tożsamości

Z ciężkiego okresu gimnazjum i liceum wyciągnęłam jeden wniosek: dziewczyny dzielą się na dwie kategorie; pierwsze – to są te, tak zwane „popularne dziewczyny”, modnie ubrane, zawsze w nienagannym makijażu, uwielbiane przez chłopców, uczęszczające na wszelkie „melanże” w okolicy. No i są jeszcze te drugie: niepopularne, nudne, dziewice, te z dobrymi ocenami, niepojawiające się na imprezach.

Zdarza się, że na mój warsztat przychodzi kobieta i na pytanie: ”Jakie jest twoje ulubione słowo na narządy kobiece?”, cichutko odpowiada: ”Nie mam”. A wychodzi i krzyczy: ”Siła cipki!”. Z Vocą Ilnicką rozmawia Sylwia Szwed 

Niezależnie od swojej urody, Zora nie chciała być kobietą. Wolała się określać jako hermafrodyta. Była pierwszym hermafrodytą, jakiego spotkałem. Pierwszą osobą, taką jak ja. Już wtedy, w 1974 roku, używała terminu „interseksualny”, który w tym okresie był jeszcze rzadkością.

Jestem singielką z wyboru. Ludzie bardzo często są przekonani o tym, że bycie singlem jest modą, albo że dana osoba nie potrafi zbudować związku. Bycie singlem wcale nie oznacza, niechęci do związków czy mężczyzn.

W pewnej wsi żyła sobie dziewczynka, która miała ogromną czarodziejską moc. Ale nie miała o tym zielnego pojęcia. Była przekonana, że jest zwykłą pastereczką i co rano pędziła swoje kozy na łąki. Na łąkach doglądała kóz, zbierała kwiaty i marzyła, patrząc w niebo. Marzyła zawsze o dwóch rzeczach: o miłości i o czarach.

Minęły lata zanim odkryłam w sobie kobietę. Nie: córkę, wnuczkę, uczennicę, studentkę, pracownicę – ale właśnie kobietę. Minęło jeszcze więcej czasu zanim odkryłam w sobie kobietę seksualną. Nie: kobietę piorącą, sprzątającą, gotującą, ale właśnie kobietę seksualną.

Wielu z nas brakowało wzoru kobiety, którą byśmy chciały naśladować, szczególnie w dziedzinie seksualności i związków. Gdy brak nam dobrego wzoru z życia, bierzemy wzory z kultury, a kulturowa wizja kobiecości jest uładzona i wygładzona, aby była wygodna dla społeczeństwa.

Madonna trzyma się nieźle. Ale mama mojego kolegi – jej równolatka – jeszcze lepiej. Bez operacji plastycznych i profesjonalnego makijażu wygląda po prostu baaardzo ładnie, kobieco i atrakcyjnie. Podobnie jak wiele kobiet 50+. Naprawdę, nie rozumiem, jak i kiedy to się stało, że kobiety 50+ nazywamy „seniorkami”?

Do seksu się zmuszałam odkąd pamiętam. Uprawiając seks, zamykałam wszystkie zmysły. Oddychałam ustami, żeby nie czuć zapachu. Myślałam, żeby się już skończyło, żeby nie słyszeć. Nie całowałam się prawie wcale, tylko jak muszę. Dotyku starałam się nie czuć, bo mnie ranił.

Ostatnimi czasy moja niedoświadczona w sferach seksualności przyjaciółka zaczęła zastanawiać się, czy przypadkiem nie jest lesbijką. Ewentualnie kobietą biseksualną. Pomimo ćwierćwiecza na karku nie zdarzyło się jej odczuć wszechogarniającego pożądania w stosunku do mężczyzny (do kobiety w sumie też nie). O konkretnych czynnościach seksualnych nie wspominając. 

Całowałaś się z koleżanką, być może nawet poszłaś z nią do łóżka. A myślałaś, że podobają ci się tylko mężczyźni. Czy stałaś się lesbijką? Czy pora porzucić męża? Czy orientację można zmienić? Czy jeden pocałunek robi z ciebie biseksualistkę? A może tęsknie patrzysz na kobiety, ale jesteś wierna swojemu mężczyźnie?

„Jesteśmy. My, lesbijki, żyjemy tu – w Polsce. Możesz nas spotkać wszędzie wokół siebie, w każdym miejscu pracy, na każdej imprezie, w sklepie, w szkole, na uniwersytetach, w autobusach, w nocnym barze, w sąsiedniej ławce kościelnej. Jesteśmy jednak niewidoczne, jesteśmy ukryte. Lepiej nas nie dostrzegać, lepiej udawać, że nas nie ma.”

Kobieta transseksualna to ta, która psychicznie jest kobietą, ale urodziła się w męskim ciele. Zazwyczaj już w dzieciństwie dostrzega swoją inność – otoczenie dziwnie reaguje, kiedy chce się bawić lalkami, nosić sukienki, bawić się głównie z dziewczynkami w dom, a nie z kolegami – w wojnę.