Lubię myśleć o łóżkowych rozmowach. O rozmowach, które przeprowadziłam w seksie i o seksie. Kojarzą mi się one z przyjemnością, odprężeniem, zabawą. Zazwyczaj dużo w nich czułości, bliskości, czasem podniecenia. Hank Moody w „Californication” mówił, że rozmawiać o seksie to trochę tak, jakby to jeszcze raz robić. Ja myślę, że czasami rozmawiać o seksie, to już trochę to robić.

Podobno Casanowa był impotentem i uwodził kobiety słowami… być może jestem typową kobietą, bo na mnie słowa bardzo działają. Lubię słyszeć o tym, co zaraz będziemy robić i jak będzie mi w tym dobrze. Lubię słuchać o tym, co podnieca, na co mamy ochotę, jaką masz dzisiaj fantazję. Słowa pomieszane z pocałunkami, westchnieniami, pomieszane z czułością i lubieżnością. Słowa, które podniecają. I takie, które dają zaufanie i bezpieczeństwo.

„Dobrze jest to robić i dobrze jest o tym mówić!”

Są takie powiedzenia, że „lepiej to robić, niż o tym mówić” oraz że „dżentelmeni o tym nie rozmawiają”. Co do pierwszego – to mam wrażenie, że wymyśliła to osoba, która pojęcia nie ma, jak smakowita i rozkoszna może być rozmowa o seksie. Zdecydowanie więc polecam mówienie i powiedzenie zmieniam na: „Dobrze jest to robić i dobrze jest o tym mówić”. Przecież kiedy lubisz np. chodzić po górach, to zapewne przyjemnie jest i po tych górach chodzić i potem opowiadać, jak było na wyprawie. Dlaczego więc z seksem miałoby być inaczej? A co do powiedzenia, że „dżentelmeni o tym nie rozmawiają”… – mam nadzieję, że odnosi się ono tylko i wyłącznie do głupich przechwałek i plotek, „kto kogo zaliczył i jak było”. I mam nadzieję, że mężczyźni nie rozumieją tego na opak, jako „nie mogę powiedzieć mojej dziewczynie, co mnie podnieca, bo dżentelmeni o tym nie rozmawiają”. A, niestety, kiedy pisałam Uniesienie spódnicy, to i takie rzeczy słyszałam od moich rozmówczyń, że nie mogły z faceta słowa wyciągnąć i w związku z tym, że para nic o sobie nie wiedziała, seks był kiepski. No bo w końcu zero komunikacji to zero porozumienia. A jak Ci ma być z kimś dobrze w łóżku, jeśli on nie rozumie Ciebie a Ty jego? Jasne, są osoby o zdolnościach jasnowidzów, które być może „słyszą” cudze myśli, tak jak słyszał je Mel Gibson w filmie Czego pragną kobiety – ale z iloma jasnowidzami Ty byłaś w łóżku? Ja jeszcze z żadnym – dlatego używam języka nie tylko do seksu oralnego, ale też do tego, aby powiedzieć, na co mam ochotę i zapytać, czego życzy sobie ta druga osoba. Proste, skuteczne i nie pozostawia pola do nieporozumień.

Dla nieśmiałych… bój się i rób 🙂

Wiem, wiem. Są na tym globie osoby, które są nieśmiałe. No to dla nich w poniższym wideo kilka sposobów na to, aby nie powiedzieć, a jednak powiedzieć. Bo przecież jeśli się wstydzisz powiedzieć to na głos na neutralnym gruncie, to możesz… to napisać (w liście, mejlu, esemesie – lub na specjalnej kartce – tak jak to pokazuję na nagraniu). Możesz też postarać się o taką atmosferę i bliskość, że wstyd tym razem Cię nie zatrzyma. 🙂 Kochanie się to bardzo intymna, wymagająca bliskości i otwarcia czynność. Podobnie z mówieniem o swoich potrzebach i fantazjach. Stawiam więc hipotezę, że tam, gdzie partnerzy/-ki otworzyli/ły się na siebie w rozmowie, tam po prostu lepszy seks. A jeśli się wstydzisz – wtul się w jej/jego ramię, tak, żeby ukryć swój rumieniec – albo zgaś światło, albo wyszepcz mu/jej to przez telefon. Onieśmielenie odczuwa wiele osób, a część z nich stosuje się do hasła „bój się i rób”. Ponoć magia dzieje się tam, gdzie jest strach, bo strach pojawia się tam, gdzie nowe. Nowe może onieśmielać czy też przerażać. Ale – co najgorszego może wydarzyć się w Twoim łóżku? Może jak Ty zrobisz ten pierwszy krok, to drugiej osoby będzie się łatwiej otworzyć. W każdym razie – gdy jasno wypowiesz, czego chcesz a czego nie chcesz – większa szansa, że dostaniesz to, czego chcesz. Gdy ta druga osoba jasno wypowie, czego chce, o czym fantazjuje i co jej sprawia przyjemność – Tobie łatwiej będzie to dać (bez umiejętności czytania w myślach). A czy to nie jest tak, że to, co chcesz dawać w seksie, to przyjemność – drugiej osobie?

Rozmowy przed – stwarzanie dobrej atmosfery

Rozmowy o seksie i w seksie mogą być różne i o tym jest to wideo. Dla porządku napiszę tutaj, że za pomocą rozmowy przed seksem, możesz sobie przygotować dobry grunt do seksu. To tak samo jak z grządką – możesz siać gdzie popadnie, możesz też siać na przygotowanej do tego grządce. Więc po to przygotowujemy grunt – żeby zebrać jak najlepsze owoce. Przed seksem możesz umówić się na to, jakich słów używacie w łóżku a jakich nie (może określenia typu ruchanie sprawiają, że natychmiast spada Ci libido i masz ochotę wykopać partnera z łóżka?) Możecie sobie powiedzieć, co Was podnieca, co chcecie słyszeć, jak chcecie być dotykani, jakie są Wasz granice itp. Gdy wszystkie te sprawy są omówione, można się czuć po prostu bezpieczniej – gdy wiesz, że nie palniesz gafy, nie naruszysz granic, nie użyjesz słowa od którego Twojej partnerce natychmiastowo przechodzi ochota na seks – czy nie czujesz, że pojawia się więcej przestrzeni na eksperymenty? W każdym razie ja tak mam – jak wiem, w jakim obszarze mogę się poruszać i czego mam nie robić – czuję się o wiele swobodniej i naprawdę mogę się puścić wodze fantazji. Mogę dowolnie eksperymentować, bo wiem, że po tym wszystkim nie usłyszę, że zrobiłam coś, co przekraczało wszelkie granice. Nie! My te granice ustaliliśmy wcześniej. Oczywiście, także w seksie na bieżąco można różne rzeczy ustalać, ale o tym będzie w akapicie o rozmowach w seksie.:)

Rozmowy przed seksem przeprowadzałam nie tylko z moim jednym, jedynym, ukochanym, ale także wtedy, gdy miałam się znaleźć w łóżku z kilkoma osobami, niekoniecznie znajomymi. Piszę to, bo chcę rozwiać wszelkie strachy i niedomówienia – a często o nich słyszę, więc powiem to teraz wyraźnie: nawet, może właśnie szczególnie wtedy, kiedy umawiasz się na seks z kimś nowym i nieznanym, dobrze przed seksem omówić sobie to, jakie są granice, co robimy, a czego nie robimy itp. Podejrzewam, że jeśli ktoś jest tzw. normalną osobą, to szczerze i wyraźnie powie Ci, czego chce. Jeśli zaś będzie kręcić i kluczyć albo wręcz odmówi ustalenia zasad – to czy na pewno chcesz seksu z taką osobą? W każdym razie ja bym nie chciała. Lubię jasne i proste sytuacje. Znajomości z nieasertywnymi osobami, które nie chciały mówić wprost, o co im chodzi, wspominam bardzo źle i na długo pozostawiły we mnie dyskomfort. Ja nie chcę ludzi krzywdzić. Dlatego też muszę znać granice drugiej osoby, żeby wiedzieć, że ich nie przekroczyłam. Wolę o tych granicach dowiedzieć się przed, niż dwa tygodnie po – i to od wspólnych znajomych.:P

W czasie tych rozmów przed można ustalić także ogólne zasady, które towarzyszą naszemu seksowi czy związkowi. Co powiesz na dobrowolność, dyskrecję i brak oceny? Jak będziesz się czuć w łóżku, gdy będziesz mieć absolutną pewność, że wszystko możesz, ale niczego nie musisz? Że możesz zadać każde pytanie czy też dać każdą propozycję i nikt się nie obrazi, nie strzeli focha i nie wyśmieje Cię? Jak się czujesz z zasadą dyskrecji – czyli sytuacji, w której wiesz, że to, co robicie, robicie tu i teraz i nikt nie będzie o tym nikomu innemu opowiadać? Jak się czujesz z pewnością, że ani to, co mówisz, ani to, co robisz, ani to jak wyglądasz nie będzie oceniane ani krytykowane? Czy to nie daje luzu i poczucia bezpieczeństwa? A jeśli tak, to dlaczego się na to nie umówić? Można się umówić nawet na piśmie, jeśli tego potrzebujesz!

„Strasznie mnie podnieca, kiedy Ty…”

Na pograniczu rozmów przed seksem i rozmów w trakcie (które są raczej pojedynczymi słowami niż obszernym komunikatem), mogą być jeszcze rozmowy podniecające, zwane czasem świntuszeniem. Myślę, że część tych rozmów może się zaczynać na przykład tak… „Strasznie mnie podnieca, kiedy Ty…” – i tutaj możesz dodać dowolną czynność, która Cię faktycznie podnieca. Może podnieca Cię patrzenie w oczy? A może wkładanie palca w odbyt? Zastanów się, co chcesz przekazać swojemu partnerowi, czy partnerce. W każdym razie pewnie wiele z nas chce wiedzieć, jak dogodzić drugiej osobie i wiedzieć, co tak podniecającego jej robi… Jest to nie tylko miłe, ale i podniecające. I dla osób, które lubią sobie posłuchać w łóżku, ale mają za partnera milczka, mam taką radę: jeśli on/a milczy, mów Ty! Mów o tym, co Cię podnieca, co lubisz, jak Ci robi, co Ty lubisz mu/jej robić itp. Opowiadaj o tym. Słuchaj swojego głosu. Masz tutaj całkowitą dowolność wyrażania się! Możesz dobrać takie słowa, opowiedzieć o takich rzeczach, które zależą tylko do Ciebie. Sto procent kontroli.:) Może Twój partner zechce dołączyć do tej podniecającej rozmowy, może nie, ale podejrzewam, że obojgu będzie przyjemnie chociaż posłuchać.

Czy możemy przestać?

To może mało seksi temat, ale zacznę od końca, czyli kończenia seksu. Część osób czasem w seksie ma już dość, już dłużej nie chce się kochać, ale z jakiegoś powodu tego nie mówi. Najlepiej dla nich byłoby skończyć zabawę dokładnie w tym miejscu gdzie są, nie czekając na czyjekolwiek wytryski, spazmy i orgazmy. Wtedy właśnie można powiedzieć: stop. Już nie chcę. Czy możemy przestać? Albo coś podobnego. Generalnie chodzi o poinformowanie drugiej osoby, że seks właśnie przestał być dla nas przyjemnością. Czasami ta druga osoba jest na tyle empatyczna, że to wyczuje, czasami nie. Więc zachęcam Cię – jeśli nie chcesz, to o tym powiedz, a więcej dowiesz się z nagrania.

Poza tym w seksie często komunikacja bywa ograniczona, bo zatapiamy się w świat zmysłów, ale czasem można usłyszeć jakieś wyznanie miłosne, achy i ochy czy też sugestię, aby zmienić pozycję lub przesunąć się bardziej w lewo. Jest też taka tantryczna medytacja, która polega na mówieniu na głos każdej myśli, która przychodzi Ci do głowy w trakcie seksu. Więc jeśli chcesz się w seksie rozgadać, to może zaczniesz właśnie od niej? Trochę żartuję, a trochę zachęcam do sięgnięcia do książki Święta seksualność, z której ta praktyka pochodzi.

Tak mi dobrze, tak mi rób!

Egzamin zdaje moim zdaniem komunikowanie się pomrukami, westchnieniami, mówieniem „o tak, tak, świetnie, tak! Dobrze, tak!” To nie jest dużo słów, nie jest to jakiś wielki wysiłek, a druga osoba może dzięki temu zauważyć, co Ci sprawia przyjemność, słyszeć to na bieżąco, dzięki czemu z jednej strony może się bardziej w czuć w to, co się dzieje, a z drugiej może się odprężyć, bo wie, że coś robi dobrze. A ludzie się często stresują tym, że w czymś są słabi. Że słabo im idzie w łóżku. Słyszałam, że wręcz niektórych rzeczy w łóżku unikają, bo są przekonani/e, że to im źle idzie, że tego nie umieją. A przecież w części spraw nie tyle chodzi o szczególne wyćwiczenie, co o porozumienie i podążanie za wskazówkami partnera/ki. I gdy partner/ka pyta, co i jak robić, to dobrze jest podać szczere instrukcje. A jak się nie wie, jak to ma być, to zaproponować eksperyment z bieżącą komunikacją, czyli „nie wiem, jak ma być, bo jeszcze nigdy tego nie robiłam/moje ciało się zmienia itp., ale spróbuj na chwilę tego/czegoś, a ja Ci powiem, jak mi jest”. Jeśli dzieje się coś bolesnego czy niemiłego, też możesz dać o tym znać – pomrukiem niezadowolenia albo konkretnym słowem czy gestem – zależy od sytuacji i od tego, jak ten pomruk czy gest zostanie zrozumiany. Czasem może być niezauważony, wtedy warto użyć słów. Więcej o tej niewerbalnej komunikacji na filmiku.

Przeżyjmy to jeszcze raz 🙂

Obok rozmów przed, mamy też rozmowy po.
Rozmowy po mogą pomóc Ci „przeżyć to jeszcze raz” – jak chciał Hank Moody, a także powiedzieć partnerowi, co Ci się najbardziej podobało. Co Cię najbardziej podniecało. Co chcesz jeszcze powtarzać… wiele razy. Gdy skupiasz się na tym, co Ci się podoba, duża szansa, że znów to dostaniesz. To się po prostu zapamiętuje. „O, podobało Ci się jak Cię całowałem w szyję? Ale jak całowałem? Czekaj, spróbuję, a Ty mi powiesz, czy to było tak, czy jakoś inaczej…”
Wiesz, o czym mówię? Często ta druga osoba czuje się już gotowa do tego, aby znów dać Ci tę przyjemność, wyrywa się wręcz do powtórzenia tego. Albo dobrze to sobie zapamiętuje na drugi raz.:)

A jeśli najpierw – zamiast z partnerem czy partnerką w ramach testów chcesz o seksie porozmawiać ze mną – to masz możliwość zakupienia Rozmowy z Vocą – kliknij.:)


Udostępnij ten post: