Jeśli to czytasz, a byłaś ofiarą przemocy seksualnej, to wiedz, że to nie wyrok i nie wszystko skończone, że możesz kochać, czuć szczęście, czerpać przyjemność ze swojego ciała…

1389453_mountain_river.jpg

Myśląc nad swoją cielesnością, doszłam do wniosku, że widocznie tak musiało być… Że ją, zniszczoną przez trzy osoby w najpodlejszy sposób, będę odkrywała niczym niemowlę stawiające swoje pierwsze kroczki tuż przed trzydziestką…

Przeszłość i gwałt

Jeśli to czytasz, a byłaś ofiarą przemocy seksualnej, to wiedz, że to nie wyrok i nie wszystko skończone, że możesz kochać, czuć szczęście, czerpać przyjemność ze swojego ciała…

Doznałam przemocy seksualnej wielokrotnie – gdy miałam 16 lat próbowano mnie zgwałcić, gdy byłam już dorosła – w wieku 19 i 23 latzostałam zgwałcona przed dwie znane mi osoby…

Słaba jestem w statystyce, wiem tylko, że to dotyka wiele z nas… Wiele cierpi w milczeniu… Wiele nie zgłasza tego wymiarowi sprawiedliwości… I ja jestem z tej grupy, nie poszłam na policję, gdyż bałam się etykietki dziwki, bałam się, że gdy dodać jeszcze moją depresję – nie uwierzą mi.

Tak, trzy osoby weszły na teren dostępny tylko dla mnie i spowodowały niemałe spustoszenia… także w moim pojęciu cielesności i seksualności.

Odtąd jawił mi się jako teren cuchnący, grzeszny, brudny i zły.

Nienawidziłam swojego ciała, nienawidziłam wszelkich aspektów kobiecości, która wciąż trwała, niczym niezniszczalne koło życia. Nienawidziłam siebie, gdy przychodziła miesiączka, nienawidziłam chwil, gdy się myłam. Odrzucałam swoją cielesność, zapierałam się rękoma i nogami.

Odkrywanie seksualności na nowo

Odkrywanie seksualności na nowo… sama nie wiem kiedy się zaczęło… może od tego samozaspokojenia trzy miesiące po ostatnim gwałcie? Tak, to był ten pierwszy krok, ciało dało mi znać że nie wszystko stracone, że mogę moją seksualność zacząć na nowo budować.

Potem nieśmiało zaczęłam rozmawiać o sprawach związanych z cielesnością. Najpierw nieporadnie, spadając na pupę jak małe dziecko, które pierwszy raz staje na nogi.

Zgłosiłam się na terapię, która wiele mi pomogła. Nauczyłam się, że moje życie nie stało się gorsze, jest inne i w tej inności mogę odnaleźć szczęście.

Punktem zwrotnym okazało się poznanie Skarbka. Wiedział o moich przejściach, kiedy jeszcze nie byliśmy parą… I tak zaczął mi towarzyszyć w tej trwającej po dziś dzień podróży.

Ile to ja razy płakałam podczas prostych rozmów o cielesności? Nie zliczę…

Ale moja kobiecość powolutku zaczęła się odbudowywać, w znacznej mierze dzięki portalom takim jak ten…

Uczę się cały czas, uczę się…

 

Odkryłam przyjemność, gdy woda spływa po mnie pod prysznicem, radośnie obserwuję strużki wody spływające po moich piersiach, brzuchu…

Podczas miesiączki lubię wejść pod kocyk i wsłuchać się w to, jak moje ciało pracuje, wsłuchać się w skurcze macicy.

Nawiasem mówiąc, na tej stronie odkryłam, że istnieje coś takiego jak kubeczek menstruacyjny, czekam właśnie aż przyjdzie; taki śliczny, czerwony z pętelką, bo stwierdziłam, że tampony nie są dla mnie, bo za bardzo mnie wysuszają.

Uczę się zapachu swojej „malutkiej”, pachnie jak świeży miód. Nadal zdarzają mi się niestety okresy nienawiści, myśli, że tam śmierdzi.

Wiem, że nie od razu Kraków zbudowano.

Uczę się przyjemności podczas seksu, uwielbiam, gdy ręka mojego Skarbka błądzi po całym ciele, uwielbiam uczucie napływania krwi do genitaliów.

Ciało zaczęło mi też sprawiać niespodziankę – od czasu do czasu tryskam jak fontanna, kiedyś moje soki przelały się przez kołdrę złożoną na pół!

Nadal zmagam się z problemami na tle przemocy pod postacią pochwicy, ale postawiłam sobie za cel wyleczyć to. Wiem, że nie ja jedyna choruję.

Obecnie mogę swobodnie rozmawiać o seksualności, jestem otwarta, nie mam oporów; nadal czytam książki, artykuły na ten temat.

I jest Ktoś, kogo chcę tulić do końca życia, przez które razem idziemy.


autor: Koteczek

Udostępnij ten post: