problemy

Zosia zdradziła swojego narzeczonego, z którym w seksie się nudzi. Noc z nieznajomym Hiszpanem to był najlepszy seks w jej życiu. Czy ma powiedzieć o wszystkim narzeczonemu i odejść od niego, licząc na to, że z kim innym będzie sto razy lepiej?

Kobiety uczone były bierności od lat. Wmawiano im, że nie potrafią myśleć, że nie powinny działać, że o najważniejszych rzeczach powinni decydować mężczyźni. Wdrukowano im bierność – apatyczne przyjmowanie rzeczywistości takiej, jaka jest. Godzenie się z nią lub cierpienie. Często – godzenie się oznacza cierpienie. Więc bierne kobiety – cierpią.

Długofalowe szkody dla seksualności, jakie powoduje bicie

Gdy uderzane są pośladki osoby płci żeńskiej, krew napływa do sromu. Jest element seksualny w czymś, co rzekomo ma dotyczyć „dyscypliny” i sprawić, by dziecko „słuchało”.

Pierwszy test ciążowy robiłam, kończąc pierwszy rok studiów. Był piękny czerwcowy dzień, poranek. Słońce przygrzewało, ptaki śpiewały, wielkimi krokami zbliżały się egzaminy. Już miałam kartę egzaminacyjną i teoretycznie mogłam być szczęśliwą studentką. Ale byłam tak zdenerwowana, że nie mogłam zebrać myśli.

Prawdopodobnie powinnam to opisywać psychologowi albo seksuologowi a nie Wam, innym kobietom. Przerobiłam to w sobie, trafiłam na cudownych mężczyzn, którzy pomogli mi uwierzyć w siebie i każdego dnia pracuję nad budowaniem poczucia własnej wartości.

Jesteście parą. Wszystko było dobrze, ale teraz on nie chce. Kochać się z Tobą.
Nie świrujesz. Wiesz, że może być zmęczony. Zapracowany. Myśleć o czymś innym. Nie mieć akurat ochoty. Coś go może boleć. Może mieć jakiś nurtujący go problem. Ważne zadanie w pracy. Chwilowo inne priorytety.

Mam 26 lat. Mojego męża poznałam przypadkiem, kiedy kolega przyprowadził go na moje urodziny. Wstawiłam się nieźle a że jestem kobietą, która lubi seks i jest świadoma swojej seksualności, postanowiłam zrobić sobie prezent urodzinowy w postaci miłych chwil z tym przystojnym nieznajomym. I tak zostaliśmy parą.

Wspólnie ze znajomymi kobietami, które podobnie jak ja doświadczyły przemocy seksualnej: molestowania lub/i gwałtu, przeanalizowałyśmy ostatnio, zainspirowane tekstami, które ukazały się ostatnio na stronie Seksualność Kobiet, co nas najbardziej boli po latach. Czy powinnyśmy jeszcze coś ze sobą zrobić, czy nadal potrzebujemy pomocy, wsparcia?

Zniszczył mnie własny ojciec, ktoś, kto był moim katem.
Zniszczył mnie dotykiem, ruchem, gestem, spojrzeniem. Zabił we mnie dziecko, obudził ofiarę… Ofiarę, która mimo że kocha życie, to nie potrafi w pełni normalnie funkcjonować. Nienawidzę swojego ciała, nienawidzę siebie samej.

Onanizowałam się 6 -7 razy dziennie. Inni nie wierzyli w to. Najwyraźniej sami tak nie mieli, więc czemu mieliby to zrozumieć. Ci zaś, którzy uwierzyli, uważali, że jest to coś ohydnego, wręcz chorego. Onanizowałam się od razu po przebudzeniu, żeby wstać – 2-3 razy z rzędu – i przed zaśnięciem, by szybciej usnąć. Czasami byłam podniecona w czasie snu, więc przebudzałam się tylko na chwilę, aby zrobić sobie dobrze.

Mam 27 lat. Jestem partnerką od siedmiu lat, żoną od trzech lat. A kochanką mojego cudownego męża od roku. Dwa lata małżeństwa bez seksu? – Bardzo brałam do siebie nauki kościoła na temat czystości przedmałżeńskiej. Bałam się też ciąży, więc czekałam do ślubu – mówi Karolina. W końcu przyszła wymarzona noc poślubna. – Okazało się, że nie możemy skonsumować małżeństwa.

W naszych czasach mówimy o seksie. Dużo. Gdzie dotykać, jak osiągać maksimum przyjemności, jak się zabezpieczać. A w tysiącach sypialni każdego wieczora pada magiczne zdanie: „nie dzisiaj, boli mnie głowa!”. Ośmielę się stwierdzić, że istnieje na to idealne lekarstwo. Nie kosztuje wiele. Chyba, że chęci – bo tego nigdy dość.

Nie lubię robić czegoś, czego nie umiem – a że seksu nauczyć się w pojedynkę trudno, więc nie chciałam próbować niczego, co nie mieściło się w schemacie. Seks zaczął mnie nudzić, a że im człowiek starszy, tym trudniej mu się było przyznać, że czegoś się nie robiło, że się czegoś boi, że to dla niego nowość. 

Prawie wszystkie spośród (nieczęstych przecież) polskich kampanii informacyjnych na temat antykoncepcji, kierują do nas przekaz dotyczący antykoncepcji awaryjnej (tzw. postkoitalnej), mającej na celu zabezpieczenie nas przed niechcianą ciążą w przypadku stosunku odbytego bez użycia innej metody antykoncepcji (bądź wówczas, gdy zastosowana metoda okazała się zawodna). 

„Mam 13 lat. Tego dnia dziadkowie, rodzice ojczyma, są u nas z wizytą. Mama mówi: »Odprowadź dziadków«. Cmokam babcię, potem dziadka. Nagle czuję na sobie jego dłoń. Położył ją na mojej 13-letniej piersi, przycisnął i zsunął powoli. Tutaj film się urywa” – wyznała po 30 latach dziennikarka Ewa Wanat.

Seks jest brudny. Moje narządy płciowe są nieodpowiednich rozmiarów lub kształtów. Mojemu partnerowi nie będzie się podobało moje ciało. Takie stwierdzenia mają realny wpływ na nasze życie. Bo kłamstwo powtarzane tysiąc razy, staje się prawdą. Kultura, w której żyjemy, nie traktuje seksualności jako części zdrowego człowieczeństwa. Seksualność jest podejrzaną cechą każdej osoby – nawet dorosłej. W trakcie życia przejmujemy wiele negatywnych sądów o seksie, własnym ciele i relacjach miłosnych. 

Tak naprawdę seksoholiczki/cy szukają bliskości, miłości i szczęścia. Jednak nie potrafią nawiązać bliskich związków. Więc próbują to osiągnąć na skróty. W seksoholizmie chodzi o więź, ale więź patologiczną, która wyklucza bliskość i zaufanie. O uzależnieniu od seksu z Patrickiem Carnesem, amerykańskim psychologiem i terapeutą, rozmawia Wojtek Sułecki.

Znamy ludzi, którzy będąc przeciwnikami aborcji, złożyli się na zabieg przyjaciółki, samotnej matki dwóch synów. Znamy osobę, która mówiła, że nie chce mieć dzieci i że zrobiłaby aborcję bez chwili wahania. Zaszła w nieplanowaną ciążę. Poczuła się szczęśliwa. Wbrew rozmaitym problemom zdecydowała się urodzić. Jest teraz bardzo zadowoloną mamą.

Aby móc zbudować satysfakcjonujący związek, kobieta powinna zacząć od zbudowania siebie. Jeśli to uczyni, jej ukochany mężczyzna będzie stanowił tylko jedną ze sfer jej życia, a nie jedyną. Uniknie przez to pułapki chorej miłości, w którą złapana nie będzie mogła bez niego żyć…

W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku pojawił się termin „nałogu miłości” (love addiction). Ludzie dotknięci tym nałogiem traktują związek z partnerem jako ucieczkę od swoich problemów, antidotum na wewnętrzną pustkę. Związek taki nie stymuluje rozwoju osobowości i samorealizacji. Bardzo często w takim związku partnerzy są od siebie uzależnieni wzajemnie, a przez to bardzo trudno go zerwać.