Umorusana Ewa

Gdy był jeszcze w łazience, włączyła płytę i z lekkim uśmiechem po prostu usiadła na podłodze przy ścianie, wyciągnęła nogi i czekała aż wyjdzie, pachnący oczekiwaniem tego wszystkiego, co wydarzy się, gdy tylko pozbędzie się z bioder ręcznika.

„I’ll stick you a little,
Enough to take your oxygen away.

Set you on fire ’cause I’m on fire,

And I’m with you, alone…”
Tak, to był odpowiedni moment na zespół Deftones, to ich tu chciała, by to oni właśnie byli świadkami.  Świadkami Jej zachwytów, gdy On będzie zakładał na siebie to wszystko. Ten garnitur, ten tak starannie dobrany, i mimo że znajdujący się na wieszaku – to i tak sprawiający, że Ona zerkając na niego, przygryza lekko dolną wargę a gęsia skórka prosto z ramion pełznie nawet na policzki.
Wszedł.
– Co robisz?
– A siedzę. A czekam. A teraz patrzę.
Haaa, jest. Ten piękny uśmiech. Pierwsza misja wykonana…
Już miała zachichotać, gdy poczuła ręcznik na swojej twarzy. Zawarczała, bo zabolało, osz Ty mendo – pomyślała. A do tego wszystkiego bezczelnie odwrócił się do niej tyłem, by nie widziała nic a nic, i tak stał z gołym tyłkiem przy wieszaku, i doskonale wiedział że patrzy, ta Jego mała patrzycielka.
– Zrób to powoli – usłyszał i pokręcił głową. Po czym i tak w żółwim tempie nałożył bokserki.
Grzeczny.
O, zaczęła się „Digital Bath”, zawsze chciała, by najzwyczajniej w świecie przeleciał Ją przy tej piosence. Ale ciii, bez takich zwierzeń teraz, bo na scenę główną wjeżdżają spodnie. Pasek jak taka czarna mamba w gotowości leży na łóżku.
Odwrócił się do Niej przodem. Wiedział jak Ona bardzo lubi te wszystkie detale, gdy Jego palce tak zwinnie obchodzą się z każdym milimetrem paska. A nawet dźwięki. Tak, dźwięk rozpinanego paska od zawsze działał na Nią jak magnes. Rzucała wszystko, przybiegała natychmiast, nawet tylko po to, by być świadkiem… A i tak bardzo rzadko kończyło się na samym tylko świadkowaniu…
O, na ramionach pojawiła się koszula, tak przepięknie śnieżnobiała, tak idealnie gładka. Uśmiechnęła się na swoją myśl, że wieczorem na pewno będzie ją z Niego zdzierała. Hmmm, pewnie znowu popsuje kilka guzików, o pozostawieniu przeróżnych swoich śladów nie wspominając. Psuja.
Ale przeprosi za to, będzie przepraszać przez większą część nocy.
Krawat. Od razu przed oczami stanęły Jej obrazy z nim w roli głównej, a to pomiędzy Jej nagimi piersiami, a to krępujący dłonie, a to zasłaniający oczy.
I siedziała taka wpatrzona, rozmarzona, i nie zorientowała się że marynarka już się Na nim pojawiła, i że podszedł do Niej zdecydowanym krokiem.
Idealnie się z tym wszystkim wpasował w pierwsze dźwięki „Change” i w momencie, gdy spotkali się wzrokiem, wiedziała, że On po prostu nie wyjdzie za 5 minut na te spotkanie.
Nie zostawi Jej tutaj tak po prostu.
Takiej roziskrzonej, takiej oczarowanej.
Pogłaskał Ją po twarzy. Wtuliła się policzkiem od razu, bo lubiła tę czułość w dłoni i w oczach. Taki gest a sprawiał, że czuła się tą naj, piękną również.
Zdecydowanym ruchem chwycił Ją palcami za brodę i poprowadził wyżej, by zamiast siedzieć po prostu uklękła. Bez ceregieli, bez dżentelmeńskich bzdur, rozpiął zapiętą klamrę od paska, a potem rozporek i sprawnym ruchem wydobył siebie na wpół gotowego. Jęknęła cichutko, gdy czubkiem zaczął delikatnie dotykać Jej ust, tak po prostu, by popatrzeć na nich razem, by poczuć Jej szybszy oddech, ale nie pozwolić, by zrobiła to, na co miała ochotę już w chwili, gdy zobaczyła Go po wyjściu z łazienki.
Nie. – pomyślał.
Nie. – dał Jej do zrozumienia wzrokiem.
Za chwilę miało wydarzyć się to, na co to On miał ochotę od chwili, gdy zobaczył Ją wylegującą się leniwie na podłodze i czując wszędzie Jej wnikliwy wzrok.
Zaczął ocierać się całą długością o Jej usta, policzki. Tak, mimo że to nie była dłoń, to i tak każdy ruch penisa pachniał czułością, oddaniem i bliskością. Dłonią odgarnął kosmyk z Jej twarzy, lekko się uśmiechnęła i wtedy wtargnął, od razu nadał sobie rytm i wsuwał się w zaślinione usta, wysuwał taki błyszczący i wciąż patrzył Jej w oczy, i widział jak jest zaskoczona, a jak w kolejnej sekundzie zaskoczenie zmieniło się w zachwyt. Szybkim ruchem położyła Jego dłoń na swojej głowie, bo chciała mocniej, chciała gwałtowniej. A to wszystko przy dźwięku „Passenger”. Bo w tym właśnie rytmie i nastroju Go chciała, całego i zdecydowanego, uwielbionego pasażera. Któreś z nich oddychało coraz szybciej, coraz głośniej, a to wszystko nie zagłuszało mokrych dźwięków wydobywających się z Jej wnętrza.
Trysnął prosto do gardła, więc nawet nie miała okazji spróbować i pokazać Mu jaki jest pyszny.
Złapał Ją za ramiona, podciągnął do góry i przycisnął do siebie. Całował diabelnie wręcz, bo słowo ‚namiętnie’ nie pasowało do tego, co wyprawiał, nic a nic. Mimo że przylegał do Niej całym ciałem, zdołała włożyć dłoń w majtki, by umoczyć palce w swoim soku, pokazać Mu jak to wszystko na nią działa, jak Jej dobrze, jak bardzo chce jeszcze.
Mokrymi palcami oderwała od siebie Jego usta i wtargnęła nimi do środka. Nie musiała mówić: ssij, bo takich rzeczy Mu mówić nie trzeba. Nigdy. Więc ssał łapczywie i poczuła, że znowu jest gotowy.
Odwrócił Ją w pewnej chwili tyłem do siebie i skierował ku łóżku, od razu klęknęła, kładąc na nim przednią część ciała, a wypinając się ku Niemu. Stanął na rogu łóżka i zaczął się przyglądać, jak zdecydowanym ruchem zsunęła z siebie spodenki wraz z majtkami. Bezwstydnie położyła dłonie na pośladkach i zerkając czy na Nią patrzy, delikatnie je rozszerzała pokazując wszystko, całą siebie.
Poczuła po chwili silne dłonie, poczuła ciekawskie palce, które w jednej sekundzie zdążyły zajrzeć do cipki jak i podrażnić pupę. Wystarczyły dwa palce, by zaznaczył wszystko to co do Niego należy…
Nie wiadomo kiedy, bo jednym zwinnym ruchem zaczęła wsuwać się na Niego, takiego sterczącego. Tak powoli, ale na tyle szybko, że usłyszała Jego syknięcie, gdy poczuł, że jest w niej cały, caluteńki. Teraz to Ona zaznaczała swój teren, teraz to Ona ruchami swoich bioder, kręcącą się namiętnie pupą, władała każdym Jego oddechem, każdą najmniejszą sekundą przyjemności. Nie dotykał Jej, po prostu starał się stać i oddać Jej władaniu. Odwróciła ku Niemu głowę, by wzrokiem pokazać, że to jest idealny moment na… tak, od razu zrozumiał i dźwięk klapsa zagłuszył ich wszystko. Jej pojękiwania, mlaskającą cipkę, dźwięk obijającego się Jego ciała, postękiwania… Kilka kolejnych ruchów i nadszedł czas na te fascynujące słowa: już zaraz, które zawsze dają Mu jakże czytelny znak, by nie przestawał, choćby walił się świat.
Nie śmiałby… a Ona nie miała pojęcia jak się nazywa, gdzie jest, co i jak się dzieje poza Nimi – poczuła palec pomiędzy pośladkami, wsuwający się bezczelnie.
Ktoś zajęczał jeszcze głośniej, ktoś wymruczał jakieś słowa, nieważne kto, bo szczyt zmącił wszystko. Wspólny zapach się wymieszał, a On będąc jeszcze w Niej usłyszał: Nie idź.
– Nigdzie się nie wybieram.
Artykuł ukazał się w ramach Konkursu ekskluzywnego. Weź udział w konkursie i wygraj ekskluzywne gadżety erotyczne!
Udostępnij ten post: