Znamy ludzi, którzy będąc przeciwnikami aborcji, złożyli się na zabieg przyjaciółki, samotnej matki dwóch synów. Znamy osobę, która mówiła, że nie chce mieć dzieci i że zrobiłaby aborcję bez chwili wahania. Zaszła w nieplanowaną ciążę. Poczuła się szczęśliwa. Wbrew rozmaitym problemom zdecydowała się urodzić. Jest teraz bardzo zadowoloną mamą.

Kiedy aborcja przestaje być abstrakcją

Fragment tekstu pochodzi z Dużej książki o aborcji. Autorkami są Katarzyna Bratkowska i Kazimiera Szczuka

Znamy ludzi, którzy będąc przeciwnikami aborcji, złożyli się na zabieg przyjaciółki, samotnej matki dwóch synów. Znamy osobę, która mówiła, że nie chce mieć dzieci i że zrobiłaby aborcję bez chwili wahania. Zaszła w nieplanowaną ciążę. Poczuła się szczęśliwa. Wbrew rozmaitym problemom zdecydowała się urodzić. Jest teraz bardzo zadowoloną mamą.

Każda kobieta inaczej może przeżywać i chcianą ciążę, i niechcianą ciążę, i poród, i przerwanie ciąży. Tu nie ma reguł, nie ma jednego wzorca, nie ma jednego sposobu rozmawiania o tym doświadczeniu. Odmienności nie świadczą o tym, że ktoś jest lepszy, gorszy, bardziej albo mniej wrażliwy. Po prostu różnimy się i należy te różnice szanować. Bez ciągłej gry w lepsze–gorsze. Bez oceniania się nawzajem.

PRZEJDŹMY RAZEM PRZEZ TEN PROCES…

Dopiero zaczynasz się bać…

Nie zamierzamy teraz opowiedzieć horroru o aborcyjnej rzezi, mękach sumienia albo szczęściu matki dzieciątka noszonego pod sercem od chwili poczęcia. Nie będziemy też nikomu uświadamiać kosztów utrzymania i wychowania dziecka, ciężaru odpowiedzialności, chorób, problemów wychowawczych czy

zarwanych nocy. Przeciwnie. Ograniczymy się do tego, co realne. Tego, co dzieje się tu i teraz, gdy doszło do tego, co nie powinno było mieć miejsca. Ale już się stało.

Jeśli jesteś nastolatką, często masz nadzieję, że może to jednak nie ciąża, może skąpa miesiączka świadczy o tym, że jesteś bezpieczna. Wypierasz problem, ze strachu nie robisz nawet testu. NIE GNIEWAJ SIĘ, ALE TO NAJGŁUPSZA STRATEGIA Z MOŻLIWYCH! Jeśli jednak teraz zaczynasz myśleć głównie o tym, że jednak fajnie byłoby mieć dzidziusia, że rodzice pomogą, że skończysz szkołę – świetnie. Mniej więcej wiesz, czego chcesz, i śmiało możesz do tego zmierzać. My, zwolenniczki wolnego wyboru, jesteśmy z Ciebie dumne, bo już wybrałaś. Bo jesteś, może nieco przestraszoną, ale jednak panią sytuacji. Ale jeśli boisz się ciąży, nie śpisz po nocach, w żaden sposób nie wyobrażasz sobie przyszłości, robisz wszystko, żeby w ogóle o tym nie myśleć – idź natychmiast do apteki albo do drogerii i kup test! Jeśli w Twojej głowie trwa nieustanna huśtawka, od „urodzę i wychowam” do „urodzę i oddam”, od „zostawię w szpitalu” do „rzucę się z mostu”, od „jak się tego pozbyć?” do „nie mogę zabić dziecka” – kup test! W drogerii kosztuje 7 złotych. Jeśli dowiesz się za późno – twoje możliwości wyboru radykalnie się ograniczą.

I zrobiłaś już test…

Dwie kreski. Ciąża. Twój świat wywrócił się do góry nogami. Teraz najbardziej potrzebujesz kogoś, kto Cię wysłucha. Bez oceniania. Bez rad i bez popychania w którąkolwiek stronę. Potrzebujesz kogoś, kto

pomoże Ci w spokoju przemyśleć różne scenariusze Twojego życia. Kogoś, komu naprawdę ufasz. Dlatego czytaj dalej!

Ty i rodzice

Spróbujmy się razem nad tym zastanowić. Jeśli niechciana ciąża przytrafiła Ci się w momencie, kiedy jeszcze się uczysz, a prawną opiekę nad Tobą sprawują rodzice, powinnaś zacząć od rozmowy z nimi. Po pierwsze, prawie zawsze są to osoby, którym najbardziej na Tobie zależy. Po drugie, może się okazać, że bez ich pomocy – bez względu na decyzję – nie dasz sobie rady. Jeśli wciąż się uczysz i zamierzasz to robić dalej, to właśnie rodzicom przypadnie obowiązek pomagania Ci w opiece nad dzieckiem. Po trzecie, jeśli chcesz przerwać ciążę i prawo Ci na to zezwala – oni, jako Twoi prawni opiekunowie, mogą Ci w tym pomóc. Po czwarte wreszcie, rodzice są dorośli i bardziej doświadczeni od Ciebie. Jeśli mieszkasz z nimi i macie w miarę bliskie relacje, ukrywanie tak poważnego problemu

skończy się prędzej czy później emocjonalnym tsunami. Nie ma sensu do tego doprowadzać.

Wiemy, co możesz powiedzieć… „Rodzice??? Nigdy w życiu!!!”. Wściekają się o nieodrobione lekcje czy za późny powrót z imprezy, więc zakładasz, że w takiej sytuacji wściekną się dużo bardziej.

Cóż, uwierz nam, że warto spróbować. Bywa, że rodzice, robiący awantury w mniej ważnych sprawach, w sprawach naprawdę trudnych okazują się niezastąpionymi sprzymierzeńcami i dają wielkie wsparcie. Owszem, dzika awantura też jest prawdopodobna. Ale burza minie. Zazwyczaj złoszczą się, bo są w szoku. Boją się o Ciebie. Mają poczucie winy, że Cię nie dopilnowali. Muszą to jakoś przetrawić. Sama znasz ich najlepiej. Sama musisz poczuć, na ile możesz im w tej sprawie zaufać.

Twoje uczucia

Piszemy „oni”, ale często, jak wiadomo, może to być tylko jedno z rodziców albo Twoi prawni opiekunowie. Ich (jej, jego) zdanie jest ważne, ale nie jest i nie może być ważniejsze od Twojego. Wsłuchiwanie się we własne uczucia jest trudne w świecie pełnym gotowych historii. Mnóstwo ludzi wie lepiej od Ciebie, co dla Ciebie dobre. Jesteś pod obstrzałem antyaborcyjnej propagandy. Oglądasz, chcąc nie chcąc, krwawe szczątki płodów na ilustracjach i plakatach, słuchasz różnych rzeczy na lekcjach religii. Jak sądzisz, czy mogłabyś się od tego jakoś oddzielić? Byłoby wspaniale! Jest też drugi rodzaj propagandy. Chude modelki, laski z dyskotek, tancerki w koronkach i falbankach fikające nogami w niebotycznie wysokich szpilkach. Wszędzie tego pełno. Wystarczy otworzyć gazetę albo włączyć telewizor. Jeśli jesteś nastolatką w ciąży, to pewnie czasami myślisz sobie tak: przestanę w ogóle jeść, będę bardzo chuda, ciąża sama dzięki temu zniknie. Wtedy pójdę na casting, wygram go i pojadę do Nowego Jorku, do stolicy mody.

Cóż, wiesz sama, że jest to bardzo mało prawdopodobne. Te wszystkie bajki i filmiki są może i miłe, ale na razie nie staną się rzeczywistością. Na razie tylko ograniczają Twoją wolną wolę i dostęp do uczuć. Rozgoń tę mgłę w swojej głowie i pomyśl praktycznie.

Urodzisz albo nie urodzisz, ale dalej będziesz tą samą osobą, choć zapewne mądrzejszą. Nie ryzykujesz utraty kariery top modelki czy gwiazdy Hollywood, jeśli będziesz miała dziecko. Nie ryzykujesz pójścia do piekła, jeśli będziesz miała aborcję. Szansa na udany związek nie zależy od tego, czy urodzisz w wieku 17, czy 39 lat. Zależy od tego, czy będziesz osobą wolną, spełnioną i odpowiedzialną. A taką możesz być i z dzieckiem, i bez dziecka. Kiedy kobieta samodzielnie podejmuje decyzję i jest jej świadoma, może czuć ulgę i radość. Może też odczuwać smutek, ale daje sobie z nim radę. Przyczyn smutku w życiu jest sporo i nie wszystkich udaje się uniknąć. Zdarza się, że trzeba podjąć trudną decyzję, że trzeba ją opłakać i się z nią pogodzić. Ale to musi być własna decyzja. I co najmniej równie częsta jest sytuacja, w której kobieta po aborcji nie odczuwa żadnego żalu, smutku, tęsknoty, jedynie ulgę. Jak ktoś, komu wycięto zagrażający guz. Każda z tych reakcji jest równie normalna i każdą trzeba tak samo uszanować.

Jak i z kim rozmawiać?

Każda formuła „ja na Twoim miejscu” jest niedobra. Nikt nie jest na Twoim miejscu poza Tobą. Każda kobieta jest inna i tylko Ty możesz się zastanawiać, co zrobić na swoim miejscu. Ty musisz przemyśleć konsekwencje swojej decyzji. Osoba, z którą rozmawiasz, ma Ci pomóc to przemyśleć. A nie myśleć i czuć za Ciebie. Powinna raczej zadawać pytania, niż na nie odpowiadać.

Oczywiście nie możesz czekać, aż znajdziesz idealną rozmówczynię czy idealnego rozmówcę. Jeśli jesteś nieletnia, nie możesz uniknąć rozmowy z rodzicami. Oni też będą ponosili koszty Twoich decyzji. Ale i wtedy słuchaj przede wszystkim swoich uczuć. Jeżeli coś w Tobie wyraźnie mówi „nie” tej ciąży, a ktoś Cię namawia do rodzenia – Ty jesteś tu ważniejsza. I odwrotnie, jeśli coś w Tobie wyraźnie mówi „tak”, a inni próbują Cię namówić do przerwania ciąży – znów Ty jesteś ważniejsza. Niestety, w obu sytuacjach może się okazać, że jesteś zdana jedynie na siebie. Że rodzice odmówią dania Ci pieniędzy na pigułkę czy na zabieg albo odmówią wychowywania i utrzymywania Twojego dziecka. I z taką rzeczywistością musisz się skonfrontować.

Nie rób niczego głupiego!

Może się też okazać – i to są momenty najtrudniejsze – że Twoi opiekunowie podejmą decyzję za Ciebie. Jeśli chcesz przerwać ciążę – nie będzie im trudno, bo przerywanie ciąży w Polsce jest prawie zawsze nielegalne. Rodzice mogą się zgadzać z prawem i uznać, że przerwanie ciąży nie wchodzi w grę. Mogą zacząć Cię pilnować.

Gdyby tak się zdarzyło – NIE RÓB NICZEGO GŁUPIEGO. Nabycie pigułki RU przez internet jest nielegalne, ale nie jest karalne. Ale można jej użyć tylko do 9. tygodnia ciąży.

Jeśli jakiś radykalny przeciwnik aborcji czyta te słowa i doznaje świętego oburzenia, niech pomyśli, że alternatywa to nie przerwanie ciąży albo urodzenie. Alternatywą jest przerwanie ciąży w sposób bezpieczny albo przerwanie ciąży w sposób, który zagraża zdrowiu lub życiu kobiety i może spowodować ciężkie upośledzenie płodu. Kobieta, która chce przerwać ciążę, będzie to próbowała zrobić bez względu na prawo. I może to się skończyć dla niej tragicznie.

Tak czy inaczej – jeśli zaszłaś w niechcianą ciążę, a nie masz pod ręką nikogo zaufanego, jeśli za bardzo boisz się rodziców – możesz zawsze zadzwonić pod telefon zaufania Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny (numery telefonów znajdziesz na końcu książki). Będziesz mogła się tam dowiedzieć, jaka jest Twoja sytuacja prawna. Jeśli zamierzasz robić cokolwiek na własną rękę – lepiej zadzwoń i dowiedz się, jakie to może mieć konsekwencje. Nie chcesz chyba skończyć okaleczona, ciężko chora i z upośledzonym dzieckiem. Kobiety, które pracują w telefonie zaufania Federacji, nie będą Cię oceniać. Choć nie dadzą Ci adresu lekarza, są zwolenniczkami legalizacji aborcji i najwyżej przestrzegą Cię przed robieniem groźnych rzeczy. Możesz też poszukać forum na stronie Women on Web i porozmawiać z kobietami, które były w podobnej sytuacji.

Niechciana ciąża – czy mężczyzna ma prawo głosu w tej sprawie?

Fragment tekstu pochodzi z Dużej książki o aborcji. Autorkami są Katarzyna Bratkowska i Kazimiera Szczuka

Mężczyzna ma prawo chcieć wiedzieć. Ty nie masz obowiązku mu mówić. Jeśli jednak jest to poważny, bliski związek – unikanie rozmowy na ten temat nie ma sensu. Z czasem może nawet zniszczyć waszą relację. Lepiej przełamać się i powiedzieć jak najszybciej.

Jeśli był to przygodny seks i z tym mężczyzną czy chłopakiem nic Cię nie łączy – i tak masz prawo wymagać od niego współodpowiedzialności. Nie może być tak, że tylko jedna strona (kobieta) ponosi odpowiedzialność za coś, w czym brały udział, w tym samym stopniu, dwie osoby.

Bez względu na jakość waszej relacji – czy była przygodna, czy tworzycie poważny związek – możesz napotkać niemiłe reakcje.

„Ty decyduj, ja się nie będę wypowiadał”. – Chwila konsternacji. Co to właściwie znaczy? Jeśli mówisz o ciąży i o swoich wątpliwościach partnerowi, najpewniej chciałabyś się dowiedzieć, czy on chce mieć dziecko, czy nie. Czy możesz na niego liczyć? Jeśli Ty bardzo nie chcesz, a on bardzo chce, może zadeklaruje, że od momentu porodu weźmie na siebie wszystkie obowiązki związane z wychowywaniem dziecka? Że to on będzie prał, gotował, sprzątał, karmił, chodził do lekarza, na wywiadówki, usypiał, wstawał w nocy do dziecka. Jeśli on nie chce dziecka, a Ty chcesz, zapytaj, na co

w takim razie możesz liczyć z jego strony. Jeśli powie, że na nic – co pewnie Cię bardzo zaboli – nie popadaj w rozpacz. Bez względu na jego deklaracje to on prawnie będzie ojcem dziecka, a z tym wiąże się przynajmniej materialna odpowiedzialność.

Jeśli jesteś zakochana w chłopaku, z którym wpadłaś, jeśli uprawiałaś seks, chociaż wolałabyś tylko całować się i przytulać, jeśli dziwnie szybko to wszystko się potoczyło – Twój chłopak może zacząć teraz Tobą manipulować. Na przykład będzie czule namawiał Cię na aborcję. Obieca, że weźmiecie z czasem ślub albo zamieszkacie razem. Będzie Ci opowiadał, że kiedyś urodzisz mu troje dzieci. Mamy złą wiadomość! Najprawdopodobniej są to tylko tanie sztuczki. Ten facet raczej nie myśli o tym, by się z kimkolwiek wiązać. Pewnie myśli o tym, jak uratować własną skórę. Machnij na niego ręką. Przedtem jednak przypomnij mu o pieniądzach. Czy na zabieg, czy na dziecko – najprawdopodobniej będziesz ich potrzebować. Oczywiście, cuda się zdarzają. Ale nie licz na to. Wówczas cud może Cię tylko miło zaskoczyć. Poza tym – myśl o sobie i realnej przyszłości. Nie jesteś niewolnicą miłości. Nie zwalaj odpowiedzialności na głupiego faceta. Chcesz urodzić – urodź. Nie chcesz – przerwij ciążę. To będzie Twoja decyzja.

Może się to wydawać mężczyznom niesprawiedliwe. Ciąża wspólna, a decyduje ostatecznie tylko jedna osoba. Naszym zdaniem jest to całkowicie słuszne. Mężczyźnie przypada w udziale chwila przyjemności, kobiecie – wysiłek ciąży i porodu. Kto powinien decydować? Ona. Oczywiście, co innego, gdy chodzi o małżeństwa, podejmujące wspólnie decyzję o przyszłości rodziny, a co innego para przerażonych nastolatków. Jednak w obu wypadkach jeśli ona chce czego innego niż on, tylko jedno z nich może podjąć decyzję.

Ty i Twoje ciało

Żyjemy w świecie absurdu, w którym politycy i różni nawiedzeni działacze religijni publicznie opowiadają o tym, że słyszą krzyk blastocysty albo że spotkanie jajeczka z plemnikiem to piękna historia miłosna. Oni to słyszą, oni to czują. My nie. Nawet zrobiłyśmy kiedyś taki transparent: „Słyszysz krzyki blastocysty? Pora iść do egzorcysty”. Nie dopuszczaj do siebie tych wszystkich dziwnych historii o małych stópkach i śmiechu zapładnianej komórki. Są to wytwory wyobraźni. Słuchaj swojego rozumu, serca i – jeśli potrafisz – ciała. Jednym słowem – słuchaj siebie samej. To jest Twój los i Twoja decyzja. Nawet jeśli polskie prawo zabrania Ci przerywania ciąży, to pomyśl o tym, że w krajach sąsiadujących kobiety tym prawem od dawna dysponują. To, że chcesz sama podjąć decyzję, jest najzupełniej normalne i zdrowe.

Słowo do rodziców

Jeśli to Wy, rodzice, czytacie te słowa i właśnie Wam się zdarzyła rozmowa z córką w niechcianej ciąży – pomyślcie sobie, jak ona musi być przerażona. Nawet jeśli tego wprost nie okazuje. Oto nagle wybiła godzina i skończyła się jej dziecięca, młodzieńcza beztroska. Nie wińcie się za tę sytuację. Nastolatki zachodzą w ciążę bez względu na to, czy rodzice są konserwatywni, czy liberalni. Czy często powtarzają nakazy i zakazy, czy milczą na ten temat. To nie jest kwestia kontroli. Pomyślcie nie o tym, co zrobiła Wasza córka, ale o tym, ile innych córek robi to samo i po prostu ma mniejszego pecha. Jeśli czytacie tę książkę jedynie na wszelki wypadek – pomyślcie teraz, w jaki sposób nauczyć dzieci odpowiedzialności.

Na każdego rodzica czyha pokusa kontroli, jak na zazdrosną żonę. Dziecko jest niewierne z natury. Zaczynacie sprawdzać jej SMS-y w komórce, jej pocztę, obserwować jej znajomych. Nie łudźcie się, że dziecko tego nie widzi. Widzi i traci do Was zaufanie. Zaczyna się przed Wami kryć, jak przestępca przed policją. A dwudziestoczterogodzinnego dozoru policyjnego córce i tak nie załatwicie. Skoro więc kontrola zawsze zawodzi, lepiej postawić na zaufanie i nie naruszać granic prywatności dziecka. Jeśli córka przyszła do Was i powiedziała Wam o swoich lękach, że jest w ciąży, potraktujcie to – mimo szoku i wstrząsu – jako dowód jej wielkiego zaufania.

Co robić?

Wasza córka może do końca życia żałować, że nie pozwoliliście jej urodzić dziecka. Może przez wiele lat wyobrażać sobie, jakie ono by było, jak by wyglądało jej życie, gdyby urodziła. Może mieć do Was wielki żal. Nie ma dobrych i złych decyzji. Są tylko decyzje własne, za które trzeba wziąć odpowiedzialność, i te, do których zostało się nakłonioną czy wręcz zmuszoną. Te drugie prawie zawsze są złe. Oczywiście, możecie powiedzieć córce: „Kochanie, nie stać nas na utrzymanie Twojego dziecka”. Ale nawet jeśli tak jest, a mimo to córka będzie chciała donosić ciążę i urodzić dziecko, pomyślcie razem z nią o tym, w jaki sposób umożliwić jej taki wybór. Nawet jeśli sądzicie (i pewnie macie rację), że to bardzo głupi pomysł, z czasem się okaże całkiem fajny. To raczej pewne, skoro dziecko będzie chciane.

Podobnie jeśli dowiedzieliście się, że Wasza córka jest w ciąży, i chcecie zmusić ją do urodzenia dziecka wbrew jej woli – nie róbcie tego. Nie idźcie tą drogą!

Pamiętajcie, że nastolatki mające bardzo słabe pojęcie o procesach, jakie zachodzą w ich ciele, i o konsekwencjach zdrowotnych różnych dziwnych pomysłów, potrafi ą na wiele głupich i groźnych sposobów próbować doprowadzić do poronienia. Niekiedy próbują odebrać sobie życie. Nawet jeśli do tego nie dojdzie, możecie zwichnąć psychikę swojej córki raz na zawsze. Urodzenie dziecka wbrew woli, pod przymusem, to jeden z większych koszmarów, jaki może spotkać dziewczynę. Poza tym nie warto sprowadzać na świat niechcianego, niekochanego dziecka. Za dużo ich już chodzi po tej ziemi.

A teraz jeszcze proste ćwiczenie. Oto możliwe opcje działania:

1. Ukrywanie ciąży, urodzenie w krzakach albo na strychu, potem:

a) zabicie dziecka i włożenie do beczki ewentualnie wrzucenie do rzeki,

b) zawinięcie żywego dziecka w kocyk i zaniesienie do szpitala/ kościoła/sklepu/na policję,

c) pokazanie go rodzicom/babci/chłopakowi i powiedzenie – „Oto moje dziecko. Właśnie je urodziłam! Co wy na to?”.

2. Powiedzenie rodzicom. Awantury, rozmowy, narady, płacze. Jakoś to przetrwali.

Teraz w grę wchodzą:

a) nielegalna aborcja,

b) urodzenie i zatrzymanie dziecka,

c) urodzenie i oddanie dziecka do adopcji,

d) ucieczka z domu, tułanie się po dworcu, zejście na złą drogę, śmierć pod kołami pociągu,

e) próba doprowadzenia do poronienia własnym sumptem,

f) ucieczka z domu do kogoś z rodziny, w bezpieczne miejsce (typowe rozwiązanie przejściowe, ale może w czymś pomóc),

g) co jeszcze? Ślub, welon, dzidziuś w wózku?

Albo zamieszkanie z chłopakiem. Albo chłopak was odwiedza. Albo wyjeżdża za granicę i tyle go widziałaś. Jak Ci się to wszystko podoba?

Mamy teraz kilka dobrych rad.

Po pierwsze – w żadnym wypadku nie wkładaj sobie ostrych narzędzi do pochwy, nie skacz ze schodów ani nic z tych rzeczy. Możesz zostać kaleką do końca życia, a ciąży wcale się w ten sposób nie pozbędziesz.

Po drugie – nie ukrywaj, nie zabijaj ani nie podrzucaj nikomu noworodka. Złapią Cię i postawią za to przed sądem. To jest bardzo głupi pomysł! (Teraz trochę sobie żartujemy, wiemy, że nigdy byś tego nie zrobiła).

Po trzecie – jeśli chcesz oddać dziecko do adopcji – omów to z rodzicami albo opiekunami. Obejrzyj film „Juno”. To trochę bajka, ale bardzo pogodna i wspierająca. Juno jest wspaniałą amerykańską dziewczynką, która oddaje dziecko do adopcji wybranej przez siebie kobiecie. U nas nie jest to takie proste, ale nie jest też niemożliwe. Nie ufaj księdzu, który gra na gitarze i prowadzi ośrodek adopcyjny w Lublinie. Może Ci narobić strasznych kłopotów!1

gitara.GIF

1 To aluzja do historii czternastoletniej Agaty. Ksiądz, który organizował pościg za dziewczynką w ciąży, prowadził ośrodek adopcyjny w jej mieście. Naszym zdaniem, zależało mu przede wszystkim na noworodku, którego może już komuś obiecał. Tak można przypuszczać. W każdym razie – okazał sięniebezpieczny dla dziewczynki (przyp. aut.).


Katarzyna Bratkowska, Kazimiera Szczuka

Udostępnij ten post: