Poniżej kilka refleksji Ewy nad seksualnością transseksualnej kobiety. Dziś Ewa jest kobietą nie tylko psychicznie, ale i fizycznie i społecznie. Lecz jakąś część życia przeżyła w ciele mężczyzny.

Jak z własną seksualnością i płcią radziła sobie kobieta uwięziona w ciele mężczyzny? Co w niej zmieniło się wraz z podjęciem terapii i zmianą swojego wizerunku na stricte kobiecy? 

Transseksualna nastolatka

W okresie dojrzewania, po dwunastym czy trzynastym roku życia, pojawiła się we mnie i obok mnie seksualność. Wcześniej ważniejsza była dla mnie bardziej moja płeć. Głównie to, że płeć jaką mi nadano, kwalifikowała mnie do grupy dzieci (chłopców), z którymi kontakty nie interesowały mnie za mocno. Wolałam przynależność do grupy dziewczęcej. To wśród nich czułam się naturalnie. Nasze dziewczęce współistnienie było jakością o wiele wyższą niż zabawy rozwydrzonych i agresywnych chłopaków.

Ale kiedy moja seksualność zaistniała we mnie mocniej a w moich koleżankach też, pojawił się problem. Nie ciągnęło mnie chyba do chłopców za bardzo. A nawet gdyby trochę ciągnęło to i tak nie miałam żadnych szans starać się o ich względy i konkurować z koleżankami. Pojawiła się natomiast we mnie zazdrość o ich urodę i atrakcyjność seksualną. Myślę, że zabijałam w sobie myśl, że oczekuję adoracji ze strony chłopców. Nierealne nie mogło stać się oczekiwane. Inaczej można oszaleć.

Napięcie seksualne

Miałam problem. Pojawiało się napięcie seksualne. Ono było problemem. Napięcie to bowiem przejawiało się wzwodem, a wzwód (jak doświadczyłam) mogłam zamieniać na cudowne fizycznie odczucie – orgazm. Nie chciałam się tego wyrzec, mimo że czułam, że to jakiś zwariowany konflikt. Wzwód i mokry orgazm prowadziły mnie do świadomości, że jestem chłopakiem. Rozkosz i niesmak. Poradziłam sobie z tym jakoś.

Swoje potrzeby erotyczne realizowałam sama ze sobą w świecie moich marzeń i wyobrażeń. Kiedy miałam nieprzepartą ochotę na orgazm, wyobrażałam sobie, że jestem atrakcyjną dziewczyną. Że zabiegają o mnie chłopcy i że uprawiam z nimi seks. Jakoś udawało mi się zapomnieć, że przecież korzystałam z dobrodziejstw seksualności całkiem inaczej niż dziewczyna.

Orientacja psychoseksualna

To było przedziwne. Nie czułam się homoseksualna. Kiedy fantazjowałam, że uprawiam seks z chłopakiem, czułam się dziewczyną. Sprawdziłam to nawet na swój samooszukujący sposób. Dowiedziałam się że są miejsca, gdzie spotykają się homoseksualiści (słowo ‚gej’ chyba jeszcze wtedy nie istniało) Kilka razy pojechałam do kawiarni Alhambra, aby napić się czekolady, i obserwowałam z zainteresowaniem nieopodal położony szalet miejski „Grzybek”, w którym pojawiali się homoseksualiści.

Te obserwacje utwierdziły mnie w przekonaniu że ja, taki/taka jaki jestem, nie wyobrażam sobie siebie z taką osobą. A jednak, kiedy doświadczyłam w Alhambrze adoracji ze strony homoseksualisty, byłam podniecona – ale jeszcze bardziej przerażona – uciekłam.

W tym okresie zaczęłam się jednak także ekscytować kobietami/dziewczynami. Czy i na ile było to erotyczne? Nie rozumiem tego i nikt pewnie nie pojmie, ale zazdroszcząc kobietom i nie czując się chłopcem (choć rozumiałam, że nim jestem), chciałam także je mieć seksualnie. Ale nie miałam. Jakoś nie trafiło się albo zbyt słabo czy niezgrabnie się starałam.

Nie potrafiłam także zainteresować sobą erotycznie chłopca w którym zakochałam się. Pożądałam go erotycznie jako jego dziewczyna (tak sobie to wyobrażałam), ale bez wzajemności. To upewniło mnie o tym, że jako kobieta nie mam szans.

Brak seksu

Moje ciało i wlokący się za nim wizerunek społeczny, stanowiły barierę w tym, aby w ogóle uprawiała seks. Gdybym mogła uchodzić za kobietę, seks z mężczyzną lub kobietą byłby czymś oczywistym. Ale, uchodząc za mężczyznę, czułam, że uprawiając seks, oszukiwałabym i siebie, i partnera/kę. Seks potrzebuje luzu i szczerości. Nie mogłam mieć ani jednego, ani drugiego.

Przez wiele lat nie było więc realnego seks,u a zatem nie było poszukiwań odpowiednich dla mnie sposobów ekspresji seksualnej. Byłam zielona i kompulsywnie trzymałam się bezpiecznego, choć nie do końca komfortowego, seksu ze samą sobą i swoimi wyobrażeniami. Kilkanaście prób, jakie mieliśmy z narzeczoną, nie zmienia tego obrazu. W końcu narzeczona zaproponowała, abyśmy nie uprawiali seksu. Czy to była moja wina? Czy przypadek, że była aseksualna? Nie wiem.

Kiedy jednak po wielu latach pojawiła się osoba która (dziewczyna), która zrozumiała mój transseksualizm i mnie, pojawił się seks. Nie uprawiałyśmy seksu, w którym brałby udział mój penis. Eksperymentowaliśmy. Okazało się, że potrafię dawać orgazm bez użycia penisa i sama go przeżywać nawet bez wzwodu – mój punkt G odnalazłam obok penisa. Źródłem silnych bodźców seksualnych były także dla mnie moje piersi. Było wspaniale. Ale to było wiele lat temu. Potem seksualnie prawie nie istniałam.

Hormony i leczenie, a seks

To nie prawda, że hormonem seksu jest wyłącznie testosteron. Estrogeny, w odpowiednio sporej dawce, też. Wraz z rozpoczęciem kuracji hormonalnej, seks na powrót stał się dla mnie ważny i bardzo pożądany. Z tego powodu, a może także dlatego, że wraz ze zmianą społecznego funkcjonowania, pękła bariera dotycząca potencjalnego kontaktu erotycznego z mężczyzną.

Chciałabym przeżyć realnie, obecny do tej pory w wyobraźni seks z mężczyzną. Teraz myślę o tym i czuję to już nie tylko w marzeniach sennych i wyobraźni. Podobają mi się mężczyźni i postrzegam seks z niektórymi z nich jako coś pożądanego i możliwego. Nie sadzę jednak, aby moje marzenie mogło się ziścić, bo wiem, że z jednej strony brakuje mi erotycznej atrakcyjności, a z drugiej jestem może nazbyt wybredna.

Ale zakochałam się w kobiecie. Chcę być tylko dla niej i tylko z nią. A więc inne opcje odpadają.

Teraz miewam cudowny seks. Nie grozi mi wzwód jako sygnał podniecenia (jestem po operacji SRS). Moja umiejętność przeżywania orgazmu bez wzwodu umocniła się i daje mi cudowne orgazmy. A piersi stale czekają na pieszczoty.

Redakcja portalu Seksualność-Kobiet.pl serdecznie dziękuje Ewie za tę wypowiedź.


transseksualizmtransseksualność – Rozbieżność między psychicznym poczuciem płci a biologiczną budową ciała, połączona z silnym pragnieniem korekty ciała, tak aby odpowiadało ono płci odczuwanej przez daną osobę.

homoseksualność – orientacja psychoseksualna, która charakteryzuje się tym, że podoba się nam osoba tej samej płci, co my.

orientacja psychoseksualna – stały, wewnętrznie odczuwany popęd emocjonalny i seksualny skierowany do osób określonej płci: do tej samej płci: homoseksualność, płci przeciwnej: heteroseksualność: obu płci: biseksualność.


autor: Ewa

Udostępnij ten post: