seksualność

Urodziłam się jako istota seksualna. Ty też. Może słyszałaś/-eś, że seksualność to coś złego, brudnego, grzesznego, że trzeba ją ukrywać i że trzeba się jej wstydzić. Ja Ci mówię, że wraz ze swoją seksualnością jesteś idealna/-y. Nie musisz nic zmieniać! Ja przyjmuję i szanuję Twoją seksualność.

W czasach pokoju i dobrobytu zarówno przyjemność, jak i macierzyństwo były kwestiami osobistymi, intymnymi doświadczeniami, do których zachęcano i które chwalono. Poeci pisali o kobiecych orgazmach, o ”muszelkach” czy innych ”różanych pączkach”, a malarze i rzeźbiarze przedstawiali je w swoich dziełach.

Z ciężkiego okresu gimnazjum i liceum wyciągnęłam jeden wniosek: dziewczyny dzielą się na dwie kategorie; pierwsze – to są te, tak zwane „popularne dziewczyny”, modnie ubrane, zawsze w nienagannym makijażu, uwielbiane przez chłopców, uczęszczające na wszelkie „melanże” w okolicy. No i są jeszcze te drugie: niepopularne, nudne, dziewice, te z dobrymi ocenami, niepojawiające się na imprezach.

Może z czasem macierzyństwo staje się doświadczeniem poszerzającym świadomość i dającym doznania, wiedzę, emocje niedostępne w innej sytuacji. Najpierw jednak zdarza się nam odbierać je jak śmierć. Dosłownie śmierć fizyczną (wyczerpanie, stres, izolację) oraz śmierć emocjonalną. 

Dwa porody to najmocniejsze doświadczenia w moim życiu, piękne i bolesne – dały początek wielkim zmianom i rewolucji w myśleniu o własnej kobiecości. Zdecydowałam, że skoro moje Ciało potrafi tyle znieść, skoro moje Ciało daje życie, skoro moje ciało karmi, to nigdy już tego Ciała nie skrzywdzę słowem, krytyką, zagłuszaniem jego potrzeb w imię przyjemności mężczyzny. 

Już nie staję przeciwko mojemu ciału, już nie krytykuję. Wzmocniłam się jako kobieta, doceniam to, że nią jestem. Dumnie noszę bliznę po cesarce, szerzej niż przedtem otwieram nogi przed mężem, mimo że moja pochwa jest „po przejściach”.

Nasz kontakt z seksualnością zaczyna się w momencie narodzin, kiedy po raz pierwszy stykamy się z dotykaniem, uściskiem i opieką naszych rodziców. Seksualność poznajemy wtedy, gdy jako małe dzieci patrzymy rodzicom w oczy i czujemy w duszy (lub nie) potężny ładunek miłości i więzi.

Ponieważ od młodości poruszam się w zamkniętym świecie nauki, postanowiłam przede wszystkim zgłębić sposób postrzegania żeńskich narządów płciowych przez współczesne dyscypliny naukowe – medycynę i anatomię. Wpadłam w niedowierzanie. Okazało się, że królują tam kontrowersje i niepewność, a sytuację tę potęguje brak rzetelnych badań. 

Kobiety stają przed sprzecznymi żądaniami: z jednej strony mają być „zawsze dziewicze”, potulne i niewinne, z drugiej: mają być sexy wampami zaspokajającymi swoich mężczyzn. Z jednej strony mają się raczej nie zajmować takimi „głupotami” jak seks i własna wagina, z drugiej „powinny” przeżywać wielokrotne orgazmy.

Powszechna Deklaracja Praw Seksualnych – dokument zawierający 11 praw seksualnych, stanowiących fundamentalne i uniwersalne prawa człowieka, przyczyniające się do wolności, równości i godności wszystkich ludzi. Został stworzony w celu zaspokojenia potrzeb społecznych i osobistych, niezbędnych w pełnym rozwoju jednostki.

Wyobraź sobie siebie seksualnie odmienioną: radosną, spokojną, podekscytowaną, spełnioną.
Kochającą siebie.
Akceptującą swoje wady i zalety.
Cierpliwą dla swoich niedociągnięć.
Współczującą dla swoich braków.
Pewną siebie w seksie.
Nagą w świetle.
Dziką. Romantyczną. Czułą. Delikatną. Silną. Mądrą. Naiwną. Otwartą.
Inną niż dotąd…

Wielu z nas brakowało wzoru kobiety, którą byśmy chciały naśladować, szczególnie w dziedzinie seksualności i związków. Gdy brak nam dobrego wzoru z życia, bierzemy wzory z kultury, a kulturowa wizja kobiecości jest uładzona i wygładzona, aby była wygodna dla społeczeństwa.

Gdzieś tam na pograniczu flirtu i związku kobiecość może być największym atutem. Może być też czymś, co spędza nam sen z powiek. Bowiem wiele z nas boi się używać kobiecości, aby w pełni wyrażać siebie, a także dlatego „żeby ktoś czegoś sobie nie pomyślał”, „żeby nie złamać komuś serca” lub „żeby nie prowokować”.

Kiedyś rozmawiałam z kobietą, która powiedziała, że nigdy nie chodziła sama do kina. Dlaczego? Bo miała przekonanie, że do kina można chodzić tylko z chłopakiem i kiedy kobieta idzie do kina sama, to jest po prostu jej porażka. Jej deklaracja mnie nie zdziwiła, mimo że sama przez całe lata bywałam w kinie sama.

To, co dziś wywołuje tyle niejasności, zamieszania, miało kiedyś inną rolę. Niosło konkretny przekaz. Mity kiedyś określały etapy wkraczania do seksualności, pomagały młodym kobietom budować ich własną tożsamość seksualną.

Pierwsza ciąża na początku była dla mnie wielkim szokiem. Tak, to była „wpadka”, ale bardzo szybko pogodziłam się z tym faktem i z radością obserwowałam zmiany, jakie zachodziły w moim ciele. Przede wszystkim cieszył mnie fakt, że wreszcie mam „prawdziwe” cycki. Wtedy tak naprawdę pierwszy raz dotknęłam ich w celu czysto erotycznym, cieszyłam się nimi jak mała dziewczynka nową lalką. 

W naszych czasach mówimy o seksie. Dużo. Gdzie dotykać, jak osiągać maksimum przyjemności, jak się zabezpieczać. A w tysiącach sypialni każdego wieczora pada magiczne zdanie: „nie dzisiaj, boli mnie głowa!”. Ośmielę się stwierdzić, że istnieje na to idealne lekarstwo. Nie kosztuje wiele. Chyba, że chęci – bo tego nigdy dość.

W babskim gronie łatwo mówić o seksie, o własnych doświadczeniach. Często wyolbrzymiamy ich ilość, by poczuć się ”lepsze”, ”rozchwytywane”, ”doświadczone”. Ile razy przyrównywałyście wielkości penisów obecnych i byłych partnerów, wymieniałyście się poglądami? Temat goni temat, każdy wątek przechodzi w kilka kolejnych.

Miało być o seksualności i będzie. O tym, jak moja seksualność poszła sobie w siną dal i jak powoli wraca.

Środa, kilkadziesiąt minut do godziny zero.

Miało być o seksualności i będzie. O tym, jak moja seksualność poszła sobie w siną dal i jak powoli wraca.

Z ogromną, zmysłową przyjemnością przedstawiamy Wam e-magazyn MoreLove – Więcej Miłości, zapraszając jednocześnie do jego współtworzenia. Premiera w sieci e-magazynu planowana jest na 7 lutego. Już dziś jednak pragniemy Was poinformować o naszej wizji i zaprosić do współpracy. 

Media nam wmawiają, że uprawianie seksu zawsze i bez względu na okoliczności, nasze samopoczucie, zdrowie, sytuację życiową itp. musi być cudownym przeżyciem. A jeśli coś bywa nie tak, wniosek jest jeden – to Ty jesteś beznadziejną osobą, która nawet tego nie potrafi robić.

Seks jest brudny. Moje narządy płciowe są nieodpowiednich rozmiarów lub kształtów. Mojemu partnerowi nie będzie się podobało moje ciało. Takie stwierdzenia mają realny wpływ na nasze życie. Bo kłamstwo powtarzane tysiąc razy, staje się prawdą. Kultura, w której żyjemy, nie traktuje seksualności jako części zdrowego człowieczeństwa. Seksualność jest podejrzaną cechą każdej osoby – nawet dorosłej. W trakcie życia przejmujemy wiele negatywnych sądów o seksie, własnym ciele i relacjach miłosnych. 

Tak, mamy w Polsce takie muzeum. Mieści się w Warszawie przy ulicy Grzybowskiej. Na stronie muzeum można przeczytać: „Muzeum Erotyki w Warszawie jest jedynym tego typu Muzeum w Polsce i jednym z nielicznych w Europie, gdzie można obejrzeć przedmioty, jakie inne muzea wstydliwie skrywają przed zwiedzającymi.

Sprawozdania przesadnie koncentrowały się na aktywności seksualnej robotnic, a nieuregulowana kobieca seksualność, tradycyjnie symbolizująca chaos i załamanie się autorytetów, służyła jako metafora do wyrażenia obaw na temat głębokich przemian społecznych nie zawsze układających się według oczekiwanego marksistowskiego scenariusza.

Różnice miedzy kobietami a mężczyznami są – obok diet, asertywności i sposobów na rzucenie palenia – głównym tematem większości poradników. Skąd wynikają owe różnice i czy naprawdę są aż tak duże? Przyjrzyjmy się szczególnie kobiecemu i męskiemu podejściu do seksu.

Lista książek, która ukształtowała moje podejście do seksualności, na pewno nie będzie kompletna. Wiele literatury poczytnej, popularnej czy z „kanonu” odnosi się do seksu, choć może nie wprost, czyni do niego aluzje, których gra nierzadko bardzo stymuluje umysł czytelniczki.