Chcę się podzielić z Wami, drogie Czytelniczki i Czytelnicy, spostrzeżeniem na temat zachowań, które obserwuję od jakiegoś czasu w męsko-damskich relacjach seksualnych. Obserwacja dotyczy oczywiście tylko pewnej grupy kobiet i jest oparta na moim doświadczeniu, czyli autopsji oraz na rozmowach dotyczących seksu, z wieloma kobietami, które udało mi się nakłonić do zwierzeń w tym zakresie.

Do rzeczy: chodzi mi o kobiety w wieku produkcyjnym, ambitne, niezależne, na stanowiskach menedżerskich, przebywające w środowisku mocno, jak wszyscy wiemy, zmaskulinizowanym, czyli w większości przypadków zdominowanym przez mężczyzn.

Było już wiele artykułów na ten temat, więc nie zamierzam ich powtarzać ani cytować, dlatego tylko przypomnę, że kobiety chcąc nie chcąc, zmieniają się w pracy, nabierają pewnych cech męskich, które na co dzień im pomagają „przetrwać” oraz robić karierę. Poniekąd stają się mniej kobiece i zatracają cechy i właściwości utożsamiane z płcią piękną. Czytałem też, że te zmiany dotykają sfery seksu, ale patrzyłem na to z przymrużeniem oka, dopóki sam nie doświadczyłem tego na sobie z kilkoma partnerkami. Nie chodzi mi tu o tzw. one night stand, czyli przygodę na jedną noc, tylko o doświadczenia w nierzadko kilkuletnich związkach, do których obie strony podchodziły całkiem poważnie.

Relacje w związku również te emocjonalne i seksualne były budowane w oparciu o partnerstwo, równość, szczerość i otwartość. Okazało się, że ja jako facet stałem się w sferze seksu bardziej kobiecy niż one same. Mam tu na myśli romantyczność, podniosłą atmosferę, potrzebę celebrowania chwili, delektowania się godzinami, poznawania siebie centymetr po centymetrze, pewnego rodzaju idealizowania zbliżenia i czynienia każdej chwili wyjątkowej. Panie wolały szybko dochodzić, jakby w pośpiechu, raczej płytko i bez oddawania siebie bez reszty. Bez całonocnych maratonów czułości, wielokrotnych orgazmów, takie typowo męskie „zrzucenie z krzyża” i po sprawie …

Wiele razy było mi dane przerwanie pieszczot z uwagi na to, że partnerka już była „po” i odczuwała bolesność, i nie chciała kontynuować, mimo wyizolowania (weekend za miastem). Kobiety, niestety, odczuwają zmniejszenie libido wskutek nadmiernego obciążenia pracą. Być może tzw. szybkie numerki stanowią urozmaicenie w związku i relacja seksualna tylko na nich zbudowana w dzisiejszych czasach stanowi kolejną szufladkę według niektórych w wyścigu szczurów, ale ja jestem zwolennikiem slow-life i apeluję: Kochani również o „slow-sex”! Bądźmy blisko siebie, mocno i długo … albo jak kto woli soczyście, ogniście i każdemu według potrzeb, byle były to chwile niezapomniane i wyjątkowe dla obojga partnerów w takim samym wymiarze, czego sobie i Wam z całego serca życzę. „Kochajmy się na całego!”.

Tekst ukazał się w ramach konkursu z Lelo.


autor: Mateusz

Udostępnij ten post: