Wild Orchid

Odkąd Mia zamieszkała w mojej sypialni reszta moich zabawek, a w szczególności wibratorów poszła w odstawkę. Wprawdzie używam jej czasem ze szklanym lub silikonowym dildem, ale jeśli mam być szczera, to zaczynam popadać w rutynę.

Cóż jednak zrobić, kiedy znalazło się wibrator, którego na niższych prędkościach nie słychać przez kołdrę? Który można zasilić nie szukając w miarę pełnych paluszków AA(A) ani wciśniętej w kąt szuflady ładowarki? Który jest leciutki i poręczny? Którego wibracje zaczynają się jako ledwie wyczuwalne, a kończą na dość silnych?

Mia jest nowoczesną odpowiedzią na klasyczny wibrator. Zachowany został cylindryczny kształt i oprawa z twardego plastiku, ale wnętrze i system sterowania poddano rewolucji. Dzięki zastosowanemu materiałowi Mia jest gładka, leciutka, a wibracje łatwo przenoszą się z silniczka na powierzchnię. Przyciski oraz okolice portu USB pokryto silikonem o matowej, aksamitnej teksturze. Plastyczny materiał zapewnia lepsze dopasowanie skuwki i uszczelnia Mię na czas mycia.

Z wyglądu Mia przypomina mi opakowanie tuszu do rzęs jednej z popularnych marek. W zestawieniu jest trochę grubsza, ale jeśli ktoś kupi czarną wersję, to łatwo będzie zmylić ciekawskich. Obły kształt Mii jest bardzo poręczny – idealny dla tych, którzy lubią poruszać wibratorem na łechtaczce a nie zostawić go na miejscu i tylko zmieniać intensywność drgań. Zwężenie się w kierunku silniczka daje skupione w punkcie wibracje.

mia szminka.JPG

Mia kontrolowana jest dwoma pokrytymi silikonem przyciskami. Dłuższe naciśnięcie plusa powoduje uruchomienie silniczka. Minusem można zmniejszyć prędkość, a plusem ją podwyższyć. Pojedyncze przyciśnięcie zmienia wibracje o jeden poziom. Przy dłuższym przytrzymaniu prędkość wzrasta/spada płynnie. Po rozkręceniu Mii na maksa możemy jeszcze raz dłużej przycisnąć plus – przejdziemy wtedy do jednego z trzech trybów wibracji. Kolejne pulsacje uruchamiamy plusem a minus przywraca jednostajne drgania. Osobiście nie korzystam z trybów, gdyż są zbyt silne.

Symbole na przyciskach są wyczuwalne przez dotyk, a po naciśnięciu słychać ciche pyknięcie – Mia nie powinna sprawiać trudności osobie słabo widzącej lub niewidomej.

Pod silikonem, między plusem a minusem, umieszczona jest przezroczysta dioda, która zapala się, gdy korzystamy z przycisków. Zauważyłam, że światełko włącza się nawet, gdy nacisnę zbyt krótko, by Mia „zaskoczyła” i zmieniła prędkość. Kiedy bateria Mii jest bliska wyczerpaniu, pojawia się drugie światełko – czerwona dioda. Wtedy lepiej się pospieszyć lub zrobić przerwę na podładowanie.

Jak większość wysokiej klasy wibratorów Mia wyposażona jest w możliwość blokady przycisków. Chroni ją to przed przypadkowym włączeniem i w konsekwencji rozładowaniem. Blokujemy (odblokowujemy) przyciskając jednocześnie plus i minus przez kilka sekund – aż do zgaśnięcia (zapalenia się) diody. Ładowanie automatycznie zdejmuje blokadę z Mii.

Jak już wspomniałam, Mia jest dość cicha jak na swoją siłę wibracji. Zauważyłam jednak, że mój egzemplarz ma tendencje do coraz częstszego terkotania. Pojawia się ono głównie na jednej z niższych prędkości.

Sposób ładowania Mii jest obok jej siły jej największą zaletą. Wystarczy zdjąć skuwkę, podłączyć Mię do portu USB i poczekać aż migające światło zmieni się na stałe. Według instrukcji powinno to zająć około godziny, jednak moje obserwacje wskazują, że potrzeba trochę więcej. Nie potrzeba szukać ładowarki, która jak zwykle chowa się przed nami, gdy jest potrzebna. Nie trzeba stykać ze sobą krnąbrnych magnetycznych portów – proste jak korzystanie z pen-drive’a.

Kupując Mię, otrzymujemy dodatkowo, oprócz kojarzonego z Lelo eleganckiego opakowania, przedłużkę USB, instrukcję użytkownika (w mojej brak wersji polskiej), bardzo dobrze wykonaną satynową saszetkę, która będzie chronić Mię przed porysowaniem, próbkę nawilżacza Lelo na bazie wody (5 ml, glikol propylenowy, hydroksyetyloceluloza), kartę gwarancyjną na rok z dodatkową zniżką 50% na dowolny produkt z linii Lelo Femme, jeśli Mia zepsuje się w ciągu dziesięciu lat. Gwarancja nie obejmuje uszkodzeń powstałych z naszej winy.

Czyszczenie Mii jest dość proste: wystarczy mydło lub specjalny preparat do czyszczenia zabawek i woda. Trzeba przy tym uważać, by woda nie dostała się pod skuwkę. Mia nie jest wodoodporna. Jeśli chodzi o dezynfekcję, to ulotka nie podaje stosownej metody, ale zwykle robi się to 10% roztworem wybielacza. Z jakichś niewyjaśnionych powodów Lelo zabrania dezynfekcji środkami na bazie alkoholu.

Przechowywać Mię należy w suchym, czystym miejscu, niewystawionym na działanie słońca. Jeśli chcemy zabrać ją do torebki, to radzę skorzystać z załączonej saszetki. Dobrze chroni przed zarysowaniami i zanieczyszczeniami.

Uwaga! Na początku 2011 Mia została ulepszona. Stara wersja miała tendencję do psucia się i była o wiele słabsza. Zmieniono też wnętrze skuwki – nowe ma rowki, które ułatwiają poprawne jej założenie. Z zewnątrz Mie nie różnią się niczym, poza tym, że czarne Mie są tylko nowe. Jeśli kupujesz przez Internet i nie masz pewności, że ktoś nie sprzedaje magazynowych resztek (możliwe jeśli wziąć pod uwagę fakt, że w Polsce można bez problemu dostać nie produkowane od lat modele Fun Factory), wybierz czarną.

Ogólnie rzecz biorąc, polecam Mię wszystkim, którzy lubią średniej mocy wibratory łechtaczkowe o skupionych w punkcie drganiach. Jeśli potrzebujesz więcej mocy i podobnego kształtu, radziłabym We-Vibe’a Salsa lub Tango. Dla tych, co chcą większej powierzchni do stymulacji, polecam Lelo Siri (lub Lily/Neę jeśli nie potrzebujesz wiele mocy).

Tym, co nie mają w kieszeni tyle, ile kosztuje Mia, ale chcieliby spróbować podobnych wibracji, polecam jajko na kabelku. Nie będzie tak ciche ani nie naładuje się go przez USB, ale jak się dobrze trafi, będzie miało podobny tembr wibracji. Niestety popularne wśród zachodnich recenzentek jajka (Black Magic Bullet, White Nights Bullet, Extreme Pack G-spot Bullet) nie są sprowadzane do Polski, a moje jajko zostało wykrojone z pełnego ftalanów królika, więc nie mogę polecić nic konkretnego. Jajka na smyczy są nierówne: wyższa cena nie gwarantuje większej mocy – tylko lepsze wykonanie i opakowanie.

Udostępnij ten post: