Lisa pojawia się w tej książce, aby dać świadectwo temu, iż poród jest taki, jaki jest. Stanowi ona godny podziwu przykład prawdy, że najlepsze dla naszych dzieci niekoniecznie są takie porody, jakie chciałybyśmy dla nich wybrać.

Cieszę się z obecności Lisy w tej książce, ponieważ jest ona cichym i odważnym przypomnieniem, że choć robimy wszystko, co w naszej mocy, narodziny, podobnie jak życie, nie są doskonałe.

porod-domowy.jpg

Fragment tekstu pochodzi z książki Mama Bamba, która w listopadzie 2016 r. ukaże się nakładem wydawnictwa Świadome Życie.
Jestem wdzięczna Lisie, która wczoraj popołudniu urodziła Jade. Dziewczynka wślizgnęła się do tej książki dziesięć dni przed datą jej publikacji. Swoje poprzednie dziecko, Michaela, Lisa urodziła poprzez cesarskie cięcie po długiej akcji porodowej. Wpłynęło to negatywnie na stan jej emocji. Czuła się ograbiona z przeżycia naturalnego porodu i martwiła się, że pierwsze doświadczenie w życiu Michaela nie było najlepsze. Desperacko pragnęła urodzić Jade w naturalny sposób i poświęciła mnóstwo czasu na przygotowania do porodu.
Uczyła się technik głębokiej relaksacji, chodziła na zajęcia z ruchu i uważności dla kobiet w ciąży, ćwiczyła, odpoczywała, praktykowała jogę prenatalną. Dobrze i zdrowo się odżywiała. Eksplorowała pracę z procesem. Wykorzystywała sztukę i taniec, aby przyjrzeć się swoim lękom. Uczestniczyła z mężem w zajęciach tanecznych, gdzie pracowali nad stworzeniem intymnej atmosfery na czas porodu. Oboje wzięli też udział w sesji łączenia się z Jade, ich nienarodzonym dzieckiem, aby otrzymać wskazówki na temat tego, jak chciałaby się urodzić.
Tak się złożyło, że w trakcie tej sesji poprosili Michaela, aby wziął do ręki dowolny przedmiot symbolizujący wpływ, jaki wywarły na niego jego własne narodziny. Wybrał wieloryba, który emanował potężną energią, ale ze względu na rozmiar nie byłby w stanie przedostać się przez kanał rodny. Lisa wyobraziła sobie, że jej syn po prostu musiał wyskoczyć z łona w drodze cesarskiego cięcia. Michael powiedział też wtedy, że jego poród był dokładnie taki, jak zaplanował.
Kiedy Lisa poczuła, że jest gotowa na poród, zaczęła z niecierpliwością oczekiwać na to wydarzenie. Wspomniała, że czuje się już przesiąknięta przygotowaniami. Poprosiła, abym towarzyszyła jej podczas porodu i pomogła skorzystać z ćwiczeń i technik porodowych, które wcześniej sobie przyswoiła. Jej położną była Sue. Lisa miała mieć planowy poród szpitalny, gdyż zamierzała urodzić drogami natury po cesarskim cięciu (VBAC). Jej położnik chciał, żeby była blisko sali operacyjnej.
Po dziesięciu godzinach aktywnej akcji porodowej Lisa miała pełne rozwarcie, jednak Jade nawet nie zbliżyła się do miednicy, nie mówiąc już o zejściu w dół kanału rodnego. W trakcie porodu Jade zmieniła pozycję z ułożenia potylicowego przedniego na ułożenie potylicowe tylne, więc jej twarz znalazła się z przodu, co znacznie utrudnia narodziny. Ułożenie potylicowe tylne w trakcie porodu może oznaczać, że miednica jest zbyt wąska. Jade prawdopodobnie próbowała różnych pozycji, ponieważ ta naturalna i jednocześnie najłatwiejsza okazała się nieskuteczna.
Jako że był to poród naturalny po cesarskim cięciu, Lisa miała ograniczony czas na fazę parcia. Zbyt długa lub nadmiernie intensywna druga faza, po uprzednim cesarskim cięciu, może prowadzić do komplikacji, w najgorszym wypadku możliwe jest pęknięcie blizny na macicy. Lisa z całej siły próbowała przeć, aby urodzić córeczkę, ale na tym zakończył się jej poród drogami natury. Wszyscy byliśmy zgodni, że Jade musi znaleźć alternatywną drogę przyjścia na świat. Ostatecznie, podobnie jak Michael, urodziła się w drodze cesarskiego cięcia.
Uświadomiłam sobie, że ponieważ Lisa bardzo chciała urodzić w sposób naturalny i tak ciężko na to pracowała, ja również bardzo się w to zaangażowałam. A jednak jej poród nie miał takiego przebiegu. Lisa w żadnym razie nie czuła, że poniosła porażkę. Pół godziny po narodzinach, Jade była bardzo spokojna. Pokochała karmienie piersią i wtulała się w mamę. Lisa wyglądała na zmęczoną, jednak rozluźnioną, jak ktoś, kto przeżył wspaniały poród, bowiem zrobiła wszystko, co było w jej mocy, aby taki właśnie był. Chociaż wybór dokonany przez Jade nie był wyborem jej mamy, Lisa miała na niego zgodę, ponieważ uważała, że jest on najlepszy dla nich obu. Cudowne zdawało się nawet to, że zamiast cesarskiego cięcia na życzenie doświadczyły długiego i męczącego porodu.

cesarskie-ciecie-blizna.jpg

Lisa mówi:
<<Poród był dla mnie uzdrawiającym doświadczeniem i niezwykle pogłębił moją relację z Cliffem. Czułam, że on naprawdę wszedł za mną w ogień. Odczuwam głęboki spokój, wiedząc, że zrobiłam wszystko, co było w mojej mocy. Wszyscy zrobiliśmy. To także sprawiło, że pogodziłam się z przebiegiem narodzin Michaela. Ostatecznie jesteśmy obdarzeni dwojgiem zdrowych, pięknych dzieci. Wypełnia mnie też wdzięczność, że wszyscy nasi opiekunowie wykazali tak głębokie zaangażowanie w spełnienie mojego życzenia, aby urodzić Jade w naturalny sposób, a finalnie zadbali o nasze bezpieczeństwo i zdrowie. Narodziny córeczki utwierdziły mnie w przekonaniu, że w porodzie i rodzicielstwie w dużej mierze chodzi o to, aby się poddać i rację miała Sue, która mądrze przypomniała mi podczas wizyty poporodowej: „Nie zawsze chodzi tylko o ciebie”.>>
Lisa pojawia się w tej książce, aby dać świadectwo temu, iż poród jest taki, jaki jest. Stanowi ona godny podziwu przykład prawdy, że najlepsze dla naszych dzieci niekoniecznie są takie porody, jakie chciałybyśmy dla nich wybrać. Cieszę się z obecności Lisy w tej książce, ponieważ jest ona cichym i odważnym przypomnieniem, że choć robimy wszystko, co w naszej mocy, narodziny, podobnie jak życie, nie są doskonałe.

Powyższy fragment pochodzi z książki Mama Bamba, która niedługo ukaże się nakładem wydawnictwa Świadome Życie.

mamabamba.jpg

Seksualność Kobiet matronuje tej książce. 🙂 


autor: Robyn Sheldon

Redakcja
Portalem opiekują się Voca Ilnicka i Tomira Wojna. Do pisania artykułów, podsyłania ciekawych tekstów, publikowania zapraszamy wszystkie chętne i chętnych.:) Razem możemy więcej.
Udostępnij ten post: