Wiele z nas na nie nie patrzy. Wiele świat zewnętrzny skutecznie zniechęcił, aby się nimi zajmować. Wiele z nas wierzy, że są brzydkie, odpychające i niegodne uwagi – bo są tylko cipkami. A cipki – wiadomo – nic szczególnego.

Kojarzone z pornografią, budzą zażenowanie, rzadko bywają powodem do dumy, rzadko dostają od nas specjalną porcję czułości. 

Nawet niezbyt często używamy bezpośrednich nazw na nie. Zachowujemy się tak, jakby ich nie było. Dlatego nie wiemy, jakie są naprawdę. A są bardzo różne. Tak samo, jak każda z nas ma inną twarz – inne oczy, inny nos, inny podbródek – tak samo ma inną joni – inną łechtaczkę, inne wargi sromowe. Nasze sromy różnią się kolorem, kształtem. Jedne są symetryczne, inne asymetryczne, jedne mają mniejsze, inne większe wargi. Aż chciałoby się powiedzieć – każda inna, wszystkie równe. No to popatrzmy sobie na niecodzienne zestawienie kobiecych wulw. Takich trochę „cipek z twarzą”.

Zazwyczaj widok obnażonych kobiecych genitaliów możemy zobaczyć tylko w pornografii, a tam częstocipka jest odhumanizowana – tak jakby kobieta, którą ją ma, nie miała żadnej twarzy, uczuć, życia. Czy joni z twarzą zyskuje? Według mnie – bardzo, bo jest to część jej właścicielki. Bardzo ważna część ciała. Oczywiście, możemy udawać, że między nogami nic nie mamy, ale czy nie lepiej oswoić swoją waginę i cieszyć się nią? Z doświadczenia mogę powiedzieć – z waginą jest lepiej!

Zdjęcia pochodzą z albumu Frannie Adams Pussy Portraits.

Udostępnij ten post: