Siedzimy w którymś ze staromiejskich pubów. Wszystkie podobne, cegła z ciemnymi zakamarkami. Piwo też podobne, zwietrzałe i bez wyrazu. Wieje nudą, choć kręcą się mili kelnerzy, studenci. 

Jeden właśnie podchodzi do nas, spogląda najpierw na Emilię, potem na nas:

-Czy coś jeszcze będzie? – zaczyna przymilnym tonem.

-Nie, na razie dziękujemy. – machnęłam ręką.

Nawet się za nim nie obejrzałam. Ale widzę, Emilia jakoś tak patrzy spode łba, w końcu zwiesza głowinę, jakby z czegoś właśnie rezygnowała. Ma czerwone policzki, nawet w mroku podziemi je widać.

-Czy coś się stało? – zaczęłam, bo czułam niezręczność tej sytuacji.

-Właśnie – dawaj! Co palisz cegłę? Fajny? – odezwał się nasz kolega. Aktor, więc mówi kilka tonów głośniej od reszty ludzi.

-Nooo, fajny. Fajny…-wreszcie wydukała Emilia. Ale nie o to chodzi. Bo widzicie…mnie się chce seksu. Moje ciało po prostu woła o faceta. Nie wiem, jak to określić – poczerwieniała zupełnie.

-No to go bierz!!! – Aktor prawie wychodził z siebie.

-Kiedy ja…nie mogę – Emilia wycofała się do reszty.

Zapadło milczenie. Patrzę na Aktora, on na mnie.

-A czy robisz sobie dobrze? – wypaliłam w końcu.

-Słucham? – Emilię jakby piorun strzelił.

-No wiesz? Stymulujesz się? Masz wibrator? Pieścisz swoją cipkę?

-O boże…-Emilia zaczęła miętosić podstawkę pod kufel.-Właśnie to chciałam powiedzieć…robię to, ale, ale…wstydzę się.

-No nareszcie to wypowiedziała!!! A dlaczego się wstydzisz? Faceci zawsze to robią, codziennie, jak nie mają z kim. A jak mają, też to robią!!!

-Bo cholera zawsze mi się wydawało, że to złe, takie poniżające!

-Kto Ci to powiedział?! – teraz ja się oburzyłam.

-Nikt, sama to czułam. Zaczęłam właśnie po rozstaniu z tym małym muzykiem, pamiętacie…I nie mogę przestać. Ilekroć widzę jakiegoś przystojnego faceta, ciągle mi to chodzi po głowie. Seks, Seks, Seks.

-No dalej, głośniej! – krzyczał na dobre Aktor.

-SEEEEEEEEEEEEEEEEEEKS – krzyknęłyśmy chóralnie. Aktor zaczął wyśpiewywać to słowo.

-Teraz też się wstydzisz? – zagadnęłam, jak w końcu ochłonęliśmy.

-Przy Was już nie – uśmiechnęła się Emilia.

-Nie myśl, że to złe. Sama to robię, kiedy mam ochotę. Aktor też. Tamci ludzie z rogu sali tak samo. Pieszczenie się jest naturalne, nie powoduje szaleństwa, impotencji, oziębłości. To wszystko bujda.

-Każdy zdrowy pieści rowy – zgodził się Aktor i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.


autor: Śnieżynka

Udostępnij ten post: