Gdy przekraczamy próg galerii, w oczy rzucają się obłe różowe Przytulanki, zwisające z sufitu kolorowe poduszki-serca oraz… ołtarz waginy razem z klęcznikiem. Ołtarz dla waginy? Szalona artystka, chce tylko szokować!

”Krakowianka”
Wrocław, mia ART GALLERY
styczeń 2013

Iwona Demko to polska rzeźbiarka. Pracuje na ASP w Krakowie, tam też obroniła swój doktorat dotyczący kobiecej seksualności, a w zasadzie waginy i tego, jak kobiece genitalia były postrzegane na przestrzeni wieków. Poznając różne prace Iwony Demko, można nauczyć wiele wiele o waginie w historii i kulturze. Dziś genitalia kojarzone są najczęściej tylko z pornografią, twórczość Demko przywołuje czasy, kiedy wagina jako symbol siły, życia, źródło początku – była wynoszona na ołtarze. Obecnie duża część prac prezentowana jest we wrocławskiej mia ART GALLERY.

Gdy przekraczamy próg galerii, w oczy rzucają się obłe różowe Przytulanki, zwisające z sufitu kolorowe poduszki-serca oraz… ołtarz waginy razem z klęcznikiem. Ołtarz dla waginy? Szalona artystka, chce tylko szokować!

Waginatyzm

Demko często wspomina o wrodzonym poczuciu sprawiedliwości, z którego wzięły się jej poszukiwania czegoś, co byłoby równowagą dla istniejącego dzisiaj kultu penisa. Przeszukując rozmaite materiały, natknęła się na teorię, według której istniał kiedyś kult waginy. Łączył on się z niewiedzą dotyczącą płodzenia, kiedyś to wagina była postrzegana jako pierwotne źródło życia – w przeciwieństwie do późniejszych czasów, kiedy uznano ją jedynie „naczyniem”. Nawet dzisiejsze określenia na kobiece genitalia, m.in. ‚pochwa’ i ‚wagina’ znaczą to samo – naczynie, futerał. Spekuluje się, że w czasach matriarchatu (choć jego istnienie też się tylko zakłada – nie ma jednoznacznych dowodów na to, że na pewno istniał) wagina była czczona jako święte miejsce początku. W wielu kultach religijnych to bóstwa kobiece były w centrum, na ołtarze wynoszono boginie, które urodziły świat. Właśnie do tamtych wierzeń nawiązuje Waginatyzm. W galerii możemy uklęknąć przed „świętą waginą”, możemy też sięgnąć do swoistego modlitewnika – różowej, brokatowej książeczki, w której wyjaśniona jest idea sakralności kobiecych genitaliów. Na stronie internetowej przy opisie Waginatyzmu możemy przeczytać:

Kobieca płodność – zdolność wydawania na świat dziecka miała więc dla naszych przodków boski charakter. Natomiast wagina była bramą, którą każdy z nas przekracza, była początkiem świata. Była symbolem szczęścia, płodności i zdrowia. […] Historia pełna jest rozlicznych przykładów kultu waginy. Jednak znaczenie kobiecych narządów płciowych zdewaluowało się i w głównej mierze za sprawą pruderyjnej moralności chrześcijańskiej zawiodło waginę od sacrum do profanum. […] Przed nastaniem religii chrześcijańskiej odsłonięcie waginy było aktem przypomnienia o świętości życia i nieuchronności śmierci, było przywołaniem pamięci o miejscu, przez które wszyscy przyszli na świat. Miejsce to otaczano poważaniem, bo to właśnie w tym miejscu między kobiecymi nogami została zapisana zarówno godność istnienia każdego z nas jak też przekaz nauczający, że godne istnienie oznacza szacunek wobec życia i odwagę w obliczu śmierci.

Ana-suromai

Gdy spojrzymy na prawo od wejścia, w oczy rzuci nam się rząd różowych lalek, bezwstydnie obnażających genitalia. Praca Ana-suromai nawiązuje do starożytnego aktu obnażania sromu, w celu zażegnania zła, odegnania złych duchów, demonów, dzikich zwierząt i prowokowania szczęścia. Dawniej bowiem wierzono, że kobiece łono ma wielką moc i każda kobieta może w ostateczności ratować siebie lub innych poprzez uniesienie spódnicy. Rytuały te i wierzenia miały miejsce w różnych miejscach świata i różnych czasach. Nazwa ana-suromai wywodzi się z Grecji, w Afryce podobny akt nazywano anlu, afrykańskie kobiety wykorzystywały go jeszcze w XX wieku; 1958 r. w Kamerunie 7 tysięcy kobiet publicznie obnażyło waginy przed gmachem parlamentu podczas politycznej demonstracji, wiemy więc, że wiara o mocy waginy w niektórych kręgach zachowała się do dziś. W niektórych kulturach pozostałością po tym rytuale są porzekadła; np. Katalończycy mawiają „morze uspokaja się, widząc kobiecy srom”, w innej kulturze kobiety zachowała się formułka, którą kobiety wypowiadały, błogosławiąc pola; wychodziły z podciągniętymi spódnicami w pole i mówiły „rośnij tak wysoko, jak moje genitalia”.

28 dni i Krakowianki

Oglądając, zarówno Waginatyzm, jak i Ana-suromai, wciąż możemy zawadzać głowani o zwisające z sufitu białe, czerwone i różowe poduszki. Jest ich 28 – każda na kolejny dzień cyklu. Każda misternie uszyta i wyszyta – cekinami, koralikami, paciorkami, naszywane futerkiem, kwiatkami, motylami, a nawet pokłute szpilkami. Znów główną bohaterką pracy jest wagina – zazwyczaj kojarzona z czymś grzesznym, brzydkim, nieatrakcyjnym, z czymś, co trzeba skryć, czemu nie należy się uwaga. Poduszki-waginy kuszą zaś miękkością faktury, aksamitami, welurami, błyszczą z daleka i mówią „dotknij mnie”. Trudno się przed chęcią dotyku czegoś tak ładnego i przytulnego powstrzymać. Sama „ukochałam” kilka poduszek, które po prostu same weszły mi w ręce. Niektóre z nich leżą na sofie, inne zwisają na wysokości wzroku. „Kobiecy skarb” wręcz narzuca się swoją obecnością, rzuca się w oczy, obija o policzki, żąda naszej uwagi i tutaj, w galerii mia być może pierwszy raz w życiu nie będziemy miały możliwości go zignorować. Warto przyjrzeć się każdej poduszce, rzeźbiarka zadbała o to, żeby te waginy symboliczne miały wszystkie szczegóły – każda ma więc łechtaczkę, którą udają różyczki, kwiatuszki, koraliki, korale i całkiem duże kwiaty. Zazwyczaj takie ozdoby widzimy na strojnych sukniach, szczególnie tych zakładanych z okazji wesela. Jeśli któraś z Was ma w sobie niewiele akceptacji dla waginy jako takiej, rzućcie okiem na poduszki Iwony Demko, wchłońcie ich działanie terapeutyczne.

Oprócz poduszek-cipuszek z cyklu mamy też trzy „waginy regionalne”, krakowskie – z folklorystycznymi wzorami, frędzelkami, czerwonymi koralami i etnicznymi aplikacjami. Wiadome jest, że Iwona Demko przygotowuje obecnie podobne poduszki regionalne, tym razem jednak z regionów zachodniej części Europy na mającą się tam odbyć wystawę. Już się nie mogę doczekać zobaczenia „waginy bawarskiej”.

Sheela-na-gig

Za ścianą kryje się ogromna kobieta-z-waginą – Sheela-na-gig, której w galerii nie widać od razu, widać ją natomiast wspaniale z zewnątrz. Ponieważ naprzeciw okien galerii jest wyjazd z parkingu centrum handlowego Renoma, wszyscy wyjeżdżający kierowcy mają możliwość chociaż zerknąć na wielką Sheelę-na-gig. Podobne sheele, czyli kobiety z powiększonymi, wyeksponowanymi genitaliami, często rozchylającewargi sromowe, aby ukazać swoje wnętrze, w niektórych miejscach świata wciąż widnieją na murach… kościołów. Co tam robią? Jeszcze w czsach średniowiecznych wierzono, że kobieta i jej wagina wspaniale mogą pilnować porządku publicznego, błogosławić swoim i odstraszać wrogów, ich wizerunki chętnie umieszczano na ścianach ważnych miejsc związanych z władzą i kultami. Do dziś w Wielkiej Brytanii można przejść się „szlakiem sheel”. Jedna z najbardziej znanych i najlepiej zachowanych sheel widnieje na murze kościoła śś. Maryji i Dawida w Kilpeck. Wiele sheel odłupano bądź zacementowano na kościelnych murach w czasach późniejszych, uważano bowiem, że są zagrożeniem dla moralności.

Gramy jak cipy

Jedną z najnowszych prac na wystawie jest ta pod tytułem „Gramy jak cipy”. Zdanie, które po jednym z przegranych meczów wypowiedział Robert Kałużny, stało się inspiracją do rzeźbiarki, która została zaproszona na wystawę dotyczącą Euro. Jak je zinterpretowała? Zobaczycie w galerii.

Co jeszcze?

Oprócz prac – a jest ich jeszcze kilka, bo nie wspomniałam wszystkich – w galerii można też obejrzeć filmiki pokazujące inne prace Demko i kobiet artystek. Można przeczytać jej doktorat (napisany w zupełnie innym stylu niż przeciętne doktoraty), a także zobaczyć relację z Kaplicy Waginy, którą zrobiła w ramach doktoratu. Do przejrzenia jest też portfolio Demko oraz kilka książek dotyczących sztuki erotycznej i kobiecej seksualności. Wszystko godne polecenia. Wystawa „Krakowianka” we Wrocławiu będzie pokazywana do 31 stycznia 2013 (adres: Czysta 4)

    

Udostępnij ten post: