Onanizowałam się 6 -7 razy dziennie. Inni nie wierzyli w to. Najwyraźniej sami tak nie mieli, więc czemu mieliby to zrozumieć. Ci zaś, którzy uwierzyli, uważali, że jest to coś ohydnego, wręcz chorego. Onanizowałam się od razu po przebudzeniu, żeby wstać – 2-3 razy z rzędu – i przed zaśnięciem, by szybciej usnąć. Czasami byłam podniecona w czasie snu, więc przebudzałam się tylko na chwilę, aby zrobić sobie dobrze.

Gdy nie mogłam mieć seksu, cięłam się. Dzięki cięciom nie płakałam. Mam 31 lata i robię to od dawna. A może od zawsze.
W pracy było ciężko – czasami byłam tak podniecona, że nie mogłam skupić się na pracy. Myślałam tylko o jednym, oczy były zamglone z podniecenia. Działo się to przy wszystkich, a ja starałam się to ukryć.
Terapeutka – znajoma, z którą rozmawiałam powiedziała, że to uzależnienie. Rozmowa dwugodzinna, opowiadałam jej wszystko ze szczegółami. Tym razem ja komuś nie uwierzyłam – nie uwierzyłam terapeutce, że coś, co sprawia przyjemność może być uzależnieniem. Dlaczego nadmiar przyjemności może być czymś niebezpiecznym i szkodliwym?
Bo co w tym złego, że cieszę się ze swojego ciała, że jestem szczęśliwa, gdy czuję jak endorfinki przepływają przez mój organizm. Że mam apetyt na seks, ludzi, życie?
Mam 32 lata. Nie mam dzieci, ale czy kobieta musi mieć w tym wieku koniecznie? Nie chcę mieć stałego partnera, ponieważ nie odczuwam potrzeby życia w bezpiecznym związku, czyli takim, w którym partner będzie ze mną „na dobre i na złe”. Co w tym złego, że jest mi dobrze z samą sobą? Że nie muszę nikogo ranić, ponieważ po pół roku przestaję odczuwać pożądanie do jednej osoby i intryguje mnie ktoś inny.
Po każdym stosunku (nie nazwę tego „kochaniem się”, ponieważ nie do każdego coś czułam) miałam dość partnera. Chciałam wyjść od razu „po”. Nie chciałam, by mnie dotykał. Drażnił mnie jego dotyk, jego potrzeba przytulenia się, jego potrzeba bliskości, jego obecność.
U mężczyzny jeszcze takie zachowanie byłoby wybaczone – „Mężczyźni tak mają”. A dlaczego kobiety tak nie mają?
Bo kobietę trzeba leczyć wówczas. Kobieta jest samotna i smutna, kiedy pragnie w nadmiarze. Kobietę trzeba starać się zrozumieć, ponieważ zawsze w tym wszystkim tkwi coś więcej…
Tekst ukazał się w ramach konkursu z Lelo.


autor: Marta

Udostępnij ten post: