W zamierzchłych czasach były tylko kamienne i drewniane. Teraz możemy kupić silikonowe, szklane, a nawet szczerozłote! Dilda często bywają jednymi z najpiękniejszych i najpraktyczniejszych seksualiów.

Nie potrzeba do nich baterii ani ładowarek, nie bzyczą i nie brzęczą, nie psują się, wręcz niemożliwe, żeby je zepsuć. Niektóre możemy trzymać do „użytku wewnętrznego”, innymi przystrajać mieszkania. Jedne i drugie będą służyć naszej przyjemności i cieszyć nie tylko oko.

Dildo D.1 z kamienia księżycowego firmy Laid

Odsyła w czasy boginiczne. Waży niecałe pół kilograma i ponoć świetnie leży w dłoni. Póki co zaznajomiłam się tylko z jego silikonową repliką. Ciągle do niego wzdycham i mam nadzieję, że już niedługo napiszę Wam jego recenzję. Do kupienia m.in. w sklepie Kinky Winky.

18656_2.jpgDildo Mr. Pink Fun Factory

Może dlatego, że lubię zarówno róż, jak i biel, a może dlatego, że przypomina kijankę albo i Kermita żabę (ach te moje skojarzenia!) jednocześnie, a może dlatego, że jest po prostu inne – dildo Mr. Pink wpadło mi w ręce kilka miesięcy temu. Co jakiś czas też służyło za „gadający patyk” na warsztatach, które prowadzę (tych współorganizowanych w Warszawie przez Pussy Project). W końcu udało mi się je przetestować. Niestety, moje obawy, że jest za miękkie, potwierdziły się. Dildo urzeka wyglądem, świetnie leży w dłoni… i tylko w dłoni. Niestety, wykonane jest w taki sposób, że wszystko się do niego czepia. Zdesperowana tym, że nie da się go na pół sekundy odłożyć go na pościel, w końcu poszłam z nim do wanny. Nie powiem, żeby ta kąpiel odmieniła moje życie. Dildo jest bardzo miękkie, dla mnie zdecydowanie za miękkie. Ma dwie ciekawe końcówki i interesujące wygięcia, ale jakoś mnie nie powaliło na kolana. Polecam tym, które już mają bogatą kolekcję innych dild i szukają czegoś naprawdę odmiennego. Te, które będą kupować Pinka jako pierwszą erotyczną zabawkę, mogą być rozczarowane. Ze względu na ogólną „czepialskość” i dużą miękkość według mnie jest to seksualnium bardzo niepraktyczne. Ale wciąż podtrzymuję tezę, że cieszy oko.

Dildo Ella Lelo

Proste, ascetyczne, lekkie, praktyczne, nie obłazi wszystkim dookoła, świetnie leży w dłoni i nie tylko w dłoni, spłaszczona końcówka jest gładka i dobrze przylega i do łechtaczki, i do naszego wnętrza. Dildo jest pomyślane jako gadżet do stymulacji strefy G. Bardzo podobne w kształcie do jednego z najsłodszych (wg mnie, oczywiście:) wibratorów – Gigi, ale chyba jeszcze fajniejsze niż sam wibrator. Wykonane z dość twardego silikonu (który jednak trochę się odgina, jak go do tego przekonamy), ma gładką leciutko matową fakturę, ale nie trzeba używać z nim litra żelu intymnego. Wystarczy symboliczny poślizg i już. Również dlatego bardzo mi się podoba. Polecam!

Dildo Icicles nr 12 Pipedream

dildo-róża-22.jpg

Wyszperane w sklepie Frywolnie.pl – po tym, jak poznałam Anię Gąsiorowską, jego uroczą właścicielkę. Jakoś dzień wcześniej mój przyjaciel stwierdził, że skoro Mr. Pink się nie sprawdza jako zabawka, to zawsze można go trzymać w wazonie zamiast kwiatków. No i wtedy znalazłam tę piękną szklaną różę. Zachwyciłam się. Jeszcze go nawet nie widziałam w realu, ale sądzę, że może być nie tylko piękne, ale i praktyczne. „Płatki” tej szklanej róży nie wyglądają na zbyt ostre, myślę, że mogą przyjemnie stymulować. Co prawda wolę dilda, których oba końce nadają się do pieszczot, ale tym razem robię wyjątek. Szklana różna nr 12 naprawdę mi się podoba!

Dildo Icicles nr 32 Pipedream

Nie wiem, czy któryś z polskich sex shopów już je sprzedaje, ale może warto sprowadzić przed Walentynkami? Może to być niecodzienny, romantyczno-pieprzny prezent. Myślę, że niewiele więcej trzeba dodawać. Kolejne intrygujące dildo firmy Pipredream.

Dildo Olga Lelo

Inwestycja w siebie: około 12 tysięcy złotych. Gdybym dostała taki prezent zamiast pierścionka zaręczynowego, na pewno bym się nie obraziła. To złoty odpowiednik Elli, którą opisałam powyżej. Jedni kupują w tej cenie samochody, inni dilda. Jest też wersja srebrna, cena około 2-3 tysięcy złotych. Chociaż z biżuterii zdecydowanie wolę srebro, tym razem stawiam na złoto. I powtórzę jak pani w reklamie: jesteś tego warta!

Dildo Jim O Fun Factory

Współczesna wersja bożka Priapa? Zaprojektowane przez artystę ulicznego z Niemiec, wykonane w 500 egzemplarzach, do kupienia w 10 kolorach (o ile jeszcze gdzieś można je kupić), wykonane z silikonu medycznego. Połączenie sztuki współczesnej i erotyki. Nie mam pojęcia, jak się sprawdza, bo widziałam tylko na zdjęciach.

Udostępnij ten post: