Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z Sagą miałam chyba 12 lat. Pamiętam, że koleżanka z klasy prawie na siłę wcisnęła mi książkę z urwaną okładką i powiedziała „przeczytaj to, musisz to przeczytać”. Książka, którą od niej dostałam, była 26 tomem Sagi o Ludziach Lodu, był to Dom w Eldafiord.

Z tego co pamiętam, nie było tam żadnych scen erotycznych, ale książka zrobiła na mnie wrażenie ludzkim, zupełnie nie-grzeszym pokazaniem erotyki i seksualności.

Nie streszczę wam już dziś tego, bo ostatni raz czytałam ją w podstawówce. Ale specjalnie na potrzeby tego tekstu sięgnęłam po pierwszy tom Sagi i o nim oraz o jego wpływie na moje dziewczęce postrzeganie erotyki, zamierzam wam opowiedzieć.

Następnego dnia po przeczytaniu Domu w Eldafjord udałam się do naszej gminnej biblioteki. Pani bibliotekarka dobrze mnie znała i, gdy nie znalazłam Sagi na żadnej półce, zabrała mnie ze sobą na zaplecze i powiedziała: tutaj trzymamy te książki, nie wystawiamy ich oficjalnie na półki. Wzięłam pierwsze dwa lub trzy tomy Sagi i zaczęłam podróż po zakazanym dotychczas świecie.

Świat Sagi o Ludziach Lodu jest czarodziejski, magiczny, zaludniony czarownicami i czarownikami o gorących sercach, najróżniejszymi odmieńcami i wyrzutkami, osobami często kalekimi (dziś powiedzielibyśmy: z niepełnosprawnością), a nawet homoseksualnymi. Bohaterowie pochodzą z najróżniejszych warstw społecznych i zakątków świata (większa część Sagirozgrywa się jednak w Norwegii) i – bez względu na wszystko – zasługują na miłość. Również na miłość prawdziwie erotyczną. W świecie stworzonym przez Margit Sandemo miłość może znaleźć parobek, córka kata, „zwierzoczłek”, homoseksualista, kobieta o zdeformowanym ciele i szpetnej twarzy. Jeśli nawet nie wszystkie historie miłosne kończą się happy endem (przepiękna czarownica, Sol Angelika, cierpiąca samotność i nienasycenie, wybiera śmierć zamiast samotnego życia), to jednak pozostawiają w człowieku poczucie, że znajdzie się ktoś, z kim będzie można dzielić bliskość i intymność oraz – że zmysłowość jest rzeczą wartościową.

Zauroczenie

Zauroczenie to tytuł pierwszego tomu Sagi. Akcja rozgrywa się w XVI-wiecznej Norwegii, a główną bohaterką jest 16-letnia Silje, surowo wychowana dziewczyna, która straciła całą rodzinę w czasie zarazy. Wypędzona z domu spotyka na swojej drodze Tengela – dorosłego mężczyznę, który budzi w niej tęsknotę za bliskością i którym zaczyna się fascynować. Tengel znajduje dla niej (i jej przybranych dzieci) dom i opiekuje się nią z pewnego dystansu. To właśnie w tym domu, u nowych ludzi, Silije odkrywa drzemiącą w niej zmysłowość. Śni jej się pierwszy erotyczny sen (i przeżywa pierwszy orgazm(?).

Sny przychodziły i odchodziły. Silje cicho wzdychała, mięśnie rąk i nóg lekko jej drżały […] Coś wyłoniło się spośród wzgórz. Czarne postacie z szerokimi skrzydłami. Jej demony. Podświadomie, we śnie, usiłowała się bronić. Było ich kilka. Sześć, może osiem. Ale były niebezpieczne. Unosiły się w powietrzu, szukały. Wiedziała, że ich oczy już ją odnalazły, choć udawały, że jeszcze jej nie spostrzegły. Nagle zorientowała się, że jest naga. Nie miało to jednak znaczenia. Nikt poza duchami przepaści nie mógł tego zobaczyć. Ta świadomość przyniosła jej ulgę. Z rozkoszą wyciągnęła się w trawie. Dziwne zwidy były teraz bliżej. Serce zaczęło jej walić jak oszalałe. Zobaczyła je wyraźniej. Były nagie. To byli mężczyźni. Ich demoniczne twarze miały w sobie niezwykle sugestywną siłę przyciągania. Dłonie mieli zakończone długimi pazurami, tułowia na wpół ludzkie, na wpół zwierzęce. Tak, w wielu miejscach natura obdarzyła ich równie hojnie jak zwierzęta. Widzieli ją i pożądali jej. Nigdy jednak nie zniżyli swego lotu tak, by znaleźć się przy niej. Zataczali w powietrzu niewielkie kręgi, jak gdyby coś ich powstrzymywało, jakby na coś czekali.

Ujrzała twarz jednego z nich. Choć groteskowo wykrzywiona, to jednak piękna, o czystych rysach. Twarz młodzieńca otoczona złotymi lokami. Z rogami jelenia.

Poznała go i zadrżała z radości, że znów go widzi. Lecz on też nie odważył się zejść na dół. Jego ciało od pasa w dół było ciałem jelenia, a zamiast ramion wyrastały mu ogromne skrzydła.

W pewnym sensie nie życzyła sobie, by był nagi; wzburzyło ją to. Uwielbiała tylko jego piękną twarz, nic więcej nie chciała, niczego więcej nie pragnęła.

Demony z szacunkiem rozsunęły się nieco.

Ponad „Krainą Cieni” uniosła się nowa postać, większa i groźniejsza od innych. Znieruchomiała na tle płonącego nieba. Choć zatrzymała się w oddali, we śnie Silje spostrzegła, kim ona jest. Poznała jego twarz. Kuszącą i odpychającą zarazem, z grymasem drapieżnika, pociągającą, pociągającą… Czarne spirale skręconych włosów opadały na czoło, pełne blasku oczy świeciły w jej kierunku.

Mimo że się starała, nie mogła jednak dojrzeć tułowia. Chciała go zobaczyć całego, lecz pozostawał w cieniu. Mogła tylko rozróżnić kontury, które przywodziły jej na myśl fauna, satyra…

Jej ciało było ciężkie i ospałe, oddychała głęboko, dziwnie podniecona. Poruszyła się powoli w trawie, podciągnęła lekko nogi, pełna obawy, przerażona, ale i zafascynowana. Zamachał z wolna skrzydłami i przysunął się bliżej. Krzyknęła tak głośno, że się obudziła.

Leżała w półśnie, chwytając głęboko powietrze, z uczuciem jednocześnie ulgi i zawodu, że sen przerwał się akurat w tym momencie. Poczuła, że ciało jej płonie w sposób, jakiego nigdy dotąd nie doświadczyła Była poruszona, wstrząśnięta. Usiłowała dłońmi zasłonić swój wstyd, lecz one tylko rozpaliły iskrę. Teraz nie było już odwrotu.

Wyczerpana opadła na łóżko, niemal bliska śmierci ze wstydu, że właśnie doznała uczucia wielkiego szczęścia. Tymczasem wszystko miało swoje naturalne wytłumaczenie. Po prostu Silje dorosła.

[…]

Silje była przekonana, że wszyscy bez trudu odgadną, co przeżyła tej nocy. O dziwo, wyglądało na to, że tylko jej się tak zdaje i nikt nie zauważył niczego szczególnego, bo rozmawiali z nią jak zwykle serdecznie i naturalnie. Zdumiewające! Dla Silje ten moment zwrotny w jej życiu był tak poniżający, że chciała umrzeć.

Kobieta seksualna

Po tym zdarzeniu Silje zaczyna być już świadoma tego, jak reaguje się ciało podnieconej kobiety, a podniecają ją: wspomnienie snu, demoniczny Tengel oraz kościelne malowidła: poczuła, że staje się mokra w najwstydliwszy sposób – tak, jak to się stało w nocy. Zaczyna zauważać swoje ciało: […] zamyślona zaczęła się rozbierać. Zwykle zostawała w koszuli, była zbyt nieśmiała, by rozebrać się całkiem do naga. Jednak tego wieczoru siedziała dłużej na skraju łoża, w czerwonym blasku ognia z paleniska. Powoli, jakby w transie, zdjęła koszulę i odłożyła ją na bok. Nie mając odwagi spojrzeć w dół, ostrożnie dotknęła swej skóry, pogładziła dłońmi piersi, smukłą talię. Czuła, że jest szczupła i zgrabna, że jej piersi są twarde i jędrne. Położyła dłoń na brzuchu, poczuła, jak bardzo jest płaski. Z lękiem popatrzyła w dół.Jej opiekun, Benedykt, stary malarz kościelny, tłumaczy jej zawiłości sztuki sakralnej.

– Piękne – odpowiedziała Silje z wahaniem. – Ale dlaczego namalowaliście, panie, kobietę ubijającą masło? A za nią diabła?

Benedykt zachichotał.

– Zawsze chcą czegoś takiego. Muszą mieć trochę zabawy, księża i kościelni, i całe zgromadzenie.

– Ale ja nie rozumiem – powiedziała Silje z prostotą.

Ze zdziwienia otworzył usta.

– Chcesz powiedzieć, że… że nie rozumiesz symboliki? Nigdy nie widziałaś, jak się ubija masło? Sama nigdy tego nie robiłaś?

– Ależ tak, ale…

W jednej chwili wielki rumieniec oblał jej policzki. Uciekła. Coś tak niegodziwego! Coś tak…

Benedykt wyglądał, jakby pożałował swych słów.

– Jesteś dla mnie zagadką, kochana, ogniokrwista dziewico. Tak, od razu widać, że masz gorącą krew. Może chciałabyś pomóc mi malować?

Silje pomaga malarzowi i wkrótce na jednej ze ścian maluje własną fantazję erotyczną: Tengela i siebie: Diabeł stał za kobietą, tak jak to naszkicował Benedykt. Silje posunęła się jednak dalej, umieściła pazurzaste łapy diabła na piersiach niewiasty, ona zaś zdawała się opierać głowę na jego ramieniu. Długim jęzorem diabeł lizał jej szyję, a jego twarz… […]

– Naprawdę nie spodziewałem się, że ty, taka cnotliwa, możesz stworzyć coś takiego. Popatrz na pełne pożądania ręce diabła. Popatrz na jego pozycję. Tak jakbyś potrafiła wyobrazić sobie, co naprawdę rozgrywa się za plecami kobiety.

Również Silje była zaskoczona.

– Nie rozumiem, nie wiedziałam nawet, że namalowałam to w ten sposób. To musiało przyjść samo z siebie.

Otwartość

Silje jest postacią, z którą zidentyfikuje się każda nastolatka. To właśnie jej siła. Jest prostolinijna i dobra, a jednocześnie zmysłowa i szczera. Z przeżywaniem swojej seksualności nie ma problemu. Tengela – kocha i pożąda. W ciągu kilku miesięcy mężczyzna staje jej się tak bliski, że opowiada mu swoich nowych doznaniach i o fantazjach. A on jej o swoich.

– Potem pojawił się demon, na którego czekałam. Ale zatrzymał się nad ostrymi szczytami. Z daleka widziałam jednak, że to byłeś ty. I… moje ciało było rozpalone… przenikało je gorąco. W tym momencie obudziłam się. Taki był pierwszy sen.

Zasłoniła twarz dłońmi. Tengel delikatnie odsunął je.

– A teraz ten drugi!

– Nie, nie zmusisz mnie, bym go opowiedziała.

– Czy był… spełniony?

– Nie, skończył się dokładnie tak, jak ten pierwszy, w decydującym momencie. Ale ja w tym śnie byłam taka bezwstydna, Tengelu. Chciałam zobaczyć twoje ciało, poczuć je na swojej skórze… I za każdym razem, kiedy się budziłam… Nie, tego nie mogę powiedzieć.

– Obudziłaś się z uczuciem pożądania? – zapytał patrząc na nią.

Milczenie Silje było wystarczającą odpowiedzią.

– Nie ma się czego wstydzić – rzekł. – To z pewnością spotyka większość ludzi. Sądzę, że, pomimo surowego wychowania, kryją się w tobie bardzo silne… – szukał słów. – Żądze – dodał zachrypniętym głosem. – Wiedziałem to już od chwili, gdy ujrzałem cię po raz pierwszy. Czasami rozpoznać to można już po oczach…

– Ale one dotyczą tylko… ciebie – wyrwało jej się, zanim zdążyła pomyśleć. Silje nie miała wątpliwości, że uszczęśliwiła Tengela. Łatwo poznała to po uśmiechu, który usiłował ukryć.

– Teraz twoja kolej – powiedziała zażenowana. – Obiecałeś opowiedzieć o swoich snach.

[…]

– To nie będzie łatwe, Silje, ponieważ moje sny były snami na jawie. Kiedy śpię, nic mi się nie śni.

Przedziwne uczucie przeniknęło jej ciało. Znów przesunęła się na stołku.

– Sny na jawie?- Tak. Byłem z tobą, Silje. Co wieczór, już w domu Benedykta… Wiedziałem przecież, jak wygląda twój pokój. Wracałem myślą do tej chwili, gdy położyłem dłonie na twej stopie. W wyobraźni pozwalałem im wślizgnąć się pod suknię. Ja, który nigdy przedtem nie dopuszczałem nawet myśli o kobiecie. Rozebrałem cię, patrzyłem na ciebie jak leżysz…

Ogarnął ją wstyd.

– Moje ręce nadal obejmują cię w pasie, pamiętając te momenty, kiedy pomagałem ci wsiadać i zsiadać z konia. Czuję to jakby nadal. W myślach pozwoliłem dłoniom wsunąć się pod suknię i położyć na twej piersi, czułem miękką, ciepłą skórę…

Silje zdusiła jęk.

Te kilka – nawet długich – cytatów nie odda klimatu powieści, która czarowała mnie – nastolatkę. To właśnie Saga musiała starczyć mi za całą edukację seksualną, zanim poszłam do liceum. Oczywiście, wpadały w ręce jeszcze inne książki, niektóre mniej, niektóre bardzie erotyczne, a czasem jawnie pornograficzne – jak na przykład Pamiętniki Fanny Hill. Jednak ani one, ani nic innego nie wpłynęło na mnie w taki sposób, jak książki Margit Sandemo. Z czego w sumie bardzo się cieszę. Modelowe zachowania bohaterek Sagi sprawiły, że byłam równie otwarta i zdecydowana we własnych relacjach, jak moje bohaterki z dzieciństwa. Właściwie Sandemo pojawiła się w moim życiu przypadkowo, ale był to szczęśliwy przypadek. Myślę, że gdyby nie to pochłanianie całymi tomami Sagi, dzisiaj byłabym inną kobietą. A tak – zawsze miałam pod dostatkiem kobiecych wzorców, z którymi mogłam się identyfikować. A kobiety w całej Sadze były bardzo różne: młode i stare, piękne i brzydkie, mądre i głupie, dobre i złe – bardzo, bardzo różne. Ale wszystkie – niezależnie od wyglądu i charakteru – bardzo seksualne.

Specjalnie nie wybrałam żadnego fragmentu, który opisywałby scenę seksu. Myślę, że tych kilka scen – snu erotycznego, malowania swojej fantazji i rozmowy o fantazjach – było wtedy (a może teraz?) dla mnie o wiele ważniejszych niż najpiękniej opisany akt seksualny. Nawet gdy byłam prawie dzieckiem, seks był dla mnie sprawą oczywistą. O wiele zaś mniej oczywistości było we wszystkim, co opisywała Margit Sandemo – nie tylko namiętne stosunki, ale również otwartość w sferze seksualności. Zupełny kontrast do tego, co w tamtych czasach można było znaleźć w Bravo czy nawet Filipince – opisy pochopnych i nieudanych pierwszych razów, które były pochopne bądź nieudane, dlatego że bohaterki nie potrafiły powiedzieć „nie” albo same wyjść z inicjatywą.

Otwartość jak z Sagi została mi później na całe życie.

Artykuł pojawił się w ramach cyklu „Literatura, która nas ukształtowała„.  A jakie lektury wpłynęły na Ciebie? Zapraszam do publikowania swoich własnych przemyśleń.

Udostępnij ten post: