Jeśli anatomia łechtaczki na przełomach stuleci pojawiała się i znikała z podręczników i książek medycznych – to znaczy, że kobieca seksualność okresowo była akceptowana i uznawana (podobnie jak to, że kobieta może przeżywać seksualną przyjemność), a okresowo była nieakceptowana i była tabu.

Powrót łechtaczki do podręcznika zwiastuje lepsze czasy dla kobiet – czasy, w których kobieca seksualność znów ma szansę się stać czymś naturalnym i oczywistym.

łechtaczka-3D.jpgNa fb kilka osób wysłało mi link do tego samego artykułu – o tym, że do francuskich szkół na zajęcia z edukacji seksualnej trafią trójwymiarowe modele łechtaczki. Jakoś tak mi się wydaje, że wielu ludzi teraz zadaje sobie pytanie: czy to dobrze? Czy to źle? A może Francuzi naprawdę nie mają poważniejszych problemów, bo chcą swoje „niewinne” dzieci uczyć o łechtaczkach? No po co i na co?

Ty też masz mieszane uczucia?

Kiedyś spotkałam chyba 28-letniego mężczyznę, który wprost mnie spytał, gdzie jest łechtaczka, bo nie wie. Nie każdy ma tyle odwagi. Na biologii (w Polsce) uczymy się o paprotnikach i pantofelkach, po czym często wszystko zapominamy, a gdy dochodzi się do anatomii człowieka często brak już czasu, bo rok szkolny się właśnie kończy. Ja z radością uczyłam się o kościach i nerwach, ale o łechtaczkach ani w szkole podstawowej, ani w średniej nic nie było. Nie było do tego stopnia, że jak ktoś opowiadał kawał, w którym pojawiła się łechtaczka, to najlepsza uczennica – taka szóstkowa, która brała udział w olimpiadach z biologii – spytała opowiadającego „a co to jest łechtaczka?”. Mieliśmy wtedy po 18 lat, ale jej pytanie wprowadziło nas w konsternację.

Ja się cieszę, że łechtaczki trafiają do szkół.

Jeśli anatomia łechtaczki na przełomach stuleci pojawiała się i znikała z podręczników i książek medycznych – to znaczy, że kobieca seksualność okresowo była akceptowana i uznawana (podobnie jak to, że kobieta może przeżywać seksualną przyjemność), a okresowo była nieakceptowana i była tabu. Powrót łechtaczki do podręcznika zwiastuje lepsze czasy dla kobiet – czasy, w których kobieca seksualność znów ma szansę się stać czymś naturalnym i oczywistym. Coś, z czego kobieta może skorzystać – z radością, zrelaksowana i podekscytowana – a nie spięta i pełna poczucia winy, że „dotyka się tam”.

Uczenie się o tym, że tylko kobieta ma jedyny w ludzkim ciele organ służący do rozkoszy, i o tym, jak ten organ jest zbudowany oraz gdzie jest umiejscowiony, uznaję za dobrą wróżbę dla kobiet, dla mężczyzn i dla wspólnej rozkoszy!

A nawet dla wszelkich związków i rodzin. Bo mam takie przekonanie, że trudno mieć dobry związek bez dobrego seksu. A trudno mieć dobry seks bez dobrej znajomości anatomii. Niektóre osoby nadal szukają łechtaczki gdzieś „głęboko w pochwie” lub w… okolicach odbytu. 😛

Serio, serio.

Jeśli uznajemy, że ciałem wszystko jest ok, że nie ma ono części „przyzwoitych” i „nieprzyzwoitych”, tylko wszystkie są jednakowo w porządku i dobre – to dlaczego uczenie o łechtaczce miałoby być czymś niestosownym? Jeśli uznajemy zaś, że taka edukacja jest niestosowna, to albo wierzymy w to, że jest coś niestosownego w ludzkim ciele, albo w to, że z seksem jest coś nie tak.

Redakcja
Portalem opiekują się Voca Ilnicka, adminka oraz duchy przodkiń. Do pisania artykułów, podsyłania ciekawych tekstów, publikowania zapraszamy wszystkie chętne i chętnych.:) Razem możemy więcej.
Udostępnij ten post: