Umorusana Ewa

Wyszedł ze spotkania zupełnie wymięty, kilka godzin z tymi ludźmi robi swoje. Normalnie napawałby się myślą o tym, że zaraz spotka się z nią, że ona czeka na niego w mieszkaniu. Nie przewidział tylko zwykłej komplikacji spraw służbowych, która może wprowadzić ciało w odrętwienie. A ból głowy jest doświadczeniem całego ciała…

Ze spojrzeniem wbitym w ziemię, z przezornie zaciśniętymi zębami, z pomocą kilku poręczy, ścian, dociera najpierw na właściwe piętro, a później pod drzwi pokoju. Wszystko miało się teraz zmienić. Zapukał.

W drzwiach zaszumiał ostatni dźwięk zamka, ostatni sygnał, żeby się przebudzić. Otworzyła mu drzwi, delikatnym gestem zapraszając do środka. I już wtedy pierwszy raz się uśmiechnął, miała bowiem na sobie jego koszulę. Możliwie najlepsze użycie, jakie mógłby sobie dla niej wyobrazić. Biała, męska koszula służyła jej idealnie w charakterze sukienki. Jego radością było to, że nie była zbyt długa, także kompozycję opadających na ramiona blond włosów zwieńczały długie, ustawione blisko siebie nogi.

Na szczęście o nic nie pytała. Doskonale wiedziała czego teraz potrzebuje i zrobiła gest, jakby chciała zdjąć jego marynarkę. Poddał się temu. Rzuciła ją na krzesło, zaraz zaczęła rozpinać jego koszulę. Starał się w tym czasie jedną ręką rozpiąć guziki mankietów, za chwilę z matowym dźwiękiem spinki opadły na podłogę. Już nawet nie wiedział co się dzieje z jego koszulą, zaczął rozpinać spodnie, zsuwać buty, w chwilę po wejściu już stał nagi, zaledwie krok od drzwi.

Tymczasem ona odwróciła się ku wejściu do łazienki, stanęła w nim i spojrzała wymownie w jego kierunku. Nie dał na siebie długo czekać, szybko znalazł się w ciepłym parującym wnętrzu przestronnej łazienki, od razu jego wzrok pobiegł na mlecznobiałą wannę.

Zanurzył się w gorącej wodzie. To był pierwszy szok, uderzenie gorąca, które okazało się kojące. Następnym szokiem był widok jej, rozbierającej się na skraju wanny. W tym momencie zmęczenie skumulowane w ciele zaczęło kapitulować, uchodzić każdym porem w gorącą wodę. Ona jednak nie dołączyła do niego tylko zaczęła go myć. To było zaskoczenie, nie spodziewał się zupełnie, jego ciało tym bardziej i reagowało spontanicznie.

Dotąd zobojętniałe, zdrętwiałe, zmęczone zaczęło odpowiadać na bodźce drganiem, napinaniem mięśni, rozluźnieniem. Stało się zabawką w jej rękach. A ona obchodziła się z nim znakomicie. Jakby wiedziała, gdzie trzeba naciskać, gdzie głaskać a gdzie szorować. W kilka minut intensywnej zabawy jego ciało zamieniło się w pobudzony, gotowy do działania organizm.

Podniósł do góry biodra wynurzając ze spienionej wody swojego penisa. Był już w pełny, nabrzmiały, kierował się ku górze. Nabrała trochę wody w dłonie i spłukała z niego pianę. Chwyciła go dłonią i zaczęła nią przesuwać wzdłuż niego, od góry w dół. Ściągnęła z niego skórkę, pokazała jej się pulsująca główka. Oblizała ją dokładnie dookoła. Dla niego to było dużo, znaleźć się w kilka minut na samym szczycie, po krótkim locie przez wszystkie możliwe stany, teraz czuł skrajną przyjemność. Jego postrzeganie ograniczyło się do penisa, gorąca woda wyłączyła pozostałe zmysły. Czuł, że cały on to penis, czuł jak jest obejmowany ustami, jak naciska na niego podniebienie, jak drażnią ząbki. Dygotał, kiedy zataczał na nim swe kręgi język. Jej ręka u nasady penisa zaciskała się i wędrowała kilka centymetrów w górę, czuł się wtedy tak pełny w jej ustach, czuł że jest w niej cały, zresztą nawet nie wiedział, jak głęboko go połyka, na ile sobie pozwoliła, zintegrował się z jej wargami, językiem, podniebieniem. Pragnął jej gardła, pragnął być bez reszty w niej.

Skorzystała z kształtu wanny i złapała za brzegi, wskoczyła na krawędź wanny. Obłe krawędzie pozwoliły jej wygodnie przesunąć cipkę jak najbliżej jego ust, chciała tylko na chwilę, bardzo chciała dać mu sygnał, jak jest mokra, by mógł ją posmakować. Siedząc okrakiem na wannie, w spazmatycznym grymasie rozkoszy dała się przycisnąć do jego twarzy. Trwało to chwilę, więc on mając świadomość karkołomności tej zabawy, skupił się na podłużnym ruchu języka, tak by zaledwie omieść wargi, guziczek, całą jej soczystość.

Wyszła po chwili z wanny i pociągnęła go za sobą. Chwyciła ręcznik i wytarła zaparowane lustro. Oparła się półkę, wypinając zapraszająco w jego stronę. On rzucił tylko jakiś ręcznik pod nogi i zajął miejsce za nią. Oboje byli mokrzy i śliscy, on miał na sobie pianę, woda ściekała z jego włosów. Złapał penisa, nadając mu kierunek na zapraszającą go cipkę. Zanim wszedł, kilka razy uderzył nim o jej pośladki i usłyszał westchnienie. Oparł go na jej drugiej dziurce, a jego jądra, nabrzmiałe, pełne opierały się na cipce.

Wtedy spadło na nią pierwsze uderzenie. Otarta dłoń na mokrym pośladku. Dźwięk był wzmocniony akustyką łazienki. Zaraz po tym torował sobie drogę przez jej cipkę. Trzymał go u nasady, zanurzając co chwilę główkę, na chwilę, i zaraz ją wyjmował. Zwiększał tylko głębokość. Gdy był w połowie długości, z całej siły przeniósł ciężar swoich bioder na nią, natarł, zanurzył się głęboko, słyszał mruczenie, wyszedł prawie zupełnie i powtórzył gwałtownie wejście. Ona, chcąc mieć go jak najgłębiej wypinała coraz mocniej pupę. Bawił się, odmierzając jej te pchnięcia:

kilka płytkich, jedno głębokie, klaps, wychodzi;

kilka płytkich, dwa głębokie, klaps;

gwałtowniej, mocniej, klaps;

wychodzi, widzi jej soki ściekające z niego;

wchodzi głęboko i zaczyna to powtarzać;

opiera się na niej, mruczenie zamienia się w jęki, w lustrze widzi jej twarz którą przeszywa rozkosz, klaps;

czuje skurcz, to ona, to ja? mocniej i szybciej, bez kontroli.

Słychać jęki, mieszają się odbite od ceramicznych ścian, cipka jęczy swoim dźwiękami, ona szarpie oddechem, ręką łapie za jej włosy, zaciska pięść, jest jego, należy do niego.
Ból, impuls bólu przeszywa jego ciało, już nic nie słyszy, czuje, jak ciało wypycha z siebie spermę, jak zalewa jej cipkę, jak nagle robi się w niej tak mało miejsca, uginają się pod nim nogi, ale ona wciąż jeszcze cofa i uderza pupą o jego biodra. Skupia się, wysila, szarpie ją, przygniata do siebie i popycha raz za razem, tak mocno, jak potrafi, ona stęka jęczy, to wszystko zamienia się w krzyk.
Wiotczeje
Usiadł na brzegu wanny. Ona siedziała na ręczniku, który leżał na ziemi. Na czworakach zaczęła się do niego zbliżać. Ujęła w dłoń jego miękkiego penisa, włożyła do ust i zaczęła ssać, oblizywać, dokładnie oczyszczać go ze śladów ich miłości. Mógł teraz patrzeć na nią z góry, być świadkiem oddania, które mu tak imponuje, które go wzrusza, ale za nic nie dał tego po sobie poznać. Nie robił nic. Delektował się tylko szumem w uszach. To zapewne szum krwi, która wrze w jego organizmie. Uśmiechał się, bo wiedział, że zaraz, już tuż tuż, będzie znowu gotowy i zacznie się z nią naprawdę kochać.

Tekst ukazał się ramach obfitego konkursu.

Redakcja
Portalem opiekują się Voca Ilnicka, adminka oraz duchy przodkiń. Do pisania artykułów, podsyłania ciekawych tekstów, publikowania zapraszamy wszystkie chętne i chętnych.:) Razem możemy więcej.
Udostępnij ten post: