W starożytnej Grecji często miejsce miały homoseksualne gwałty na mężczyznach, które nie tyle miały zaspokoić czyjąś seksualną żądzę, ale raczej „pokazać, kto tu rządzi”. Taki gwałt podporządkowywał i ustalał hierarchię. I z pewnością był upokarzający.

Dziś możemy się dziwić wielu osobom, które uważają, że niektóre rzeczy w seksie upokarzają – czy to mężczyzn, czy – o wiele częściej – kobiety. I dlatego robić ich nie należy. Ba, nawet myśleć o nich nie wypada. Jakie to rzeczy? Lista jest długa. Może to być seks od tyłu, seks oralny, analny, seks oralny, w którym kobieta klęczy przed mężczyzną, ciągnięcie za włosy, wytrysk w ustach czy na twarz a także używanie zabawek erotycznych (jak ona może chcieć wibratora, kiedy ma mnie?!?). Każdy może dodać parę rzeczy od siebie, pewnie niejednej z nas o uszy się obiło „ja tego nigdy nie zrobię, to uwłaczające!”.

Tak, można się łapać za głowę i dziwić ludziom dokoła, ale… gdyby się tak nad tym głębiej zastanowić i dodać do tego fakt, że osoby uprawiające seks bardzo często o nim nie rozmawiają – sprawa staje się jasna:

sądzę, że to uwłaczające, bo nigdy mnie nie zapewniłeś/łaś, że doceniasz mnie w tym, co robię i że mnie szanujesz w każdej chwili i w każdym przejawie naszego seksualnego bycia razem.

szacunek.jpg

Seks i szacunek to nieczęste zestawienie. A jednak szacunek i bezpieczeństwo to bardzo ważne czynniki otwarcia się w seksie na drugą osobę / inne osoby. Kiedy mam pewność, że mogę zrobić wszystko i nie zostanę wyśmiana, osądzona, oceniona, zaklasyfikowana jako „dziwka” – nie będzie dla mnie granic. Gdy jednak słyszę, że grzeczne dziewczynki tego nie robią – nie wezmę nikomu do buzi, przed nikim nie klęknę ani nie będę się kochać od tyłu. Bo słyszałam, że to obrzydliwe i złe.

Ale być może, jeśli wytłumaczysz mi, że mnie cenisz i szanujesz, że pragniesz dać mi przyjemność w nieco inny sposób – może dam się przekonać, może inaczej na to spojrzę. Może kiedy będę wiedziała, że liczę się dla ciebie ja, że bardzo pragniesz ze mną przeżyć coś nowego, że ten akt będzie wyrazem uczuć, a nie tylko byle rozrywką dla macho, którą potem opowiesz kumplom przy piwie…

Gdy w seksie brak jednoznacznych komunikatów – czy to przed, czy w trakcie, czy po – jak kto woli, są takie rzeczy, które można opacznie zinterpretować. On mnie popycha na łóżko, ciągnąc za włosy? Myśli tylko o własnej przyjemności! Ona krzyczy „pierdol mnie!”, kiedy się kochamy? Wychodzi z niej prawdziwa natura – jest suką! Chce, żebym jej kupił dildo? – ladacznica, jeden fiut już jej nie wystarcza!

To, co lubimy, co nas podnieca, nie zawsze jest „politycznie poprawne” i „równościowe”. Z boku może naprawdę wyglądać jak przemoc. Jak coś upokarzającego i uwłaczającego jednej ze stron. Ale przecież podniecają nas bardzo różne rzeczy i trudno to zmienić albo – czasem właśnie nie chcemy zmieniać, tylko realizować! Często tylko, żeby realizacja była możliwa, trzeba wyjaśnić drugiej osobie, że fakt, iż chcemy ją przywiązać do łóżka i mówić do niej „niewolniku”, nie wiele ma wspólnego z brakiem szacunku czy przemocą, że to, co się będzie działo w sypialni, nie pojawi się nigdzie indziej poza łóżkiem – o ile tego nie chcemy. Dlatego zachęcam Was, żeby rozmawiać o seksie. Żeby niektóre „uwłaczające” i „nie-do-pomyślenia” sytuacje rozłożyć z partnerem/partnerami na czynniki pierwsze i zastanowić się: co mi właściwie w tym nie odpowiada? Czy gdyby powiedział, że szanuje mnie, kochając się ze mną od tyłu, i bardzo docenia to, że może to robić, że oboje umiemy czerpać z tego przyjemność – dalej bym uważała to za uwłaczające?

Udostępnij ten post: