Chińska pływaczka powiedziała otwarcie, że nie popłynęła tak dobrze, jak mogła, bo dostała okres. Polskie media piszą, że ”przyznała”, jakbyśmy do okresu wciąż musiały się przyznawać. Jak do zbrodni. 

przyznala.jpg

W języku polskim mamy dość dużo słów, którymi można by określić to, co zrobiła.
Można by na przykład powiedzieć „powiedziała”. To byłoby najmniej nacechowane stwierdzenie.

olimpiada-okres-fu-yuanhui.jpg

„Dlatego, że dostałam wczoraj okres”

Bardzo mnie cieszy to, że przełamała tabu – i nie tylko chińskie – ale także polskie, zachodnie, europejskie, bo w komentarzach do jej wypowiedzi można m.in. przeczytać, że Chińczycy byli zszokowani, że ma okres, a w basenie nie widać krwi. Sądzę, że nie tylko Chińczyków zaskoczyła jej bezpośrednia wypowiedź. Wiele osób tę bezpośredniość przyjęło z radością i ulgą. Coś się zmienia.

Jak podaje Newsweek, „Fu Yuanhui nie była jednak pierwszą kobietą w historii sportu, która powiedziała, że w czasie zawodów miała okres. W 2015 roku zrobiła to tenisistka Heather Watson. Brytyjka tłumaczyła swoją porażkę po pierwszej rundzie zawodów Australian Open bolesną menstruacją. W tym samym roku hinduska Kiran Gandhi wzięła z miesiączką udział w maratonie w Londynie, z tym, że nie użyła w tym czasie żadnych środków higieny. Chciała w ten sposób zwrócić uwagę na problem niedostępności do tamponów i podpasek milionów kobiet na całym świecie.”
Udostępnij ten post: