Masturbacja była od zawsze. Najpierw przez stulecia uważano ją za coś tak mało ważnego, że po prostu o niej nie mówiono. Znajdujemy o wzmianki niej w egipskiej mitologii czy greckich komediach.

O autoerotyzmie, zabawkach seksualnych i wieku rozumu potępiającym masturbację – rozmowa z Wild Orchid, redaktorką serwisu o masturbacji dla kobiet Samozaspokojenie.ovh.org.

Pierwsza część rozmowy o masturbacji tutaj.

Voca Ilnicka: Czy Twoja strona jest dla osób 18+? Czy dwunastolatkom też bez zastanowienia powiesz: zrób sobie dobrze?

Wild Orchid: Każdy ma prawo do własnej seksualności i korzystania z niej, jak chce pod warunkiem, że nie krzywdzi innych. Dlatego nie wolno współżyć z nastolatkami poniżej piętnastego roku życia. Prawo w ten sposób chroni osoby młode, które nie mają jeszcze wyrobionej asertywności, które łatwiej jest przekonać do czegoś, czego nie chcą. W ten sposób nazywa się przestępstwem też świadomą eksplorację seksualną młodzieży. Jednak nikt nie wymyślił jeszcze lepszego rozwiązania.

Jednocześnie hormonom nie można powiedzieć „zostawcie mnie w spokoju, prawo mi nie pozwala” albo „dajcie mi spokój, nie mam 18-stki, nie dostanę tabletek bez zgody rodzica”.

Masturbacja pozwala młodzieży na rozwój seksualny w kontrolowanym przez nich środowisku. Tu nikt do niczego nie zmusza, nie szantażuje zakończeniem związku. Jest przyjemność, a konsekwencje są na poziomie, który młoda osoba może kontrolować.

A dolna granica? Lekarze przyłapali dziewczynki umilające sobie czas, kiedy robili USG brzucha ich mamom. Wielu lekarzy pomyliło dziecięcą masturbację z epilepsją – są opisane przypadki. Co ciekawe późniejsze odkrywanie genitaliów jest u dzieci jedną z oznak autyzmu. Dzieci są seksualne od urodzenia – chłopcy mają erekcję, dziewczynki wilgotne pochwy. Nie znaczy to bynajmniej, że są gotowe na podjęcie kontaktów seksualnych z dorosłymi. Ale mają prawo do swojego ciała.

Brak edukacji seksualnej wyrządza krzywdy. Zaczynając od dziewczynki, która panikuje na widok krwi na majteczkach, myśląc, że jest poważnie chora, a skończywszy na dziewczynie, dojrzałej kobiecie, która musi nosić pieluchy, bo w młodości nikt nie powiedział jej o ćwiczeniu mięśni dna miednicy.

Moja strona ma charakter informacyjny – specjalnie zrezygnowałam z sekcji z opowiadaniami, zdjęciami, osobistymi wyznaniami czytelniczek. Jest tylko galeria ze sztuką. Zrobiłam to po to, by jak najobiektywniej przedstawić prawdę bez ciągnięcia młodych dziewcząt w tę czy inną stronę. Niech same o sobie decydują. Ale zawsze będę mówić: ciągnie cię do seksu, ale nie jesteś na to gotowa/okoliczności nie są najlepsze? To tego nie rób. Masturbacja zaspokoi ciekawość na temat orgazmu w dużo bezpieczniejszy sposób niż seks, na który nie jesteś gotowa. Pod niegotowość powinno się wciągnąć niemożliwość postawienia ultimatum: albo bezpieczny seks albo żaden.

Okres dojrzewania psychicznego i emocjonalnego nam się wydłużył, a okres dojrzewania fizycznego skrócił. To, co teraz jest uważane za porażkę – nastoletnia ciąża – kiedyś było normą. Młodzież potrzebuje opcji. Abstynencja połączona z masturbacją jest jedną z nich.

Voca Ilnicka: Czy wiedza, którą zdobyłaś w takcie prowadzenia strony, wpłynęła na Twoje życie osobiste?

Wild Orchid: Nie oddzielam szukania informacji, które mogą przydać się na stronę, od tej rzeki wiedzy, którą staram się jak najszybciej pochłonąć. Tematy związane z seksualnością i seksuologią należą do moich najważniejszych zainteresowań. Także robienie strony nie sprawiło, bym odkryła coś o wielkiej wadze.

Natomiast zgłębianie każdej mądrej książki na te tematy, jaka mi tylko w ręce wpadnie, na pewno bardzo mi pomogło. I tu nie chodzi tylko o sprawy zdrowia seksualnego, poznanie różnorodności ludzkiej ekspresji seksualnej ale też o to, że teraz nie mam bariery językowej, gdy czytam anglojęzyczną literaturę naukową.

Zbierając wiedzę miałam okazję poznać pracę wspaniałych ludzi, między innymi Betty Dodson, Carlin Ross i Erica Wilkinsona. Wymienianie z nimi komentarzy i opinii, korzystanie z ich doświadczenia jest dla mnie bezcenne.

Voca Ilnicka: Wielu osobom wydaje się, że masturbacja to wymysł XX wieku i że kiedyś nikt nie zajmował się takim „zberezeństwem”. A jak jest naprawdę?

Wild Orchid: Masturbacja była od zawsze. Najpierw przez stulecia uważano ją za coś tak mało ważnego, że po prostu o niej nie mówiono. Znajdujemy o wzmianki niej w egipskiej mitologii czy greckich komediach. Przez okres średniowiecza życie seksualne przestaje być odpowiednim tematem do twórczości, zostaje zastąpione miłością platoniczną. W oświeceniu rozpętuje się prawdziwa antymasturbacyjna krucjata. Ktoś mógłby się zdziwić – dlaczego w epoce „rozumu” nie w epoce „serca i zabobonów”?

Masturbacja zostaje potępiona za swoją autonomię. Za to, że pozwala zagłębić się w świat własnych fantazji, odczuć i uczuć. Drukowane są ulotki ostrzegające przed „zgubnym nawykiem”, który prowadzi do ciężkiej choroby, a w końcu śmierci. Jednocześnie ulotki te reklamują cudowne specyfiki, które mają pomóc uwolnić się od masturbacji. Lekarze zbijają fortunę. Mija naprawdę sporo czasu, nim zaczną przeczyć teorii o szkodliwości masturbacji. Jest też epoka wiktoriańska i cały przemysł medyczny z wiązany z histerią, który można pochwalić tylko za jedno – dał on nam wibratory*. Od lat siedemdziesiątych masturbacja została trochę oswojona. Możemy za to dziękować Betty Dodson, Shrere Hite, Nancy Friday, Lonnie Barbach. Nadal jednak jest dużo do zrobienia, jeśli chodzi o edukację seksualną na temat masturbacji.

Voca Ilnicka: A co z masturbacją podczas seksu? Czy sytuacja, w której kobieta w trakcie stosunku waginalnego pobudza swoją łechtaczkę, to też masturbacja, czy nie? Robić to czy nie? No bo, jak ma się czuć z tym mężczyzna – jego starania, jego penis nie wystarczają?

Wild Orchid: Jeśli przyjrzeć się anatomii łechtaczki i penisa to wszystko staje się jasne. Te ograny są jak brat i siostra. Tylko, że większość łechtaczki jest schowana, a większość penisa na wierzchu. Wydaje się logiczne, że skoro są to organy najlepiej unerwione, najwrażliwsze seksualnie, to będą grały w naszej funkcji seksualnej największą rolę. Pochwa sama w sobie jest bardzo słabo unerwiona. Dwie trzecie jej długości można operować bez znieczulenia. To to, co ją otacza – a więc podskórne części łechtaczki, powoduje, że penetracja jest przyjemna i może prowadzić do orgazmu.

Ale ta pośrednia stymulacja nie starcza trzem czwartym kobiet. Tak samo, jak mężczyźnie trudno jest szczytować, jeśli nie została pobudzona żołądź penisa. Mężczyźni muszą to zrozumieć – nasze pochwy i łechtaczki nie mają nic przeciwko ich penisom. Wręcz przeciwnie. Tak po prostu nas zbudowała natura i już. Nie ma za co przepraszać, nie ma czym się smucić. A wiecie, kto ma łechtaczkę w pochwie? Świnie.

Voca Ilnicka: Moja koleżanka najbardziej lubi pieszczoty sutków…

Wild Orchid: Im więcej kobiet, tym więcej różnych rodzajów odpowiedzi seksualnej. Shere Hite, o ile pamiętam, pisała trochę o sutkach w swoim raporcie. Kilka procent kobiet ma tak wrażliwe sutki, że doświadcza orgazmu podczas ich stymulacji – zdarza im się to nawet w tak aseksualnych sytuacjach jak karmienie dziecka. Hite pisała o kobiecie, która miała problemy prawne, kiedy się do tego przyznała.

Przemysł erotyczny zdaje sobie sprawę z wagi sutków i wypuszcza różnego rodzaju klamerki, pompki i zawieszki. Część jest nawet wibrująca. Jednak jak ktoś ma bardzo wrażliwe sutki, to lepiej nie kupować w ciemno w internecie – zbyt mocno ściskająca zabawka spędzi żywot na dnie szuflady.

Voca Ilnicka: Znam kobiety, które mają wielkie opory przed użyciem jakichkolwiek zabawek seksualnych. No bo tak: mamy ręce, mamy nasze drugie połówki, czy naprawdę potrzebne są te wszystkie wibratory?

Wild Orchid: No tak: mamy dwie nogi i partnera do marszu, to po co nam rower? Dla urozmaicenia i rozrywki. Wiele kobiet przeżywa bardzo silne orgazmy przy pobudzeniu wibratorem, ale są takie, których tego typu doznania irytują i wyprowadzają z nastroju na seks.

Wibrator czy dildo to urozmaicenie – nikogo nie zastąpi, bo nie ma takiego celu. Partner, który widzi w zabawkach sprzymierzeńców a nie rywali, jest skarbem. Te dodatkowe możliwości pozwalają parze nie tylko na rozszerzenie erotycznego menu, ale także są nie do przecenienia w sytuacji, kiedy choroba powoduje dysfunkcję seksualną. Na przykład cukrzyca niszczy nasz układ nerwowy – koło jednej trzeciej cierpiących na nią kobiet ma problem z osiągnięciem orgazmu. Silny wibrator, taki jak Hitachi Magic Wand czy Eroscilator, może wzmocnić doznania na tyle, że głębokie podniecenie i orgazm znów staną się możliwe. Nie wspominając już o mężczyznach po rozległej operacji gruczołu krokowego, która uniemożliwia erekcję.

Voca Ilnicka: Czyli – gadżety mogą wnieść nową jakość? A nie jest to po prostu to sztuczne urozmaicanie, mające maskować nudę lub – aż do przesady rozbudzać apetyt seksualny?

Wild Orchid: A co jest przesadą? Jak ktoś zbiera znaczki i codziennie poświęca godzinę na sprawdzenie, co nowego może sobie kupić, przeglądanie kolekcji, katalogowanie, to mówimy „fajnie! Ma hobby.” Kiedy by godzinę spędzał na masturbacji czy nawet seksie z partnerką, to ile osób powiedziałoby: „Zboczony! Erotoman!”? To samo tyczy się kobiet.

Bogate menu daje nam możliwości odkrywania nowych rzeczy o sobie i naszym partnerze, co zapobiega nudzie. Nie chodzi tu o pogoń za nowinkami, ale raczej otwarcie na nowe doświadczenia. O nie odrzucanie czegoś, dlatego że koleżanka uznała to za dziwne.

Niewielkie, poręczne wibratorki świetnie sprawdzają się podczas „szybkiego numerku”, gdyż stymulowanie nimi łechtaczki może zbliżyć czas, jaki kobieta potrzebuje na orgazm, do tych magicznych pięciu minut.

Voca Ilnicka: Mówi się, że niektóre zabawki seksualne mogą być szkodliwe dla zdrowia…

Wild Orchid: Jest wiele materiałów, z których wykonane są zabawki. Jeden z nich nie należy do bezpiecznych – guma typu jelly („żelek”). Do twardej gumy dodawane są sole kwasu ftalowego – ftalany, które mają ją zmiękczyć. Niestety, substancje te nie łączą się z gumą na stałe i po jakimś czasie zaczynają wyciekać. Zabawka pokrywa się tłustawą warstwą, zaczyna powodować pieczenie. Ftalany zostały przez Unię Europejską zakazane, jeśli chodzi o zabawki i produkty dla dzieci. Substancje te mogą powodować zmiany w wielu narządach, podszywać się pod żeńskie hormony płciowe. Dotychczas przeprowadzono niewiele badań nad zabawkami seksualnymi z jelly, ale te, których wyniki udostępniono, doradzają ostrożność przy stosowaniu przez kobiety w ciąży i matki karmiące. Nie ma po co panikować – od jednego wibratora nic się nie stanie. Gorzej, że ftalany są też w tak wielu innych produktach – wystarczy sprawdzić w Google.

Jeśli chcemy kupić bezpieczną miękką zabawkę, szukajmy artykułów z silikonu i TPR-u (guma termoplastyczna). Czasem na pudełkach takich produktów znajduje się informacja „phalate free” – wolny od ftalanów. Jest kilka firm, które z zasady produkują tylko bezpieczne artykuły: Fun Factory, Lelo, SinFive, JeJoue, Rocks off. Jeśli nie wiemy, z czego zrobiona jest zabawka (a informacje na stronach polskich seks sklepów bywają mylne, czasem na niekorzyść sprzedawcy!), to można zasięgnąć informacji w zachodnich sklepach. Te sklepy, których warto się radzić, zrzeszają wokół siebie całe społeczności konsumenckie. Niestety konieczna jest znajomość angielskiego.

Zabawki z silikonu są droższe, gdyż proces ich produkcji jest kosztowniejszy. W zamian dostajemy nie tylko bezpieczeństwo, ale i większą trwałość.

Ważne jest też, aby pomyśleć, czy będziemy używać zabawki sami czy z partnerem/partnerką – wtedy obowiązują zasady bezpiecznego seksu. Albo używamy na zabawce prezerwatywy, albo ją dezynfekujemy. Dezynfekcji można dokonać w przypadku silikonu, TPR-u, TPE, twardego plastiku, szkła i metalu. Używamy 70% alkoholu lub 10% roztworu wybielacza. Nie można skutecznie zdezynfekować jelly i lateksu.

Przy okazji chciałabym powtórzyć po raz sto pierwszy – telefon komórkowy to nie zabawka seksualna! Pomyśl, ile na nim bakterii. Nie możesz go umyć ani skutecznie zdezynfekować. Proste i bezpieczne, poręczne wibratory typu Lady Finger albo imitacje Pocket Rocket, można kupić już za dziesięć złotych od sztuki. I w dodatku mają silniejsze wibracje!

Wild Orchid jest redaktorką serwisu o masturbacji dla kobiet samozaspokojenie.ovh.org. Następna część rozmowy za kilka dni.

Pierwsza część rozmowy o masturbacji tutaj.

Udostępnij ten post: