Dla mnie „Przebudzenie” będzie zawsze najważniejszą pozycją z literatury dla dorosłych. Rozbudziła moją wyobraźnię i pozwoliła inaczej spojrzeć na sprawy związane z seksem, BDSM i seksem między mężczyznami, którymi wcześniej się nie interesowałem lub nawet uważałem za odpychające.

Mogę powiedzieć, że to takie moje małe wyzwolenie. 

  Mówi się, że kobiety reagują bardziej na słowa, a mężczyźni na obraz. Mówi się też, że obraz jest warty tysiąc słów, jednak mimo to, porównując książkę z filmem, ten drugi wypada często blado. Książka lepiej wyraża myśli i uczucia, a słowa mocniej pobudzają. Książką, która pobudziła moją wyobraźnię, a i mnie ukształtowała, jest niewątpliwie „Przebudzenie Śpiącej Królewny” Anne Rice wraz z dalszymi częściami – „Kara dla śpiącej królewny” i „Wyzwolenie Śpiącej Królewny”.

Gdy myślę, o czym jest ten cykl książek, przypomina mi się dowcip:

K: Skarbie, czemu nie robią kontynuacji bajek, które kończą się „…i żyli długo i szczęśliwie?”

M: Kochanie, ależ robią – nazywają się porno.

Tak jest w tym przypadku. Ciekawym faktem jest, że napisała je kobieta. Powieść zaczyna się w momencie, gdy książę przybywa do zamku zbudzić Śpiącą Królewnę – Różyczkę – z długiego snu. Robi to nie tylko przy pomocy pocałunku, ale – a jakże – pozbawiając ją cnoty. Żeby było ciekawiej okazuje się, że po przebudzeniu ma ona zostać jego niewolnicą. Jednak, według mnie, lepiej by pasowało określenie seksualna zabawka dla Księcia i dworu. Bo w istocie na dworze Księcia, gdzie rządzi potężna królowa, książęta i księżniczki z mniejszych zaprzyjaźnionych królestw są przysyłani, aby odbyć służbę, podczas której nauczą się panować nad swoimi pragnieniami, zdobędą nowe umiejętności i wykształcą nowe cechy charakteru. Tak więc Różyczka uczy się znosić upokorzenia już w podróży, a w zamku czeka ją dalsza „edukacja”.

  Panowie i panie karzą swoich niewolników za najdrobniejsze przewinienia lub tylko dla swojej przyjemności (choć nie wolno im „uszkodzić” niewolnika), a niewolnicy słuchają swoich panów, cały czas będąc nago i eksponując swoje wdzięki. Po za tym, że ciągle chodzą nago z rękami na karku, to nie wolno im się dotykać ani uprawiać seksu z innymi niewolnikami (bez zgody swojego pana lub pani). A wszelkie takie akty nieposłuszeństwa są surowo karane.

Autorka, opisując tortury, którym są poddawani niewolnicy, ciekawie przedstawia to, co dzieje się w ich umysłach – strach, ból, pragnienia. Sceny tortur i seksu są bardzo częste i dokładnie, obrazowo opisane. Mimo tego że dotyczą BDSM, nie są one wulgarne i mi czytało się je przyjemnie. Równocześnie możemy zagłębić się w odczucia bohaterów i ich związek ze swoimi panami, którzy – mimo że są karani – to nadal się kochają. Znajdziemy tu opisy seksu zarówno heteroseksualnego, jak i homoseksualnego (głownie mężczyzna – mężczyzna). Wraz z postępem fabuły ten drugi typ pojawia się coraz częściej, a to za sprawą opisu losów dwóch książąt, których poznała Różyczka – Tristiana i Laurenta. Z początku lektury te fragmenty dotyczące losów Tristana, a później Laurenta, trochę mnie odrzucały, jednak szybko w dalszym czytaniu je zaakceptowałem i polubiłem, a nawet wydały mi się ciekawsze niż losy księżniczki. Jednak jeśli ktoś jest bardzo wrażliwy na opisy seksu męsko-męskiego w różnych formach, to muszę odradzić tę książkę, bo jest ich tu sporo i są bardzo obrazowe.

Dla mnie „Przebudzenie” będzie zawsze najważniejszą pozycją z literatury dla dorosłych. Rozbudziła moją wyobraźnię i pozwoliła inaczej spojrzeć na sprawy związane z seksem, BDSM i seksem między mężczyznami, którymi wcześniej się nie interesowałem lub nawet uważałem za odpychające. Mogę powiedzieć, że to takie moje małe wyzwolenie.

Tekst ukazał się w ramach czerwcowego konkursu z króliczkiem.

Literatura, która nas ukształtowała


Wojciech

Udostępnij ten post: