Jesteście parą. Wszystko było dobrze, ale teraz on nie chce. Kochać się z Tobą.
Nie świrujesz. Wiesz, że może być zmęczony. Zapracowany. Myśleć o czymś innym. Nie mieć akurat ochoty. Coś go może boleć. Może mieć jakiś nurtujący go problem. Ważne zadanie w pracy. Chwilowo inne priorytety.

Wymyślasz wiele powodów, dla których on nie chce. On nawet podał Ci ze dwa. Ale było to trzy miesiące temu i od tego czasu ani drgnęło. Już nie tylko jesteś sfrustrowana seksualnie, ale najzwyczajniej smutna: czujesz się niekochana, lekceważona, odrzucona. Boisz się, że coś jest nie tak, ale on powtarza tylko, że po prostu chce mu się spać i że wrócicie do tego następnego dnia. Albo w weekend.

Powodów, dla których on nie chce się z Tobą kochać, może być wiele. Mogą być zupełnie niewinne. Dziś chcę opowiedzieć o tym jednym, który może być początkiem końca tej pięknej znajomości. O lęku przed bliskością.

Lęk przed bliskością nie jest „problemem seksualnym”. To nie jest zanikająca erekcja ani przedwczesny wytrysk. Nie. Ale na życiu intymnym pary odbija się tak samo albo może jeszcze mocniej. Lęk przed bliskością jest niechęcią tworzenia głębokiej, intymnej relacji z osobą, z którą się tworzy związek. Jest niechęcią do zdjęcia maski, odsłonięcia prawdziwej twarzy w obawie przed brakiem akceptacji partnerki, przed odrzuceniem. Osoba, która odczuwa lęk przed bliskością w początkowej fazie znajomości może być z Tobą tak blisko, jak się tylko da. Może spędzać z Tobą 24 h na dobę, zasypywać Cię prezentami, zabierać na wycieczki albo nie wypuszczać z łóżka. Może to nawet trwać dość długo. A potem może zacząć się odsuwać. Na początku tego nie zauważysz. Gdy zacznie Cię ogarniać frustracja, możesz odczuć to aż nazbyt boleśnie.

Ponieważ seksualne połączenie jest prawdziwym odsłonięciem swojej bezbronności, wrażliwości, swojego prawdziwego ja, osoba, która boi się pokazać tę prawdziwą twarz, może unikać seksu. Po okresie, kiedy się go „nachapała”, gdy zdzieraliście z siebie ubrania jeszcze w windzie, gdy chodziliście do pracy nieprzytomni z niewyspania, ale szczęśliwi jak nigdy, swój głód bliskości (fizycznej) zaspokoiła. Potrzebę przytulenia, kochania ma każdy. Nawet osoby panicznie bojące się bliskości.

Takie osoby często na „obiekty miłosne” wybierają kogoś, kogo do końca nie mogą mieć: osoby w relacjach typu „to skomplikowane”, kogoś kto mieszka na drugim końcu kraju lub wręcz innym kontynencie. Do kogoś takiego można spokojnie wzdychać, wysyłać setki esemesów, przysięgać mu dozgonną miłość – dopóki ten ktoś jest niedostępny. Lub nie do końca zdecydowany. Osobom unikającym bliskości łatwiej jest się starać i angażować, gdy związku jeszcze nie ma, gdy się dopiero poznajecie, docieracie, decydujecie. Gdy nie ma określonych ram znajomości, zawsze można się z niej wycofać. Gdy robi się poważniej, Twój ukochany może zacząć się wycofywać. Tak naprawdę owo wycofanie może się zdarzyć w każdym momencie: po pierwszej randce, pierwszym pocałunku, pierwszej miłosnej nocy, po zaręczynach… Przebiega to wg scenariusza: nic się nie stało, a on nagle zniknął, przestał dzwonić albo przestał brać mnie za rękę, siadać blisko, przytulać lub mieć ochotę na seks. Po prostu coś się zaczęło psuć. W skrajnych sytuacjach lęku przed bliskością mąż znika na zawsze tuż po waszej nocy poślubnej i zaszywa się głęboko w Afryce – Ty wypłakujesz oczy i niczego nie rozumiesz. W wersji mniej skrajnej wciąż ze sobą się spotykacie, mieszkacie razem, jesteście małżeństwem, ale seks jest tylko odległym wspomnieniem.

Brak seksu w takim przypadku nie jest spowodowany tym, że gorzej wyglądasz. Że przytyłaś dwa gramy. Że masz tłuste włosy, brak makijażu lub nieświeży oddech. Nie chodzi też o to, że on nie ma czasu, ma dużo pracy, bardziej mu się podobałaś jako blondynka lub najpierw trzeba zrobić gruntowne porządki. Nie. Chociaż być może słyszysz od niego, że to z Tobą jest coś nie tak. Wszystko, co usłyszysz, to jest tylko wymówka. Jeśli seks szlag trafił i od tygodni, miesięcy lub lat (!) słyszysz tylko wykręty, może chodzić o lęk przed bliskością. O to, że on się boi połączenia. Bo jemu bliskość nie kojarzy się z intymnością i szczęściem, tylko omotaniem i zniewoleniem. Bliskość pojmuje jako niewolnictwo. Podporządkowanie. Wykorzystywanie. To dlatego wciąż „boli go głowa”.

Jeśli popsuło się nagle i nie wiadomo dlaczego, to może być jego lęk przed bliskością. Twój partner mógł się poczuć jak zwierzę w klatce, nie dlatego że się w niej naprawdę znalazł, ale dlatego że tak widzi tę sytuację. A Tobie może się rozdzierać serce, bo czujesz, że go kochasz. Jeśli właśnie znalazłaś się w takiej podbramkowej sytuacji, serdecznie Ci współczuję. I polecam do przeczytania kilka książek1.

Poniżej zamieszczam listę alarmujących sygnałów, które mogą świadczyć o tym, że Twój mężczyzna obawia się bliskości:

-najważniejszą kobietą w jego życiu jest jego matka: to ona najlepiej gotuje, wygląda, ma zawsze rację, a może on nadal z nią mieszka, mimo że już dawno przekroczył trzydziestkę?

-matka jest jego wrogiem nr 1: wciąż wysłuchujesz o tym, jaka była nadopiekuńcza i że zniszczyła mu życie,

-w czasie kochania się on nigdy nie spojrzał ci w oczy i nie czułaś, że naprawdę jest w połączeniu z Tobą,

-odszedł od każdej swojej dziewczyny, bo „tak”,

-wszystkie jego dziewczyny opuściły go i w sumie to nie wiadomo, o co poszło,

-on nie ma przyjaciół, jest samotnikiem, woli pisać programy komputerowe lub grać w gry online niż spotykać się z ludźmi,

-jego przyjaciele, znajomi, szef wchodzą mu na głowę – on nie umie postawić granic, powiedzieć „nie”,

-jego stosunki z ludźmi są albo bardzo chłodne i oficjalne albo bardzo wylewne i intensywne – brak w nich równowagi,

-asertywność i komunikacja wprost to dla niego coś, czego nie rozumie, czym pogardza, czego się boi,

-w rozmowach woli kluczyć, słowa woli nie dotrzymać i sprawić Ci zawód, niż powiedzieć wprost, że z czymś sobie nie poradzi, uprzedzając fakty,

-święta spędza w domu rodzinnym,

-tysiąc razy Ci obiecywał, że zamieszkacie razem, ale wciąż „mieszkanie z rodzicami jest bardziej ekonomiczne”,

-mimo że jesteście parą, on wciąż wspomina swoje byłe dziewczyny i nosi w portfelu ich stare zdjęcia,

-kiedy chcesz się z nim kochać, on wymyśla tysiąc wymówek dlaczego nie, gdy jedna znika, pojawia się następna jeszcze bardziej absurdalna niż poprzednia,

-sama nie wiesz, co taka atrakcyjna kobieta jak Ty, robi w związku, w którym za każdym razem, gdy chcesz się pocałować z nim lub kochać, słyszysz „nie teraz, kochanie”.

Co z tym dalej zrobić? Problem jest złożony. Nie pomoże tu zmysłowa bielizna ani nowa technika robienia fellatio. Potrzebna będzie obopólna chęć zmiany i pomoc psychologa.

Pisałam o męskim lęku przed bliskością, ale to samo może dotyczyć kobiet.

nałogo.jpg

1 Pia Mellody: „Toksyczna miłość”, Steven Carter, Julia Sokol: „Mężczyźni, którzy nie potrafią kochać”, Eugenia Herzyk: „Nałogowa miłość”;

Udostępnij ten post: