Lava

Pierwszy raz od dość dawna, jakiś inny mężczyzna poruszył moją wyobraźnię. Bo gdy jestem w związku, nawet nie całe dwa lata, to kiedy obcy mężczyzna uśmiecha się do mnie, czy zagaduje to jest to niczym świeży letni wietrzyk.

Lubię fantazjować, choć kiedyś robiłam to znacznie częściej. Dziś, będąc w szczęśliwym związku, nie mam, a w zasadzie nie miałam takiej potrzeby, ponieważ mój mężczyzna zaspokaja mnie na każdym możliwym poziomie. Powiem więcej, nawet, jeżeli widziałam jakiegoś mężczyznę, to, kiedy oczami wyobraźni zaczynałam widzieć jak mnie całuje, dotyka, rozbiera, to po krótkiej chwili uświadamiałam sobie, że tak naprawdę nie dałabym mu się dotknąć. I tak było aż do teraz.

Nie mówię, że od razu fantazjuję o tym, że pójdziemy do łóżka. Nic z tych rzeczy, jednak pierwszy raz od dość dawna, jakiś inny mężczyzna poruszył moją wyobraźnię. Ja wiem, że się mówi, że w dzisiejszych czasach uprzejmość jest mylona z flirtem, ale jednak to, że do mnie zagaduje, i zwraca uwagę, kiedy przechodzę obok, sprawiło, że coś się we mnie poruszyło. Bo gdy jestem w związku, nawet nie całe dwa lata, to kiedy obcy mężczyzna (i to nie jednorazowo) uśmiecha się do mnie, czy zagaduje to jest to niczym świeży letni wietrzyk.

Jednak tym razem jest inaczej, bo tym razem naprawdę jestem szczęśliwa. Nie brakuje mi niczego. A może jednak? No, bo inaczej czy w ogóle bym fantazjowała na temat tego drugiego? Niby niewinna fantazja, o tym, jak mnie zaprasza na piwo, jak rozmawiamy. On wypytuje mnie czy jestem szczęśliwa, czy mi dobrze z obecnym partnerem, i czy w ogóle ma szanse na to, że jednak wybiorę jego. Na koniec pyta, czy może mnie pocałować, bo ma na to ogromną ochotę, ja oczywiście się nie zgadzam, kiedy jednak odprowadza mnie pod blok, całuje mnie znienacka. Całą scenę widzi mój luby, po czym doskakuje do delikwenta z zamiarem obicia mu facjaty. Ja jednak na szczęście powstrzymuję go przed tym.

No, więc jak to jest? Czegoś mi brak, a jeżeli tak, to czego? Czy tego by mój ukochany był zazdrosny, czy tego by o mnie walczył, a może ja po prostu uwielbiam być rozdarta, niczym te wszystkie kobiety z romansideł, których tak bardzo nie trawię? A może jeszcze coś innego. Może my po prostu mam zakodowane, że w życiu musi być romans, dramat, zawirowanie…

Myślę, jednak, że to, za czym tęsknię to zwykła adoracja, zainteresowanie. I może nie tyle tęsknię, co po prostu każda z nas potrzebuje czasem bycia adorowaną, przez kogoś innego niż tylko mąż czy chłopak. Być może już taka nasza „przewrotna kobieca natura”.

To, czym chcę się na koniec z wami podzielić, to jedna z moich ulubionych fantazji. Powstała ona w mojej głowie, już dość dawno temu, jednak pamiętam ją dość dobrze do dziś…

To był rok 90. któryś, obejrzałam wtedy film o jakimś młodym chłopaku, który przebywał w zakładzie karnym czy coś w tym stylu. Już nie pamiętam, z jakiej okazji, ale dane było wszystkim skazańcom pójść na bal, który odbywał się w szkole dla dziewcząt. Jak łatwo się domyślić, pensjonariusze musieli przestrzegać restrykcyjnych zasad, co do zachowania się podczas balu. Tam oczywiście nasz bohater poznał piękną dziewczynę, z dobrego domu. Jest tam scena, na której chłopak potajemnie spotyka się ze swoją ukochaną. Na miejsce schadzki wybiera grobowiec na cmentarzu, na którym pracuje. Jako że jest to scena, w której po raz pierwszy mają się kochać, i musi być romantycznie, to całe wnętrze jest oświetlone świecami. Łatwo się domyślić, scena ta dość mocno podziałała na młodą dziewczynę, która jeszcze wtedy nie miała żadnych doświadczeń seksualnych, i nie … nie mówię tu o głównej bohaterce, tylko o sobie.

W tamtych czasach bardzo podobał mi się pewien aktor. Przez pewien czas marzyło mi się takie spotkanie: on, w białej rozpiętej koszuli, czekający na mnie w grobowcu pełnym świec. Może wydawać wam się dziwne, że w ogóle coś takiego mnie kręciło, ale wtedy przechodziłam dość mroczny okres, więc grobowiec był jak najbardziej odpowiedni. Oczywiście wyobrażałam sobie jak dłonią dotyka mojej twarzy, po czym namiętnie acz delikatnie całuje… Powoli zdejmuje moją bluzkę, i spodnie, po czym zaczyna delikatnie pieścić moje piersi. Kiedy już jestem cała rozpalona wchodzi we mnie, i kochamy się namiętnie.

Artykuł ukazał się w ramach konkursu ORAlnego na otarcie łez po lecie.

Udostępnij ten post: