Bliskość, jedność, połączenie, oddanie! Niektórzy czują, że da się to osiągnąć jedynie w seksie bez prezerwatywy i w ogóle bez antykoncepcji.

seks-bez-prezerwatywy.jpg

 
Zgoda na seks bez prezerwatywy?
Co sądzisz o seksie bez prezerwatywy z kimś, kogo nie znasz? Z kimś, z kim nie planujesz rodziny?Z kimś, o kim podejrzewasz, że skoro z Tobą nie chce z prezerwatywą, to i z inni partnerami może nie chcieć? Czy masz świadomość, że gdy robisz to z jedną osobą, to robisz to także z wszystkimi byłymi partnerami tej osoby i z partnerami partnerów? Czasem te osoby i połączenia można liczyć w dziesiątkach, setkach, może nawet tysiącach. Gdy tak na to patrzysz, wiesz, że ryzyko rośnie. Ona czy on może wyglądać zdrowo i niewinnie, ale…
No właśnie…
Dlaczego to robimy? A może Ty nie robisz i nigdy nie zrobisz?
Ale czy potępisz kogoś, kto tak zrobił? Czy potępisz tę Twoją część, która chciałaby to zrobić?
Ostatnio zgłosiło się do mnie kilka osób, zarówno mężczyzn, jak i kobiet, którzy i które wolą seks bez prezerwatywy. Nawet jeśli może być niebezpieczny.
Zastanawiałam się, czy powiedzieliby o tym mamie albo komuś z rodziny. Nie, nie powiedzieliby. Dlaczego? Bo tam od razu poleciałaby ocena: jesteś puszczalska! Jak możesz siebie tak narażać? To strasznie głupie i niedojrzałe, itp. Jesteś idiotą, jeśli tak robisz.
Ocena zamyka możliwość zrozumienia działań. Myślę, że gdy wiesz, DLACZEGO coś robisz, możesz zacząć robić to inaczej. Bez ryzyka i strachu.
Dla mnie ekscytujące było szukanie tego skarbu, który dla wielu kobiet i mężczyzn kryje się w seksie bez prezerwatywy, a czasem bez prezerwatywy i antykoncepcji. Tylko prezerwatywa – kobieca bądź męska – chroni w seksie przez chorobami. Pigułka czy plasterek chroni tylko przed poczęciem nowego życia.
Co tam się kryje? Bliskość, jedność, połączenie, oddanie!
Niektórzy czują, że da się to osiągnąć jedynie w seksie bez prezerwatywy i w ogóle bez antykoncepcji.
I tak się zastanawiam: to coś głębszego czy jakiś religijny wdruk? Katolickie katechezy, które nauczają, że taki seks to lizanie cukierka przez papierek. Myślisz, że to właśnie taki przekaz każe nam narażać życie i zdrowie własne, partnerów oraz ewentualnych dzieci?
Może i Ty masz ochotę zaszaleć?
Weź kartkę. Podziel ją na dwie części.
Po prawej napisz: co mi daje seks bez prezerwatywy? I wypisz wszystkie te „za”. Co to będzie? Ekscytacja? Ryzyko? Poczucie, że to ekscytujący hazard? Ukryte pragnienie przywołania dziecka? Chęć całkowitego oddania się? Tęsknota do bliskości i jedności? A może myśl, że jeśli wpadniecie, to będziecie połączeni na całe życie i poszukiwanie „ideału” się zakończy?
Po lewej napisz: co mi daje z prezerwatywą? I też wypisz wszystkie „za”. Co tutaj się znajdzie? Odpowiedzialność? Dbanie o siebie? Seks bez lęku? Bezpieczeństwo? A może strach, że gumka jednak pęknie?
Czy z prezerwatywą faktycznie nie może być blisko, czy to jedynie (nie)Twoje przekonanie?
Gdzie ono ma swoje źródło? Czy możemy mieć inne przekonanie – że bliskość rodzi się w sercu,
zaangażowaniu, trosce o partnerkę/partnera, o swoje zdrowie, a nie w tym, że bierze się ona
z braku prezerwatywy? A może dla Ciebie troska o siebie wyklucza bliskość i jedność? Może trzeba z siebie zrezygnować, żeby wejść w bliskość czy podniecenie?
Jeśli masz taki seks na swoim koncie i czujesz się z tym źle, wstydzisz się itp – wiedz, że ja Cię nie
oceniam. Rozumiem, że jakaś część Ciebie krzyczała o to, o seks bez zabezpieczenia. Pytanie – czy chcesz to robić nadal?
Czasem musimy uporczywie coś robić, chociaż boimy się tego, nienawidzimy się nawet za to – żeby się dowiedzieć po co, żeby zrozumieć dlaczego nam to potrzebne. Teraz już nie musisz tego powtarzać. Możesz to po prostu  rozgryźć. Wyjść poza wstyd i strach. Przyjrzeć się sobie z uwagą, ciekawością. Przytulić siebie. Powiedzieć: ok, może nie jestem z tego dumny/-a, ale nie muszę się nienawidzić za to. Nie muszę się dłużej obwiniać. Jeśli mam do siebie żal, mogę go sobie wybaczyć. Co się stanie, kiedy sobie wybaczysz?
I wiesz co?
Mam wrażenie, że powody do zgody na takie zbliżenie częściowo wbrew sobie – są podobne. Nie chcesz „odrzucać” partnerki czy partnera i godzisz się. Bo ta część, która się godzi za wszelką cenę, prawdopodobnie sądzi, że najważniejsza jest więź. Bliskość. Jedność. Że nie można mówić nie – bo wtedy ta więź się zacznie przerywać. Bliskość zniknie. Nie będzie jedności.
Czy jednak tak jest?
Osoba, która się godzi wbrew sobie, może tego nie widzieć, ale może robić się zła. Złość to pierwsze uczucie, które sygnalizuje, że granice zostały przekroczone. Że coś zaszło za daleko. Ale głupio być złym na partnera w trakcie seksu, prawda? Więc warto tę złość zignorować, schować. I gdy taka sytuacja się powtarza i powtarza, to złość przykrywa wszelkie inne uczucia i emocje. I nagle się możesz zorientować, że nienawidzisz tego partnera / tej partnerki i tego związku. Gdzieś w głębi serca wciąż ją / go kochasz, ale Twoja złość osiągnęła taki rozmiar, że w ogóle tej miłości nie czujesz…
A czy można inaczej? Podobnie jak z tą prezerwatywą?
Czy można wiedzieć, że ważna jest więź i właśnie dlatego powiedzieć NIE? Powiedzieć: to, co jest między nami jest dla mnie tak piękne i ważne, że nie chce robić tego teraz byle jak, wbrew sobie przymuszać się do seksu z Tobą i niszczyć naszą więź? Wolę kochać się pięknie i z zaangażowaniem, ale nie teraz, bo teraz nie chcę?
Czy wiedząc, że chodzi o więź, możesz zachować się inaczej?
Autorką artykułu jest Voca Ilnicka, przewodniczka po kobiecej seksualności, edukatorka, trenerka, twórczyni portalu Seksualnosc-Kobiet.pl, popularyzatorka pozytywnego i życzliwego podejścia do cielesności i seksualności; autorka e-booka „Seksualność kobiet” i współautorka książki „7 skutecznych sposobów na bolesne miesiączki”. Jej wypowiedzi znajdziesz m.in. radiu Tok Fm, Radiu RAM, TVN Style, TVP2, „Wysokich Obcasach”, „Sensie”, „Polityce”, „Elle” itp.
Udostępnij ten post: