Kultura

Na co drugim Kursie akceptacji ciała spotykam co najmniej jedną kobietę, która mówi, że boi się założyć krótką sukienkę i w ogóle czuje się niepewna swojego ciała i swojej kobiecości i seksualności, bo ma przyjaciółkę, która, bezlitośnie krytykuje inne kobiety. A ta tłusta, a ta beznadziejnie ubrana, a ta anorektyczna… Więcej

Zostaw komentarz  1

Poniżej fragment wywiadu z Iwoną Demko, który przeprowadziła Grażyna Smalej na Nowej Orgii Myśli

Grażyna Smalej: Jaka jest historia gestu Ana-suromai?
Iwona Demko: Wiązał się on z kultem waginy. Dodam, że dawno, dawno temu, kiedy ludzie nie wiedzieli, skąd się biorą dzieci. Nie wiedzieli, że aby mógł urodzić się człowiek, potrzebna jest i kobieta, i mężczyzna. Mieli pewność, że kobieta, bo to spomiędzy jej nóg wychodziło dziecko. Tego ewidentnego faktu nie dało się przeoczyć. Wiadomo było, że to właśnie jest kreacja nowego życia, ale nikt nie kojarzył prokreacji z narodzinami dziecka, dziewięć miesięcy odległości trudno było skojarzyć. Teraz nam się to wydaje niewyobrażalne, ale na przykład Malinowski pisał o odkryciu w 1915 roku plemienia, które też nie łączyło tego faktu i wierzyło, że zapłodnienia dokonują duchy z sąsiedniej wyspy.

Zanim połączono fakt prokreacji z narodzinami, wierzono, że jedyną osobą odpowiedzialną za kreację jest kobieta, właściwie posiadająca status bogini. Ponieważ uosabiano kobietę rodzącą z matką naturą, z ziemią, która rodziła – stanowiły one najważniejszy element świata. Wiązało się to z mocną pozycją kobiety, z wysokim statusem społecznym, religijnym, politycznym. Wagina była traktowana jako brama prowadząca na świat i traktowano ją z szacunkiem oraz modlono się do niej.

I co się stało, że jest tak, jak jest?

Tu wspomnę o dziewictwie rozumianym w sensie wyłącznie fizycznym, które jest już totalnie patriarchalnym wymysłem. Dziewica wcześniej oznaczała po prostu osobę niezależną – bardziej w sensie psychicznym niż fizycznym, niezależną duchowo. Dziewicą mogła być powiedzmy kobieta z dwójką dzieci.

Kult waginy to okres matriarchatu. To taki czas, w którym chciałoby się powiedzieć „rządziły” kobiety, ale „rządziły” to nie jest odpowiednie słowo. Najczęściej wydaje nam się, że matriarchat jest odwrotnością patriarchatu, tymczasem to działa na zupełnie innej zasadzie. Patriarchat polega na ściśle wyznaczonej hierarchii, a matriarchat, jeśli by to graficznie przedstawiać, byłby to okrąg, w którego centrum stoi kobieta, która nie wydaje arbitralnych decyzji, tylko w momencie, kiedy nie wiesz, co robić, zwracasz się po poradę właśnie do niej i ona ci wtedy pomaga swoim doświadczeniem. Zatem jest to kompletnie coś innego. To nie jest rozkazywanie palcem z wysokości tronu.

Wszystko przepadło, kiedy mężczyźni dowiedzieli się, że biorą udział w prokreacji i są także stwórcami nowego dziecka. Wszystko zostało przewartościowane na drugą stronę. Żeby odebrać władzę kobiecie, trzeba było odebrać jej atrybuty władzy. Tym atrybutem między innymi była poligamia. Skoro nie wiadomo było, że mężczyzna jest ojcem, to można było współżyć z wieloma mężczyznami i nie miało to większego znaczenia. Zaczęto wprowadzać monogamię po to, by ustalić ojcostwo. Za monogamią poszło nadanie nowego znaczenia dziewictwu. Dziewica w sensie fizycznym stała się osobą posiadającą błonę dziewiczą, co stało się gwarancją ustalenia między innymi ojcostwa. Norman Davis w „Historii Polski” przywołuje opowieść o Słowianinie, który jak spotykał dziewicę, to odsyłał ją, bo dziewictwo oznaczało dla niego tyle, że nikt jej wcześniej nie chciał, co z kolei świadczyło o tym, że była z jakiegoś powodu podejrzana. To dowodzi, jak inaczej postrzegano dziewictwo.

Rzeczywiście, taka perspektywa postrzegania cnoty jest dziś niewyobrażalna.

Następnie zaczęto mówić, że wagina wcale nie jest taka fajna, że krew menstruacyjna jest brzydka, fuj, śmierdząca. Zapisano to w świętej księdze czyli w Biblii, w rozdziale o nieczystościach. Możesz przeczytać, co tam jest napisane o krwi menstruacyjnej – to jest jedna wielka tragedia. Co prawda biblia miała też funkcję instruktarzu sanitarnego, ale we współczesnym ortodoksyjnym judaizmie na przykład, nadal się tego trzymają. Przecież w czasach, kiedy mamy łazienki i łatwy dostęp do bieżącej wody, nie musimy już tego stosować, a jednak to przeszło dalej, nadal to funkcjonuje, że jeżeli ktoś współżyje z kobietą miesiączkującą, sam staje się nieczysty, a kobieta po miesiączce, aby powrócić na łono czystości, musi koniecznie odbyć rytualną kąpiel w mykwie.
Wszystko to zmieniało się na przestrzeni tysięcy lat, mniej więcej pięciu tysięcy. Stopniowo ograniczano prawa kobietom. Po kolei. Nie możesz z nikim spać do ślubu, po ślubie tylko z mężem, zaczęto nakładać kary na kobiety, które jako panny miały dziecko, następowało społeczne wykluczanie. To wszystko razem wzięte pozbawiło znaczenia waginę. Wagina będzie już tylko przedstawiana z męskiego punktu widzenia, jako narzędzie do seksu, już mniej do prokreacji dziecka, bardziej do samego seksu, została sprowadzona do erotycznego znaczenia. I nagle kobieta musi ją chować, bo jeśli ją odsłania, to tak jakby zachęcała „korzystajcie z tego!”. Teraz my już nie mamy żadnego innego spojrzenia na własne narządy, jak tylko przez męską perspektywę. Tylko pod tym erotycznym kątem.

 

Wspomniałaś o poligamii jako elemencie władzy kobiet. Ale przecież z punktu widzenia kobiet poligamia średnio się opłaca, nie jest w naszym interesie. Mamy teraz poligamię w krajach arabskich na przykład i to nie jest szczyt marzeń.

Tak, bo dopóki to jest tak urządzone jak u nas, to nie jest rzeczywiście w naszym interesie. Raczej ma to służyć mężczyznom. Ale jeśli popatrzymy na chiński lud Mosuo, możemy inaczej pomyśleć o układach między kobietą i mężczyzną. Tamtejsi ludzie żyją w klanach, wśród krewnych. Mąż jest osobą obcą. Jeśli rodzisz dziecko, opiekujesz się nim ty i członkowie twojego klanu, ciotki, wujkowie, starszyzna, itd. Nie masz problemu samotnej matki, nie masz problemu bękarta, masz poczucie bezpieczeństwa. Zobacz, że nawet zmiana miejsca zamieszkania w naszej kulturze była jakimś rodzajem przemocy. Jako dziewica, młoda osoba, która nie wie, co ją czeka, panna młoda przenosiła się do domu męża, gdzie czuła się obca. To jest kolejne narzędzie opresji w patriarchacie. U Mosuo kobiety łączą się z mężczyznami jedynie z powodu miłości. Nie łączy ich małżeństwo, wspólny dom, dzieci, kredyt, jedynie uczucie. Każda dziewczynka w wieku trzynastu lat dostaje swój osobny pokój, który jest rodzajem jej intymnej przestrzeni. Co nie znaczy, że od razu zaczyna życie erotyczne. Zaprasza tam często koleżanki, a po jakimś czasie też chłopaków. Nie musi spać każdej nocy z innym chłopakiem, spotykają się, kiedy chcą i jak długo chcą. Dopóki się kochają, spędzają razem noce, a na dzień on wraca do swojego klanu i tam spędza czas. Kiedy kończy się uczucie, mężczyzna po prostu przestaje przychodzić. Te kobiety nie mogły zrozumieć, o co u nas chodzi z mężem i kochankiem? Po co aż dwóch? U nich, kiedy przestajesz kogoś kochać, to przestajesz się z nim spotykać. Czy to nie jest piękne?

Chłopców nie wychowuje się w kulcie bitwy i wojny. U nas chłopcy już wtedy, kiedy się rodzą, to prawie z dzidą w ręku. Przyjmuje się, że mężczyźni są naturalnie agresywni, a dziewczęta naturalnie są opiekuńczymi matkami i naturalnie mają dużo cierpliwości.

 

Źródło: http://nowaorgiamysli.pl/index.php/2017/12/17/rozowa-owca-wydzialu/

Zgodnie ze starą tradycją, Święto Przodków to czas, kiedy otwierają się bramy między światem żywych i zmarłych. Persefona, Bogini mocy przemijania, schodzi do podziemia, aby zanieść ziarenko mocy życia do ciemności, która jest końcem i początkiem wszelkiego życia. 

W czasach pokoju i dobrobytu zarówno przyjemność, jak i macierzyństwo były kwestiami osobistymi, intymnymi doświadczeniami, do których zachęcano i które chwalono. Poeci pisali o kobiecych orgazmach, o ”muszelkach” czy innych ”różanych pączkach”, a malarze i rzeźbiarze przedstawiali je w swoich dziełach.

Odnoszę wrażenie, że jednym z najbardziej deficytowych towarów naszych czasów jest bliskość. Że w niektórych środowiskach już nawet trochę zapomnieliśmy, co to w ogóle znaczy. A w innych jest zupełnie nieznana. Brak zaufania do innych i perfekcjonizm oddzielają nas ludzi. Większość szkół uczy rywalizacji i zakładania masek, a wiadomości telewizyjne sprawiają, że raczej boisz się drugiego człowieka.

”Kobieta na wolności” to bardzo dziwna książka… Nie powieść, ani pamiętnik. To raczej zbiór refleksji wrzuconych w jeden dokument tekstowy, do którego dodano podobnie refleksyjną kolekcję zdjęć i kolaży. Teksty są króciutkie, niektóre bardziej poetyckie. Są jak spotkanie z kochankiem na jedną noc – ledwo coś się zaczyna, a już kończy.

Nieporozumienia między płciami chętnie wyjaśniane są przez rzekome pochodzenie ich z ”różnych planet”. Też w to wierzysz? A może wręcz uważasz mężczyzn za dziwaków bez serca? Słyszałaś, że to ”świnie”, że chodzi im głównie o ”zaliczanie” a miłość i związki ich nie obchodzą? Wierzysz w to?

Peter był dziewiętnastoletnim prawiczkiem, który zawitał do mnie dzięki swojej mądrej matce. Uznała, że zanim syn wyruszy w świat, powinien się ze mną spotkać. Szybko zrozumiałam, co było dla niego największym wyzwaniem.

Prawie od czterech lat pracuję w sex shopie. Zaczynając moja przygodę z tą branżą, byłam przekonana, że to praca tylko „na chwilkę”, bo przecież niedługo skończę studia i będę zajmować się czymś całkowicie innym.

Abby Lee to pseudonim Zoe Margolis, kobiety, która prowadzi bardzo osobisty internetowy pamiętnik (blog), w którym opisuje swoje seksualno-miłosne przygody z różnymi mężczyznami (i kobietami). Abby jest szczera, otwarta, wie, o co chodzi w seksie, umie zarówno dać i jak i wziąć przyjemność. Lubi i docenia swoje ciało, swoje umiejętności, swoich kochanków.

Madrone to nazwa drzewa a także imię głównej bohaterki – młodej uzdrowicielki z San Francisco. Jest rok 2048, Madrone ma 28 lat i cierpi po śmierci swojego kochanka, który zmarł w czasie epidemii. Mieszka z kochanką swojej babki, sędziwą, ponad 90-letnią Mayą, która całe lata wcześniej stworzyła szczęśliwą polirodzinę. 

Otóż kobieta jest pierwsza, każdy jest najpierw kobietą (w życiu płodowym), i pozostawia to niezatarty choć głęboko utajony ślad w psychice; stąd też każdego mężczyznę trapi podświadomy wstyd o penisa, i zazdrość o – utraconą przecież – waginę.

Menstruacja na obrazie! Coś, czego wstydzi się większość dziewcząt i kobiet, trafia do galerii, staje się tematem sztuki. Judy Chicago w 1971 roku tworzy Czerwoną Flagę – litografię, na której widnieje kobieta, wyciągająca z pochwy zakrwawiony tampon. Wiele osób nie wie, co to za czerwony przedmiot, podejrzewają, że jest to zakrwawiony penis – opowiada artystka.

Jakiś czas temu spotykałam się z pewnym mężczyzną. Kiedy po którejś randce szliśmy do mnie, on złapał się za głowę, mówiąc: „cholera, nie wziąłem gum”. „Spokojnie, ja mam” – odpowiedziałam. On przyjrzał mi się bacznie i zapytał: „a po co ci?”. 

W poczet średniowiecznej rzeźby europejskiej zalicza się zaskakująco liczny zbiór postaci ekshibicjonistek. Niektóre obnażają się, stojąc dumnie wyprężone. Inne kucają z rozchylonymi kolanami. Są też takie, które odchylają się do tyłu i wyciągając jedną bądź obie ręce za plecami, spomiędzy nóg sięgają sromu – wsuwają palec do pochwy lub rozchylają wargi, aby zapewnić gapiom lepszy widok. 

„Mam na imię Ania” to książka, którą przeczytałam jednym tchem, mimo że historia życia Anny Grodzkiej nie była mi nieznana. Ale i tak nie mogłam oderwać się od kolejnych stron opisujących wrażliwą, czułą, kochającą bohaterkę, która przez ponad 50 lat zmagała się z twardą rzeczywistością, aby zrealizować swoje marzenie – o byciu sobą. 

Niedziela wieczór. W Pałacu Zamojskich tłum. Za chwilę przedstawienie – „Dolne partie”. Sala, w której zobaczymy przedstawienie, jest nieduża. Są tu tylko trzy rzędy krzeseł (plastikowych i niezbyt wygodnych) oraz symbolicznie wydzielona scena. Na środku sceny stoi sofa przykryta czerwoną narzutą.

To właśnie jest wizerunek Barbie, prawdziwej „California Girl” z długimi nogami, blond włosami, opaloną cerą i uśmiechem profesjonalnej stewardessy. Idealna matka, żona i kochanka. Bizneswoman, artystka, kobieta wszechstronna, o złotych rękach do wszystkiego.

Gdyby zechcieć wydrukować wszystko to, co zostało kiedykolwiek napisane o orgazmie i towarzyszących mu odczuciach, prawdopodobnie padłyby wszystkie drukarki, a Ziemię zawaliłaby porządna sterta papierów, która natychmiast rozpierzchłaby się na cztery strony świata.

Jest rok 1975. W Nowym Jorku trwa jedna z pierwszych wystaw sztuki współczesnej, na których można zobaczyć prace kobiet. Jest też ona – Carolee Schneemann. Pokazuje ”Interior Scroll”, czyli ”Zwój wewnętrzny”. Powoli wyciąga z pochwy rulonik papieru i czyta tekst. To monolog, w którym przekonuje, że sztuka kobiet jest wartościowa. 

Gdzieś tam na pograniczu flirtu i związku kobiecość może być największym atutem. Może być też czymś, co spędza nam sen z powiek. Bowiem wiele z nas boi się używać kobiecości, aby w pełni wyrażać siebie, a także dlatego „żeby ktoś czegoś sobie nie pomyślał”, „żeby nie złamać komuś serca” lub „żeby nie prowokować”.

Bóstwem była Bogini Księżyca, odpowiedzialna za seks i prokreację, co nie przeszkadzało jej w tym, by nosić zaszczytny przydomek Dziewicy lub Dziewicy-Matki, bo bogini ta nie potrzebowała męskiego partnera, który miałby ją uzupełniać czy nadawać jej swoją tożsamość.

Mam dla was niespodziankę – mówi wysoka ruda kobieta, Nikita stojąca na podeście. – Dziś, wyjątkowo, mimo braku szczególnych zdolności wokalnych, będę śpiewać. – uśmiecha się do publiczności, jedną ręką przytrzymując kusą spódniczkę, jak 3-letnia dziewczyneczka. Co ona tam ukrywa, pod tą spódnicą?

O tym, jak potężny wpływ na kobiecy mózg mają słowa dotyczące waginy, przekonałam się na własnej skórze. Właśnie podpisałam z wydawcą umowę na tę książkę i z radością myślałam o czekającym mnie twórczym wysiłku. Jednocześnie miałam pewne obawy, gdyż wiedziałam, że będę się musiała zmierzyć z silnym społecznym tabu.

Co by powiedziała twoja wagina, gdyby mogła mówić? – po wielokroć Eve Ensler pyta kobiety. Okazuje się, że gdyby mogła mówić, opowiedziałaby niejedną poruszającą historię. „Monologi waginy” można przeczytać, można zobaczyć w teatrze, można też zobaczyć, jak czyta je sama autorka, Eve Ensler.

Z Eriką Lust – pionierką europejskiej pornografii alternatywnej – rozmawia Antoni Ruszkowski. Wywiad w wersji skróconej mogliście także przeczytać w czasopiśmie ”Film”. Ta wersja jest pełna i bez cenzury.:-)

Profesor David Ley z Kanady znalazł ostatnio sposób na wyleczenie złamanego głos artystów- śpiewaków. Dlaczego piszemy o tym na portalu dotyczącym seksualności? Bo owa technika ma wiele wspólnego z gadżetami służącymi nam do przyjemności, które mogą też leczyć… także struny głosowe. 

Ideę szybkiej randki znają chyba wszyscy – polega ona na tym, że tłum osób różnej płci gromadzi się w jednym miejscu w poszukiwaniu potencjalnego partnera / partnerki. Jedna osoba rozmawia przez chwilę z jedną, potem z kolejną i jeszcze kolejną, co pozwala w krótkim czasie poznać (dość powierzchownie, ale jednak) wiele osób w czasie krótkiego czasu.

Usunąć niechcianej ciąży w Polsce nie można, ale jeśli urodzisz, też nie jest dobrze. W przypadku kiedy chcesz oddać dziecko do adopcji wybranym rodzicom, zostaniesz posądzona o handel żywym towarem. Okna życia z kolei sugerują ci, że robisz coś bardzo złego: masz tylko zostawić dziecko i szybko stamtąd uciekać. 

Gdy miałam siedemnaście lat, moja świadoma – acz niewinna – dłoń sięgnęła po niewielką książkę w czarnej okładce. Tytuł „Julietta. Powodzenie występku” wzbudził moje zainteresowanie. Otworzyłam ją na pierwszej stronie, a moje policzki oblały się momentalnie rumieńcem. Moje oczy napotkały rycinę przedstawiającą wyjątkowo wyuzdaną scenę seksu. 

Jeśli chcesz poczuć się księżniczką, ale taką nowoczesną, której nie w głowie gadki o czystości, czas żebyś zsunęła bieliznę i ukoronowała swoją waginę – w końcu jej się to należy! Najlepiej zakładając zjawiskowy diadem autorstwa amerykańskiej projektanki szwedzkiego pochodzenia, Michele Prad.

To, co dziś wywołuje tyle niejasności, zamieszania, miało kiedyś inną rolę. Niosło konkretny przekaz. Mity kiedyś określały etapy wkraczania do seksualności, pomagały młodym kobietom budować ich własną tożsamość seksualną.

Kwartet na dwójkę aktorów, w bardzo kameralnej przestrzeni, wyrafinowany i z miłością oraz erotyką w tle reżyserowany był przez Karolinę Górecką. Punktem wyjścia jest znana powieść ”Niebezpieczne związki”, więc na scenie wicehrabia de Valmont i markiza de Merteuil – ale to tylko początek.

W pilotażowych warszawskich badaniach o zachowaniach seksualnych nastolatków, prowadzonych przez prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza i dr. Michała Lwa-Starowicza, wyłapano, że jako główne źródło wiedzy o seksie gimnazjaliści traktują właśnie Internet. 

Hipolit był młodym mężczyzną, niezbyt zainteresowanym sprawami seksu, „bał się małżeńskiego łoża i nie chciał mieć z małżeństwem nic do czynienia”. Przyjemność sprawiało mu jedynie uganianie się po lasach w okolicach greckiego miasta Trojzen i polowanie na dzikie zwierzęta.

Jedna z zasad głosi: na Przytulanych Party nigdy nikogo nie musisz przytulać. Inna: jeśli jesteś na „tak”, powiedz „tak”, jeśli jesteś na „nie” – powiedz „nie”, a jeśli nie jesteś pewien – też powiedz „nie”.

Wytrzymałbym z nią, gdyby nie jedno – oświadczył i opowiedział o frustrującej rodzinnej ceremonii, do której Katherine przymuszała go regularnie raz w tygodniu. – Nie znosiła tego, ale nic nie mogło jej powstrzymać. Nazywała to… Nigdy nie zgadniesz! 
I często przypomina poród. Tak sobie wyobrażam, chociaż nigdy nie rodziłam.
Środowiska kobiece właśnie rozpoczęły zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem liberalizującym prawo aborcyjne, co znakomicie przetestuje co kto sobie potrafi wyobrazić, a potem pomyśleć.

Tongariro Releasing, nowy dystrybutor filmowy na polskim rynku, 30 września wprowadza do kin ciekawy film o kobietach, kobiecości i skomplikowanych relacjach między kobietami, także seksualnych. Zapowiada się interesująco!

Kanadyjski konstabl Michael Sanguinetti niechcący stworzył jedno z najciekawszych tegorocznych zjawisk w międzynarodowym feminizmie – fenomen Slut Walks. Pytanie: komu z Was chce się taki marsz zorganizować w Polsce?:)

Rzeczywiście tabu związane z kobiecą fizjologią jest dramatyczne. Oczywiście, chodzi o to, że to jest krew stamtąd, w związku z tym ona jest gorsza niż fekalia. Rodzenie, dawanie życia wydaje nam się obrzydliwe tak samo, jak fizjologia, która temu towarzyszy.
Dni Cipki minęły. Bardzo się cieszę, że odbyły się także w tym roku. Bo jak same sobie nie zorganizujemy takiego święta, to nikt nam nie zorganizuje (organizatorkami oczywiście były kobiety z Boyówek Feministycznych i UFY).

Okazuje się, że wiele religii i systemów wierzeń, zarówno pradawnych, jak i współczesnych, uznaje waginę za symboliczny początek świata, źródło życia, istnienie takiego poglądu nie powinno w zasadzie nikogo dziwić. 

Wielka matka, którą my nazywamy Inanną, ofiarowała kobiecie dar, który nie jest znany mężczyznom, i jest to tajemnica krwi. Strumień wypływający przy pociemniałym księżycu, ozdrowieńcza krew narodzin księżyca.

V-Day Piła 2011 jest lokalnym elementem ogólnoświatowej kampanii V-Day 2011.
Oficjalnym organizatorem imprezy w naszym mieście jest pilskie Stowarzyszenie Kulturalno-Ekologiczne TON KULTURY.

Sol bardzo była ciekawa tego, co działo się między kobietą i mężczyzną. Wiedziała o tym zbyt mało. Podejrzała trochę, to tu, to tam, i starała się to razem poskładać. O tym, skąd się biorą dzieci, co dzieje się z mężczyzną i do czego może się on przydać. O tym, że za pierwszym razem trochę boli, ale że to nie szkodzi. 

Lista książek, która ukształtowała moje podejście do seksualności, na pewno nie będzie kompletna. Wiele literatury poczytnej, popularnej czy z „kanonu” odnosi się do seksu, choć może nie wprost, czyni do niego aluzje, których gra nierzadko bardzo stymuluje umysł czytelniczki.

Matka to ciągle kobieta. Nas również dotyczy sfera intymna, którą należy pielęgnować i po prostu się nią cieszyć. Kobiety mają prawo i chcą rozmawiać o intymności, poszerzać swoją wiedzę na ten temat, cieszyć się po prostu seksem, niezależnie czy się jest matką czy nie. Jedno drugiemu nie przeszkadza. 

Mężczyźni bali się kobiecej siły. Ten lęk przybierał niekiedy gigantyczne rozmiary, jak np. u męskiej części plemienia aborygenów, którzy byli przekonani, że gdyby wszystkie kobiety na kuli ziemskiej jednocześnie miały menstruację, to nastąpiłby koniec świata.

27-letni Kozzi wpadł w sidła nastoletniej lolitki. Poznał dziewczynę, która wyglądała dorośle i tak też się zachowywała. Cały czas podkreślała, że jest już pełnoletnia. Mężczyzna miał wtedy niecałe 25 lat.

Czułam, że robię coś zakazanego. Wolałabym oglądać swoją pochwę w jaśniejszym pomieszczeniu, na przykład w gabinecie, ale bałam się, że ktoś mnie zobaczy (moja ulica jest wąska i okna sąsiadów są bardzo blisko).

Wiedziałam, że jestem tylko ciałem. Nie mam nic poza tym. Moje ciało stało się moją inteligencją, moją świadomością i moją kulturą. Kto skosztuje mojego ciała, ten mnie kocha. Kto kocha moje ciało, ten mnie pieści i dotyka. To jedyna miłość, jaką znam, wszystko inne to literatura.

Od krytyki po przełamywanie tabu i odkrywanie języka queerowej seksualności

Tradycyjna pornografia wyklucza widza kobiecego i nieheteroseksualnego, a szczególnie lesbijki i osoby transgenderowe.

”Weronika postanawia umrzeć” to książka o odnajdowaniu sensu życia. Bohaterka w szpitalu psychiatrycznym na nowo uczy się żyć, uczy się, jak z życia korzystać, co robić, żeby było cenne i kolorowe. Odkrywa również zupełnie nową jakość masturbacji.

Dni Cipki były potrzebne. Sama informacja o tym, że się odbędą, wywołała ogólnopolską dyskusję. Fora internetowe tonęły w postach: jak na nią mówić? Jak można obchodzić tak idiotyczne dni? Czy naprawdę nie można wymyślić innej nazwy?