Mężczyźni bali się kobiecej siły. Ten lęk przybierał niekiedy gigantyczne rozmiary, jak np. u męskiej części plemienia aborygenów, którzy byli przekonani, że gdyby wszystkie kobiety na kuli ziemskiej jednocześnie miały menstruację, to nastąpiłby koniec świata.

Czasami zdarza się rozbieżność między mitami a faktami historycznymi. Różnie mogą być odczytywane rozmaite symbole, tłumaczone metafory. Jednak i mity, i symbole, które bywają wytworami wyobraźni lub wyrazem pragnień ludzkich, są prawdziwe. Wpływają zarówno na tożsamość człowieka, jak i na obraz świata zewnętrznego.

Jedna z hipotez dotyczących upadku kultur matriarchalnych mówi o pożądaniu. Przedmiotem pożądania była moc i magia znana tylko kobietom i związana z krwią menstruacyjną oraz władzą, jaką kobiety dysponowały. Mężczyźni wszelkimi sposobami dążyli do uzyskania kontroli nad tą mocą, a więc i nad kobietą. Chcieli też panować nad światem. Wiara, która istniała w wielu społecznościach męskich w śmiercionośne działanie menstruacyjnej krwi z czasem stała się argumentem w walce o władzę i zepchnęła kobiety do podrzędnej roli. Istnieje cała lista zasad, które obowiązywały w rożnych epokach, w różnych religiach i w różnych plemionach i których musiała przestrzegać mająca menstruację kobieta. Dotyczyły ubioru, jedzenia i zachowania się kobiety podczas menstruacji.

Kosmetyki i miesiączkowa moda

Malowanie ust to nie tylko jedna z metod upiększania się kobiet, ale jednocześnie sposób informowania, że mają menstruację. W plemionach australijskich kobiety malowały się wówczas dookoła ust na czerwono. Czerwonych barwników albo wręcz krwi menstruacyjnej używały kobiety w Afryce, Ameryce Południowej, malując swoje usta, twarze, a nawet całe ciała. W Chinach rysowały czerwony znak na czole, a w Indiach zawiązywały czerwoną chustkę wokół szyi.

To kobiece upiększanie się było więc także sposobem komunikacji. Niosło ważną, przede wszystkim dla mężczyzn, informację, że kobieta krwawi, a zatem posiada szczególne moce, jest silna i groźna, należy więc uważać, unikać jej obecności i spojrzenia. Stąd z kolei wzięło się malowanie rzęs i stosowanie wszelkiego rodzaju zasłon, które z czasem przemieniły się w ronda kapeluszy. To one chroniły ludzi przed śmiercią, chorobą, klątwą, a ziemię przed katastrofą, jaka niechybnie mogłaby się zdarzyć, gdyby kobieta mająca właśnie okres zerknęłaby na przechodnia, spojrzała w tarczę świecącego słońca lub uważnie przyjrzała się płynącej rzece. Kobiety w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie do dziś używają opasek z barwnymi koralikami, które zasłaniają im oczy. Pełnią one już teraz przede wszystkim funkcję ozdobną, podobnie jak kapelusze.

Kobiecie, która krwawiła, nie wolno było także niczego dotykać bezpośrednio – szczególnie wody, ziemi, a już zwłaszcza swojej krwi – bo była nieczystą, mroczną istotą. Stąd się wzięły rękawiczki. Zakładały je w czasie krwawienia kobiety z Jamajki, Nowej Gwinei, Kolumbii Brytyjskiej, na Filipinach i w Chinach. Aby nie dopuścić do skażenia krwią ziemi układano liście palm, budowano specjalne platformy, tkano dywany, z czasem także zaczęto projektować specjalne buty.

Miesiączka w kuchni

W wielu kulturach uprzedzenia związane z menstruacją wykluczyły mające okres kobiety z uczestnictwa w plemiennych posiłkach czy biesiadach. Palenisko, na którym gotowano pożywienia, było szczególnie strzeżonym miejscem. Kobiety zapalały więc własne ognisko i tam przygotowywały swoje pożywienie.

Czas menstruacji wymagał przestrzegania szeregu zasad kulinarnych i zabiegów kuchennych. Menstruacja i gotowanie na ogół nie szły w parze. Wierzono, że obecność w pobliżu kuchni krwawiącej właśnie kobiety może zniszczyć bądź zatruć pokarm. Kobiecie, która miała menstruację, nie wolno było dotykać produktów żywnościowych. Nie jest więc wykluczone, jak sugeruje w swojej książce „Krew, chleb i róże” Judy Grahn, że właśnie z tego powodu wymyślono przeróżne naczynia i narzędzia, które umożliwiały w miarę czyste przygotowywanie posiłków. Robienie jedzenia przez mającą właśnie okres kobietę było niechętnie widziane. Od wieków więc kobiety unikały przygotowywania posiłków w czasie nowiu, ot tak na wszelki wypadek, by nikogo nie zatruć.

Kobietom w czasie menstruacji zabraniano zwłaszcza przyrządzania masła, sosu majonezowego, który był przysmakiem na francuskich stołach, oraz brytyjskiego bekonu. W prowincjach Bordeux, Rhine i Chianti wszystkie kobiety w dniach ich „niemocy” obowiązywał nawet zakaz zbliżania się do piwnic i beczek z inem. Poważnie brano pod uwagę możliwość zmiany wina w ocet.

Przekonanie o niszczących mocach, jakimi dysponuje miesiączkująca kobieta, wzięło się w Europie prawdopodobnie z kultury żydowskiej. Kobieta, która ma miesiączkę, jest w tradycji żydowskiej „trefna”, nieczysta. Nie wolno jej przebywać w świętych miejscach, takich jak choćby cmentarz, nie wolno jej dotykać świętych ksiąg ani kwiatów, gdyż natychmiast zwiędną.

Kobieta przestrzegała również w tym czasie pewnych zaleceń dietetycznych. Dziś doradza się przede wszystkim, aby uzupełniała braki żelaza. Kiedyś nie wolno jej było stosować ostrych przypraw, takich jak pieprz, chili, ani spożywać żadnych pikantnych dań. Uważano też, że powinna się wystrzegać soli. W Indiach nie jadała czerwonego mięsa ani świeżych ryb, a w Ameryce nie wolno jej było jeść łososia. Dokładniejsze dane dotyczące spraw pożywienia i menstruacji znajdują się w British Medical Journal z 1878 roku.


Fragment tekstu pochodzi z książki Izy Sznajder Kobieta, księżyc i czerwona sukienka.

Udostępnij ten post: