Ora. Seksualium do seksu oralnego. Gdybym nie leżała, wprost zwaliłaby mnie z nóg.

Myślałam, że już żaden gadżet erotyczny mnie nie zaskoczy, ani nie ucieszy. Gdy przeczytałam informacje o nowym wynalazku Lelo – zabawce do stymulacji oralnej – pokręciłam nosem. Do tego? A po co? A poza tym to na pewno nie może działać! Nic nie może podrobić tego cudownego wrażenia ciepłego języka. Nic.

No i faktycznie, Ora tego nie podrobi w stu procentach, ale jest temu naprawdę bliska! Gdybym nie leżała, wprost zwaliłaby mnie z nóg.

A teraz po kolei. Ora to zupełnie innowacyjna zabawka, której celem jest albo pomóc mężczyźnie / kobiecie w oralnych pieszczotach kobiety albo też może służyć do zabawy w pojedynkę. Jest niedużym sprytnym urządzonkiem, które potrafi wiele.

Jak to działa?

Ora ma kształt grubego pierścienia. Jedna jego strona jest nieco spłaszczona, a pod warstwą miękkiego silikonu kryje się ruchomy dzyndzelek, który przesuwając się, imituje dotyk i ruchy języka (ewentualnie palca). Na jednym z trybów Ora w ogóle nie wibruje (mimo że ma wbudowane wibracje), a jedynie „języczkuje” – albo w kółka, albo w podkuwkę. Ten ruch i to uczucie jest delikatne, subtelne, ale wyczuwalne i bardzo przyjemne. Jest to taka naprawdę delikatna pieszczota. Taka, jaką najprawdopodobniej znacie z własnych sypialni. Po pierwszym użyciu byłam zdziwiona tym, że silikonowy gadżet może dostarczyć takich doznań. Ten tryb nie ma nic wspólnego z tym, co znacie z użytkowania wibratorów. Nie. To zupełnie inna jakość. Zbliżona do tego, co można poczuć w seksie oralnym. Oczywiście, że różnice są. Ale… Ora i tak może zabrać w… krainę modlitwy (na co wskazuje jej łacińskie imię).

o1.jpgOprócz trybu „języczka” Ora ma też wiele trybów połączenia „języczka” i wibratora. Jeśli lubicie intensywne wibracje, to się nie zawiedziecie, bo ma kopa. 🙂 Do wyboru jest kilka trybów, które dopieszczą na wszystkie sposoby. A spłaszczenie, które idealnie przylega do ciała, aż się prosi, żeby je wykorzystać przy pieszczotach nie tylko łechtaczki czy całej wulwy, ale także sutków. Mówię: cud, miód i orzeszki! 🙂

Wykonanie

Ora wykonana jest z silikonu medycznego. Jest miła w dotyku, powleczona materiałem, do którego raczej nic się nie czepia (kojarzycie tej czepialski silikon zabawek Fun Factory?), raczej lekka i nijak swoim wyglądem nie przypomina gadżetu erotycznego. Raczej jakieś fikuśne urządzenie do masażu. Ma 3 przyciski, środkowy do zmienia trybów. Jest wodoodporna.

ora3.jpgo2.jpgPodsumowanie

Myślę, że obecnie jest jednym z najciekawszych gadżetów na rynku. Mnie zachwyciła, chociaż byłam podejrzliwa. Ma dwie wady: jedną jest niezbyt przyjemny odgłos, który wydaje w trakcie pracy. I nie jest on głośny, tylko właśnie nieprzyjemny. Druga jest taka, że moja Ora się zepsuła i odesłałam ją do Lelo, aby ją sprawdzili, po kilkunastu dniach dostałam nowy model (szybciej niż się spodziewałam to poszło). A poza tym – nie ma wad. 🙂 Szczerze mówiąc, wszelkie gadżety już mi się nudzą, ale przyznam szczerze, że testowanie tego maleństwa było dla mnie wielką frajdą i przyjemnością i z całym sercem przykładałam się do pracy. Albo… to ją przykładałam do serca. 🙂

Udostępnij ten post: