Dziennikarz TVN24 zastanawia się, czy nieukrywanie plastra antykoncepcyjnego to zaproszenie do stosunku seksualnego. Jedna z twitterowiczek, która poczuła się urażona “estetycznie”, porównuje noszenie plastra na odsłoniętym ramieniu do “wywalania cycków”.

Dla innego komentatora taki plaster oznacza, że kobieta komunikuje wszystkim (!) mężczyznom “zerżnij mnie”. Kuriozalne niczym usprawiedliwianie gwałtu krótką spódniczką? Tak. I wypróbowane narzędzie z arsenału mizoginii: slut-shaming.

Slut-shaming to zawstydzanie, ośmieszanie, piętnowanie i wywoływanie poczucia winy u kobiet z powodu ich faktycznej lub domniemanej aktywności seksualnej lub ubioru. Zła wiadomość: jeśli nie jesteś dziewicą, czerpiesz przyjemność z seksu, miałaś więcej niż jednego partnera seksualnego, stosujesz antykoncepcję, nie chodzisz w burce albo – o zgrozo – nie jesteś hetero, to możesz zostać uznana za zdzirę.

Slut-shaming nadal trzyma się mocno, ale jest dużo słabszy niż np. jeszcze sto lat temu. Przed wiekiem Zofia Nałkowska wdała się na łamach prasy w ostrą polemikę z lekarzem, który z całą powagą naukowego autorytetu twierdził, że porządna kobieta nie jest w stanie czerpać satysfakcji z seksu. Dla skromnej, wstydliwej niewiasty obowiązek małżeński zawsze jest… no właśnie, przykrym obowiązkiem. Porządna kobieta nie jest fizjologicznie przystosowana do osiągnięcia orgazmu.

Co innego prostytutki. One i tylko one, dzięki przerośniętym łechtaczkom, były według pana doktora zdolne do osiągania rozkoszy. A jeśli porządna kobieta odczuwa przyjemność to… no cóż, widocznie nie jest porządną kobietą. Co wtedy poczuły czytelniczki pana doktora, samozwańczego obrońcy skromności niewieściej?

Zapewne teraz podobnie źle mogły poczuć się kobiety, które stosują plastry antykoncepcyjne i w czasie obezwładniających upałów nie noszą swetrów, by zasłonić ramiona, co pan dziennikarz (i nie tylko on) odczytuje jako zaproszenie do seksu. Nie wiadomo, czy uważa że zaproszenie jest skierowane tylko do niego, czy do wszystkich mężczyzn. Jak nie zbyt krótka spódniczka, to plaster antykoncepcyjny. Krótko mówiąc, przerąbane.

Żeby kobieta nie ukrywała tego, że jest aktywna seksualnie? Powinna się wstydzić! I choć nie ma już pręgierzy, to Twitter, na którym podzielił się swoim zgorszeniem dziennikarz, może być w tej roli równie skuteczny.


Źródło: http://annadryjanska.natemat.pl/22861,wszystkie-jestesmy-zdzirami

Anna Dryjanska

Udostępnij ten post: