Nie ma dla nas rozkoszy za darmo. Kobieta za seks ponosi karę. Bulwersuje cię to? Wydaje ci się niedorzeczne, idiotyczne, naciągane? Przecież twój facet po seksie nie każe ci stać w kącie ani klęczeć na grochu.

On się przecież zachwyca tobą, namiętnością, intymnością… i w łóżku jest wam rewelacyjnie. Ale ja nie mówię o twoim facecie. Nasza seksualność nie zaczyna się i nie kończy na związku. Oceniają ją też nasze rodziny, przyjaciele, znajomi, społeczeństwo i politycy. 

Erotomanka gawędziarka

Uparcie twierdzę, że o seksie i seksualności można mówić. Ale to wcale nie znaczy, że to mówienie jest  łatwe i opłacalne. Wiele z nas woli trzymać język za zębami, nie dlatego że jesteśmy pruderyjne, ale dlatego że wiemy, iż niektórzy mężczyźni nasze niewinne żarty traktują jak zaproszenie. Czasem nawet jak „zaproszenie do gwałtu…”

Lepiej trzymać buzię na kłódkę także dlatego, że łatwo dorobić się złej opinii, opinii „erotomanki gawędziarki”. A taką łatkę może przypiąć nam każda osoba, także kobieta. Gdy mówimy o seksie, to robimy to pewnie dlatego, że bardzo nam seksu brakuje. Ciekawe, że gdy mówmy o pracy, nikt nas nie podejrzewa o to, że mamy pracy za mało.

Puszczalska zdzira

Zdzirami zostajemy bez względu na to, ile miałyśmy partnerów (partnerek), ale oczywiście – im więcej, tym gorzej. Mężczyzn nikt nie rozlicza z ilości, a my – jeśli tylko nie boimy się mówić o tym, co lubimy, albo że lubimy seks z dwoma partnerami jednocześnie lub seks analny – to jesteśmy zdzirami do kwadratu. Bo kobieta zawsze powinna pragnąć monogamicznego związku i stworzona jest do tego, by być całkowicie usatysfakcjonowana, przez całe życie będąc z jednym mężczyzną. Związek z drugą kobietą oczywiście nie wchodzi w grę, bo zrobiłby z niej zdzirę jeszcze gorszego sortu – lesbijkę.

Prowokatorka gwałtów

Jeśli mężczyzna zgwałci kobietę, to ona jest temu winna. Musi ponieść karę za to, że była ubrana „zbyt” sexy. Żeby do policjantów dotarło, że nikogo nie zachęcamy do gwałtu, trzeba było urządzać Marsze Dziwek. Pytanie – czy teraz do nich to dotrze? Na dodatek niektórych kobiet nie da się zgwałcić – np. prostytutki czy własnej żony. Bo one „zawsze chcą”.

Gdy mowa o gwałcie, z kategorii „co ludzie powiedzą” przechodzimy do świata prawdziwych, brutalnych czynów. Za gwałt polskie prawo przewiduje karę pozbawienia wolności od lat 2 do 12. A na ile faktycznie gwałciciel trafia do więzienia? Wyroki są zatrważająco niskie (np. 3 lata za udział w gwałcie zbiorowym), a bardzo często gwałciciele dostają wyroki w zawieszeniu. Czy taką karę można uznać za porównywalną z gwałtem? Czy kogoś obchodzi to, że kobieta w wyniku gwałtu zajdzie w ciążę i będzie musiała – albo urodzić i wychować dziecko przestępcy, albo oddać je do adopcji, albo też poddać się aborcji? Dla niej – decyzja, która może zaważyć na całym jej życiu. Dla niego dwa lata w celi przed telewizorem. A jeszcze częściej – zawiasy.

Zabójczyni własnego dziecka

Gdy znajdziemy się w nieplanowanej ciąży, którą musimy przerwać, stajemy się „zabójczyniami własnych dzieci”. Nikt nas nie pyta, czy możemy i chcemy dziecko urodzić, pokochać i wychować. Jednocześnie mężczyzna, który uczestniczył w akcie płodzenia, żadnej kary nie ponosi. To my – nawet jeśli prawo zezwala na przerwanie ciąży – musimy znosić piekło aborcji w podziemiu, gdyż normalnie raczej nie da się jej wyegzekwować, chociaż teoretycznie prawo do niej nam przysługuje. Nawet zgwałcone nastolatki stają się „morderczyniami nienarodzonych dzieci”. To my ponosimy (prawie zawsze) 100% konsekwencji, chociaż nasz udział w płodzeniu to najwyżej 50% (lub czasem 0%, bo gwałciciel nas o zdanie nie pytał). I przerwanie ciąży musi nas boleć, musiało boleć także nasze matki i babki, które – leżąc w szpitalu po legalnej aborcji w PRL – były często poniżane i szkalowane. Ten ból ma być naszą karą za to, że uciekamy od macierzyństwa.

Marudna ciężarna

Ciąża też jest konsekwencją naszego „rozbuchanego libido”. Skoro byłyśmy na tyle dojrzałe, żeby uprawiać seks, teraz musimy być na tyle dojrzałe, żeby ponieść tego konsekwencje bez marudzenia. Musimy pracować aż do dnia rozwiązania, a jeśli mamy zwolnienie z pracy, to się migamy i wysysamy pieniądze z podatników. Znieczulenie porodowe czy godne warunki porodu też są niepotrzebne. Musimy cierpieć, krzyczeć, rodzenie musi nas boleć, skoro nam się dzieciaka chciało.

Roszczeniowa matka na bezrobociu

A skoro chciałyśmy się poświęcić macierzyństwu i wychowywaniu gromadki dzieci, to naprawdę nie możemy mieć pretensji do pracodawców o to, że nie chcą nas w pracy. Młoda mężatka? Młoda mama? Pani na razie podziękujemy. Szukamy dyspozycyjnych i ambitnych. Na te, które nie mają bogatego męża, a rozpaczliwie potrzebują pieniędzy, czeka posada sprzątaczki albo sponsoring.

Nie byłoby seksu, nie byłoby dziecka. Skoro jesteś matką, to puściłaś się co najmniej raz w życiu. I teraz musisz ponieść za to karę. Bezrobocie zrobi z ciebie tak „porządną” kobietę, że kolejnego dziecka na pewno ci się odechce. I rozmawiania o seksie także.

Spójrzmy na tę listę jeszcze raz. Ile z tych konsekwencji seksu ponoszą mężczyźni? Bezrobocie młodego ojca? Poród w bólu? Piętno mordercy po aborcji? Wyrok w zawieszeniu za gwałt?

Tak długo, jak będziemy udawać, że „dyskryminacji nie ma”, tak długo będziemy ponosić koszty systemu, w którym to faceci mają lepiej. Lepiej choćby dlatego, że mogą – w porównaniu z kobietami – bezkarnie uprawiać seks.

Tekst był publikowany w serwisie kobieta.gazeta.pl

Udostępnij ten post: