Mężczyzna pisze: ”Uważam, że kobiety ostatnio zapominają, co to znaczy być kobietą. Próbują być silne i dominujące, jak faceci, też w seksie. Mają coraz większe wymagania…”

silna-kobieta.jpg

Ostatnio dostałam za swoją skrzynkę e-mail z tematem: Silne kobiety kastrują mężczyzn?
Tak często obija mi się o ucho ta męska pretensja: „niszczycie nas. Przestajecie być kobietami. <<Pomieszanie płci>> wszystko rujnuje!” I tak sobie myślę: czy to, że obok mnie ktoś jest silny, sprawia, że ja automatycznie jestem słaba? Czy to, że obok mnie ktoś jest bogaty, sprawia, że ja jestem biedna? Czy to taki prosty i zawsze działający mechanizm? A może chodzi tylko o to, że na tle bogacza w zamku ja po prostu jaskrawiej widzę to, że mam tylko mieszkanie po babci i to takie, które wymaga remontu?
Pamiętam jedną z pierwszych moich rozmów na ten temat. Bliska mi osoba powiedziała wtedy bardzo szczerze: „Wy (kobiety) macie ten swój feminizm, a my (mężczyźni) niczego nie mamy. A też czegoś potrzebujemy!” Więc sama sądzę, że to, co widzą mężczyźni przy kobietach, to że: kobiety się rozwijają, kobiety są siebie ciekawe, kobiety z radością odkrywają swoją moc, kobiety przestają wierzyć, że są „tylko kobietami” – czują, że kobiecość to siła i zaczynają jej poszukiwać – w sobie! I kiedy już rozgoszczą się w tej swojej kobiecej mocy i/lub odkryją, że mogą więcej: że mogą wyjść poza stereotyp „grzecznej dziewczynki” lub „pobożnej kobiety” – i sięgają po (świetny) seks i związki, marzenia, pieniądze, stanowiska, kariery, sukcesy (które do tej pory były łatwe do zdobycia tylko dla mężczyzn) – to niektórzy mężczyźni czują się „ograbieni” ze swoich zabawek. A przecież to, co się dzieje, wygląda tak: ona się rozwija, stara, uczy, poświęca na to czas, pieniądze, medytuje, spotyka się, jeździ, rozmawia z ludźmi, przygląda się sobie – i dlatego rośnie w osobistą siłę, a ja…? A ja… też mogę!
Mam nadzieję, że moc kobiet stanie się inspiracją dla wielu mężczyzn. Żeby odnaleźli to, co będzie dla nich cenne i co będzie ich mocą i siłą.

kobieta-zrzuca-role.jpg

A poniżej oryginalny list i odpowiedź na niego, którą napisała Karo Akabal. Kto subskrybuje jej newsletter, miał szansę całość otrzymać na swoją skrzynkę w tamtym tygodniu:
„Uważam, że kobiety ostatnio zapominają, co to znaczy być kobietą. Próbują być silne i dominujące, jak faceci, też w seksie. Mają coraz większe wymagania. Czy tego ich właśnie uczysz w swojej szkole? Dlaczego Twoje kursy są tylko dla kobiet? Jesteś feministką? Czy wiesz, jak to kastruje mężczyzn? Za niedługo nie będziecie miały z kim uprawiać seksu, bo wszyscy prawdziwi mężczyźni wyginą śmiercią naturalną.
Krzysiek, 42 lata 
P.S. Czytam Twoje listy od dawna i zwykle mi się podobają.

kobieta-mocy-z-wilkiem.jpg

Krzysztofie
Dziękuję za Twój list. To ważny dla mnie głos. I dziękuję za post scriptum, które ułatwiło mi decyzję o tym, aby na Twój mail odpowiedzieć w Listach od Karo.
Czytając to co napisałeś, odnoszę wrażenie, że przez Twoje słowa przebija rozgoryczenie. Rozumiem, że sam we własnym życiu miłosnym spotykasz kobiety, które odbierasz jako „silne i dominujące”? Co dla Ciebie oznacza, że nie są „kobiece”.
I że nie czujesz się dobrze w takiej dynamice?
Wolałbyś mieć, jako mężczyzna, monopol na siłę i dominację?
Oraz na inne cechy i jakości uznawane w naszej kulturze za męskie?
Uważam, że zróżnicowanie płci jest seksownym darem i wciąż niezbadaną tajemnicą natury.
Jak ludzie mamy niebezpieczną tendencję do tego, aby tajemnicę uwięzić w pułapce dogmatów.
Jaka powinna być „prawdziwa kobieta”? A jaki „prawdziwy mężczyzna”?
Mamy za sobą kilkanaście bolesnych stuleci, podczas których jednoznaczne odpowiedzi na te pytania ograniczały osobistą wolność – zarówno kobiet, jak i mężczyzn.

kobieca-sila.jpg

Nie tylko w seksie i miłości.
Ale też w polityce, rodzinie, pracy i duchowości.
Uwalnianie tajemnicy wciąż trwa w każdym z tych obszarów.
I to nie jest łatwy proces.
Szczególnie w seksie i miłości, gdzie przekonania na temat tego, co męskie a co kobiece, trzymają się szczególnie mocno.

kobiety-mocy-Majak.jpgPortrety Katarzyny Majak z cyklu „Kobiety Mocy”. Od Lewej – wiedźma Julia, Enenna – Wiccanka i Maria Ela – uzdrowicielka i wizjonerka*

Pytasz, czy jestem feministką?
Jeśli feminizm oznacza wolność do wyrażania swojej seksualnej natury bez ograniczania się do tego, co jest uznane za „męskie” a co „kobiece” to tak, jestem feministką.
Pragnę żyć w świecie, w którym mogę być po prostu sobą.
I w odkrywaniu tego, co jest ich indywidualną seksualną naturą, towarzyszę kobietom w swojej Szkole Seksu i Miłości.
W szkole przyglądamy się również tematom męskości i kobiecości i jak ta seksowna dynamika działa w nas samych i w naszych miłosnych relacjach.
Czy taka praca ma moc kastrowania mężczyzn?
Mam gorącą nadzieję, że nie.
I kiedy patrzę na mężczyzn wokół mnie, którzy z ogromną odwagą re-definiują swoją własną seksualną tożsamość w poszukiwaniu osobistego spełnienia uwolnionego od roli płciowej, to nadzieja zamienia się w pewność.
Czasem spotykam się z głosami takimi, jak Twój, że kiedy wzrasta moc kobiet, to siła mężczyzn słabnie.
To smutne. W tej podróży jesteśmy przecież razem.
I trudno mi uwierzyć, że siła, moc i piękno mężczyzn może się rozwijać tylko wtedy, kiedy kobiety kontaktują się tylko z tymi jakościami, które są uznane w naszej kulturze za kobiece. I wreszcie ostatnie pytanie:
Dlaczego Sex & Love School jest tylko dla kobiet?
Hmm… to prawda, że na moje warsztaty na żywo oraz dotychczasowe kursy online zapraszam tylko kobiety.
Dlaczego?
Dobre pytanie! Sama je sobie zadaję, tym bardziej, że coraz częściej słyszę prośby, żebym zrobiła wersję szkoły dla mężczyzn.
Myślę, że najszczerszą będzie odpowiedź prosto z serca – bo dobrze mi w kobiecym kręgu, w którym otwarcie, odważnie i pięknie dzielimy się swoimi najgłębszymi pragnieniami w seksie i miłości.
Bo tymi spotkaniami koję, wciąż żywą, tęsknotę za światem, w którym kobiety wspierają się nawzajem w byciu takimi, jakimi jesteśmy.
I wiem, że w tej zamkniętej kobiecej społeczności leczymy rany, jakie istotom, które rodziły się w kobiecych ciałach, zadano podczas kilku tysiącleci patriarchatu.
To częściowo na tym uzdrawiającym procesie opiera się idea szkoły tylko dla kobiet. Aby w tym bezpiecznej przestrzeni narodzić się na nowo, odbudować więź, która nie będzie już zbudowana na opozycji męskie/kobiece, odnaleźć nowy wymiar relacji między kobietami.
Przykro mi, że mężczyźni mogą poczuć się odrzuceni.
Tym bardziej, że wiem, iż wielu z nich czyta moje Listy.
Tak, jak Ty, Krzysztofie.”

(…)


Karo Akabal

Całość listu znajdziesz tutaj: KaroAkabal.pl

* Więcej portretów znajdziesz na stronie Kobiety Mocy

Udostępnij ten post: