Gdy trafiają do mnie osoby w wieku lat 30-40 lat, które jeszcze nie przeszły inicjacji seksualnej, często widzę, że koszty takiego opóźniania inicjacji są dla nich spore.

Wiąże się to z rosnącą obawą przed wchodzeniem w relacje intymne i z różnymi obawami np.: przed niepowodzeniem i kompromitacją (czy stanę na wysokości zadania, czy nie zostanę wyśmiany itp.). Im dłużej czekamy, tym obawy są silniejsze i trudniej je pokonać.

Borys Kossakowski: Czy istnieje coś takiego jak zbyt późna inicjacja seksualna?

Daniel Cysarz: Można podejść do tego tematu dwojako. Z jednej strony istnieją oczekiwania społeczne, które mniej więcej określają, kiedy inicjacja seksualna powinna mieć miejsce. Zgodnie z takim schematycznym podejściem, powiedzmy, trzynaście lat to za wcześnie na inicjację, a trzydzieści pięć to już trochę za późno.

Ale to tak naprawdę niewiele nam mówi o konkretnym człowieku.

Musimy pamiętać o tym, że mamy do czynienia z biologią i naszymi popędami, które nie zawsze wpisują się w standardy i oczekiwania społeczne. W przypadku późnej inicjacji mamy do czynienia z określonymi kosztami psychologicznymi i relacyjnymi. Gdy trafiają do mnie osoby w wieku lat 30-40 lat, które jeszcze nie przeszły inicjacji seksualnej, widzę, że często koszty takiego opóźniania inicjacji są dla nich spore. Wiąże się to z rosnącą obawą przed wchodzeniem w relacje intymne i z różnymi obawami np.: przed niepowodzeniem i kompromitacją (czy stanę na wysokości zadania, czy nie zostanę wyśmiany itp.). Im dłużej czekamy, tym obawy są silniejsze i trudniej je pokonać.

Skąd takie opóźnianie inicjacji?

Czasami są to obiektywne przyczyny, jak na przykład stulejka u mężczyzn. Wielu z moich pacjentów długo nie zdawało sobie sprawy z tego, że cierpi na tego typu dolegliwość. Odczuwali ból, ale nie wiedzieli, co jest jego przyczyną. Dopiero po latach zaczynają szukać pomocy, lecz czasem okazuje się, że nawet udany zabieg niczego nie zmienia, bo problem leży głębiej, a stulejka była jedynie pretekstem do tego, żeby nie podejmować życia seksualnego.

Stulejka to problem dotyczący mężczyzn, a jak z kobietami?

Mechanizm psychologiczny jest podobny, oparty na lęku. U kobiet jest to lęk, że będzie bolało, że się nie sprawdzę, lęk przed zaufaniem drugiej osobie, oddaniem się.

Takie osoby skazane są na samotność?

Niekoniecznie. Czasami ludzie, którzy boją się inicjacji, szukają partnera, który ma bardzo małe potrzeby seksualne lub również odczuwa lęk przed inicjacją. Wybierają sobie partnerów „bezpiecznych”, takich, z którymi nie trzeba będzie wchodzić w relację intymną. W takich związkach partnerzy funkcjonują trochę jak przyjaciele, często świetnie się dogadują, nie kłócą się. Seksu i seksualności między nimi jest niewiele, albo wcale. Choć to nie znaczy, że tacy ludzie nie mają potrzeb seksualnych. Często pacjenci mówią, że realizują swoje potrzeby przez masturbację.

Jaki to ma wpływ na psychikę człowieka?

W kontekście rozwoju psychoseksualnego można zaryzykować stwierdzenie, że zatrzymują się na pewnym etapie rozwoju swojej seksualności – na etapie masturbacji właśnie. Tacy ludzie, na pytanie po co im seks, najczęściej odpowiadają: żeby partner lub partnerka byli zadowoleni lub żeby mieć dziecko. A to raczej zbyt mało, żeby rozwijać intymność i seksualność w związku. Radzą sobie więc bez seksu. I często bez dzieci.

Amerykańscy naukowcy ustalili, że z inicjacją jednak „warto poczekać”. Podobno ci, którzy mieli inicjację po dwudziestym roku życia, budują szczęśliwsze i trwalsze związki. Wiedzie się im także lepiej w pracy.

Bardzo chcielibyśmy kontrolować moment inicjacji. Zapominamy jednak o tym, że często jest to silny impuls i stojący za nim popęd, które czasem bywają silniejsze od chęci kontroli. Szczerze mówiąc, nie wiem jak inicjacja wpływa na sukcesy w pracy (śmiech) i czy „warto czekać” z tego względu. Myślę, że inicjacja powinna mieć miejsce, kiedy partnerzy czują, że chcą to zrobić i potrafią nazwać konkretne powody, które ich do tego skłaniają. Z taką świadomością wchodzenie w świat seksu jest o wiele łatwiejsze. Przykładowo, jeśli tymi powodami mają być: chęć sprawdzenia się, potrzeba bycia docenionym, czy lęk przed odrzuceniem, to myślę, że z tak motywowaną chęcią inicjowania warto jeszcze poczekać.

A jeśli człowiek wie, chce budować głęboką i odpowiedzialną relację z partnerem, to…

To może się okazać, że inicjacja nawet w wieku 17-18 lat może być w pełni przemyślanym i „bezpiecznym” wyborem.

Wróćmy do tych, którzy czekają zbyt długo i nie mogą się doczekać. Co mają zrobić? Iść do prostytutki?

Są mężczyźni, którzy próbują uruchomić swoją seksualność w ten właśnie sposób. Rezygnują z fazy rozwijania z partnerem bezpiecznej relacji, która potem może przerodzić się w inicjację seksualną. Zamiast tego próbują stosunków seksualnych bazując tylko na chęci sprawdzenia się i spełnienia. Żeby mieć to już „z głowy”… To się może udać, ale w wielu przypadkach zupełnie się nie udaje. Seks często kończy się niepowodzeniem, ogromnym stresem, a jeśli to się dzieje kilka razy, problem się komplikuje coraz bardziej i możemy mieć do czynienia z traumą. Z którą bardzo trudno jest później uprawiać satysfakcjonujący seks.

Całość na: Trójmiasto.pl

autor: Borys Kossakowski

Udostępnij ten post: