Jedna z zasad głosi: na Przytulanych Party nigdy nikogo nie musisz przytulać. Inna: jeśli jesteś na „tak”, powiedz „tak”, jeśli jesteś na „nie” – powiedz „nie”, a jeśli nie jesteś pewien – też powiedz „nie”.

Na pomysł Rrzytulanych Party (Cuddle Party) wpadł kilka lat temu Reid Mihalko, masażysta-samouk. […] Pomysł pomogła mu dopracować terapeutka prowadząca warsztaty o emocjach (i zarazem życiowa partnerka masażysty), Marcia Baczynski. Przytulane Party z miejsca stały się hitem – od tamtej pory wzięły w nich udział setki tysięcy osób na całym świecie. Jak wytłumaczyć tę popularność? -> Dobry dotyk

Skóra na głodzie

Przytulane Party reklamowane jest jako zabawa o charakterze społecznym, przeznaczona dla osób pełnoletnich, wspomagająca pracę nad komunikacją, stawianiem granic i zdobywaniem doświadczeń. Nad przebiegiem spotkania w bezpiecznej atmosferze […] zawsze czuwa moderator. W zamierzeniu organizatorów, party nie jest substytutem terapii, ale „narzędziem” wywołującym dobre samopoczucie na poziomie fizycznym, społecznym i emocjonalnym. W praktyce oznacza to trzyipółgodzinną imprezę w formie warsztatów, z udziałem 6-20 osób płci obojga. […].

Najpierw wszyscy przebierają się w piżamy (z rodzaju tych nieerotycznych) […]. „Zaczynamy od omawiania praktycznych zagadnień z komunikacji: jak prosić o to, czego chcemy, jak być precyzyjnym w wyrażaniu tej prośby, co zrobić, gdy poczujemy się niezręcznie? Całość utrzymana jest w lekkiej, zabawnej atmosferze […]”, opowiada Reid Mihalko. […] Jedna z zasad głosi: na Przytulanych Party nigdy nikogo nie musisz przytulać. Inna: jeśli jesteś na „tak”, powiedz „tak”, jeśli jesteś na „nie” – powiedz „nie”, a jeśli nie jesteś pewien – też powiedz „nie”. Ucząc się stawiać jasne granice, uczestnicy zaczynają rozumieć, że nie ma nic złego w odmowie fizycznego kontaktu. […]

588737_girl_friends.jpg
838457_a_kiss_on_the_head.jpg

Potem uczestnicy przechodzą do ćwiczeń, np. osoba A pyta osobę B, czy może ją pocałować – zadaniem osoby B jest spojrzeć rozmówcy prosto w oczy i powiedzieć „nie”. Zdarza się, że to pierwsza w czyimś życiu tak stanowcza odmowa… Twórców Przytulanych Party zastanawia to, że wiele osób nie potrafi powiedzieć o swoich potrzebach, „przełożyć” ich na słowa. Powtarzają więc uczestnikom: zanim kogokolwiek dotkniesz, zawsze najpierw zapytaj o zgodę. Pamiętaj, że musisz usłyszeć wyraźne „tak”.

A co z opanowaniem seksualnych pokus? Marcia Baczynski przyznaje, że podczas spotkań pojawia się pewien rodzaj energii seksualnej. „Ale staramy się tłumaczyć, że uzdrawiający ciało dotyk nie musi prowadzić do seksu. Poza tym można odczuwać podniecenie, nie tracąc przy tym panowania nad sobą. […]

Radosne laboratorium

„Gościliśmy niedawno kobietę, która początkowo unikała fizycznego kontaktu, miała ogromne problemy ze stawianiem granic i mówieniem „nie”. […] Była też kobieta, ofiara gwałtu, która chciała zmierzyć się z lękiem przed dotykiem mężczyzny. […] Sporo osób zgłasza się z ciekawości […]”. Uczestnicy Przytulanych Party czeszą sobie włosy, naprzemiennie wykonują masaże stóp, ramion, karku, jest mnóstwo obejmowania, całowania i przytulania, ale przede wszystkim: rozmawiania. Można rozmawiać, drzemać, czytać na głos. […]

Tu każdy „zanurza się” w dotyku od stóp do głów. Niektóre osoby zachowują się jak odurzone, nie chcą się rozstawać, nie przestają rozmawiać. Najczęstszym tematem jest seks. Dlaczego? „Ponieważ wiedzą, że to się raczej nie wydarzy”, wyjaśnia Reid Mihalko. „W bezpiecznym otoczeniu, za obopólną zgodą, na swoich warunkach przekroczyli barierę fizycznego kontaktu, ich komunikacja może więc stać się bardziej otwarta”.


Źródło: 

Beata Banasiak-Parzych: „Nawróceni na dotyk”, Charaktery nr 1 (180), styczeń 2012, str. 28-31.

Aniu, dzięki za przygotowanie tekstu. 🙂
Udostępnij ten post: