mówię: nie!

W zasadzie nie powinnam pisać o Watykanie. Bo niby co obchodzą mnie głoszone przez nich normy moralne i skrajna niechęć do seksualności? Można powiedzieć, że to ich wewnętrzna, katolicka sprawa. Chcą żyć w celibacie, brzydzić się osobami LGBT+ oraz potępiać prawa reprodukcyjne, czyli m.in. prawo do antykoncepcji i aborcji? – no to niech sobie potępiają, przecież nie jestem katoliczką, mnie to nie dotyczy. A jednak czuję się w obowiązku napisać o Watykanie i jego pracownikach, bo oni od stuleci uzurpują sobie prawo do wchodzenia z butami w życie seksualne innych i do ustanawiania podobno moralnych standardów zdrowej seksualności. Więcej

1 Komentarz  Like

Nie uważam, że jeśli raz się zgodzisz bez przekonania, to będzie to miało straszne konsekwencje. Ale jeśli to jest utarty schemat i Twój partner lub Twoja partnerka nie wie, że robisz to na odwal i dla świętego spokoju – to sądzę, że ten schemat może zacząć mścić się albo na Twoim związku albo na Twoim życiu seksualnym.

Możesz mieć wrażenie, że kochasz i szanujesz seksualność, że uwielbiasz kobiety i kobiecość, że wręcz ubóstwiasz wszystko, co z seksualnością połączone. Ale jeśli używasz wyzwisk typu: ”pizda”, ”pizduś”, ”cipeusz” itp. – nawet w odniesieniu do mężczyzn (niektórym osobom wydaje się, że mężczyźni nie zasługują na szacunek), to wychodzi z Ciebie nic innego, jak nieuświadomiona i głęboka niechęć do seksualności i kobiet.

Zanim sama zaczęłam się zajmować tematem seksualności, to też uważałam, że coś ze mną jest nie tak. Albo w ogóle – z nami, kobietami. Bo czego my się tak wstydzimy? Co jest tak strasznego i zatrważającego w wypowiedzeniu słowa pochwa? Skąd ten rumieniec, gdy mowa o miesiączce? Rumieniec albo grymas. Atak kaszlu albo paraliż całego ciała. No skąd?