Seks, kłamstwa i kuferek gadżetów – lesbijki o seksie

Najpierw prześpisz się z dziewczyną, a potem mówisz „kocham cię i chcę z tobą spędzić całe moje życie”, chociaż to może być totalna pomyłka i w sumie nie wiadomo, po co to robisz. Bo głupio byłoby zakończyć znajomość tuż po seksie.

Rozmowa z Asią i Julią.

V: Jaki jest seks lesbijek? No, dobra, nie lesbijek. Dziewczyn uprawiających ze sobą seks?

Asia: Fajny.

Julia: (śmiech)

A: No mów, nie patrz na mnie.

J: Nie wiem, tak generalnie to trudno powiedzieć.

A: Tak, jakby cię jedwab z każdej strony otaczał. Skóra kobiety jest tak delikatna, tak inna… Czasami męczący. Trzeba się tak namęczyć… (śmiech) Ja, jak jestem zmęczona, to nie mogę uprawiać seksu z kobietą. Z facetem wiesz… położysz się i już. Seks z kobietą nie jest taki od niechcenia.

J: Jak robisz to mechanicznie, to nie ma szans na jej orgazm. Musisz się wczuć.


kliknij – selkar.pl

Radość seksu lesbijskiego – nowość w Polsce

Pierwsze doświadczenia

A: Jak byłam młodsza to nawet nie wiedziałam, że mogę doprowadzić kobietę do orgazmu. To, co robiłam z moją pierwszą dziewczyną, było bardzo niewinne. Zaczęło się od tego, że się całowałyśmy. Później dotykanie, po jakichś dwóch czy trzech miesiącach odkryłyśmy, że możemy się dotknąć piersiami. To nie było tak, że mieszkałyśmy razem. Byłyśmy w liceum. Wieczór razem to był rarytas. Na pierwsze wakacje pojechałyśmy do Ustronia Morskiego. Wynajęłyśmy pokój i przez pierwsze cztery dni nie wychodziłyśmy z tego pokoju. Nie jadłyśmy, nie piłyśmy, tylko uprawiałyśmy seks. Co chwila coś nowego przychodziło nam do głowy. Wtedy było zupełnie inaczej, nie było żadnych gazet, „Filo” nie do dostania, nie było internetu, po prostu całkowicie eksperymentowałyśmy. Doszłyśmy do takiego momentu, że uprawiałyśmy seks oralny, ale żadna z nas nie dochodziła. (śmiech) Byłam wtedy w trzeciej klasie, był 1993 rok. Ani ja, ani ona nigdy wcześniej nie byłyśmy z kobietą. To był obłęd.

A: Z moją pierwszą dziewczyną pewnych rzeczy nie robiłyśmy, np. nie przyszło nam do głowy, żeby ożywać straponów czy dildo, bo to było zupełnie niedostępne na rynku. Byłyśmy może z dwa razy w sex shopie, ale wszystko, co tam wtedy było, było dla facetów. Chyba gadałyśmy trochę o seksie, bo pamiętam, że przy okazji jakiegoś filmu porno mówiłyśmy o tym, że kobiety potrafią włożyć sobie całą pięść. I gadałyśmy na zasadzie „no, to może spróbujemy”.

Lesbijki rozmawiają o seksie (?)

J: Laski, które ja znam, w ogóle nie mówią o seksie. Z większością moich partnerek rozmawiałam o seksie, chociaż nie z wszystkimi. Ale koleżanki, przyjaciółki lesbijki ze sobą nie rozmawiają. Jedna koleżanek, którą długo znam – feministka, genderowo uświadomiona – była zaskoczona, gdy zaczęłyśmy rozmawiać o seksie. Że w ogóle o tym mówimy, że możemy o tym rozmawiać. Ale strasznie dużo czasu nam zajęło to, aby w końcu podjąć ten temat. Lesbijki, jak już mówią, to raczej nie o swoich osobistych doświadczeniach. Bardziej rzucają jakieś żarciki na temat seksu, że heterycki seks to jest taki, a lesbijski taki, ale nie wiadomo w zasadzie jaki. Rozmawiałam o seksie może z dwiema lesbijkami nie-partnerkami.

A: Ja o seksie rozmawiam raczej z heteryczkami. Częściej z heteryczkami rozmawiałam o lesbijskim seksie, niż z lesbijkami.

Przekonania

J: Są jakieś takie ogólne założenia, że jak dwie lesbijki, to muszą np. uwielbiać seks oralny. A tak nie jest. Ja po swoich partnerkach byłych wiem, że są dziewczyny, które nie są w stanie przejść tej granicy. Seks z kobietą, jak najbardziej, ale nie w ten sposób. A te, które tego nie lubią, to mają nawet jakieś kompleksy w stylu „boże, czy ja naprawdę jestem lesbijką, skoro tego nie lubię”? Jest może jakaś bariera zapachu… każda kobieta ma inny zapach. Miałam kilka takich partnerek, których zapach mi kompletnie nie odpowiadał, ale nie miałam problemów z takim rodzajem seksu, bo chyba kochałam te partnerki.

A: Jak byłam młodsza, częściej uprawiałam seks w ten sposób, a teraz to już nie bardzo mi się chce, bo to się człowiek musi tyle namęczyć (śmiech). Może jestem chronicznie zmęczona, i dlatego teraz mam takie podejście. Jak idziesz do łóżka z facetem, to może to trwać 3 minuty, może półtorej godziny. Ale jak z kobietą idziesz do łóżka, to nigdy nie będzie szybki numerek. Nie ma szans.

J: Wracając do tych ogólnych lesbijskich poglądów na temat seksu. Każda lesbijka musi lubić seks oralny, bo jak nie lubi, to nie jest lesbijką.

A: A jakby chciała jakieś dildo albo sztucznego penisa to to w ogóle jakiś grzech jest.

J: Wiesz – penetracja itd., „a ty może jeśli chcesz dildo, to może byś chciała penisa”?

A: Jak byłam młoda, to wyczytałam w jakiejś książce, jak rozpoznać, że jesteś lesbijką. Że jeśli najczęściej masz orgazm łechtaczkowy, to jesteś lesbijką. I sobie myślałam – to jak będę miała inny, to znaczy, że nie jestem lesbijką, czy co? Bardzo długo myślałam, że tak jest. Dosłownie, że lesbijki mają tylko orgazm łechtaczkowy i żadnego innego. Bo to wynikało z jakiegoś takiego stereotypu, że lesbijka może mieć tylko łechtaczkowy, bo w seksie lesbijskim nie dochodzi w ogóle do penetracji.

Seks z heteryczką

J: Większość dziewczyn, które były z heteryczkami, mówi, że heteryczkom wydaje im się, że seks z kobietą to kalka seksu z facetem. Że są totalnie bierne, nie chcą nic robić, i czekają, aż im kobieta zrobi orgazm i do widzenia. Mówią, że seks był fatalny, bo one im nigdy nic nie dawały, tylko czekały.

A: Po czym poznasz heteryczkę? Po tym, że leży, jak kłoda i czeka. A jak ma coś zrobić… Zawsze jest taka zmęczona… Od razu ją rączka boli. Wszystko ją boli (śmiech).

Seks czy gender?

J: Do tej pory w relacjach z poprzednimi partnerkami tego genderu nigdy nie było, bo nigdy nie było relacji władzy, nigdy nie rozmawiałam z nimi w trakcje seksu – mam tu na myśli „brudne słówka”. I w takim sensie nigdy nie było genderu. Asia jest moją pierwszą partnerką, z którą jest coś takiego. To jest trochę taka mini relacja władzy, dominacji, ubliżania.

J: Między lesbijkami dildo albo strapon to jest dramat. U większości moich byłych partnerek tak było. To jest tabu. Mówią „no co ty? Strapon? W ogóle! Mam ją posuwać jak facet? To jest straszne.” A jak już się przekonają do tego, nie wszystkie, oczywiście, to jest jak odkrycie jakiegoś nowego świata.

A: Mam podobne doświadczenia, jeśli już doszło do takiej rozmowy, to padały słowa: jakie to będzie męskie, heteryckie, niekobiece. I po co taka imitacja, i tak dalej. Że przecież tak, jak jest, jest dobrze.

J: Ja czasem mam takie wrażenie, że lesbijki mają wielki problem z eksperymentowaniem w łóżku. Z tymi partnerkami, z którymi byłam dłużej niż parę miesięcy i miałyśmy czas, żeby pouprawiać ten seks, miałam schemat. Ja już wiedziałam, co po kolei zrobić, żeby ona miała orgazm i ona w sumie nawet nie chciała tego zmieniać, i nawet nigdy nie rozmawiałyśmy o tym, co zrobić, żeby to zmienić. Nie było żadnych pomysłów, co tutaj można zmienić albo coś nowego dodać, jakieś gadżety, cokolwiek.

A: Eksperymenty wśród lesbijek to chyba głównie gadżety, strapony, dilda, seks analny. Wszystko, co nie jest jakimś tam standardem. Standardem jest seks oralny i penetracja palcami. Wszystko inne jest już poza standardem. Nawet zmiana pozycji w seksie oralnym jest już niestandardowa (śmiech). 69 to standardowa pozycja lesbijek – niby. Bo nie zawsze. Czasem trudno jest dopasować się wielkością tułowia. Chyba to jednak nie jest standard.

J: W 69 świetne jest to, że taki seks może trwać w nieskończoność. Skupiasz się na partnerce. Po trzech godzinach albo masz orgazm, albo umrzesz z wycieńczenia. Sam fakt tego, ile to może trwać jest cudowny.

V: Obrażenia?

A: Czasem się zdarzają obtarcia. Chociaż nie pamiętam, żebym coś obtarła, stosujemy dobre żele. (śmiech) Kark boli. Czasem kark boli też od orgazmu, bo napinasz wszystkie mięśnie.

Gejowskie porno dla lesbijek

V: Lesbijki oglądają filmy porno?

J: Ja oglądam – gejowskie.

A:. Ja też. My mamy takie zboczenie, że tylko gejowskie nas podniecają. Filmy z facetami. Heteryckie w ogóle na mnie nie działają. A lesbijskie mnie odrzucają. Czy to tak ciężko jest nakręcić dobry lesbijski film? Wszystkie wyglądają tak, jakby udawały. Nie wiem, ile im płacą, ale chyba nieduże pieniądze, bo słabo udają. Kompletnie nie podoba mi się porno lesbijskie.

J: Ale widziałam w necie filmik z dwoma dziewczynami ze straponem, gdzie jedna bierze drugą od tyłu i to było bardzo podniecające.

A: Zazwyczaj to wygląda tak, że laski uprawiają seks oralny albo się wypinają przy sobie i to jest takie mdłe…To widać na filmie, że laska jest heteryczką, a jak jest heteryczką, to widać, że tylko udaje lesbijkę.

J: Generalnie nie ma kina lesbijskiego robionego przez lesbijki, ja przynajmniej nie miałam do niego dostępu. Jakby było porno robione przez lesbijki, to by było ekscytujące. Czasami się zdarzają na xtube filmiki robione przez lesbijki, są bardzo podniecające.

Małżeństwo dla seksu ?

V: „Ożeniłyście się” kiedyś po to, żeby mieć seks? Małżeństwo po to, żeby usprawiedliwić seks.

J: Tak, miałam kilka takich romansów. Mój pierwszy związek z dziewczyną polegał na tym, że ja jej nawet nie lubiłam, ona mnie strasznie drażniła i wkurzała, ale ja wiedziałam, że spędzam z nią czas tylko po to, żeby się w końcu przespać. Przespałyśmy się i to było fajne. I tyle. Inną dziewczynę poznałam w klubie i od razu się z nią przespałam, i wyszedł z tego związek – nie wiem w ogóle dlaczego i po co, bo był totalnie bezsensowny. To nie jest tak, że ja świadomie mówiłam dziewczynie „kocham cię”. Nie. Najpierw prześpisz się z dziewczyną, a potem mówisz „kocham cię i chcę z tobą spędzić całe moje życie”, chociaż to może być totalna pomyłka i w sumie nie wiadomo, po co to robisz. Nie do końca masz świadomość, że to co mówisz, jest nieprawdą. Wtedy sama siebie okłamywałam, że jest inaczej. Myślałam „ok, dam jej szansę, przecież to nie może tak być, że się z nią nie dogadam, przecież jest sympatyczna”. Bo głupio byłoby zakończyć znajomość tuż po seksie.

Kiedy poznałam moją pierwszą dziewczynę, to nie do pomyślenia dla mnie było, żeby się spotkać z dziewczyną, tylko po to, żeby się z nią przespać, chociaż non stop miałam takie fantazje. Że spotykam się z dziewczyną tylko na seks, i nie ma tam mowy o żadnej miłości, ale jak przyszło co do czego, no to, niestety, trzeba było porozmawiać, trzeba było to, trzeba było tamto. I to nie było na zasadzie, że ja wiem, że muszę to zrobić, żeby ją zaciągnąć do łóżka, tylko, że muszę to robić, żeby nie mieć poczucia winy. Trochę to pokręcone, ale laski tak mają. Ale to jest chyba kwestia świadomości. Wydaje mi się, że gdybym teraz była wolna, to nie miałabym takiego problemu, żeby umówić się z dziewczyną, że to tylko seks i do widzenia. Chociaż praktyka mogłaby być całkowicie inna.

A: Laski tak nie potrafią. Niestety. Ja miałam tylko jedną taką w życiu. Zaciągnęła mnie po pijaku do łóżka, jak jeszcze byłam w liceum. Niewiele z tego pamiętam, poza tym, że miała za długie paznokcie.

Penisy, gadżety i inne zboczenia

V: Kiedy kupiłyście pierwszy wibrator, dildo?

A: Ja dostałam w prezencie na 30 urodziny. Mały wibratorek do łechtaczki. Ten prezent to było wielkie WOW. Przedtem nigdy nie miałam wibratorów. Nawet mi nie przychodziło do głowy, że mogę mieć. Tylko, że ja też wtedy uprawiałam dużo seksu z facetami. Kupiła go moja przyjaciółka, z którą zresztą też miałam mały romans. Jak jeszcze mieszkałyśmy razem – ale nie jako para, tylko współlokatorki na studiach, to pamiętam, że ona miała wibrator, i zbierała baterie. (śmiech). Stał na półce.

J: Ja kupiłam nie wibrator, tylko dildo, równo cztery lata temu. Miałam 25 lat. Najlepsze jest to, że je kupiłam, jak byłam sama. Kupiłam je tylko i wyłącznie z myślą o sobie samej. Nie myślałam absolutnie o tym, że kiedyś będę miała dziewczynę, z którą będę go używać. Byłam dumna z siebie. Pochwaliłam się, pokazałam je przyjacielowi.

V: W myślach uprawiacie seks – z kim?

J: Z facetami. 95% moich fantazji seksualnych, to seks z facetami. Naprawdę. Ale teraz już mam taki totalny luz na to, że już mam gdzieś to, czy to są faceci, czy nie. Już teraz się nad tym nie zastanawiam. Bo kiedyś się zastanawiałam, czy ja jestem lesbijką, czy nie, jeśli wciąż fantazjuję o facetach, oglądałam gejowskie porno i kupiłam dildo? Ale w fantazjach, w których są emocje, są tylko kobiety.

A: Moje fantazje, jak się masturbuję, czy w ogóle?

J: Jak się masturbujesz.

A: No to z facetami.

V: Oj, „Replika” mi tego nie puści (śmiech).

A: Najgorsze jest to, że ja często mam fantazje z facetami, których bym nigdy do łóżka nie wpuściła!

J: Ja fantazjuję o facetach tylko w trakcie seksu albo jak się masturbuję.

A: To nie jest tak, że jak zobaczę faceta, to od razu o nim fantazjuję, nie. Jak widzę jakiegoś fajnego faceta, to może sobie pomyślę: „no, fajnie by było go przerżnąć”. Czasem, jak widzę jakąś fajną kobietę na ulicy, to od razu robię się mokra, ale z facetami tak nie jest. Chyba jestem lesbijką.

J: Wczoraj się przeprowadzałyśmy, pracował przy przeprowadzce bardzo fajnie zbudowany i wysoki mężczyzna, tylko, że miał krótkie spodenki. Pomyślałam sobie „pewnie ma fajnego dużego penisa, takiego dobrego do penetracji, tylko po co mu te włosy na nogach?”. (śmiech)

A: Boże, myślałam to samo (śmiech).

V: Penis musi być duży?

J: W fantazjach jest duży.

V: Macie kuferek pełen batów i gadżetów?

A: Mamy pudełko. Żele, wibrator, dildo, strapon, prezerwatywy. Szukamy dobrego feeldoe.

J: Generalnie trudno dostać dobry strapon. Z dobrym wiązaniem, bo dobre wiązanie to 90% sukcesu.

A: Jak ja zakładam strapon, to mam po prostu diabła w oczach i czuję się zajebiście. Najlepsze uczucie na świecie. Lubię sobie jeszcze przed lustrem stanąć i się powdzięczyć. I powiedzieć „ale mam dużego” (śmiech).

J: Ja to bym w ogóle chciała mieć penisa. Kiedy uprawiam seks ze straponem, to nie czuję, że jestem facetem, nie myślę „ale mam fiuta, och, zaraz przerżnę tę dziwkę”. Nie, myślę, że ta kobieta, z którą jestem, mi się oddaje. I to jest dla mnie podniecające.

A: Lubię posiadać. Od czasu do czasu posiąść.

J: Ale to też jest takie tabu wśród lesbijek. Nawet partnerek. Jak się pojawi gender, w sensie władzy i dominacji, i rżnięcia kogoś, to już jest strasznie źle. To już jest „ale no co ty, przecież my tego nie chcemy”. A jeśli laska jest – nie daj boże uświadomiona genderowo – to jest dramat: nie będziemy tutaj replikować heteronormatywnych, patriarchalnych zachowań.

A: A ja lubię od czasu do czasu kogoś zerżnąć. To jest takie fajne. Ten obecny to jest chyba taki pierwszy mój związek, że nie mam z tym problemu, i że moja partnerka nie ma z tym problemu. Jest po prostu dobrze. Robimy to, co czujemy. Wcześniej, z innymi kobietami jakieś bardziej ostre zachowania z mojej strony byłyby odbierane jako agresja. Wszystkie zachowania typu „to ja cię teraz zerżnę, a nie delikatnie będę lizać”.

J: Kiedyś lesbijka mi opowiadała taką historię. Była ze swoją dziewczyną, i ta dziewczyna w trakcie seksu powiedziała „zerżnij mnie”. Ta lesbijka powiedziała mi „boże, jak ona w ogóle mogła to powiedzieć”, jakby to był jakieś największe zboczenie. Jak mogła powiedzieć „zerżnij”, takie straszne słowo? Wszystko ma być takie pitu-pitu, ciuciu-ciuciu.

A: Lesbijki tak mają. Jakby się nie mogły wyluzować. Chociaż ja też kiedyś taka byłam. Ale do czasu.

Tekst ukazał się w najnowszym numerze Repliki.

Udostępnij ten post: