Muszę przyznać, że nigdy nie byłam jakoś szczególnie święta, jeśli chodzi o „te sprawy”. Miałam paru partnerów, ale żebym była szczególnie doświadczona i obeznana – to powiedzieć nie mogę.

Całe moje postrzeganie seksu odwróciło się do góry nogami, gdy pół roku temu poznałam tego właściwego faceta.

Muszę dodać, że niestety nie tego jedynego, ale i tak jestem dozgonnie wdzięczna losowi, przeznaczeniu, przypadkowi, czy w co kto tam wierzy, że zagościł w moim życiu. No i nieźle w nim namieszał!
Nazwijmy Go „X.” Od samego początku wspominał, że interesuje się seksualnością, rozwojem osobistym i coachingiem. Strasznie mi się to podobało, bo wreszcie poznałam kogoś, kto ma tyle pasji i potrafi o nich opowiadać  godzinami.
Zaczęło się standardowo – parę spotkań,  no i pierwszy seks… A później wszystko potoczyło się zupełnie inaczej niż się spodziewałam. Lepiej niż kiedykolwiek się mogłam spodziewać.
Tak więc, Pan X. zaczął dostarczać mi w masowej ilości ciekawych informacji o seksie, seksualności kobiet i mężczyzn, reakcjach fizjologicznych i dosłownie wszystkim, co się z  seksem wiąże. Uświadomiłam sobie, jak bardzo nic nie wiem. Byłam zieloniutka, jak trawa na wiosnę. Jednak jego otwartość, bezpośredniość i zrozumienie pozwoliły, mi się otworzyć na nowe przeżycia i doświadczenia. Rozmawialiśmy o wszystkim – mogłam bez krępacji zapytać o nawet najgłupsze i najdziwniejsze rzeczy jakie przyszły mi do głowy. Dzięki temu dowiedziałam się nawet, jak faceci siadają na toalecie (tak, nawet to miałam na myśli mówiąc o absurdalnych rzeczach).
Dodatkowo uwielbiał mnie zaspokajać, sprawiało mu to mu niezwykłą przyjemność. Wydaje mi się, że był nawet dumny z tego, że dzięki niemu rozwijam się jako kobieta, a także jako człowiek. Zawsze upewniał się, że wszystko akceptuję. Facet, który słucha (!) i w dodatku rozumie (!) kobiety, zna ich potrzeby i próbuje je zaspokoić. Pokazał mi, że seks wcale nie jest brudną, krępującą sprawą, o której nie powinno się mówić. A tym bardziej uświadomił, jak bardzo społeczeństwo ogranicza kobiety, które po prostu lubią seks, niekoniecznie będąc z kimkolwiek w związku.
Dzięki tej relacji zauważyłam, że wcześniej nikt nie nauczył mnie być świadomą swojej seksualności, tego, że seks jest czymś więcej. Z przyjaciółkami raczej nie rozmawiałyśmy na ten temat, ewentualnie w żartach. W mediach seks jest przedstawiany zazwyczaj jako coś wulgarnego albo sposób na zarabianie pieniędzy.
Przez te pół roku dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy, między innymi czym jest shibari, BDSM i poliamoria. Pierwszy raz wybrałam się do sex shopu i w dodatku obkupiłam się w różne gadżety, zostawiając tam majątek! Nie żałuję, ani jednej złotówki.
Poznałam siebie oraz swoje upodobania, nadal je odkrywam i nie zamierzam przestać. Teraz sama szukam informacji, znajduję ich coraz więcej i okazują się coraz ciekawsze. Myślę, że gdyby nie X, to długo bym nie dotarła chociażby na portal Seksualność Kobiet.pl. Mam nadzieję, że każda kobieta będzie świadoma swojej seksualności albo chociaż pozna kogoś kto wskaże jej drogę, tak jak to miało w moim przypadku.
Z Panem X nie udało się stworzyć związku, ale nadal utrzymuję z nim kontakt i uważam go za wspaniałego przyjaciela. Zbliżają się moje urodziny i żartował, że kupi mi książkę o seksie analnym… zobaczymy – nigdy nie powiem nigdy!
Artykuł ukazał się w ramach konkursu Książki i seks.

autor: Tynuś

Redakcja
Portalem opiekują się Voca Ilnicka, adminka oraz duchy przodkiń. Do pisania artykułów, podsyłania ciekawych tekstów, publikowania zapraszamy wszystkie chętne i chętnych.:) Razem możemy więcej.
Udostępnij ten post: