwie,
Możemy porozmawiać o masturbacji,
Możemy porozmawiać o fantazjach,
Możemy porozmawiać o erotycznej anatomii,
Możemy porozmawiać o ciele,
Możemy porozmawiać o miesiączce.
Możemy porozmawiać o tym, czego pragniesz w seksie, ale nie wiesz, jak to osiągnąć.
Możemy porozmawiać o Twoich radościach i Twoich troskach.

Może jak zaczniesz ze mną, to potem łatwiej będzie Ci z dziewczyną, chłopakiem, żoną, mężem, córką, synem, kimś, kto Ci się strasznie podoba, ale się go wstydzisz. :)?

Lubię myśleć o łóżkowych rozmowach. O rozmowach, które przeprowadziłam w seksie i o seksie. Kojarzą mi się one z przyjemnością, odprężeniem, zabawą. Zazwyczaj dużo w nich czułości, bliskości, czasem podniecenia. Hank Moody w „Californication” mówił, że rozmawiać o seksie to trochę tak, jakby to jeszcze raz robić. Ja myślę, że czasami rozmawiać o seksie, to już trochę to robić.

Podobno Casanowa był impotentem i uwodził kobiety słowami… być może jestem typową kobietą, bo na mnie słowa bardzo działają. Lubię słyszeć o tym, co zaraz będziemy robić i jak będzie mi w tym dobrze. Lubię słuchać o tym, co podnieca, na co mamy ochotę, jaką masz dzisiaj fantazję. Słowa pomieszane z pocałunkami, westchnieniami, pomieszane z czułością i lubieżnością. Słowa, które podniecają. I takie, które dają zaufanie i bezpieczeństwo.

„Dobrze jest to robić i dobrze jest o tym mówić!”

Są takie powiedzenia, że „lepiej to robić, niż o tym mówić” oraz że „dżentelmeni o tym nie rozmawiają”. Co do pierwszego – to mam wrażenie, że wymyśliła to osoba, która pojęcia nie ma, jak smakowita i rozkoszna może być rozmowa o seksie. Zdecydowanie więc polecam mówienie i powiedzenie zmieniam na: „Dobrze jest to robić i dobrze jest o tym mówić”. Przecież kiedy lubisz np. chodzić po górach, to zapewne przyjemnie jest i po tych górach chodzić i potem opowiadać, jak było na wyprawie. Dlaczego więc z seksem miałoby być inaczej? A co do powiedzenia, że „dżentelmeni o tym nie rozmawiają”… – mam nadzieję, że odnosi się ono tylko i wyłącznie do głupich przechwałek i plotek, „kto kogo zaliczył i jak było”. I mam nadzieję, że mężczyźni nie rozumieją tego na opak, jako „nie mogę powiedzieć mojej dziewczynie, co mnie podnieca, bo dżentelmeni o tym nie rozmawiają”. A, niestety, kiedy pisałam Uniesienie spódnicy, to i takie rzeczy słyszałam od moich rozmówczyń, że nie mogły z faceta słowa wyciągnąć i w związku z tym, że para nic o sobie nie wiedziała, seks był kiepski. No bo w końcu zero komunikacji to zero porozumienia. A jak Ci ma być z kimś dobrze w łóżku, jeśli on nie rozumie Ciebie a Ty jego? Jasne, są osoby o zdolnościach jasnowidzów, które być może „słyszą” cudze myśli, tak jak słyszał je Mel Gibson w filmie Czego pragną kobiety – ale z iloma jasnowidzami Ty byłaś w łóżku? Ja jeszcze z żadnym – dlatego używam języka nie tylko do seksu oralnego, ale też do tego, aby powiedzieć, na co mam ochotę i zapytać, czego życzy sobie ta druga osoba. Proste, skuteczne i nie pozostawia pola do nieporozumień.

Dla nieśmiałych… bój się i rób 🙂

Wiem, wiem. Są na tym globie osoby, które są nieśmiałe. No to dla nich w poniższym wideo kilka sposobów na to, aby nie powiedzieć, a jednak powiedzieć. Bo przecież jeśli się wstydzisz powiedzieć to na głos na neutralnym gruncie, to możesz… to napisać (w liście, mejlu, esemesie – lub na specjalnej kartce – tak jak to pokazuję na nagraniu). Możesz też postarać się o taką atmosferę i bliskość, że wstyd tym razem Cię nie zatrzyma. 🙂 Kochanie się to bardzo intymna, wymagająca bliskości i otwarcia czynność. Podobnie z mówieniem o swoich potrzebach i fantazjach. Stawiam więc hipotezę, że tam, gdzie partnerzy/-ki otworzyli/ły się na siebie w rozmowie, tam po prostu lepszy seks. A jeśli się wstydzisz – wtul się w jej/jego ramię, tak, żeby ukryć swój rumieniec – albo zgaś światło, albo wyszepcz mu/jej to przez telefon. Onieśmielenie odczuwa wiele osób, a część z nich stosuje się do hasła „bój się i rób”. Ponoć magia dzieje się tam, gdzie jest strach, bo strach pojawia się tam, gdzie nowe. Nowe może onieśmielać czy też przerażać. Ale – co najgorszego może wydarzyć się w Twoim łóżku? Może jak Ty zrobisz ten pierwszy krok, to drugiej osoby będzie się łatwiej otworzyć. W każdym razie – gdy jasno wypowiesz, czego chcesz a czego nie chcesz – większa szansa, że dostaniesz to, czego chcesz. Gdy ta druga osoba jasno wypowie, czego chce, o czym fantazjuje i co jej sprawia przyjemność – Tobie łatwiej będzie to dać (bez umiejętności czytania w myślach). A czy to nie jest tak, że to, co chcesz dawać w seksie, to przyjemność – drugiej osobie?

Rozmowy przed – stwarzanie dobrej atmosfery

Rozmowy o seksie i w seksie mogą być różne i o tym jest to wideo. Dla porządku napiszę tutaj, że za pomocą rozmowy przed seksem, możesz sobie przygotować dobry grunt do seksu. To tak samo jak z grządką – możesz siać gdzie popadnie, możesz też siać na przygotowanej do tego grządce. Więc po to przygotowujemy grunt – żeby zebrać jak najlepsze owoce. Przed seksem możesz umówić się na to, jakich słów używacie w łóżku a jakich nie (może określenia typu ruchanie sprawiają, że natychmiast spada Ci libido i masz ochotę wykopać partnera z łóżka?) Możecie sobie powiedzieć, co Was podnieca, co chcecie słyszeć, jak chcecie być dotykani, jakie są Wasz granice itp. Gdy wszystkie te sprawy są omówione, można się czuć po prostu bezpieczniej – gdy wiesz, że nie palniesz gafy, nie naruszysz granic, nie użyjesz słowa od którego Twojej partnerce natychmiastowo przechodzi ochota na seks – czy nie czujesz, że pojawia się więcej przestrzeni na eksperymenty? W każdym razie ja tak mam – jak wiem, w jakim obszarze mogę się poruszać i czego mam nie robić – czuję się o wiele swobodniej i naprawdę mogę się puścić wodze fantazji. Mogę dowolnie eksperymentować, bo wiem, że po tym wszystkim nie usłyszę, że zrobiłam coś, co przekraczało wszelkie granice. Nie! My te granice ustaliliśmy wcześniej. Oczywiście, także w seksie na bieżąco można różne rzeczy ustalać, ale o tym będzie w akapicie o rozmowach w seksie.:)

Rozmowy przed seksem przeprowadzałam nie tylko z moim jednym, jedynym, ukochanym, ale także wtedy, gdy miałam się znaleźć w łóżku z kilkoma osobami, niekoniecznie znajomymi. Piszę to, bo chcę rozwiać wszelkie strachy i niedomówienia – a często o nich słyszę, więc powiem to teraz wyraźnie: nawet, może właśnie szczególnie wtedy, kiedy umawiasz się na seks z kimś nowym i nieznanym, dobrze przed seksem omówić sobie to, jakie są granice, co robimy, a czego nie robimy itp. Podejrzewam, że jeśli ktoś jest tzw. normalną osobą, to szczerze i wyraźnie powie Ci, czego chce. Jeśli zaś będzie kręcić i kluczyć albo wręcz odmówi ustalenia zasad – to czy na pewno chcesz seksu z taką osobą? W każdym razie ja bym nie chciała. Lubię jasne i proste sytuacje. Znajomości z nieasertywnymi osobami, które nie chciały mówić wprost, o co im chodzi, wspominam bardzo źle i na długo pozostawiły we mnie dyskomfort. Ja nie chcę ludzi krzywdzić. Dlatego też muszę znać granice drugiej osoby, żeby wiedzieć, że ich nie przekroczyłam. Wolę o tych granicach dowiedzieć się przed, niż dwa tygodnie po – i to od wspólnych znajomych.:P

W czasie tych rozmów przed można ustalić także ogólne zasady, które towarzyszą naszemu seksowi czy związkowi. Co powiesz na dobrowolność, dyskrecję i brak oceny? Jak będziesz się czuć w łóżku, gdy będziesz mieć absolutną pewność, że wszystko możesz, ale niczego nie musisz? Że możesz zadać każde pytanie czy też dać każdą propozycję i nikt się nie obrazi, nie strzeli focha i nie wyśmieje Cię? Jak się czujesz z zasadą dyskrecji – czyli sytuacji, w której wiesz, że to, co robicie, robicie tu i teraz i nikt nie będzie o tym nikomu innemu opowiadać? Jak się czujesz z pewnością, że ani to, co mówisz, ani to, co robisz, ani to jak wyglądasz nie będzie oceniane ani krytykowane? Czy to nie daje luzu i poczucia bezpieczeństwa? A jeśli tak, to dlaczego się na to nie umówić? Można się umówić nawet na piśmie, jeśli tego potrzebujesz!

„Strasznie mnie podnieca, kiedy Ty…”

Na pograniczu rozmów przed seksem i rozmów w trakcie (które są raczej pojedynczymi słowami niż obszernym komunikatem), mogą być jeszcze rozmowy podniecające, zwane czasem świntuszeniem. Myślę, że część tych rozmów może się zaczynać na przykład tak… „Strasznie mnie podnieca, kiedy Ty…” – i tutaj możesz dodać dowolną czynność, która Cię faktycznie podnieca. Może podnieca Cię patrzenie w oczy? A może wkładanie palca w odbyt? Zastanów się, co chcesz przekazać swojemu partnerowi, czy partnerce. W każdym razie pewnie wiele z nas chce wiedzieć, jak dogodzić drugiej osobie i wiedzieć, co tak podniecającego jej robi… Jest to nie tylko miłe, ale i podniecające. I dla osób, które lubią sobie posłuchać w łóżku, ale mają za partnera milczka, mam taką radę: jeśli on/a milczy, mów Ty! Mów o tym, co Cię podnieca, co lubisz, jak Ci robi, co Ty lubisz mu/jej robić itp. Opowiadaj o tym. Słuchaj swojego głosu. Masz tutaj całkowitą dowolność wyrażania się! Możesz dobrać takie słowa, opowiedzieć o takich rzeczach, które zależą tylko do Ciebie. Sto procent kontroli.:) Może Twój partner zechce dołączyć do tej podniecającej rozmowy, może nie, ale podejrzewam, że obojgu będzie przyjemnie chociaż posłuchać.

Czy możemy przestać?

To może mało seksi temat, ale zacznę od końca, czyli kończenia seksu. Część osób czasem w seksie ma już dość, już dłużej nie chce się kochać, ale z jakiegoś powodu tego nie mówi. Najlepiej dla nich byłoby skończyć zabawę dokładnie w tym miejscu gdzie są, nie czekając na czyjekolwiek wytryski, spazmy i orgazmy. Wtedy właśnie można powiedzieć: stop. Już nie chcę. Czy możemy przestać? Albo coś podobnego. Generalnie chodzi o poinformowanie drugiej osoby, że seks właśnie przestał być dla nas przyjemnością. Czasami ta druga osoba jest na tyle empatyczna, że to wyczuje, czasami nie. Więc zachęcam Cię – jeśli nie chcesz, to o tym powiedz, a więcej dowiesz się z nagrania.

Poza tym w seksie często komunikacja bywa ograniczona, bo zatapiamy się w świat zmysłów, ale czasem można usłyszeć jakieś wyznanie miłosne, achy i ochy czy też sugestię, aby zmienić pozycję lub przesunąć się bardziej w lewo. Jest też taka tantryczna medytacja, która polega na mówieniu na głos każdej myśli, która przychodzi Ci do głowy w trakcie seksu. Więc jeśli chcesz się w seksie rozgadać, to może zaczniesz właśnie od niej? Trochę żartuję, a trochę zachęcam do sięgnięcia do książki Święta seksualność, z której ta praktyka pochodzi.

Tak mi dobrze, tak mi rób!

Egzamin zdaje moim zdaniem komunikowanie się pomrukami, westchnieniami, mówieniem „o tak, tak, świetnie, tak! Dobrze, tak!” To nie jest dużo słów, nie jest to jakiś wielki wysiłek, a druga osoba może dzięki temu zauważyć, co Ci sprawia przyjemność, słyszeć to na bieżąco, dzięki czemu z jednej strony może się bardziej w czuć w to, co się dzieje, a z drugiej może się odprężyć, bo wie, że coś robi dobrze. A ludzie się często stresują tym, że w czymś są słabi. Że słabo im idzie w łóżku. Słyszałam, że wręcz niektórych rzeczy w łóżku unikają, bo są przekonani/e, że to im źle idzie, że tego nie umieją. A przecież w części spraw nie tyle chodzi o szczególne wyćwiczenie, co o porozumienie i podążanie za wskazówkami partnera/ki. I gdy partner/ka pyta, co i jak robić, to dobrze jest podać szczere instrukcje. A jak się nie wie, jak to ma być, to zaproponować eksperyment z bieżącą komunikacją, czyli „nie wiem, jak ma być, bo jeszcze nigdy tego nie robiłam/moje ciało się zmienia itp., ale spróbuj na chwilę tego/czegoś, a ja Ci powiem, jak mi jest”. Jeśli dzieje się coś bolesnego czy niemiłego, też możesz dać o tym znać – pomrukiem niezadowolenia albo konkretnym słowem czy gestem – zależy od sytuacji i od tego, jak ten pomruk czy gest zostanie zrozumiany. Czasem może być niezauważony, wtedy warto użyć słów. Więcej o tej niewerbalnej komunikacji na filmiku.

Przeżyjmy to jeszcze raz 🙂

Obok rozmów przed, mamy też rozmowy po.
Rozmowy po mogą pomóc Ci „przeżyć to jeszcze raz” – jak chciał Hank Moody, a także powiedzieć partnerowi, co Ci się najbardziej podobało. Co Cię najbardziej podniecało. Co chcesz jeszcze powtarzać… wiele razy. Gdy skupiasz się na tym, co Ci się podoba, duża szansa, że znów to dostaniesz. To się po prostu zapamiętuje. „O, podobało Ci się jak Cię całowałem w szyję? Ale jak całowałem? Czekaj, spróbuję, a Ty mi powiesz, czy to było tak, czy jakoś inaczej…”
Wiesz, o czym mówię? Często ta druga osoba czuje się już gotowa do tego, aby znów dać Ci tę przyjemność, wyrywa się wręcz do powtórzenia tego. Albo dobrze to sobie zapamiętuje na drugi raz.:)

A jeśli najpierw – zamiast z partnerem czy partnerką w ramach testów chcesz o seksie porozmawiać ze mną – to masz możliwość zakupienia Rozmowy z Vocą – kliknij.:)


Jest taki obrazek w sieci: Jeśli tęsknisz – zadzwoń, jeśli chcesz się z kimś zobaczyć – zaproś, jeśli chcesz być zrozumiany – wyjaśnij i „reklamuje” on prostsze życie. Ja mogę dodać: jeśli chcesz mieć życie seksualne – proponuj. Proponuj seks i nie tylko seks, bo może nie zawsze tęsknisz do seksu? Może czasem tęsknisz do tego, żeby poleżeć z kimś w łóżku i pooglądać film na laptopie? Albo żeby ktoś wymasował Ci stopy? Albo żebyście się całowali lub zabawili w odgrywanie ról?

Świetnie!

Ta wiadomość jest zainspirowana przez Błogokrąg, czyli cykliczną imprezę (którą reanimowałam po ponad roku), którą organizuję we Wrocławiu. Jest to zabawa dla wszystkich. Spotkanie, które ma Ci dać relaks, reset, przyjemność, śmiech, dobry dotyk w nielimitowanej ilości.:)

To spotkanie, które można podzielić na dwie części – pierwszą prowadzę ja, jest to integracja i zasady, drugą prowadzi już cała społeczność błogokręgowa – czyli ludzie mi znani lub zupełnie nowi, którzy przyszli, aby doznać bliskości z drugim człowiekiem. Ta część w dużej mierze opiera się na składaniu propozycji. Może przyszłaś tu po to, aby ktoś Cię wymasował na 4 ręce? A może po to, aby z kimś się poprzytulać lub popatrzyć siebie w oczy? Nieważne, czy przyszłaś sama, czy z mężem, jeśli tego chcesz, potrzebujesz to zaproponować. Wtedy druga osoba może przyjąć Twoją propozycję i spełnić Twoją potrzebę. Tak to się odbywa.

Najbliższy Błogokrąg będzie w tę sobotę (23.03.2019), a przed nim postanowiłam opowiedzieć trochę o składaniu propozycji. Temat jest trochę bardziej złożony, więc jutro o 11.00 mam zamiar na fb zrobić live. 🙂 Tymczasem chcę napisać o tym, co wg mnie ważne w składaniu ofert.

Propozycja, ale do odrzucenia

Propozycja to coś innego niż ultimatum. Propozycja brzmi tak: Jeśli chcesz, to możemy się kochać / całować /pomasować. Ultimatum/groźba to: Jeśli zaraz nie będziemy się kochać, to pożałujesz…

Czujesz różnicę?

Propozycja zostaje Ci otwartą furtkę. Możemy się kochać, jeśli chcesz. Może nie chcesz. Nie wiem, więc proponuję. Propozycja zostawia miejsce na odmowę, pozwala więc na bliskość. Aby być z kimś blisko, potrzebujesz być z nim autentyczna/-y. Jeśli nie chcesz się kochać /całować /masować, aby zachować tę autentyczności, potrzebujesz wyrazić swoje „nie”. Jeśli nie jesteś zdecydowany/-a i może trochę chcesz, a trochę nie chcesz, to też możesz powiedzieć o swoim wahaniu. Jeśli chcesz, ale mówisz „nie”, bo się wstydzisz, to ta druga osoba też nie ma szans Cię poznać, czyli być z Tobą blisko. Propozycję możesz też entuzjastycznie przyjąć, jeśli wywołuje ona Twój entuzjazm.

Proste? Wiem, że proste, ale niekoniecznie dla wszystkich łatwe…

Jeśli czegoś chcesz w seksie, życiu czy związku, możesz o tym mówić. Niektóre rzeczy mogą się zamienić w propozycje.

Konkretne propozycje brzmią tak:

Na przykład: Chcę w tym roku pojechać na wakacje nad morze razem z Tobą, masz ochotę?
Albo: Chcę się z Tobą pieścić przez godzinę i nie chcę tradycyjnego seksu z penetracją, ale na wszystko inne jestem otwarta, idziemy do łóżka?
Albo: chcę się z Tobą kochać na stole w kuchni dziś wieczorem, jeśli masz ochotę, to może przykryjemy go kocem, bo wydaje mi się, że będzie bardzo twardo.

Jak Ci się podobają takie propozycje? 🙂

Klarowność propozycji

Druga rzecz dotycząca propozycji to jasność tego, co proponujesz. To bardzo ważne, szczególnie, jeśli proponujesz seks lub jakieś pieszczoty, żeby ta osoba wiedziała, na co przystaje. Na tym polega klarowność komunikatu i jasność granic. Podczas Błogokręgu mamy kilka zabaw, które to unaoczniają. Np. jedna osoba wchodzi do środka kręgu, który to krąg może ją dotykać, masować, oblać deszczem miłości itp. Opcji jest wiele. Więc ona potrzebuje powiedzieć, czego chce. Np. tylko delikatnego dotyku tylko na plecach i rękach. Kiedy krąg już wie, co i jak ma dostarczyć, może to zrobić.

Kiedy Ty siedzisz na ławce w parku i mówisz: Możemy się kochać, jeśli chcesz… to ta osoba może być trochę skonfundowana. „Kochać? Ale że tu, na tej ławce? Nie!!!”

Co masz na myśli? Możecie się kochać, jak wrócicie do domu? Czy może teraz w parku?

Oraz – co to ma być za rodzaj miłości?

Jeśli zawsze i wszędzie jesteś otwarta/y na wszystko, może nie musisz tego precyzować. Ale jeśli dla Ciebie kochanie się to dwie godziny leżenia w łóżku, całowania, dotykania, patrzenia w oczy, sprośnych rozmów, lizania po genitaliach i innych częściach ciała i innych rozmaitych pieszczot obejmujących penetrację bądź nie, to jeśli składasz ofertę komuś, dla kogo kochanie się to dwie minuty ruchów frykcyjnych, to może przyjąć Twoją ofertę, rozumiejąc ją po swojemu – szybki seks bez wstępów i zakończeń. A może Ty masz ochotę na szybki numerek i nie masz czasu na więcej, a dla osoby, której zaproponowałaś/-eś seks, nie ma seksu bez kina, całowania i recytowania poezji?

Klarowność przy składaniu ofert zdejmuje też z ludzi presję wykazania się nie-wiadomo-czym oraz daje bezpieczeństwo. Jeśli wiem, że umawiamy się tylko na przytulanie, albo tylko na masaż, albo tylko na całowanie się w usta i że choćby-nie-wiem-co dzisiaj nie zdejmiemy z siebie ubrań, to wtedy każdy, kto akurat dziś ma na sobie sprane majtki, kto boi się, że nie umie zrobić drugiemu dobrze ustami lub czuje presję przeżywania orgazmu – może odetchnąć.

Więcej o składaniu propozycji na lajwie jutro o 11 na fp Seksualności Kobiet na fb. O ile fb jutro o 11.00 będzie działał.:)

Jeśli lajw to dla Ciebie za mało – zapraszam Cię na Błogokrąg do Wrocławia – kliknij. To 4 godziny zanurzenia w przyjemnościach i praktyczna nauka bliskości, asertywności oraz składania ofert. 🙂


Jeśli masz jakieś pytania – pisz w komentarzach! 🙂

Voca

Ta mała postać pod Pomnikiem Wielkiej Cipy, to ja, Voca, 9 marca 2019.

Czy w kraju, w którym można i kobietę, i mężczyznę wyzwać od głupiej c*py (tak jakby posiadanie kobiecych genitaliów było hańbą) warto stanąć pod Pomnikiem Wielkiej Cipy w Rzeszowie?

Ja do Wielkiej Cipy pojechałam na 9-lecie portalu Seksualność Kobiet. Stanęłam u jej stóp, a raczej warg, bez wstydu, za to z radością. Nie wyobrażam, abym miała tyle śmiałości, gdy byłam nastolatką. Dlaczego? Bo życie w społeczeństwie, które szybciej Cię wyzwie od „głupiej c*pki”, sprzyja wstydowi i skrępowaniu i zdecydowanie nie sprzyja emancypacji oraz akceptacji siebie, kobiecości i seksualności.

Więc kiedyś bym się wstydziła.
Stać pod „Wielką Cipą”.
„Obnosić się”.
Co ludzie o mnie powiedzą? Zwariowała? Sfiksowana feministka!

Boisz się takich etykietek? Ja się kiedyś bałam, ale potem zrozumiałam, że i tak trudno ich uniknąć, ale niekoniecznie potrzeba się nimi przejmować. Ludzie mogą sobie myśleć, co chcą, a to, co przeżyję, to moje. (Podejrzewam, że nawet Ci, którzy straszą mnie w komentarzach egzorcystą, w skrytości ducha lubią to, co publikuję o seksualności, inaczej nie przeznaczaliby tyle czasu i energii na to, aby najpierw to czytać i oglądać, a potem krytykować. Człowiek, który się nie interesuje, to się nie interesuje, nie czyta, nie zagląda.)

Trzy dni świętowania – w Rzeszowie i Wrocławiu. Pod Cipą i pod Kutasem. <3

Więc miałam wielką frajdę, fotografując się pod tym pomnikiem. Bo nawet jeśli oficjalnie jest to Pomnik Czynu Rewolucyjnego, to niektórym osobom i tak się „kojarzy”. I ma się kojarzyć, bo nieprzypadkowo wybrano dla niego kształt mandorli, znany ze sztuki sakralnej1. A kształt mandorli, to nic innego, jak kształt waginalny, który to do sztuk sakralnych trafił z czasów, gdy ludzie czcili waginę jako bramę życia, przez którą przychodzimy na świat. Tak więc dalekie echa kultu waginy nieprzypadkowo pobrzmiewają w centrum Rzeszowa. To było zamierzone. I nawet jeśli niektórym kojarzy się z sacrum, to tym lepiej, bo seksualność na swój święty wymiar.

A jakby to było, gdybyśmy w Polsce naprawdę mieli piękny pomnik w kształcie cipki? Żaden tam Pomnik Czynu Rewolucyjnego, który się  kojarzy, ale prawdziwy pomnik będący hołdem dla kobiecej seksualności? Horacy pisał, że swoją twórczością wystawił sobie pomnik, który jest niezniszczalny i przetrwa wieki. Ja marzę o tym, żeby to internetowy portal Seksualność Kobiet i cała wiedza dotycząca seksualności, która na nim została zgromadzona przez dziesiątki a może i setki osób w ciągu ostatnich 9 lat – stała się takim pomnikiem Cudownej Cipki, Wspaniałej Waginy albo Jawnej Joni.

Jawność ułatwia życie. Jawność seksualności sprawia, że możesz przestać się wstydzić siebie: swojego ciała, kobiecości, męskości, narządów płciowych, marzeń i fantazji.

Jakby to było żyć w takim świecie jawnej seksualności, w którym ludzie, którzy chcą poafirmować seksualność, zbierają się pod odpowiedniego kształtu pomnikiem? Jawnie uczą się tego, jak zrobić kuni (minetkę), fellatio albo jak się kochać? W którym bezpośrednio rozmawiają o seksie?

Z 10 lat temu snułam taką fantazję o kobiecości, w której dowodem na prawdziwie zaakceptowaną kobiecość byłoby np. zdjęcie żony naszego premiera, która fotografuje się z napisem „Mam cipkę” i jest to przyjęte zupełnie neutralnie, podobnie jak wizyta dyplomatyczna w Burkina Faso. Czy gdyby dziś żona premiera wrzuciła takie zdjęcie do internetu, to czy premier musiałby się podać do dymisji? 🙂 I czy „poważne” kobiety mogą sobie robić zdjęcie pod Pomnikiem Wielkiej Cipy?

Ja, obchodząc urodziny portalu, rozciągnęłam je na 3 dni. Tak więc 8 marca składałam życzenia z okazji Dnia Kobiet, 9 marca odwiedziłam Wielką Waginę, a 10 marca wrocławskiego Kutasa, czyli SkyTower i stąd składałam życzenia mężczyznom. Spod Kutasa, Lingama, Wielkiego Penisa, który znów „kojarzy” się różnym ludziom i dlatego internet już kilka lat temu ogłosił Wrocław i Rzeszów jako miasta partnerskie. Dlaczego potrzebujemy takich skojarzeń? Czyżby była w nas jako społeczeństwie tęsknota za jawnością?

Ale wracając do Cipy… Gdy tam stałam i pozowałam do zdjęć, przypomniało mi się inne zdjęcie. Takie sprzed lat – ośmiu lub dziewięciu – z początków portalu. Zostało zrobione w Warszawie na Dniach Cipki. Mimo że lata minęły, pamiętam tamtą gorącą dyskusję i krytykę – jak można nazwać jakiś festiwal dniami cipki? Przecież to się nie godzi… nazywać rzeczy po imieniu. Jasne, nazwijmy go dniami kobiecości i udawajmy nadal, że cipki nie istnieją. To dlatego sfotografowałam się z napisem „mam cipkę”. Myślałam wtedy: mam pokornie żyć w kraju, w którym popularnym wyzwiskiem jest „ty c*po!” albo „ty p*zdo”, ale fotografia z napisem „mam cipkę” – oburza i zniesmacza? 9 lat temu nie chciałam żyć pokornie. Dlatego powstał ten portal.

Pomyślałam o tym, jak długą drogę przeszłam między zrobieniem jednej a drugiej fotografii. O ile bardziej jestem wolna w swojej seksualności. W całym swoim życiu.

Wierzę, że gdy uczysz się być wolną osobą w zakresie seksualności, to uczysz się po prostu jak to jest być wolnym człowiekiem.

Myślę, że to wciąż wyzwanie, aby być wolną seksualną kobietą. Być może do końca życia nie będzie to taka wolność na sto procent. Ale czuję się na tyle wolna, aby prowadzić ten portal, pisać książki, robić warsztaty o seksualności, czy też fotografować się pod Wielką Cipą. Używać słowa cipa jako afirmacji. No i mam jeszcze apetyt na więcej… dlatego w tym roku wydaję Uniesienie spódnicy.

Ale wracając do wolności – wiem, że dużo osób marzy o seksualnym wyemancypowaniu i zarzuca sobie, że czegoś jeszcze „nie przepracowało”. Ostatnio, wychodząc poza tylko i wyłącznie zajęcia stacjonarne, zaczęłam się także z Wami spotykać przez internet, i rozmawiałam z kilkoma osobami o tym, że z pewnych rzeczy być może nigdy nie „oczyścimy” się do zera. Może zawsze pozostanie trochę wstydu, trochę skrępowania, trochę nie-idealności w tej seksualności. I nie trzeba tego sobie wyrzucać.

To też jest wolność – w seksualności – że nie trzeba być idealnie wolną (od wszelkich „ograniczeń”, „zahamowań”, emocji itp.) seksualną osobą.

Tego nauczyłam się w doświadczeniu – ludzie lubią czuć się idealni, jeśli chodzi o seks, o seksualność, aby prezentować się jak najlepiej i często trochę kolorują swój wizerunek, nawet tylko po prostu po to, aby nie odbiegać od normy, aby nikt ich palcami nie wytykał… – więc rozumiem, że

może Ty też chcesz być idealna/-y, ale nawet bez tego możesz mieć wiele radości z seksualności i cudowne życie seksualne!

Można powiedzieć, że przez te 9 lat wyzwalałam się z kolejnych kanonów kultury. Stawałam się coraz bardziej wolna i wyzwolona. Na urodzinowym lajwie, opowiadałam też o tym, co to dla mnie znaczy wyzwolenie i wolność…

Słowo na niedzielę…

W niedzielę 10 marca podczas live’u na fb dzieliłam się też tym, czego się przez ten czas prowadzenia SK dowiedziałam, nauczyłam. M.in. tego, że rozwój seksualności można sobie zaplanować…

Co więcej zobaczysz w tym nagraniu? M.in.:

*jak zapytać mężczyznę, czy zrobi Ci kuni? (A co to jest kuni?!):P

*czy jestem kobietą „wyzwoloną”? i co dla mnie to wyzwolenie znaczy?

*czy coś straciłaś, jeśli całe życie jesteś z jednym partnerem/-ką?

*co to jest „Rozmowa z Vocą” i do kogo ją kieruję?

*jak wygląda dildo, które mam w nocnej szafce?

*jakie gadżety erotyczne polecam, a jakie niekoniecznie?

I wiele innych gorących treści. 😀 <3 🙂

Ten live to mój urodzinowy strumień świadomości. Nie wiedziałam, o czym będzie i w efekcie jest o wszystkim!:D O Pomniku Wielkiej Cipy w Rzeszowie, o tym, skąd wzięło się słowo „minetka”, o tym, jak zrobić kobiecie dobrze ustami, o tym, jak na czakrę serca działa różowy kwarc i o tym, jak nie ćwiczyć z kulkami gejszy…

Dziękuję Ci, że jesteś ze mną.

Dziękuję Ci, że czytasz ten artykuł. Że może przeczytałaś/eś też Sekretnik. Wstęp do Uniesienia spódnicy. Może byłaś/eś na jakimś moim warsztacie. Może wybierasz się na Błogokrąg w sobotę? Może komentujesz artykuły na portalu? Może na fb, ig, yt? Dziękuję Ci za każde polubienie, udostępnienie, za każdą chwilę spędzoną razem. To właśnie tak współtworzymy świat Jawnej Seksualności. Gdy startowałam 9 lat temu, nie miałam planu ani pojęcia, gdzie dojdę… ale widziałam, że chcę tam iść z innymi. Z ludźmi podobnymi do mnie. Z kimś takim jak Ty. Wiem, że nie każdy i nie zawsze może tak jawnie okazywać swoją przychylność dla seksualności, dlatego jeszcze raz Ci dziękuję, bo może kosztowało Cię to trochę… nawet otworzyć na swojej przeglądarce „taką” stronę.

Dziękuję za wspólne lata. I zapraszam Cię do tego, aby w komentarzu pod tym artykułem podzielić się ze mną, jak znalazłeś/aś portal? Co Cię tutaj przywiodło? A może jesteśmy razem od tych ponad już 9 lat? Trafiłaś/eś przez yt, fb, przeglądarkę? Znajomi Ci wysłali link? O czym chcesz czytać? Co Cię interesuje? Czy są lub były tutaj Twoje komentarze (mnóstwo komentarzy zginęło w czasie przeprowadzki po serwerach pod koniec 2017 roku…). Bardzo jestem Ciebie ciekawa. Odezwij się do mnie, proszę. <3

{(‚)} {(‚)} {(‚)}

A tak wspominałam początki portalu, gdy zaczął mu lecieć już trzeci roczek… 20 marca 2012, czyli to było sto lat temu. 🙂

1 autor pomnika podkreślił, że tworząc rzeszowski Pomnik Czynu Rewolucyjnego za tło i inspirację obrał jeden z najstarszych motywów w sztuce sakralnej mający pierwiastek żeński w dominancie stylistycznej – mandorlę Cyt. za: https://pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_Czynu_Rewolucyjnego_w_Rzeszowie

To pytanie zadaje mi wiele osób.

Uwaga: możesz czuć niepewność i wciąż z tym żyć. 🙂 Niepewność to nie jest żadna choroba. To jest konsekwencja również tego, jakiej jakości jest Twoja seksualna relacja i czy masz bliskość ze swoim partnerem czy partnerką. Czy możesz z nim naprawdę być sobą, czy musisz udawać kogoś, kim nie jesteś. Np. najlepszą na świecie kochankę. I najbardziej doświadczoną. I najbardziej bezwstydną…

Masz prawo czuć niepewność, masz prawo mieć nieduże lub zerowe doświadczenie, masz prawo nie wiedzieć, masz prawo się uczyć. Masz prawo zadawać pytania. Masz prawo samodzielnie lub z innymi poznawać to, co naprawdę lubisz.

A jak odpowiedzieć na pytania: „Co lubisz w łóżku”, kiedy nie wiesz, co lubisz w łóżku…? Obejrzyj to nagranie, a już będziesz wiedzieć, co mówić.:) Podziel się w komentarzach swoim wrażeniami. <3

 

Chcesz porozmawiać ze mną w 4 oczy lub przez telefon? Zamów rozmowę tutaj: Rozmowa z Vocą.

Jestem zadowolona, usatysfakcjonowana i szczęśliwa – to ponad godzinne nagranie, które możesz obejrzeć poniżej, to jeden z najlepszych wywiadów, jakich ostatnio udało mi się udzielić. Bez cenzury. Bez skrępowania i pruderii. Tylko konkretna wiedza na temat kobiecej seksualności w całym jej spektrum. Od razu po lajwie, który odbył się na fp Republiki Długich Spódnic na fb dostałam kilka wiadomości od kobiet, które napisały, że są zachwycone, że je to poruszyło, że cieszą się, że zdecydowały się przez tę godzinę być z nami, bo to była zmieniająca spojrzenie na kobiecą seksualność godzina. Bardzo się cieszę! Ciebie też zachęcam do obejrzenia tej rozmowy.

Punktem wyjścia dla nas była moja książka Uniesienie spódnicy. Seksualne doświadczenia i moc kobiet. Książka jest jeszcze nie wydana, ale już dziś możesz całkowicie bezpłatnie pobrać wstęp do niej, wiele osób, które przeczytało wstęp, powiedziało mi, że nawet czytanie tylko wstępu dało im wiele radości, i już jakieś otwarcie na więcej się w nich zadziało. Więc zachęcam Cię do wysłuchania rozmowy i pobrania wstępu na swój komputer lub telefon i zanurzenia się w lekturze.

A w wywiadzie usłyszysz m.in. o:

– słowach na joni/cipkę i tym, że złe słowo czasem gasi całe pożądanie,
– tym, co powiedzieć mężczyźnie zazdrosnemu, że się masturbujesz,
– delikatnych ginekologach i delikatności joni,
– tym, że masturbacja podczas porodu może Cię uchronić przed pęknięciem krocza,
– orgazmach od patrzenia w oczy i wielu tematach, o których mówić „nie wypada”. Po prostu posłuchaj!

 

 

Republika Długich Spódnic jest platformą, która pomaga już teraz setkom kobiet w odkryciu swojej wewnętrznej kobiecej mocy. Jest miejscem wzajemnej inspiracji, która wspiera w uwolnieniu potencjału twórczego, aby realizować siebie w pełni. Daje konkretne ćwiczenia oraz wskazówki, jak zmienić jakość swojego życia.

Polajkuj i śledź stronę Republiki na FB: https://www.facebook.com/tworzmoc

Chcesz się poczuć dobrze i zapomnieć o troskach?
Brak Ci energii?
Potrzebujesz kontaktu z drugim człowiekiem, poklepania po ramieniu i zwykłego spojrzenia w oczy?
A może tryskasz optymizmem i chcesz swoim cudownym nastrojem obdzielić innych?
Fantastycznie!
Trafiłaś/eś idealnie! Błogokrąg jest dla Ciebie!

Błogokrąg to strefa przyjemności i otwartego kontaktu, którą przez ostatnie lata nazywaliśmy przytulankami, bliskimi spotkaniami, tantrycznymi improwizacjami i różnymi nazwami, których już nie zliczę. Jedno jest pewne – kocham prowadzić to spotkanie, bo widzę, że i na Twojej twarzy może zagościć takie rozluźnienie i relaks, że robi mi się błogo, wszystko odpuszcza.

Błogokrąg to:
-zabawa, odpoczynek i relaks,
-przyjemność dotyku i kontaktu z drugą osobą,
-ruch, taniec, śmiech,
a przy okazji:
-praktyka poznawania własnych granic i bezpośredniego komunikowania ich,
-doświadczenie bliskości w wyjątkowej jakości, tak że nawet ktoś bardzo Ci bliski, może znaleźć się jeszcze bliżej,
-inspiracja oraz przede wszystkim moc pozytywnej energii, którą możesz zasilać swoje życie, pracę i kontakty.

W Błogokręgu przeżyjesz doświadczenie bezpiecznej bliskości, które potem możesz włączyć w swoje życie, bo już będziesz wiedzieć, że to się da oraz jak to zrobić. <3

Wchodzisz do Błogokręgu? To poproszę Cię o głaskoprzelew!
80 zł. Zapisujcie się i przesyłajcie potwierdzenie przelewu na v.ilnicka@seksualnosc-kobiet.pl. 🙂
Cena promocyjna: 50 zł – do środy 29.05.2019, g. 23.59.

Głaskoprzelew kieruj na:
Nr konta 97 1140 1010 0000 5433 5900 4848
Fundacja Rozwoju Przedsiębiorczości „Twój StartUP”
ul. Żurawia 6/12 lok 766, 00-503 Warszawa
Tytuł: Błogokrąg

Napisz do mnie na v.ilnicka@seksualnosc-kobiet.pl lub esemes z Twoim adresem e-mail na nr +48792667769, jeśli zrobisz przelew a jeśli masz wątpliwości, to odezwij się do mnie i pogadajmy o tym. 🙂

Jeśli pomogą Ci filmy nt wydarzenia, to możesz je znaleźć zobaczyć poniżej:


A CO WŁAŚCIWIE ROBIMY?

W pierwszej części spotkania:
– poznajemy się w czasie zabaw, ruchu – przełamujemy lody, 🙂
– ustalamy zasady spotkania (dobrowolność uczestnictwa, szacunek, osobiste granice itp.).
– w czasie zabawy badamy własne granice,
– uczymy się mówić NIE, TAK i NIE WIEM,
– przytulamy się, głaszczemy i masujemy – o ile ktoś tego chce!
W drugiej części spotkania:
– przechodzimy do „dania głównego” – przytulania, głaskania czy masowania bez limitu 🙂
-uwaga – przytulasz się z kim chcesz i jak chcesz, nikt Ci niczego nie narzuca, panuje absolutna dobrowolność!
– albo też do robienia tego, na co aktualnie masz ochotę (może chcesz usiąść z boku i pomedytować chwilę? Napić się wody? Przytulić z kimś, tak, aby nikt Wam nie przeszkadzał?).
Cześć pierwsza spotkania jest prowadzona. Druga część pozwala Ci się spontanicznie bawić tak, jak chcesz i z kim chcesz – tutaj panuje freestyle, dowolność i nie ma prowadzącego. A Ty w każdej chwili możesz wyjść do kuchni, wrócić na salę itp.

KTO MOŻE PRZYJŚĆ?
Każdy. A szczególnie Ty! ?
Nasze spotkania mają już 4 lata. Gościły u nas dziesiątki, a może setki ludzi z całej Polski.
Przychodzą zarówno osoby bardzo młode, takie 18+, jak i te w okolicach 60 roku życia – bo przytulanie jest dla wszystkich! Przychodzą pary, grupy znajomych, a także pojedyncze osoby, koleżanki, małżeństwa, współlokatorzy, masażyści, programiści, doule, matki dzieciom, panny, rozwódki i mężatki, sprzedawcy, mechanicy, studenci, buddyści zen, artyści i artystki, lekarze, tantrycy, ateiści, strażacy i ratownicy medyczni – bo przytulanki są dla wszystkich, bez względu na płeć, wiek, orientację seksualną, poglądy polityczne czy zawód wyuczony. Przyjdź i Ty! 🙂

Czy, aby przyjść, muszę:
-mieć dobry humor? NIE – zabawa i przytulanie poprawia humor – więc wszystko się samo zadzieje,
-być rozluźnionym? NIE – przytulanie pomaga się rozluźnić i jest polecane wszystkim spiętym i zestresowanym osobom,
-być singlem? NIE – to nie jest impreza dla singli, bawi się z nami wiele singli, ale także i par, w tym małżeńskich. 🙂
-być w określonym wieku? Wystarczy, że jesteś 18+ 🙂
-jakoś specjalnie się ubrać? NIE – możesz przyjść w dresach albo w eleganckim ubraniu – to Twój wybór – ważne, żebyś czuł/-a się w tym dobrze i wygodnie.
Czy przychodzą tylko kobiety?
Nie, przychodzą osoby wszystkich płci.
Czy jest dużo mężczyzn?
Zazwyczaj mamy równowagę płci, czasem jest mężczyzn więcej niż kobiet, a czasem na odwrót – zależy od spotkania.
Czy będzie się trzeba rozbierać do naga?
Zdecydowanie NIE. W zależności od pogody i tego, co masz na sobie, możesz oczywiście poczuć, że Ci trochę gorąco i zdjąć sweter albo rajstopy. Na tym spotkaniu w drugiej jego części jest możliwa nagość – ale tylko wśród tych osób, które chcą się rozebrać, bo np. masują się na olej, a tego nie da się zrobić w ubraniu. 🙂 Więc nagość nie jest obowiązkowa, ale jest możliwa.

Kiedy? Gdzie?
1.06, sobota, g. 18.00-22.00
Wrocław, Rozwijalnia, Chełmońskiego 30

Co ze sobą wziąć?
– Skarpetki 🙂 Na salę nie można wejść w butach, więc wchodzimy albo w butach na zmianę, albo na boso.
– Butelkę z zakrętką. Na sali są materace, koce, poduszki. W Rozwijalni można sobie zrobić herbatę, ale bardzo proszę o wnoszenie na salę tylko zakręcanych butelek, nie chcemy bosą stopą wdepnąć w rozlaną herbatę lub rozlać ją na materace.
– Jeśli chcesz się masować na olej (a to bardzo przyjemna opcja!), weź ze sobą duży ręcznik lub dwa – do podłożenia pod siebie i przykrycia ciała lub własny koc – oraz olej do masażu. 🙂
– Prowiant. 🙂 Spotykamy się w porze kolacji, więc warto wziąć ze sobą kanapki lub inną przegryzkę. 🙂

Prowadzi Voca Ilnicka, przewodniczka po kobiecej seksualności, edukatorka, trenerka, twórczyni portalu Seksualnosc-Kobiet.pl, popularyzatorka pozytywnego i życzliwego podejścia do cielesności i seksualności; autorka e-booka „Seksualność kobiet” i autorka książki „Uniesienie spódnicy”. Jej wypowiedzi znajdziesz m.in. radiu Tok Fm, Radiu RAM, TVN Style, TVP2, „Wysokich Obcasach”, „Sensie”, „Polityce”, „Elle” itp.

Szłam spać po tym, jak zrobiłam lajw o waginach. Zostałam przez część kobiet poproszona o ten temat: jak się skontaktować z własną waginą, jak ją polubić, jak ją dopieścić, i odpowiedziałam na tę prośbę. Więc po lajwie położyłam się spać, a mój partner powiedział: wiesz, ty jesteś takim duchowym ginekologiem. Więcej

4 komentarze  Like


Jak polubić swoje ciało? W świecie, który żąda od ludzi, a szczególnie kobiet, idealnego ciała bez skazy, nie jest to może bułka z masłem, ale da się zrobić. W tym ciele żyjesz całe życie, więc może warto zainwestować trochę czasu i energii, żeby polubić, pokochać, zaakceptować ten pojazd na życie?

Dzielę się pomysłami i doświadczeniem oraz skutecznymi praktykami akceptacji ciała do zrobienia w tym nagraniu. No i opowiadam swoją historię… Początek nagrania jest trochę obcięty, bo pojawiłam się dobre kilka minut przed 20.00, żeby sprawdzić, czy wszystko działa, więc ten, przymknijcie oko na te obcinki. 🙂

Nagranie pochodzi z grupy dla kobiet Klub Uniesionych Spódnic na FB. Tutaj możesz do niej dołączyć. Kolejny live w poniedziałek 4.02.2019 o g. 20.15. Temat: Skontaktowana z waginą. Pytania do live’u możesz zadać mi w grupie lub pod tym artykułem.

A tutaj zaproszenie na lajw o waginach.:)

A tu możesz przeczytać o stacjonarnym 10-tyg. Kursie Akceptacji Ciała we Wrocławiu, który zaczyna się 27 lutego.

Gdy leżałam na plaży w Jelczu, jakoś tak pod koniec lata, odebrałam telefon od pani Katarzyny Grzempowskiej z propozycją wystąpienia na jej wydarzeniu i opowiedzenia o energii seksualnej. Zgodziłam się, a potem chciałam trzy razy zrezygnować. Czy energia seksualna to na pewno mój temat? – zastanawiałam się przez wrzesień, październik i pół listopada. Matko kochana, co ja będę mówić na konferencji dla menadżerów? Przecież nie mogę tych wszystkich ludzi wystraszyć słowem seks!

No, ale pojechałam.

A Was ostrzegam – nigdy, przenigdy nie zgadzajcie się na coś, tylko dlatego, że ma się to odbyć za trzy miesiące. Jadąc taksówką na wystąpienie, przeżyłam chwile grozy, bo zahaczyłam pierścionkiem rajstopy i na udzie zrobiła mi się dziura. Drugiej pary rajstop nie miałam. I taka piękna miałam wystąpić? Nie powiem jednak publiczności, że nie wystąpię, bo podarły mi się rajstopy.

Więc wystąpiłam.

A jak wyszło? Hym.

2 komentarze  Like

Schudnąć? Przytyć? Zrobić operację? Obciąć włosy? Kupić nowe buty?

Kiedyś miałam wielki opór, żeby założyć spódnicę przed kolano albo strój kąpielowy, że już nie wspomnę o bikini! Męczyłam się latem, chodząc w długich spodniach, patrząc przez szybę zahamowań na kąpiących się w basenach i pływających w morzu ludzi. Miejsc „roznegliżowanych” unikałam jak diabeł święconej wody. A teraz hasam nago, gdzie popadnie i czuję się z tym wspaniale. Co się stało? Nie stałam się ani szczuplejsza, ani piękniejsza. Po prostu dałam sobie przyzwolenie na to, żeby kochać i akceptować to ciało, które mam. Nie jest doskonałe, ale jest wystarczające. Powiem Ci, jak to zrobić.

Ciało jest po to, aby czuć a Ty możesz czerpać z niego przyjemność. Przyjemność ze smaku czekolady, wąchania perfum, przyjemność seksualnej ekstazy. Dzięki ciału możesz dotykać ukochanych ludzi i pięknych przedmiotów. Możesz wyrażać siebie. Robić miny, biegać, tańczyć, śmiać się aż do bólu brzucha.

Wierzysz w to, że aby zasłużyć na miłość, seks i związek trzeba odpowiednio wyglądać? To nieprawda. Wygląd to sprawa wtórna. Prawo do szczęścia, miłości i seksu ma każdy, kto żyje na tym świecie.

Na webinarze-lajwie powiem Ci:

  • o 3 rzeczach, które mogą mieć mocny codzienny wpływ na to, jak widzisz swoje ciało na co dzień,
  • o wpływie emocji na to, jak postrzegasz siebie,
  • o zaskakującym wpływie życzliwości do siebie, która sprawia, że zaczynasz widzieć siebie i swoje ciało bardziej obiektywnie i czuć się na co dzień lepiej.

Kiedy? 23 stycznia 2019, g. 20-21

Voca Ilnicka, przewodniczka po kobiecej seksualności, edukatorka, trenerka, twórczyni serwisu Seksualnosc-Kobiet.pl, popularyzatorka pozytywnego i życzliwego podejścia do cielesności i seksualności; autorka e-booka „Sekretnika kobiecej waginy” (pobierz tutaj), autorka książki „Uniesienie spódnicy”, która ukaże się w 2019 roku. Jej wypowiedzi znaleźć można m.in. w „Wysokich Obcasach”, „Sensie”, „Polityce”, „Elle” itp.

Na webinarze-lajwie widzimy się w grupie Klub Uniesionych Spódnic: https://web.facebook.com/groups/1249178448563377/. Dołącz do grypy teraz, bo w czasie prowadzenia lajwu nie będę miała jak, zaakceptować Twojego dołączenia. <3

Zabawa * Zmiana *Siostrzeństwo

Nie musisz katować swojego ciała, aby poczuć się w nim dobrze.
Możesz mieć coś, co sprawi, że będziesz się czuła piękna nawet w starej sukience i bez makijażu – bez względu na swój wiek, wygląd i okoliczności. To samoakceptacja. I można się jej nauczyć. Podaruj sobie Kurs akceptacji ciała, a jego rewolucyjne efekty będziesz odczuwać przez całe lata!

O kursie akceptacji ciała
Kurs to spotkanie kobiet, które w życzliwej i radosnej atmosferze odbywają podróż do serca samoakceptacji. W ciągu pięciu tygodni, rozmawiając w kręgu, praktykując i bawiąc się, zyskasz nowe zrozumienie siebie i kobiecego ciała. Gdy spojrzysz na siebie z szacunkiem i uznaniem, przestanie być dla Ciebie ważny kształt i wymiar, zaczniesz liczyć się prawdziwa Ty.

Na co dzień będziesz wcielać nowe nawyki w życie – ze wsparciem moim i innych Uczestniczek. Będziesz zmieniać się krok po kroku – ale skutecznie i stabilnie. Odkryjesz siłę siostrzeństwa, bo razem możemy więcej.

Tematy, które poruszamy w trakcie pięciu tygodni:
Realny wizerunek ciała a media.
Samoakceptacja jako sztuka codzienna.
Ciało – jak uwolnić się od wstydu?
Części intymne i nagość a stereotypy i nasze emocje,
Budowanie dobrej relacji ze sobą i innymi kobietami.

Co otrzymasz w ramach kursu?
15 godzin warsztatowych.
Skuteczne praktyki do samodzielnego wykonywania w domu.
Wsparcie mejlowe i telefoniczne podczas trwania kursu.
Wiedzę, praktykę i inspiracje do trwałych zmian.
Nowe, pozytywne podejście do samej siebie!

Kurs prowadzi: Voca Ilnicka
Przewodniczka po kobiecej seksualności, edukatorka, trenerka, twórczyni portalu Seksualnosc-Kobiet.pl; autorka „Sekretnika kobiecej waginy” i współautorka książki „7 skutecznych sposobów na bolesne miesiączki”. Jej wypowiedzi znaleźć można m.in. w „Wysokich Obcasach”, „Sensie”, Polityce”, „Elle”, „Zwierciadle” , TVP2, TVP3, Tok FM, Radio RAM.
http://vocailnicka.pl/

Zadbaj o siebie  ♥
start: 10.04.2019, koniec 15.05.2019
Spotykamy się przez 5 tygodni w każdą pracującą środę. 1 maja nie ma zajęć.
Zajęcia, na których nie możesz być z powodów losowych, możesz odrobić podczas 30-min. konsultacji tel./online.

Cena: 500 zł
Niższa cena – 400 zł przy wpłacie całości kwoty lub zaliczki 250 zł do 4.04.2019 r. (Proszę, wyślij potwierdzenie przelewu najpóźniej do g. 23.59 4 kwietnia.)
Nr konta:  97 1140 1010 0000 5433 5900 4848
Fundacja Rozwoju Przedsiębiorczości „Twój StartUP”
ul. Żurawia 6/12 lok 766, 00-503 Warszawa

Zapisy: v.ilnicka@seksualnosc-kobiet.pl
tel. +48 792 667 769
Daj znać, że wpłaciłaś/wpłacisz zaliczkę i

Nie jesteś pewna, czy to dla Ciebie?
Napisz do mnie i umówimy się na rozmowę na skajpie/zoomie, na której opowiesz mi, czego potrzebujesz a ja opowiem, co Ci mogę zaoferować ♥ v.ilnicka@seksualnosc-kobiet.pl. Do usłyszenia i zobaczenia!

Świętość bez kościoła.
Mindfulness bez jogi.
Alternatywa dla porno.

W mojej prawie-wydanej-książce jest fragment o edukacji seksualnej, o tym, jak się dowiadywaliśmy o seksie od rodziców, z mediów czy z podwórka. Jest tam także wypowiedź kobiety, która jako dziewczynka wygrała książkę o wychowaniu seksualnym dla nastolatków w ramach jakiegoś konkursu i nie mogła przez dłuższy czas jej czytać, bo jej mama tę książkę zabrała. Jest też wypowiedź innej kobiety, która z kolei jako nastolatka podebrała mamie książkę o seksie, taką bardzo edukacyjną i niewinną. Wniosek z tego prosty: seks przyciąga dzieci i nastolatków. A te dzieciaki, które szukają czegoś o seksie, pewnie najszybciej znajdują w internecie pornografię. Dlatego piszę o tym, że możesz dać swojemu dziecku lub sobie (a może wewnętrznemu dziecku?) prezent, który może się stać alternatywą dla porno. Dla wielu osób porno może by wystarczające. Ale wiem, że część z nas nie zazna satysfakcji, nawet jeśli obejrzy sto takich filmików. Bo porno – moim zdaniem – ślizga się po powierzchni seksu i seksualności. W każdym razie ja nie widziałam filmu porno, czy nie czytałam pornograficznego tekstu, który zahaczałby o głębię. Porno to „sztuka użytkowa” i głębi nie potrzebuje. Potrzebujesz podniety albo rozładowania – sięgasz po porno. I jeśli Twój obraz seksu kształtowany jest tylko przez to, co możesz po dwóch kliknięciach znaleźć w internecie – może Ci się wydawać, że w seksie już nic więcej nie ma. A jeśli ciekawi Cię, co więcej możesz w nim znaleźć, nawet jeśli w tej chwili nie masz seksu ani partnera, to możesz się tego dowiedzieć z innych źródeł niż Red Tube.

Myślę tutaj o książkach takich jak „Święta seksualność”, ale spokojnie, ta świętość nie ma nic wspólnego z kościołem. „Święta seksualność” to książka, która jest czymś więcej niż pozycją edukacyjną, bo poprzez szatę graficzną i przekaz pokazuje piękno ludzkiego ciała i duchowość seksu. Dla kogoś to się może wydać lekko nawiedzone, ale jeśli chcesz poczuć w sobie seksualną moc – to zapewniam, że jest to lepsze źródło inspiracji niż serwisy XXX.

Nagrałam krótki filmik o „Świętej seksualności”. I tak sobie myślę, że nie tylko dla dzieciaków ta książka to dobra alternatywa. Bo np. jeśli Ty lubisz porno, ale ono Cię nie nasyca i potem jesteś albo znudzona/-y albo chcesz więcej, to może w „Świętej seksualności” lub „Tantrze szeptem” właśnie znajdziesz coś takiego, co Cię nasyci…

Zobacz wideo i podziel się swoimi refleksjami!

♀️ 🙂 ➡️ Ciągle zastanawiasz się, jak „o tym” porozmawiać?
🙂 ➡️ Chcesz uwolnić się od wstydu, skrępowania i ograniczających przekonań?
😀 Hej! ➡️ Zróbmy to razem! Zobacz i przećwicz ze mną dobre sposoby rozmów o seksualności! Nabierz pewności siebie i spełnij swoje fantazje na gwiazdkę! 🙂 🔜 🎄🐾

🐾Czy można „o tym” rozmawiać? Można! Ja się sama uczyłam jak i trochę to trwało… Oj, kiedyś nie byłam taka śmiała, jak dziś. Czerwieniłam się, wstydziłam i traciłam wątek. Ty nie musisz tracić na to lat ani miesięcy. Przekażę Ci wszystko, co wiem, w jeden dzień. Abyś mogła poczuć się lekko. Aby uwolnić energię. Aby móc porozmawiać dobrze i bez stresu z każdym: partnerem, partnerką, dziećmi, znajomymi. 🐾

🌷Nawet jeśli nic nie mówimy o seksie, to milczeniem przekazujemy swoje postawy dalej: dzieciom, partnerom. Czy jeśli nic nie mówię, tzn, że jest to dla mnie temat wstydliwy? Nie godny rozmowy? Nie dla kobiet? Jaki przekaz dała Ci Twoja mama i co dzięki niej wiesz o kobiecości i seksualności? 🐾

🍑 Dopóki nie rozmawiamy, nie ubieramy w słowa – same nie wiemy, co myślimy. Tematy przegadane przestają „straszyć”. Wiele z nas odkrywa, że tak trudne zadanie, jak rozmowa o seksie i seksualności, jest w zasadzie łatwe i że one to potrafią, tylko dotąd o tym nie wiedziały. Chcesz dołączyć do tego grona? Zapisz się teraz na ✒️ v.ilnicka@seksualnosc-kobiet.pl lub 792667769. 🐾

🌷🌷🌷Jeśli: 🐾
– chcesz otwarcie porozmawiać o seksie i seksualności, ale nie masz z kim…
– nie czujesz się całkiem pewnie ze swoją seksualnością…
– przebywasz w towarzystwie, które mogłoby opacznie zinterpretować wszelkie próby porozmawiania o „tych sprawach”…
– chcesz pożegnać zaszczepione Ci szkodliwe schematy dotyczące seksualności…
– albo po prostu masz ochotę na dzień w intrygującym kobiecym towarzystwie to TEN WARSZTAT JEST DLA CIEBIE! 🌷🌷🌷

Najważniejsza dla mnie jesteś Ty i tematy, jakie chcesz podjąć na zajęciach. Możesz mi o nich napisać w mejlu ze zgłoszeniem na warsztat na v.ilnicka@seksualnosc-kobiet.pl. Czekam na Ciebie. <3 Śmiało! ✒️

Kto to prowadzi?
♀️Voca Ilnicka (babka ze zdjęcia z pomarańczową twarzą 😛) – przewodniczka po kobiecej seksualności, edukatorka, trenerka, redaktorka serwisu Seksualnosc-Kobiet.pl, autorka „Sekretnika kobiecej waginy” i „Uniesienia spódnicy”, które niedługo ukaże się w druku. 🙂
Warsztaty o seksualności tylko dla kobiet robię od 2011 roku i kocham to. Nie jestem: psycholożką, seksuolożką ani nawet sex coachem. 🙂

☎️Jeśli nie jesteś pewna, czy to dla Ciebie… zadzwoń 792667769 – porozmawiamy. 🙂 A jak podasz mi swój ☑️@, to wyślę Ci ebook 📔📗„Sekretnik”. 🙂 📖

💡Zapisy do końca listopada na:✒️v.ilnicka@seksualnosc-kobiet.pl
💰 Cena: 150 zł (warsztat)
lub 200 zł (warsztat + 50 min. sesji online do wykorzystania do końca grudnia) ◀️

🐅 Nie wierz tym, którzy utrzymują, że „o tym” nie da się rozmawiać, że język polski jest zbyt wulgarny lub zbyt medyczny, żeby taka rozmowa brzmiała dobrze. Nie wierz! Za to zacznij mówić. Sama do siebie. Do lustra. Do przyjaciółki. Do męża. Zmiana świata na seks-pozytywny zaczyna się w Tobie. <3 🐅🐾<3

To nagranie zapowiadałam już ostatnio. 30 minut rozmowy o cudownych cipkach. <3 I o tym, dlaczego możemy myśleć, że są złe i brzydkie. <3 Posłuchaj i sprawdź, jaką jestem mistrzynią kolokwializmów. Ja naprawdę tak mówię? 🙂 Szok! 😛 Aby posłuchać, kliknij link. Po kliknięciu przejdziesz na stronę z podcastami Brzydkie Słowa / Dirty Words Leny Bielskiej, która wymyśliła, nagrała i zmontowała podcast. Na stronie znajdziesz więcej podcastów na tematy kobiece, feministyczne queerowe i inne – rozejrzyj się na Dirty Words. 🙂

 

Masz ochotę na więcej? Przejrzyj portal po tagu „wagina”. 🙂

Zostaw komentarz  2

 

Wczoraj spotkałam się z Leną Bielską, która nagrywa podcasty Dirty Words – Brzydkie Słowa i siedząc nad Odrą w scenerii polskiej złotej jesieni nagrywałyśmy odcinek o pozytywnym stosunku do własnej waginy, joni, cipki… (Lena obiecuje, że podcast będzie do odsłuchania w następnym tygodniu). Poruszyłyśmy m.in. temat tego, kto wydaje pozwolenie na interesowanie się własną seksualnością, na interesowanie się tym, co masz między nogami, na zainteresowanie własną cipką, tym, jaka ona jest, co Ci może dać, co Ci może powiedzieć.

Bardzo się to zgrało z filmikiem, który ostatnio wrzuciłam na YT. Na pytanie: kto daje Ci pozwolenie na bycie seksualną, mam taką odpowiedź: jasne, że „oni”. Jacyś „oni”. Ale tak naprawdę w głębi serca, w głębi duszy – Ty sama ją sobie dajesz! Po pierwsze i najważniejsze: to od Ciebie zależy! To Ty sama możesz sobie to pozwolenie dać! Wiem, że możesz czekać, aż ktoś przyjdzie i powie: możesz być seksualna. Więc jeśli to czytasz, to ja Ci mówię: możesz być seksualna, możesz się swoją seksualnością interesować, ile tylko chcesz! Możesz zaglądać między własne nogi, dotykać swojej joni, lubić ją, kochać, wielbić i szanować. Ale to najważniejsze przyzwolenie i pozwolenie sobie wychodzi od Ciebie. To Twoje życie. Twoje ciało. Twoja moc.

Więcej mówię o tym na filmiku poniżej.

Czy mówisz sobie, że:

mogę mieć seksualne pragnienia,

mogę mieć fantazje erotyczne,

mogę czuć pożądanie,

mogę czytać książki o seksie, mogę oglądać filmy o seksie, mogę lubić erotykę i porno,

mogę powiedzieć mojemu partnerowi lub partnerce: chcę się z Tobą kochać teraz! 

Mogę się interesować własną cipką. 

To ja decyduję i ja mogę mogę:

1. Dać sobie przyzwolenie na bycie seksualną.

2. Dowiedzieć się dobrych, zabawnych, wpierających rzeczy nt. kobiecej seksualności, kobiecej anatomii, łechtaczek i wagin. 🙂

3. Znaleźć kobiety, które myślą, czują i zachowują się podobnie.

Zapraszam Cię też na warsztaty „Let’s talk about sex” do Wrocławia 15 grudnia 2018. Tutaj z pewnością poznasz kobiety, które myślą i czują podobnie. A może spotkasz przyjaciółkę?

1 Komentarz  Like

Czy potrzebujesz odwagi, aby rozmawiać o seksie?
Czy potrzebujesz odwagi, aby rozmawiać o seksualności wprost i bez owijania w bawełnę?
Czy to nie absurd, że aby rozmawiać o dawaniu miłości i rozkoszy, jako społeczeństwo potrzebujemy być odważni? Więcej

2 komentarze  Like

KIEDY ROZMIAR MA ZNACZENIE
czyli: prezerwatywa to nie wagina, nie pomieści każdego

Tego można nie wiedzieć, bo w większości polskich sklepów króluje rozmiar uśredniony, czyli prezerwatywy o średnicy (czy też szerokości) 52-53 milimetrów. Jakoś nie przypominam sobie, ale na lekcjach wychowania seksualnego w ogólniaku uczyli nas, aby kupować prezerwatywy o odpowiednim rozmiarze (być może w latach 90. w Polsce żadnego wyboru w rozmiarach nie było), więc nawet o tym nie wiedziałam, że z tymi rozmiarami to różnie jest. Okazało się, że jest bardzo różnie, kiedy poznałam pierwszego chłopaka i okazało się, że trzeba szukać czegoś o większej średnicy. Jedyną opcją były wtedy prezerwatywy durex większe o 4 milimetry. Pomyślisz sobie: cztery milimetry? A co to za różnica? Poza tym lateks jest rozciągliwy, skoro prezerwatywę można nadmuchać, jak balon, to jak ona może być za ciasna? A jednak…

Podobnie jak waginy różnią się wyglądem i rozmiarami, co skutkuje tym, że „normalny” rozmiar kulek gejszy nie pasuje każdej kobiecie, bo nie dla każdej joni średnica kulki 36 mm jest ok – dla jednych jest za duża i trudno ją włożyć, dla innych za mała i wypada – podobnie różne są penisy, które różnią się nie tylko długością, ale i grubością. Wiem, że kobiety przez źle dobrane kulki przeżywały frustrację, żal i ból, więc bardzo się wkręciłam swego czasu w kulkową rozmiarówkę.

A teraz o penisach i kondomach. Jedyny kondom, który pasuje na większość penisów, bez względu na ich długość i średnicę, to damski kondom, który zakłada się na wargi sromowe i w głąb waginy. Tutaj, czy penis ma średnicę 46 mm, czy 69 mm – znaczenia nie ma. Ta prezerwatywa pomieści (zakładam) każdego. Gorzej z tymi zakładanymi na penisy. No bo, spróbuj upchnąć organ o średnicy 68 mm w prezerwatywie o średnicy 50 mm. Może da się to zrobić, ale co to za frajda, kiedy może to być naprawdę nieprzyjemne i bolesne a erekcja mija po chwili, bo krew nie krąży a guma może trzasnąć. I to jest naprawdę ważna informacja. Dobrze dobrana prezerwatywa to komfort i bezpieczeństwo. Im bardziej na siłę naciągnięta, tym większe prawdopodobieństwo, że nie dotrzyma końca stosunku w nienaruszonym stanie. Naprawdę przykre może być także to, że rokująca erekcja w chwil kilka zmienia się klapniętą. Podejrzewam, że niektóre pary wylały z tego powodu hektolitry łez, ale płakać nie trzeba, wystarczy założyć odpowiednią prezerwatywą.

Podobnie w drugą stronę – średni penis i duża średnica prezerwatywy i już sam nie wiesz, kiedy gubisz gumę. No po prostu wzięła i się ześlizgnęła. Zdarza się, szczególnie w szale namiętności, ale znów nici z zabezpieczenia. Nie po to przecież nakładasz gumę, żeby za chwilę ją zgubić.


Na naszych półkach – z tego, co widziałam przez ostatni weekend – dominują rozmiary uśrednione, tj. średnice 52 i 56 mm, a nie na każdego penisa taka gumka będzie pasować. Jeśli więc istotne są dla Was komfort i odpowiednie zabezpieczenie, poczytajcie napisy na opakowaniach. One tam naprawdę są, a jak nie ma – to nie ma co takich gumek kupować, chyba, że interesuje Cię typowy rozmiar uśredniony.

Z tego, co widziałam na naszym rynku, duże gumki robi Pasante – tutaj do 69 mm średnicy a duże i małe MySize – skala zaczyna się od 47 mm i kończy na 69 mm. MySize wypuścił taką oto miarkę – na zdjęciu na górze – którą możecie sobie radośnie mierzyć własne obwody, aby mieć dobre wzwody. <3 Chociaż temat studiowałam dość szybko, wydaje mi się, że na tę chwilę MySize jest najbardziej ogarnięty rozmiarowo w każdą stronę, a tę linijeczkę ma najlepszą. 🙂 Oczywiście nawet w rosmanach znajdziesz gumy o średnicy 56 mm, sęk w tym, że za tymi naprawdę większymi i naprawdę mniejszym trzeba się nachodzić. Zostaje więc albo kupowanie przez internet, albo chodzenie po specjalistycznych sklepach, do których nie zaliczam ani lokalnego dino, ani stacji benzynowej, na której każdą paczkę kondomów obejrzałam dwa razy (różne kolory, marki i smaki, ale rozmiary tylko uśredniony), ani żadnego sklepu w odległości poniżej 10 kilometrów od mojego aktualnego domu, a mieszkam w dużym mieście, no może na obrzeżach, ale żeby zakupić odpowiedni rozmiar, potrzebuję przejechać pół Wrocławia i pójść do Pinkshopu. Nie o taką Polskę walczyliśmy. 😛

Po obejrzeniu stu reklam na temat środków do higieny intymnej, może Ci się wydać, że wąchanie kobiecych majtek to jeden z najgorszych pomysłów na świecie. Spokojnie. Wagina to najczystsza część ludzkiego ciała. Wewnątrz czyści się sama. Na zewnątrz bardzo często pachnie podniecająco i zmysłowo, dlatego wiele osób uwielbia ją wąchać i smakować. Ja im się nie dziwię. Wydzielina z wewnątrz czasem zasycha na majtkach, podobnie jak wilgoć, która jest świadectwem Twojego podniecenia i czasem z różnymi kobietami na warsztatach żartujemy sobie, że po majtkach przeszedł ślimak. „Ślimak” to absolutnie naturalna konsekwencja tego, że Twoje ciało żyje i funkcjonuje, a szczególnie tego, że się podniecasz!

Wychodzę z szafy. Cnotka we mnie nagrała wideo dla innych cnotek!

To ja, Voca Ilnicka, cnotka niewydymka z chóru. Dla wszystkich bratnich dusz, czyli wszystkich cnotek, nagrałam wideo, na którym robię mnóstwo min, wybaczcie, bardzo się rozemocjonowałam i świetnie się bawiłam to nagrywając. Nie wiem czemu moja podświadomość uważa, że takie miny są fajne, ale je produkuje ciągle i ciągle. Obiecuję kupić lepszy telefon i zacząć te miny kontrolować. 🙂 Tymczasem wrzucam w internet moją pochwałę cnoty. Następna w kolejności będzie pochwała rozpusty, ale to raczej jutro. Aha, a jak ktoś ma 35 lat i jest cnotką – to też OK. A jeśli jest i chce umrzeć jako cnotka – to też może. Seks nie jest obowiązkiem. W żadnym wieku.

Więcej o cnocie i rozpuście na portalu, np. tu.

Bez względu na Twój stosunek do (mojej) cnoty, zapraszam Cię na Kurs akceptacji ciała.

Ściągam bluzkę. Rozpinam spodnie. Zrzucam je na podłogę. Przez chwilę jestem w majtkach, ale je też w końcu ściągam. Moje piersi hasają sobie swobodnie. Podobnie cała reszta ciała. Już nie muszę dusić swojej ekspresji. Już nie muszę się zasłaniać. Już nie muszę się zakrywać z obawy, że swoją nagością kogoś obrażę.

Urażę.

Zszokuję.

Zasmucę.

Nie.

Mogę być sobą. Bez przepraszania za to, że jestem i kim jestem. Oraz jak wyglądam. Mogę być taka, jaka jestem. Wszystkie one dookoła też mogą takie być. Takie, jakie je natura stworzyła. Tworzymy krąg. Nagi krąg kobiet. Tańczymy, śpiewamy, potrząsamy golizną. Siedzimy, rozmawiamy, śmiejemy się. Bez ukrywania rąk, nóg i brzuchów. Bez ukrywania piersi i pośladków. Bez ukrywania własnej kobiecości i seksualności. Zmysłowości. Wrażliwości. Emocjonalności. Bez chowania seksapilu. Bez skrywania mocy. Jest nago i radośnie. Nago i bezpiecznie. Nago i właściwie.

Kiedyś myślałam, że to niemożliwe. W domu słyszałam, że ciało to wstyd.

Od znajomych słyszałam, że nagość to brak przyzwoitości.

I że to zaproszenie do seksu.

Kiedyś tak bardzo wstydziłam się swojego ciała. Chciałam, żeby wyglądało inaczej. Musiałam bardzo, naprawdę bardzo ufać tej osobie, przy której rozbieram się do naga. To musiała być najlepsza przyjaciółka. Ukochany chłopak. Bliska rodzina. Wstyd „pilnował” mojej „przyzwoitości”. Właśnie tak, nie rozbierałam się ze wstydu i z lęku przed oceną. Nie mogłam wtedy być w pełni. Kąpanie się nago w jeziorze? Nigdy! Przecież miałam „okropne” nogi. Nawet w jednoczęściowym stroju czułam się obnażona. Czułam się źle sama ze sobą – ja z moim ciałem.

A teraz – proszę. Zwołałam nagi krąg. Ja go trzymam i prowadzę. A wokół kobiety. Bardziej i mniej znane. Ich piersi, ich brzuchy, ich radość, ich historie. Coś nas łączy. Ulga, że tak można? Radość, że mogę być nago przy innej kobiecie, w całej grupie osób i jestem tutaj widziana i akceptowana, że mogę to samo dać innym. To przyjemność i dar. To nieskrępowana ekspresja siebie. A także swojej kobiecości, zmysłowości seksualności. Siedzę tu nago i nikt się na mnie nie rzuca, jak dzikie zwierzę, bo jestem nago, więc to czas na seks. Siedzę tu nago i nikt mnie nie strofuje. Siedzę tu nago i mogę taka być. Co za ulga.

Przypominają mi się wakacje w arabskim kraju. Ukrywanie własnego ciała pod długimi rękawami, długimi nogawkami – bo tak „trzeba”. Bo „policja religijna”. Kobiety okutane od stóp do głów, bo tego wymaga ta kultura. Niełatwo mi się chodziło tamtymi ulicami. Tak, one, okutane, mogły być z tego zadowolone. Schowają się pod chustką, pod luźną szatą i już. Są niewidzialne. A ja siedzę tutaj naga i też jestem „niewidzialna”, bo nie muszę wciągać brzucha ani się krygować, bo czuję się zrelaksowana i jest mi po prostu dobrze. Moje ciało, ja cała, jestem w pełni przyjęta. Bez wyjątków, że nogi weźmiemy, bo są długie i czekoladowe, ale piersi nie, bo są zbyt seksualne. „Świecisz cyckami” powiedział mi przyjaciel w klubie, gdy zobaczył moje sterczące sutki pod sukienką. Choć ubrana byłam pod samą szyję. A tutaj – moje sutki są sztywne lub nie – nikt mnie z tego nie rozlicza. Nie muszę się „pilnować”, oglądać, sprawdzać, czy wyglądam odpowiednio i „przyzwoicie”. Co za ulga.

Przypominają mi się słowa innego przyjaciela, że cipka to pornografia. Więc siedzę, mam cipkę, niczym szczególnie jej nie zasłaniam i nikt mi już nie wmawia, że to pornografia. Co za ulga. Swoją drogą ciekawe, czy kolega – gdy potrzebował pornografii – to włączał Red Tube, czy też szedł do sauny, gdzie przecież też gołe penisy i gołe cipki.

Ciekawe, jak bardzo to, co seksualne i naturalne, zostało zohydzone. Gołe ciało znaczy, że pornografia. Nagość, że to już wstęp do seksu, zaproszenie. To że nie noszę stanika, bo bez niego mi wygodniej, to znaczy, że prowokuję, że chcę uwieść cudzego męża? Nagi krąg odczarowuje te mity. Co za ulga.

Gdy w upalne dnie noszę kusą kieckę, oczywiście nie robię tego z wygody, tylko po to, aby chwalić się swoimi „wdziękami”. To nie może być tak, że ubieram czy rozbieram się dla siebie. Skąd! To od razu musi być, aby uwodzić, kusić, mamić, prowokować, zawracać w głowie… Gdy w upalny wieczór wkładałam krótką sukienkę, idąc do klubu – w którym miałam zamiar tańczyć do upadłego, więc dlatego wybrałam tę najkrótszą, aby się na parkiecie nie ugotować – usłyszałam od znajomego: „faceci będą się na ciebie gapić”. Czy to, że ktoś na mnie spojrzy, ma wyznaczać granice mojej swobody? Tak, wiem, że niektórzy najchętniej widzieliby mnie w upał w habicie, ale mi się już dłużej nie chce zadowalać innych. Teraz zadowalam siebie. Czy się komuś podobam, czy nie, w upalne dnie noszę kuse sukienki. Spod których wystają moje uda, które mogą Ci się podobać lub nie, ale nie mam zamiaru ich zakrywać, tylko dlatego, że są grube / chude / ładne / brzydkie / „wyzywające” czy „prowokujące”. Moje ciało nie służy do tego, aby sprawiać Ci estetyczną przyjemność. Ani erotyczną. Moje ciało to mój wehikuł na życie. Bez niego nie wyjdę z domu. Więc czy Ci się to podoba, czy nie, w zimne dnie zakładam długie spodnie, sweter i płaszcz a w upalne – kuse.

Na nagim kręgu nie muszę się zakrywać. Nic filuternie nie wystaje spod spódniczki, nic nie prześwituje przez materiał bluzki, bo nie mam na sobie ani spódniczki, ani bluzki. Moje ciało może być widziane, a ja mogę taka być.

Chodzę nago spać. Chodzę nago pod prysznic. Chodzę nago do wanny. Chodzę nago w saunie. Kąpię się nago w jeziorze i hasam nago po plażach nudystów. Gdy upał, chodzę nago po domu, wyciągając z pralki pranie. Gdy upał, nago pracuję przy komputerze i nago czytam książkę.

Nagość to po prostu pierwszy strój, jaki został nam dany, który jest dość praktyczny, gdy ciepło i gdy lato. Nagość to dla mnie możliwość nieskrępowanej ekspresji siebie. Część osób, szczególnie tych z nagich kręgów czy naked movement i innych tantr i mantr, bardzo dobrze to rozumie. Dla części jest to szokujące i nie-do-pomyślenia.

Wiesz, naprawdę nie musisz o tym myśleć, po prostu wpadnij na jakiś nagi krąg.

Tak, gdybym mogła, rozebrałabym całe województwo!

Bo nagość to wolność.

4 komentarze  1


ilustracja Jocelyn Runice

Do nowego projektu potrzebuję zdjęć kobiecych włosów łonowych!
Będę robiła kolaż składający się ze zdjęć przeróżnych ‚fryzur’ włosów łonowych! W związku z tym potrzebuję zdjęć Waszych łon – żadnych twarzy, żadnych innych części ciała – tylko łona! Mogę zdjęcia zrobić ja albo możesz je zrobić sama i przesłać do projektu!

Poniżej fragment wywiadu z Iwoną Demko, który przeprowadziła Grażyna Smalej na Nowej Orgii Myśli

Grażyna Smalej: Jaka jest historia gestu Ana-suromai?
Iwona Demko: Wiązał się on z kultem waginy. Dodam, że dawno, dawno temu, kiedy ludzie nie wiedzieli, skąd się biorą dzieci. Nie wiedzieli, że aby mógł urodzić się człowiek, potrzebna jest i kobieta, i mężczyzna. Mieli pewność, że kobieta, bo to spomiędzy jej nóg wychodziło dziecko. Tego ewidentnego faktu nie dało się przeoczyć. Wiadomo było, że to właśnie jest kreacja nowego życia, ale nikt nie kojarzył prokreacji z narodzinami dziecka, dziewięć miesięcy odległości trudno było skojarzyć. Teraz nam się to wydaje niewyobrażalne, ale na przykład Malinowski pisał o odkryciu w 1915 roku plemienia, które też nie łączyło tego faktu i wierzyło, że zapłodnienia dokonują duchy z sąsiedniej wyspy.

Zanim połączono fakt prokreacji z narodzinami, wierzono, że jedyną osobą odpowiedzialną za kreację jest kobieta, właściwie posiadająca status bogini. Ponieważ uosabiano kobietę rodzącą z matką naturą, z ziemią, która rodziła – stanowiły one najważniejszy element świata. Wiązało się to z mocną pozycją kobiety, z wysokim statusem społecznym, religijnym, politycznym. Wagina była traktowana jako brama prowadząca na świat i traktowano ją z szacunkiem oraz modlono się do niej.

I co się stało, że jest tak, jak jest?

Tu wspomnę o dziewictwie rozumianym w sensie wyłącznie fizycznym, które jest już totalnie patriarchalnym wymysłem. Dziewica wcześniej oznaczała po prostu osobę niezależną – bardziej w sensie psychicznym niż fizycznym, niezależną duchowo. Dziewicą mogła być powiedzmy kobieta z dwójką dzieci.

Kult waginy to okres matriarchatu. To taki czas, w którym chciałoby się powiedzieć „rządziły” kobiety, ale „rządziły” to nie jest odpowiednie słowo. Najczęściej wydaje nam się, że matriarchat jest odwrotnością patriarchatu, tymczasem to działa na zupełnie innej zasadzie. Patriarchat polega na ściśle wyznaczonej hierarchii, a matriarchat, jeśli by to graficznie przedstawiać, byłby to okrąg, w którego centrum stoi kobieta, która nie wydaje arbitralnych decyzji, tylko w momencie, kiedy nie wiesz, co robić, zwracasz się po poradę właśnie do niej i ona ci wtedy pomaga swoim doświadczeniem. Zatem jest to kompletnie coś innego. To nie jest rozkazywanie palcem z wysokości tronu.

Wszystko przepadło, kiedy mężczyźni dowiedzieli się, że biorą udział w prokreacji i są także stwórcami nowego dziecka. Wszystko zostało przewartościowane na drugą stronę. Żeby odebrać władzę kobiecie, trzeba było odebrać jej atrybuty władzy. Tym atrybutem między innymi była poligamia. Skoro nie wiadomo było, że mężczyzna jest ojcem, to można było współżyć z wieloma mężczyznami i nie miało to większego znaczenia. Zaczęto wprowadzać monogamię po to, by ustalić ojcostwo. Za monogamią poszło nadanie nowego znaczenia dziewictwu. Dziewica w sensie fizycznym stała się osobą posiadającą błonę dziewiczą, co stało się gwarancją ustalenia między innymi ojcostwa. Norman Davis w „Historii Polski” przywołuje opowieść o Słowianinie, który jak spotykał dziewicę, to odsyłał ją, bo dziewictwo oznaczało dla niego tyle, że nikt jej wcześniej nie chciał, co z kolei świadczyło o tym, że była z jakiegoś powodu podejrzana. To dowodzi, jak inaczej postrzegano dziewictwo.

Rzeczywiście, taka perspektywa postrzegania cnoty jest dziś niewyobrażalna.

Następnie zaczęto mówić, że wagina wcale nie jest taka fajna, że krew menstruacyjna jest brzydka, fuj, śmierdząca. Zapisano to w świętej księdze czyli w Biblii, w rozdziale o nieczystościach. Możesz przeczytać, co tam jest napisane o krwi menstruacyjnej – to jest jedna wielka tragedia. Co prawda biblia miała też funkcję instruktarzu sanitarnego, ale we współczesnym ortodoksyjnym judaizmie na przykład, nadal się tego trzymają. Przecież w czasach, kiedy mamy łazienki i łatwy dostęp do bieżącej wody, nie musimy już tego stosować, a jednak to przeszło dalej, nadal to funkcjonuje, że jeżeli ktoś współżyje z kobietą miesiączkującą, sam staje się nieczysty, a kobieta po miesiączce, aby powrócić na łono czystości, musi koniecznie odbyć rytualną kąpiel w mykwie.
Wszystko to zmieniało się na przestrzeni tysięcy lat, mniej więcej pięciu tysięcy. Stopniowo ograniczano prawa kobietom. Po kolei. Nie możesz z nikim spać do ślubu, po ślubie tylko z mężem, zaczęto nakładać kary na kobiety, które jako panny miały dziecko, następowało społeczne wykluczanie. To wszystko razem wzięte pozbawiło znaczenia waginę. Wagina będzie już tylko przedstawiana z męskiego punktu widzenia, jako narzędzie do seksu, już mniej do prokreacji dziecka, bardziej do samego seksu, została sprowadzona do erotycznego znaczenia. I nagle kobieta musi ją chować, bo jeśli ją odsłania, to tak jakby zachęcała „korzystajcie z tego!”. Teraz my już nie mamy żadnego innego spojrzenia na własne narządy, jak tylko przez męską perspektywę. Tylko pod tym erotycznym kątem.

 

Wspomniałaś o poligamii jako elemencie władzy kobiet. Ale przecież z punktu widzenia kobiet poligamia średnio się opłaca, nie jest w naszym interesie. Mamy teraz poligamię w krajach arabskich na przykład i to nie jest szczyt marzeń.

Tak, bo dopóki to jest tak urządzone jak u nas, to nie jest rzeczywiście w naszym interesie. Raczej ma to służyć mężczyznom. Ale jeśli popatrzymy na chiński lud Mosuo, możemy inaczej pomyśleć o układach między kobietą i mężczyzną. Tamtejsi ludzie żyją w klanach, wśród krewnych. Mąż jest osobą obcą. Jeśli rodzisz dziecko, opiekujesz się nim ty i członkowie twojego klanu, ciotki, wujkowie, starszyzna, itd. Nie masz problemu samotnej matki, nie masz problemu bękarta, masz poczucie bezpieczeństwa. Zobacz, że nawet zmiana miejsca zamieszkania w naszej kulturze była jakimś rodzajem przemocy. Jako dziewica, młoda osoba, która nie wie, co ją czeka, panna młoda przenosiła się do domu męża, gdzie czuła się obca. To jest kolejne narzędzie opresji w patriarchacie. U Mosuo kobiety łączą się z mężczyznami jedynie z powodu miłości. Nie łączy ich małżeństwo, wspólny dom, dzieci, kredyt, jedynie uczucie. Każda dziewczynka w wieku trzynastu lat dostaje swój osobny pokój, który jest rodzajem jej intymnej przestrzeni. Co nie znaczy, że od razu zaczyna życie erotyczne. Zaprasza tam często koleżanki, a po jakimś czasie też chłopaków. Nie musi spać każdej nocy z innym chłopakiem, spotykają się, kiedy chcą i jak długo chcą. Dopóki się kochają, spędzają razem noce, a na dzień on wraca do swojego klanu i tam spędza czas. Kiedy kończy się uczucie, mężczyzna po prostu przestaje przychodzić. Te kobiety nie mogły zrozumieć, o co u nas chodzi z mężem i kochankiem? Po co aż dwóch? U nich, kiedy przestajesz kogoś kochać, to przestajesz się z nim spotykać. Czy to nie jest piękne?

Chłopców nie wychowuje się w kulcie bitwy i wojny. U nas chłopcy już wtedy, kiedy się rodzą, to prawie z dzidą w ręku. Przyjmuje się, że mężczyźni są naturalnie agresywni, a dziewczęta naturalnie są opiekuńczymi matkami i naturalnie mają dużo cierpliwości.

 

Źródło: http://nowaorgiamysli.pl/index.php/2017/12/17/rozowa-owca-wydzialu/

Poliandria, praktyka kopulacji z licznymi samcami, jest […] jedną z najbardziej rozpowszechnionych strategii rozrodczych samic. Aż dziw bierze, że dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku naukowcy zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że normę u samic stanowi właśnie poliandria, a nie monogamia (dokonywanie rozrodu z jednym partnerem).

Ja podlewam nią kwiaty. Przyjaciółka zostawią ją w miejscach mocy. Jeszcze inna wylewa wraz z wodą po prostu przed domem. W ten sposób księżycowa krew wraca do Ziemi. Wiem, że jest nas coraz więcej, coraz więcej kobiet uczestniczy w tym niekończącym się rytuale.

Nie uważam, że jeśli raz się zgodzisz bez przekonania, to będzie to miało straszne konsekwencje. Ale jeśli to jest utarty schemat i Twój partner lub Twoja partnerka nie wie, że robisz to na odwal i dla świętego spokoju – to sądzę, że ten schemat może zacząć mścić się albo na Twoim związku albo na Twoim życiu seksualnym.

Weronika

Nie, nie chodzi o ”M jak miłość”. Chodzi o tę rzekomo brzydką czynność, która z miłością może mieć mało wspólnego. Tak, M jak Masturbacja. Zwana inaczej autoerotyzmem, onanizmem czy samogwałtem (swoją drogą, czy to słowo nie insynuuje, że jest to gwałt, czyli coś wymuszonego?).

Gaja

Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie – to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?

Urodziłam się jako istota seksualna. Ty też. Może słyszałaś/-eś, że seksualność to coś złego, brudnego, grzesznego, że trzeba ją ukrywać i że trzeba się jej wstydzić. Ja Ci mówię, że wraz ze swoją seksualnością jesteś idealna/-y. Nie musisz nic zmieniać! Ja przyjmuję i szanuję Twoją seksualność.

”Bolało mnie tak, że nie mogłam pracować, chodzić, siedzieć ani stać, a teraz wiem, że mam okres, kiedy pojawia się krew”. Czy i Ty masz ochotę na taką zmianę? Na całkowite rozpuszczenie Twojego bólu? Wydaje Ci się to niemożliwe?

Orgazmiczna joga. Czy jakieś zajęcia mogą się lepiej nazywać? Do końca nie wiem, co to jest, ale idę bez zastanowienia. Na miejscu okazuje się, że to był strzał w dziesiątkę, bo dawno już nie bawiłam się tak dobrze, jak na orgazmicznej jodze!

 1 Więcej

Zgodnie ze starą tradycją, Święto Przodków to czas, kiedy otwierają się bramy między światem żywych i zmarłych. Persefona, Bogini mocy przemijania, schodzi do podziemia, aby zanieść ziarenko mocy życia do ciemności, która jest końcem i początkiem wszelkiego życia. 

Założę się, że gdyby mężczyźni – zamiast ciążowego brzucha – mieli np. status na fejsie typu „Adam jest w ciąży z Basią” (i ciekawe co na to jego żona), to „nielubienie prezerwatyw” nie byłoby tak popularne, a metoda „zdążę wyjąć” przyprawiałaby o palpitacje serca i nieprzespane noce nie tylko „rozhisteryzowane” kobiety.

W czasach pokoju i dobrobytu zarówno przyjemność, jak i macierzyństwo były kwestiami osobistymi, intymnymi doświadczeniami, do których zachęcano i które chwalono. Poeci pisali o kobiecych orgazmach, o ”muszelkach” czy innych ”różanych pączkach”, a malarze i rzeźbiarze przedstawiali je w swoich dziełach.

Pozytywnie o porodzie, grupa wsparcia założona i prowadzona przez trzy doule z Warszawy, jest częścią międzynarodowej sieci grup wsparcia Positive Birth Movement, założonej przez Milli Hill w Wielkiej Brytanii (www.positivebirthmovement.org).

Jestem wzruszona. Poruszona. Szczęśliwa i radosna. Kocham moją pracę i kocham Seksualność Kobiet. A co mnie nakłania do takich wyznań i dlaczego czuję euforię? Ano dlatego, że w ostatnim czasie dostałam od Was tyle cudownych, pięknych, ujmujących, rozczulających, potężnych i jeszcze raz – pięknych! – artykułów, że serce rośnie, dusza śpiewa i chce mi się żyć! 🙂

Anus. To słowo oznacza po łacinie odbyt. Jednocześnie ta część ciała chyba każdemu człowiekowi kojarzy się z naturalną czynnością fizjologiczną, niekoniecznie należącą do tych estetycznych. Także i mnie się kojarzyła do pewnego momentu.

Choć wcale nie było łatwo, prowadzę teraz bogate i szczęśliwe życie seksualne. Jestem żywym przykładem na to, że zdecydowana większość naszych problemów ma swoje źródło w głowie. Z wewnętrznymi demonami walczy się trudno, ale da się wygrać…

Danka S.

Szczerze? Bardzo szczerze, mając niecałe szesnaście lat, najbardziej marzyłam o tym, żeby powiedzieć mojemu wuefiście, że chcę się z nim kochać, najlepiej na stercie materacy w nauczycielskiej kanciapce, w której pachniało kurzem i farbą olejną.

1 Komentarz  4 Więcej

Bogini Aga

Nadszedł czas, by zrozumieć siebie jako kobietę. Zawsze u mnie było z tym coś nie tak. Przyczyn szukałam wszędzie. Praca z wewnętrznym dzieckiem i integracją własnych cieni doprowadziła mnie wreszcie do artykułu o traumach związanych z pierwszym krwawieniem.

Odnoszę wrażenie, że jednym z najbardziej deficytowych towarów naszych czasów jest bliskość. Że w niektórych środowiskach już nawet trochę zapomnieliśmy, co to w ogóle znaczy. A w innych jest zupełnie nieznana. Brak zaufania do innych i perfekcjonizm oddzielają nas ludzi. Większość szkół uczy rywalizacji i zakładania masek, a wiadomości telewizyjne sprawiają, że raczej boisz się drugiego człowieka.

”Kobieta na wolności” to bardzo dziwna książka… Nie powieść, ani pamiętnik. To raczej zbiór refleksji wrzuconych w jeden dokument tekstowy, do którego dodano podobnie refleksyjną kolekcję zdjęć i kolaży. Teksty są króciutkie, niektóre bardziej poetyckie. Są jak spotkanie z kochankiem na jedną noc – ledwo coś się zaczyna, a już kończy.

„Bolało mnie tak, że nie mogłam pracować, chodzić, siedzieć ani stać, a teraz wiem, że mam okres, dopiero kiedy pojawia się krew”. Czy i Ty masz ochotę na taką zmianę? Na całkowite rozpuszczenie Twojego bólu? Wydaje Ci się to niemożliwe? A jednak wiele kobiet doznało tej zmiany i całkowicie uwolniły się od bólu podczas miesiączki.

Możesz mieć wrażenie, że kochasz i szanujesz seksualność, że uwielbiasz kobiety i kobiecość, że wręcz ubóstwiasz wszystko, co z seksualnością połączone. Ale jeśli używasz wyzwisk typu: ”pizda”, ”pizduś”, ”cipeusz” itp. – nawet w odniesieniu do mężczyzn (niektórym osobom wydaje się, że mężczyźni nie zasługują na szacunek), to wychodzi z Ciebie nic innego, jak nieuświadomiona i głęboka niechęć do seksualności i kobiet.

Rozmowy o seksualności to często rozmowy o miłości, intymności, ekstremalnej bliskości. A także o tym, co działa i nie działa dla mnie. Co mi się podoba, co bym chciał/a inaczej. Więc jeśli nie masz nawyku częstego, szczerego empatycznego rozmawiania z partnerem/partnerką o tym, co się między Wami dzieje – możesz mieć opór, żeby tak nagle wyskoczyć z takim tematem.

Zanim sama zaczęłam się zajmować tematem seksualności, to też uważałam, że coś ze mną jest nie tak. Albo w ogóle – z nami, kobietami. Bo czego my się tak wstydzimy? Co jest tak strasznego i zatrważającego w wypowiedzeniu słowa pochwa? Skąd ten rumieniec, gdy mowa o miesiączce? Rumieniec albo grymas. Atak kaszlu albo paraliż całego ciała. No skąd?

Politycy debatują o tym, żeby jeszcze bardziej zaostrzyć prawo dotyczące aborcji. Na ile jest to ich realna chęć, a na ile kolejna rozgrywka polityczna? Na ile ogromna energia kobiet i mężczyzn zaangażowanych w protesty ma szansę coś zmienić, a na ile znów ktoś sprytnie przekierowuje naszą uwagę z innych, równie ważnych spraw?

Z tego wszystkiego wybucha, mówiąc do jakiejś nieznanej dziewczyny lub koleżanki „ale masz cycki”. Bo jego to nagie ciało, ta sytuacja, ta nagość – po prostu onieśmiela. Jest z tym zupełnie nieoswojony i wymięka, może nawet panikuje. Może nawet w tej saunie gorączkowo szuka ręcznika, żeby się szybko przykryć i nie zdradzić z nagłą reakcją ciała.

Mając 28 lat, przed sobą rozwód, za sobą nieudane małżeństwo doprawione silną ręką męża, jego alkoholizmem i uzależnieniem od narkotyków, czułam, że w życiu nie czeka mnie już nic. Moje życie seksualne już od wielu miesięcy po prostu nie istniało a wcześniej miało smak zupki błyskawicznej, bo tylko ona jest w stanie dać przyjemność kobiecie w trzy minuty…

redakcja

Zima. Długie wieczory. Szaro. Ale może zrobić się ciepło i erotycznie, kiedy skupisz swoje myśli na czymś innym. Jak wykorzystałabyś opaskę na oczy i świeczkę do masażu? Z czym Ci się kojarzą? Czy to chociaż odrobinę erotyczne skojarzenia? Lubisz patrzeć? A może wolisz mieć zasłonięte oczy?

Kiedy zakochałam się w Panu G., usilnie próbowałam dociec, jak zwrócić na siebie jego uwagę i jednocześnie zawrócić mu w głowie; nie było to jednak proste, ponieważ moja niedojrzała, dopiero budząca się z długiego snu kobiecość przerażała mnie, nie dawała się ujarzmić, i nie miałam pojęcia, jak się nią posługiwać, od czego zacząć.

Z ciężkiego okresu gimnazjum i liceum wyciągnęłam jeden wniosek: dziewczyny dzielą się na dwie kategorie; pierwsze – to są te, tak zwane „popularne dziewczyny”, modnie ubrane, zawsze w nienagannym makijażu, uwielbiane przez chłopców, uczęszczające na wszelkie „melanże” w okolicy. No i są jeszcze te drugie: niepopularne, nudne, dziewice, te z dobrymi ocenami, niepojawiające się na imprezach.

Nieporozumienia między płciami chętnie wyjaśniane są przez rzekome pochodzenie ich z ”różnych planet”. Też w to wierzysz? A może wręcz uważasz mężczyzn za dziwaków bez serca? Słyszałaś, że to ”świnie”, że chodzi im głównie o ”zaliczanie” a miłość i związki ich nie obchodzą? Wierzysz w to?

Jest takie sformułowanie, które moim przyjaciołom wystarcza za podsumowanie randki z nowopoznanym mężczyzną. Rzadko używane, ale brzmi: „jest Stanleyem” i choć może powinnam mówić: „jestem kobietą Stanleya”, to jednak łatwiej obarczyć odpowiedzialnością za realizowanie tak kłopotliwego syndromu tę drugą stronę.

Podobnie jak całe nasze ciało, nasze intymne części potrzebują dużo czułości i dotyku. Wiele osób może być zszokowanych faktem, że „to” się masuje, ale tak – masuje się. Jest to bardzo piękna duchowa tradycja, z której płynie wiele korzyści. Jedną z nich jest przekazanie miłości partnerce i złożenie hołdu jej kobiecości.

„Mam okres, a to znaczy, że znów 3 dni mam wyjęte z życiorysu – będę się zwijać z bólu, bo żadne leki, nawet ketonal i tramal nie działają, a karetka nie przyjedzie do miesiączkującej, bo miesiączka to nie choroba. Wszystkie urlopy na żądanie już wyczerpałam i nie wiem, co powiem jutro, jak będę dzwonić do pracy”.

Jest ich teraz na półkach bez liku, chociaż kiedyś były rarytasem. Moi znajomi mają różne nieco podniszczone wydania książek choćby z lat 90. Ale dopiero całkiem niedawno pojawiło się kilka książek, które nie są napisane „językiem dla wtajemniczonych”, a ćwiczenia w nich zawarte nie wymagają od Ciebie, żeby od razu zostać mistrzem kung fu jajników. A raczej mistrzynią.

Są dziewczyny, które mówią: „nie idę dziś na imprezę, bo mam okres”. Bo jest ten lęk, że ktoś się zorientuje, że jestem jakaś „inna”, „nieświeża”. Wstyd – wtłoczony w dziewczynkę, gdy była mała, gdy dostała pierwszą miesiączkę, gdy nikt jej niczego nie wytłumaczył i skończyło się tylko na pospiesznym podaniu pudełka podpasek.

”Uważaj, bo go zagłaszczesz!” Tak ostrzegała mnie znajoma, gdy zobaczyła, jak głaszczę po policzku mojego partnera. Szok? Może dla niektórych. No bo ile z nas wierzy w to, że okazywanie czułości i miłości prowadzi do zdeprecjonowania uczuć? Do tego, że ktoś się znudzi naszymi „dowodami miłości”? Ile boi się, że bycie jawnie czułym i dobrym, jest oznaką słabości? Uległości? Wręcz – podporządkowania?!

Kupujesz dajmy na to – kulki gejszy i ćwiczysz. Niby te mięśnie Kegla mocniejsze, ale właściwie jak to sprawdzić? jak znaleźć w sobie motywację, żeby ćwiczyć? I jak znaleźć w sobie motywację, żeby ćwiczyć? Regularnie. Żeby mieć efekty.

Dziś rozmawiamy o tym, do czego prowadzi zakaz masturbacji. Prawda jest taka, że jedynie jednostki są zdolne do tego, żeby (okresowo) żyć bez masturbacji. Czy potrafią to tybetańscy mnisi, którzy całe życie spędzają, medytując w jaskiniach?

Anna Gąsiorowska

Czy Ty też tak masz, że jak za oknem coraz ciemniej i zimniej, to częściej nachodzi Cię ochota na schowanie się pod kocykiem, przytulanie, głaskanie i pieszczenie z Twoją Drugą Połówką? Dłuższe wieczory, to więcej czasu dla siebie nawzajem, więcej czasu na seks i więcej ochoty na leniwą długą grę wstępną.

W kulturze tkwi bardzo mocny podział – w zakresie kobiecej seksualności – na madonnę i ladacznicę, dziewicę i dziwkę. Co więcej, możemy być albo cnotliwymi, aseksualnymi dziewicami, albo „dziwkami”, które pozwalają sobie na wyrażanie seksualności i na to, żeby mieć życie seksualne. Kultura nie przewiduje wzorca, w którym łączy się szlachetność dziewicy i zmysłowość kobiety seksualnej.

Kerry i Diane Riley

Teraz powiem o praktyce zaawansowanej, będącej jednym z największych sekretów utrzymania harmonii, miłości i namiętności w związku. Technika ta polega na tym, żeby… powiedzieć seksowi „tak”. Kochajcie się codziennie, czy macie na to ochotę, czy nie.

Peter był dziewiętnastoletnim prawiczkiem, który zawitał do mnie dzięki swojej mądrej matce. Uznała, że zanim syn wyruszy w świat, powinien się ze mną spotkać. Szybko zrozumiałam, co było dla niego największym wyzwaniem.

Masz ochotę na seks bez zobowiązań? A czy będzie on bezpieczny czy jedynie bezpieczniejszy? Co to w ogóle oznacza: ”bezpieczny seks”? Co możesz zrobić, aby przypadkowy stosunek seksualny z przypadkowym człowiekiem był miły, dobry i być nie musiała po wszystkim ponosić niechcianych konsekwencji?

Jane125

Moja sypialnia świeci pustkami raz na trzy tygodnie, gdy mąż pracuje na nocną zmianę. Pięć długich, nudnych, samotnych nocy, kiedy leżę w pustym łóżku i fantazjuję. Takie obrazy lęgną mi się w głowie, że sama się sobie dziwię.

Na której randce do łóżka? Zależy Ci na nim i zastanawiasz się, kiedy możesz iść z nim do łóżka? Czy od razu, czy na trzeciej? A może jeszcze inaczej?

Być może dla niektórych z Was takie pytanie to absurd, ale inne kobiety trapi niepewność i nie wiedzą, jak się zachować… Zobaczcie, co o tej sytuacji mówi Karo. 🙂

Lava

Pierwszy raz od dość dawna, jakiś inny mężczyzna poruszył moją wyobraźnię. Bo gdy jestem w związku, nawet nie całe dwa lata, to kiedy obcy mężczyzna uśmiecha się do mnie, czy zagaduje to jest to niczym świeży letni wietrzyk.

Ostatnio czytałam gdzieś, że kobiety dojrzewają emocjonalnie w wieku 32 lat… I powiem wam szczerze, że coś w tym jest. Nie żeby to było regułą, i że u każdej tak samo, ale jednak jak patrzę na swoje życie (głównie związki) z perspektywy czasu, to muszę przyznać, że trochę to do mnie pasuje.

Zosia zdradziła swojego narzeczonego, z którym w seksie się nudzi. Noc z nieznajomym Hiszpanem to był najlepszy seks w jej życiu. Czy ma powiedzieć o wszystkim narzeczonemu i odejść od niego, licząc na to, że z kim innym będzie sto razy lepiej?

To, co dostajemy, to pogłębione studium kobiecości, męskości i kobiecej seksualności, wzbogacone o tło społeczne i doświadczenia konkretnych osób, które dzielą się swoim wglądem w seksualność