Budzę się. Ona ze mną jest. Wstaję, żyję, kąpię się, kładę i śpię. Nawet kiedy jej nie ma, wiem, że była i że znów przyjdzie.

Jest ze mną już długo. Przyszła, kiedy miałam dziewięć lat. Jeszcze wtedy nie rozumiałam, co i jak. Te straszne podpaski od mamy tylko przeszkadzały. Moja mała włochata nieznajoma jeszcze wtedy się nie nazywała. Po prostu była, na marginesie życia. Wtedy stwierdziłam, że ona jest jak łazienka. Pomieszczenie tylko do kąpania odwiedzane, którego do domu nie zaliczałam, podczas sprzątania zawsze je pomijałam. Lekcji tam nie odrabiałam, telewizji nie oglądałam, długo w niej nie przesiadywałam, tylko brałam szybki prysznic.

Gdzie była? Pod ubraniem skryta, nie wolno było o niej mówić. Tym bardziej pytać. Żeby na nią spojrzeć – nikt by nie pomyślał.

Co miesiąc krwawiła. Przez te siedem dni była, przeszkadzała, wtedy sobie o niej przypominałam. Czułam się inna. Wyobcowana. Wcześniej nie wiedziałam, że istniała, że mama ją ma, a babcia miała. Nie wiedziałam, co oznaczała.

Od zawsze towarzyszył mi ból. Przychodził wraz z przypływem. Żaliłam się mamie nie raz, ale ona tylko mówiła, że taki już nasz kobiecy los i żeby mi nie przyszło do głowy komuś o tym mówić. Wciąż przychodzi. Nie przerwanie od siedmiu lat. Co miesiąc mnie nawiedza. Trwa już tylko pięć dni i mniej boli. Jest mi bliższa. Już wszystko rozumiem. Wiem, że nie jest wstydem, lecz powodem do dumy. Znam ją i wiem, że ona i moja joni nie są złe.

Teraz, kiedy przychodzi, już się nie boję. Oglądam siebie. Lubię wiedzieć, jaka ona jest wtedy. Chociaż boli, czuję się niekomfortowo i przeszkadza, to kiedy moje morze czerwone przypływam, ja się wtedy czuję jak księżniczka. Bez wyrzutów mogę poleżeć pod kocykiem przed telewizorem, odpocząć i się zrelaksować.

Już nie boję się jej dotykać, mówić o niej i pytać.

Kiedyś była łazienką. Może wciąż jest. Tylko, że duża i piękna. Może to właśnie łazienka jest najważniejsza. Może jest pierwsza sprzątana, częściej i na dłużej odwiedzana. Może biorę długie kąpiele i czerpię z niej naprawdę wiele.

Może włochata nieznajoma została przyjaciółką. Kwiatkiem, który, co miesiąc rozkwita.

Już jest moja i jestem tego świadoma.

„Poznaje się tylko to, co się oswaja” de Saint Exupery „Mały książę”

Tekst pojawił się w ramach konkursu miesięcznego.


autor: Ula

Udostępnij ten post: