Jak zaufać istocie, która krwawi przez kilka dni w miesiącu i nadal żyje? Żarcik, który nieraz na pewno miałyście okazję słyszeć. Ukazujący naszą moc i – jakby nie było wyższość – nad istotami krwawiącymi okazjonalnie, a przeżywającymi to jak przysłowiowa mrówka okres. I nie wykazuję się tutaj podejściem ”feministycznym”, lecz prawdą popartą obserwacjami.

Miesiączka.

Wiele kobiet się z nią zmaga. Niby jest nas więcej i nie powinien to być temat tabu, a jednak.

Co w niej jest takiego, że niektórzy najchętniej by o niej zapomnieli? Wymazali ze swej pamięci. Za pomocą tabletek różnych opóźniali moment jej przybycia. A raczej opóźniały albo zmniejszały ilość okresów w roku do totalnego minimum. Inni dla odmiany czczą ją! Czerwone świątki sobie urządzają. Trzeba pomyśleć o święcie miesiączki. Chyba takiego jeszcze nie mamy. Międzynarodowy dzień miesiączki. Jest dzień czekolady, przytulania, seksu, orgazmu, dzień dziecka, matki. Niech wszyscy wiedzą, że kobiety krwawią co miesiąc. Już sama nie wiem kto z nią ma większy problem. My, kobiety, czy może panowie. Trudna sprawa.

Moim skromnym zdaniem od początku jesteśmy na przegranej pozycji. Jakieś stereotypy z pokolenia na pokolenie ładowane do głów, które czynią z kobiety istotę (bo przecież, nie urządzenie!) wielofunkcyjną. Naszym zadaniem jest być matką, kochanką (i to niezłą!), super gospodynią domową, kobietą sukcesu. Sprzątamy, gadamy, latamy! Żywot nasz uatrakcyjniony jest miesiączką, z małą przerwą na ciążę jedną, dwie, trzy…

Kobiety nie są uczone wielbienia siebie samych. Nie kojarzę, by mama bądź inna kobieta z rodziny usiadła ze mną i porozmawiała o tym, co mam między nogami. A już w ogóle o przyjemności, jaką mogę czerpać dzięki niej [waginie]. No właśnie – ona. Dziwna konstrukcja z fałdów skóry od małego mnie intrygowała. Dziwne to takie. Fajne w dotyku i palce da się do środka wsadzić i ten smak… mmmm rozpływam się. Później się okazało, że przy podnieceniu się powiększa. Co lepsze – dotykanie jej jest przyjemne i może doprowadzić do przyjemności zwanej orgazmem. Niestety, wszystkiego tego dowiedziałam się sama, gdy pod osłoną nocy moje ciekawskie ręce wędrowały po ciele.

Od zawsze lubiłam się jej przyglądać. Obserwowałam, jak zaczęły pojawiać się na niej pierwsze włoski. Już przestała być taka łysa. Włoski są jej ubraniem. Dodają tajemniczości, ale i irytują. Niedawno w ramach wkurzenia pozbawiłam ją włosów. Widok niby przyjemny, ale zrobiło się tak pusto. Powrót do lat dziecinnych. Więcej powrotów nie chcę. Chcę moje włosy łonowe! Przyjemnie jest podczas pieszczot bawić się nimi.

Jestem kobietą. Fascynuje mnie moje ciało. Niesamowicie przyjemne w dotyku piersi, uda, pochwa. Fajnie jesteśmy skonstruowane!

Odnoszę wrażenie, że niektóre koleżanki mają mnie za zboczoną. Nie boję się mówić o tym, że pieszczę się sama. Z facetem mi przyjemniej, z kobietą jeszcze nie miałam okazji, ale ciekawska i otwarta na wszelakie propozycje  istota ze mnie.

Podczas spotkań w babskim gronie plotkuje się o wszystkim i o niczym. Na jaw wychodzą mroczne sekreciki koleżanek, ale jak dochodzi do tematyki związanej z naszymi ciałami, to nagle gęstnieje powietrze! Ileż alkoholu trzeba było w nie wlać, by się przyznały do zabaw tylko z sobą. O miesiączkach pogadają, ale zdawkowe to takie. Jest bo jest, no krew leci, boli bardziej bądź mniej. A czy obserwowały swe ciała? Czy wzięły lusterko, usiadły przed nim i patrzyły na to, co mają między nogami? Ludzie sami się blokują. Nie dziwię się, że tak wiele kobiet ma problemy z czerpaniem przyjemności z seksu. Ich ciała są be, waginy są be, okres jest be,  seks podczas okresu jest be. W ogóle jesteśmy be, więc trzeba nas spalić na stosie, by nie zniesmaczać innych. Parafrazując: Jestem kobietą i nic, co kobiece, nie jest mi obce.

Tekst ukazał się w ramach konkursu miesięcznego.

autor: Natalia

Udostępnij ten post: