Błona dziewicza istnieje – chociaż wielu poddawało ten fakt w wątpliwość. Błona dziewicza nie jest tylko domeną kobiet – mają ją także niektóre zwierzęta: foki, świnki morskie, lamy, słonie, szczury, lemury.

Błona dziewicza to fałdka skóry, która przez wieki była uważana za najważniejszy element „wyposażenia” kobiety, a ta która urodziła się bez błony dziewiczej, była nic nie warta. Fizycznie błona dziewicza ma niewielkie znaczenie, lecz społecznie i religijnie – jest wprost wielbiona i fetyszyzowana.

Błona dziewicza (hymen) przez wieki uchodziła za symbol dziewiczej czystości i niewinności. Dziś wiemy, że kobieta, która nigdy nie uprawiała seksu, może hymenu w ogóle nie mieć. Wiemy też, że ta fałdka błony może ulec rozerwaniu podczas uprawiania ćwiczeń czy zabawy, może być grubsza lub cieńsza, może też całkowitemu rozerwaniu ulec dopiero w trakcie porodu. Jednak fakt, że przez wieki wartość i cnotę dziewczyny wyznaczał kawałek skóry, górnolotnie nazywany „zasłoną skromności”, sprawia, że wiele kobiet ma pewne obawy co do swojej seksualności i wartości, jeśli z tą błoną jest coś nie tak.

Zaczyna się już w wieku pokwitania. Kiedy dziewczyna dostaje miesiączkę, bardzo często może usłyszeć, że powinna używać podpasek, „żeby sobie czegoś nie naruszyć” albo że „tampony nie są dla dziewic” (przykłady wypowiedzi na ten temat cytuję dalej). Kiedy rozwiąże tę kwestię, zaczyna się problem masturbacji. Robić to, czy nie? Masturbować się czy nie masturbować? A jeśli – czy z penetracją palcami, dildo, wibratorem, bo chcę spróbować czy raczej jakość tak… delikatnie i ostrożnie, bo babcia mówiła, że ten „skarb” ma być dla męża.

Jeśli „skarb” ma być pozostawiony dla męża czy chłopaka, a kobieta nigdy nie włożyła we własną waginęnawet własnych palców, to jak ma temu przyszłemu mężowi / chłopakowi / partnerowi / partnerce powiedzieć, co lubi? Takie odcięcie własnej seksualności przez błonę dziewiczą może prowadzić do postawy „ale ja się tego paskudztwa w ogóle nie dotykam”. Pierwszy raz może być koszmarnym przeżyciem, jeśli hymen dziewczyny jest solidnie zbudowany. A co będzie po pierwszym razie, który się okazał bólem i klęską? Miał być orgazm i śpiewy anielskie, a tu tylko wstyd i ból. Znalazłam w internecie  wypowiedzi, z których dowiedziałam się, że dziewczyny mające silne i trudne do przerwania hymeny, kupują maści znieczulające i z ich użyciem oraz narzeczonym na podorędziu, wkraczają w świat seksualności. Niektóre nie chcą, żeby pomógł ginekolog, bo to „nie jest romantyczne”.

W średniowieczu, gdy na prześcieradle nie pojawiła się krew, małżeństwo uważano za nieważne. Czy dlatego uważamy, że nie możemy tego zrobić same? „Rozdziewiczyć” się przy okazji masturbacji? Czy na pewno nieodzowny jest rycerz na białym koniu?

Nie zawsze i nie wszędzie panna młoda potrzebowała męża do tego czynu. W starożytności często pana młodego zastępował kamienny czy drewniany przedmiot (taka inicjacja-defloracja opisana została przez Anitę Diamant w powieści Czerwony namiot), kiedy indziej dziewczyna pierwszy stosunek odbywała w świątyni z przypadkowym mężczyzną. „Po pierwsze istniał powszechnie obowiązujący obyczaj przedmałżeńskiej defloracji w świątyni. Dziewczyna nie mogła wyjść za mąż, dopóki nie została sakralnie pozbawiona dziewictwa. Reprezentantem boga był dowolny, całkowicie anonimowy mężczyzna. Rzecz była rozpowszechniona zarówno w Indiach, jak i pośród niektórych plemion afrykańskich, a także na Bliskim i Środkowym Wschodzie” – dowiadujemy się z pracy  Karlheinza Deschnera*.

W starożytnym Rzymie przez pewien czas mężczyznę zastępował posąg bożka. Sławomir Koper w książce „Miłość, seks i polityka w starożytnej Grecji i Rzymie” opisuje to tak: „W czasach najdawniejszych przed konsumpcją małżeństwa odbywał się obrzęd defloracji świeżo poślubionej żony. Siadała ona na wizerunku bóstwa Mutunus Tutunus, przedstawianego pod postacią dorodnego członka męskiego. Na tym drewnianym fallusie traciła dziewictwo, a dopiero później następował akt seksualny z mężem”.**

Fetyszyzowanie dziewictwa prowadziło i nadal prowadzi do przedziwnych praktyk i wierzeń.W XVI-wiecznej Europie wierzono, że seks z dziewicą może uleczyć syfilis! Dziś – według badań – prawie 40% ludności afrykańskiej wierzy, że stosunek z dziewicą jest remedium na AIDS! Bycie dziewicą bywa więc niebezpieczne.

W krajach, w których błona dziewicza nadal jest w cenie, kobiety chcące zaznać wolności seksualnej, uciekają się do współżycia opartego na wszystkich technikach seksualnych, poza stosunkiem waginalnym. Przed przyszłymi mężami wciąż mogą uchodzić za dziewice, będąc jednocześnie wyrafinowanymi kochankami. Mężczyźni natomiast nigdy nie stoją w sytuacji, w której muszą udowodnić swoją cnotę.

Jednocześnie chłopcy nie przeżywają chyba takich emocji związanych z dziewictwem i masturbacją. Praktyki seksualne nie pozostawiają widocznych śladów na ich ciele. No i – oni nie muszą „skarbu” zachować dla żony.  W powszechnej opinii lepiej jest, gdy chłopak „ma doświadczenie”.

A co by było, gdyby wszystkie dziewczęta zaczęły decydować o tym, że sprawę z błoną dziewiczą załatwią same i bez bólu? Gdyby to one wybierały sobie czas i moment na odrzucenie dziewictwa na własnych zasadach? Gdyby wybierały „bożka, na którym chcą stracić cnotę” i grupowo z koleżankami wybierały dildo, które ma do tego posłużyć?

* Karlheinz Deschner, Krzyż Pański z Kościołem. Seksualizm w historii chrześcijaństwa

**S. Koper, Miłość, seks i polityka w starożytnej Grecji i Rzymie, Warszawa 2004, s. 131.

A oto garść cytatów wybranych z różnych stron www, obrazująca zależności między tamponami a błoną dziewiczą…

„Stracić dziewictwo przez tampon? Cześć mam niezbyt normalne pytanie. Nie kochałam się nigdy z mężczyzną, a strasznie mnie korci do nich. Błonę dziewiczą można stracić, wtedy jak facet wpycha, ale to podobno boli, a ja nie chcę, żeby mnie bolało. Co by było, gdybym podczas okresu włożyła tampon i przebiła błonę dziewiczą. Czy to by tak samo bolało jak seks z facetem ? Czy to jest bezpieczne ?

***

Mam dopiero 11 lat i wstydzę się zapytać mamy, czy mogę używać tamponów. Kiedyś się spytałam, to mi powiedziała, że będę miała za bardzo rozszerzoną pochwę. Proszę, pomóżcie.

***

Dziewice nie powinny używać tamponów, przynajmniej tak słyszałam. W ogóle nastolatki nie powinny ich używać, bo nie dość że można przebić błonę dziewiczą, to jeszcze można tam coś uszkodzić 🙂 Polecam raczej podpaski 🙂

***

Niedawno zaczęłam używać tamponów. Było to bezbolesne i w ogóle się nie martwiłam, ale dowiedziałam się, że nawet tampony MINI mogą uszkodzić błonę dziewiczą i potem będą jakieś problemy. Czy to prawda? Gdzie znajduje się błona dziewicza? W pudełku od tamponów była instrukcja, przeczytałam ją kilka razy, ale na rysunku nie było zaznaczonej błony…

***

Mam 20 lat i od roku używam tamponów (od kiedy poszłam na studia). Są bardzo wygodne i dobrze się w nich czuję. Podczas długich wykładów nie muszę się martwić, że coś mi „przecieknie”. Słyszałam, że nawet dziewice mogą je stosować (ja nią jestem) pod warunkiem, że będą stosować odpowiednie dla siebie, czyli takie, których podczas używania nie czuć. Ostatnio rozmawiałam na ten temat z mamą i powiedziała mi, że tampony są szkodliwe dla zdrowia, że młode dziewczyny nie powinny ich stosować, bo nie wiadomo jak głęboko mają błonę dziewiczą, a taki tampon źle założony może ją przerwać.”

Pierwsza z cytowanych dziewczyn nie chce bólu i szuka sposobu na to, żeby ból przy pierwszym stosunku ominąć. Jest to jakiś pomysł… Ale przy przerwaniu błony skuteczniejsze byłoby dildo… Tamponem, nawet większym niż mini, chyba nie wiele można zdziałać…

Matka jedenastolatki straszy ją tragicznymi skutkami stosowania tamponów. Nawet tampon super plus nie poszerzy pochwy tej dziewczynki! Takie „poszerzanie” trenują co najwyżej aktorki porno przed maratonem „sześciuset chłopa w jedną noc”, a robią to prawie nie wyjmując wibratora z pochwy… Dlaczego matka straszy swoją córkę? Sama nie wie, co mówi? Nie chce, żeby dziewczynka „majstrowała” przy swojej waginie?

Kolejna rozmówczyni stwierdza, że przez używanie tamponów, można „coś uszkodzić”. Ale co? To coś nie ma nazwy, wypowiedzenie tej nazwy jest wstydliwe, czy po prostu pochwa jest tak skomplikowanym i rozbudowanym narządem, że aż brakuje nam słów na opisanie wszystkich jej zakamarków? Szkoda, że takie mity krążą, a dziewczynki je sobie powtarzają.

Odpowiedź na pytanie kolejnej nastolatki znajdziemy na obrazku poniżej. O ile nastolatka może nie wiedzieć, gdzie jest błona dziewicza (nie uczą o tym na biologii?), o tyle autorka następnego posta, dwudziestolatka!, powinna wiedzieć, że błona dziewicza nie znajduje się „gdzieś” głęboko w pochwie, tylko zasłania wejście do pochwy.

Błona dziewicza – „zasłona skromności”?

   Na rysunku błona dziewicza (hymen) jest pod numerem 15 (niebieskie zakreskowane).            Zdjęcie z serwisu: dbnl.org

Poniżej obrazek pokazujący rodzaje błon dziewiczych z serwisu agnieszka.com.pl

Błona dziewicza – „zasłona skromności”?

Udostępnij ten post: