orgazm

Najlepsze pomysły niektórym przychodzą pod prysznicem, do mnie ten o wyzwaniu Wyprawa po orgazmy przyszedł, gdy myłam naczynia. Mycie naczyń do dla mnie czasem jedyna rozrywka i przerwa w pracy – co znają chyba wszyscy, którzy pracują online i nie mają zmywarki.

Więc myłam talerze i pomyślałam o swojej prawie-ukończonej (to chyba jakieś moje przekleństwo!) książce Uniesienie spódnicy. Mamo, ile w niej przefantastycznych historii o orgazmach. I jak bardzo te historie z życia wzięte kontrastują z gazetowym podziałem orgazmów na pochwowe i łechtaczkowe. Pomijam fakt, że odkąd ten portal założyłam w 2010, wciąż mówię o tym, że ten podział jest równie stary, jak i słaby. I tak tak co najmniej raz w miesiącu spotykam kobietę, która się martwi, że ma orgazmy, „ale tylko łechtaczkowe”. Więc kochana, niech Ci zazdroszczą, orgazmy, w których jakiś udział ma Twoja łechtaczka, mogą być bardzo fajne, bardzo szybkie i bardzo mocne. Po prostu świetne!

W każdym razie pomyślałam, że skoro książka wciąż jeszcze nie wydana (obiecuję, że w tym roku wyjdzie), to ja chociaż trochę poopowiadam o tych orgazmach i ich różnorodności. O tym, że łechtaczka jest jedynym organem ludzkiego ciała służącym tylko do rozkoszy i że orgazmy, w których bierze udział, mogą być wspaniałe. O tym, że sama osobiście uważam za ściemę podział na łechtaczkowe i waginalne, bo jak niby mam je rozróżnić, skoro łechtaczka oplata waginę a niektóre klasyfikacje uważają tak samo wargi sromowe, jak i strefę G (której znaczna część jest przecież we wnętrzu joni) za części łechtaczki! Więc ja ich nie rozróżniam. Nie umiem powiedzieć, który mój orgazm jest waginalny, a który nie i nawet nie chcę się bawić w takie rozróżnienia, bo czy one mają potwierdzić, dzisiaj, w XXI wieku, że jestem normalna?

Po prostu chcę pokazać, jak złożony jest świat orgazmów – i to zarówno kobiecych, jak i męskich. Opowiadałam o tym na wczorajszym lajwie Udawać czy nie udawać (wideo poniżej), i będę opowiadać też dzisiaj. Można mieć orgazmy od stosunku i pocałunku. Od wibratora i spojrzenia w oczy. Od tego, że ktoś Cię dotknął, spojrzał w oczy lub wymasował Ci plecy albo dłonie. Możesz mieć orgazm od wszystkiego: od zjeżdżania po poręczy, od uprawiania sportu, od tego, że zobaczyłaś piękny zachód słońca albo od tego, że ktoś wprawnie całował i lizał Twoją łechtaczkę. Świat zna wiele klasyfikacji orgazmów, ale wciąż spotykam się ze stwierdzeniem, że jedyny „słuszny” orgazm to ten, który ma miejsce, kiedy penis mężczyzny jest w pochwie kobiety. Diabeł tkwi w szczegółach a jak na złość wiele badań pokazuje, że jedynie 25-30% kobiet dochodzi właśnie od tego. Zamiast od penisa w pochwie dochodzą od głaskania piersi, pieszczot wnętrza dłoni, spojrzenia w oczy, pocałunku, seksu oralnego, wibratora, fantazjowania czy nawet samego przypominania sobie minionego orgazmu! Czyżby te orgazmiczne możliwości nie podobały się „tradycyjnym dostarczycielom orgazmów”. Czyżby badacze sprzed stu lat, tak bardzo bali się przyjemności, która się po prostu przydarza (i to wszystkim, bo nie tylko kobietom), że postanowili zamknąć orgazm jedynie w szufladce genitalnych uciech?

A Ty jak się czujesz z tym, że właśnie tak może być? Że nie zawsze trzeba seksu, stosunku czy mężczyzny? Penis+pochwa to bardzo patriarchalny czy wręcz chrześcijański wzorzec seksu i całkowicie wyklucza sporo zabawy, szczególnie między osobami tej samej płci.

Jeśli więc chcesz się przekonać o różnorodności orgazmów, dołącz teraz do naszego wyzwania (uwaga, wyzwanie jest także w grupie tylko dla kobiet, więc niestety, jeśli nie jesteś kobietą, nie dostaniesz się do grupy) i wejdź na Klub Uniesionych Spódnic (FB), aby wziąć udział w dzisiejszym lajwie (25.06. 2019, g. 19.00) Czy to tędy droga do orgazmu (dodam go tutaj na portal jutro) oraz poczytać, co przeróżne kobiety piszą o swoich najfajniejszych orgazmach, najdziwniejszych orgazmach, pierwszy orgazmach, braku orgazmów… i poczuć tę siostrzaną atmosferę, zobaczyć, jak można się dzielić, jak różne mamy doświadczenia… i że ta różnorodność jest OK!

Twoja droga do orgazmu może być kompletnie inna niż moja. Nie ma jedynej właściwej, tak jak nie ma jedynego „słusznego” orgazmu. Każdy orgazm jest dobry, każdy! Nie ma co się wstydzić, że najlepsze orgazmy masz sama ze sobą (może tak jest), bo to Ty jesteś najlepszą specjalistką od Twojego ciała. Oczywiście możesz pokazać komuś, z kim się kochasz, jak może Ci dać orgazm, czasami takie instrukcje bardzo szybko przynoszą dobre efekty. Mogę też powiedzieć, że orgazmy często są jak koty i przychodzą właśnie wtedy, kiedy chcą, a nie wtedy, kiedy się je woła. Postrzeganie orgazmu jako koniecznego elementu seksu lub wręcz najważniejszego czy finalnego – mam wrażenie – może bardzo ten seks skracać, spłycać i zamieniać miłosne spotkanie w wyścig. Czy zawsze chcesz najszybciej dobiec do mety i zasnąć, mając poczucie „dobrze spełnionego obowiązku”?

Ja nie chcę, żeby moje orgazmy były obowiązkiem. Dlatego, gdy chcę spać, to idę spać, nawet jeśli nie miałam orgazmu. Ja chcę, żeby moje orgazmy zawsze były skutkiem ubocznym tego, że jestem zrelaksowana, zadowolona i że jest mi na tyle dobrze, że mogę odlecieć.

 

 Udawać czy nie udawać? Live nr 1 z Wyprawy po orgazmy

 

Czy to tędy droga do orgazmu? Live nr 2 z Wyprawy po orgazmy

 

Zaproszenie na krąg wieczorem o 21.00 26.06.2019 – tylko dla kobiet – Wszystkie orgazmy nasze są!

Jestem zadowolona, usatysfakcjonowana i szczęśliwa – to ponad godzinne nagranie, które możesz obejrzeć poniżej, to jeden z najlepszych wywiadów, jakich ostatnio udało mi się udzielić. Bez cenzury. Bez skrępowania i pruderii. Tylko konkretna wiedza na temat kobiecej seksualności w całym jej spektrum. Od razu po lajwie, który odbył się na fp Republiki Długich Spódnic na fb dostałam kilka wiadomości od kobiet, które napisały, że są zachwycone, że je to poruszyło, że cieszą się, że zdecydowały się przez tę godzinę być z nami, bo to była zmieniająca spojrzenie na kobiecą seksualność godzina. Bardzo się cieszę! Ciebie też zachęcam do obejrzenia tej rozmowy.

Punktem wyjścia dla nas była moja książka Uniesienie spódnicy. Seksualne doświadczenia i moc kobiet. Książka jest jeszcze nie wydana, ale już dziś możesz całkowicie bezpłatnie pobrać wstęp do niej, wiele osób, które przeczytało wstęp, powiedziało mi, że nawet czytanie tylko wstępu dało im wiele radości, i już jakieś otwarcie na więcej się w nich zadziało. Więc zachęcam Cię do wysłuchania rozmowy i pobrania wstępu na swój komputer lub telefon i zanurzenia się w lekturze.

A w wywiadzie usłyszysz m.in. o:

– słowach na joni/cipkę i tym, że złe słowo czasem gasi całe pożądanie,
– tym, co powiedzieć mężczyźnie zazdrosnemu, że się masturbujesz,
– delikatnych ginekologach i delikatności joni,
– tym, że masturbacja podczas porodu może Cię uchronić przed pęknięciem krocza,
– orgazmach od patrzenia w oczy i wielu tematach, o których mówić „nie wypada”. Po prostu posłuchaj!

 

 

Republika Długich Spódnic jest platformą, która pomaga już teraz setkom kobiet w odkryciu swojej wewnętrznej kobiecej mocy. Jest miejscem wzajemnej inspiracji, która wspiera w uwolnieniu potencjału twórczego, aby realizować siebie w pełni. Daje konkretne ćwiczenia oraz wskazówki, jak zmienić jakość swojego życia.

Polajkuj i śledź stronę Republiki na FB: https://www.facebook.com/tworzmoc

Gaja

Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie – to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?

Orgazmiczna joga. Czy jakieś zajęcia mogą się lepiej nazywać? Do końca nie wiem, co to jest, ale idę bez zastanowienia. Na miejscu okazuje się, że to był strzał w dziesiątkę, bo dawno już nie bawiłam się tak dobrze, jak na orgazmicznej jodze!

 1 Więcej

Stokrotka

Mam zwyczaj przeglądać sobie różne fora. Te kobiece i te od seksualności pełne są rozpaczliwych próśb o pomoc, konsultację, diagnozę: ”uprawiam seks z moim mężem już pięć lat, jest coraz gorzej, nigdy nie miałam orgazmu przy stosunku”,

Nat Gru

Przyznaję, jako nastolatka padłam ofiarą tak zwanego mitu orgazmu. Zaznaczam – kobiecego orgazmu, bo bajka o męskim była krótka i dobrze znana – ten bez wyjątku pojawia się zawsze. Jako dwudziestoparolatka przekonałam się, że w świecie orgazmicznego mitu funkcjonują również mężczyźni. Zaczęło się od niewinnej z pozoru rozmowy…

Voca Ilnicka na kobieta.gazeta.pl

Jeszcze nie tak dawno, bo kilkadziesiąt lat temu, pomysł, że i kobieta może mieć orgazm, był dość rewolucyjny. A dla niektórych w ogóle nie do przyjęcia. Jak to? Ta anielska istota i matka dzieciom cieszy się orgazmem, lubi seks, jak jakaś prostytutka?

Nie za górami, a całkiem niedaleko, mieszkała nie w pałacu, a w kamienicy, piękna Księżniczka. Księżniczka miała narzeczonego – Księcia oczywiście. Bohaterka bajki wybierała się na wieczór panieński do pałacu obok i przyszłej pannie młodej kupiła prezent – seksowną bieliznę. Ale do zakupu przez Internet dostała gratis – mały, tani, znany wszystkim wibrator. „Chiński badziew”- pomyślała Księżniczka i rzuciła pudełeczko z zabawką na dno szuflady.

Kobiety stają przed sprzecznymi żądaniami: z jednej strony mają być „zawsze dziewicze”, potulne i niewinne, z drugiej: mają być sexy wampami zaspokajającymi swoich mężczyzn. Z jednej strony mają się raczej nie zajmować takimi „głupotami” jak seks i własna wagina, z drugiej „powinny” przeżywać wielokrotne orgazmy.

Milena

Czytając polecaną mi przez koleżanki książkę Paulo Coelho „11 minut”, natrafiłam na fragment, w którym 16-letnia Maria pod nieobecność bogobojnych rodziców odkrywa masturbację. Bawiąc się ”małym pączkiem u góry sromu”, wznosi się do nieba i przeżywa pierwszy orgazm. Czytając książkę, ciężko nie zgodzić się z twierdzeniem, że autor zna się na kobiecej psychice. Doskonale wręcz wyłapuje niuanse kobiecej seksualności. Dlatego tak bardzo zdziwił mnie fragment o pierwszej wizycie Marii w raju.

Sheila

W przeciągu ostatnich, powiedzmy, dwóch stuleci poglądy na kobiecą masturbację zmieniały się diametralnie. Kiedy dziś pisze się o niej, podkreśla się często jej „edukacyjny” charakter. To dzięki masturbacji młoda dziewczyna poznaje swoje ciało, uczy się sprawiania sobie rozkoszy, co stanowi podstawę do osiągania później orgazmu w kontaktach z partnerem. Jak miałaby nauczyć partnera, czego jej ciało potrzebuje, skoro sama wcześniej tego nie odkryła?

Gdyby zechcieć wydrukować wszystko to, co zostało kiedykolwiek napisane o orgazmie i towarzyszących mu odczuciach, prawdopodobnie padłyby wszystkie drukarki, a Ziemię zawaliłaby porządna sterta papierów, która natychmiast rozpierzchłaby się na cztery strony świata.

Czasami możemy sobie myśleć, że to straszne, że tak długo trzeba się nami zajmować, żebyśmy miały orgazm (lub kilka) lub żebyśmy były fizycznie gotowe na penetrację. Jak to? Cała godzina? Ten biedny mężczyzna… Jak on się tam między moimi udami namęczy… Ach, jesteśmy tak empatyczne, tak bardzo wytresowane do tego, żeby odmawiać sobie przyjemności i myśleć tylko o partnerze.

Czerwony Smok

Swego czasu na jednym z kobiecych portali natrafiłam na zagadnienie „O czym myślą kobiety w czasie orgazmu?”. W dyskusji, jaka zawrzała, pełno było oburzonych głosów sugerujących, że gdy się myśli o czymś innym niż o ukochanym, świadczy to o marności życia seksualnego i tym, że taka kobieta leży jak kłoda, a mężczyzna jest słabym kochankiem. I w ogóle – jak tak można?!

Anna Błońska

Debby Herbenick, badaczka z Indiana University, potwierdziła, że same ćwiczenia fizyczne – bez aktu płciowego czy marzeń o treści erotycznej – są w stanie wywołać u kobiety orgazm (Sexual and Relationship Therapy).

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Pellentesque imperdiet purus quis metus imperdiet fermentum. Suspendisse hendrerit id lacus id lobortis. Vestibulum quam elit, dapibus ac augue ut, porttitor viverra dui. Pellentesque imperdiet purus quis metus imperdiet fermentum. Suspendisse hendrerit id lacus id lobortis. Vestibulum quam elit, apibus ac augue ut, porttitor viverra dui.

 Like Więcej

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Pellentesque imperdiet purus quis metus imperdiet fermentum. Suspendisse hendrerit id lacus id lobortis. Vestibulum quam elit, dapibus ac augue ut, porttitor viverra dui. Pellentesque imperdiet purus quis metus imperdiet fermentum. Suspendisse hendrerit id lacus id lobortis. Vestibulum quam elit, apibus ac augue ut, porttitor viverra dui.

 1 Więcej

Moje podejście do wspólnych zabaw w sypialni jest proste: własne (męskie) zaspokojenie jest pewne, a największa satysfakcja, radość właściwie, to ofiarować jak najwięcej doznań Jej. Każda kobieta jest w tej sferze prawdziwą zagadką, jest inna. Pomóc jej osiągnąć spełnienie… ha!, to prawdziwa sztuka!

Czy dorosła kobieta potrafi czerpać przyjemność z posiadania ciała, waginy i łechtaczki? Czy dorosła kobieta potrafi się masturbować, nie boi się tego i robi to z przyjemnością? Czy dorosła kobieta potrzebuje pomocy innej kobiety, aby nauczyć się masturbować? Obejrzyjcie dokumentalny film Szkoła masturbacji z Betty Dodson, a dowiecie się.

Deborah Sundahl

Pracując nad rozwiązaniem zagadki kobiecych orgazmów, seksuolodzy Josephine i Irving Singerowie w 1974 roku wydali książkę The Goalsof Human Sexuality („Cele ludzkiej seksualności”), zawierającą opisy licznych rozmaitych przeżyć związanych z orgazmem u kobiet.

Film pokazujący, w jaki sposób firmy farmaceutyczne kreują nowe zaburzenia, które można ”leczyć” wydając grube tysiące. Pamiętacie histerię? XIX-wieczną ”chorobę”, którą można było ”leczyć” na różne ciekawe sposoby? Teraz, w XXI wieku mamy kolejnych kilka ”chorób”.

David Reuben

Jaka jest różnica między orgazmem pochwowym a łechtaczkowym? Żadna, zupełnie żadna. Wiele lat temu Zygmunt Freud teoretyzował, że kobiety doświadczają dwóch różnych orgazmów – pochwowego i łechtaczkowego. Orgazm łechtaczkowy uznano za bazujący na masturbacji z dzieciństwa – był uważany za dziecinny i niedojrzały.

Co kobieta wie o seksualności mężczyzny? Zewsząd słyszymy, że mężczyzna zawsze może, że mu się chce o każdej porze dnia i nocy, że nigdy mu dość i że podstawą udanego seksu jest twarda erekcja. Kiedy nasi mężczyźni mówią nam „nie”, otwieramy oczy ze zdumienia. Zdradza? Gej? Zachorował? 

Orgazm łechtaczkowy, to orgazm na zawołanie, masz go kiedy chcesz i gdzie chcesz. Wiele kobiet, które nie mają orgazmu w trakcie stosunku pochwowego, bardzo łatwo go osiąga w trakcie masturbacji lub też pieszczot oralnych z partnerem.

Poród postrzegany jest tylko jako dawanie życia, coś, co się odbywa w bólu i za zamkniętymi drzwiami. Kiedy kobieta rodzi dziecko w zimnym szpitalu, pod czujnym okiem lekarza, w otoczeniu medycznych sprzętów, poród jest ostatnią rzeczą, która kojarzy się z kobiecą seksualnością. A jednak jest jej częścią.

W drugiej połowie XX wieku kobiety przeszły bardzo długą drogę: od czasów, w których wątpiono, że kobieta w ogóle może mieć orgazm, w których kobiety faktycznie stanowiły własność męża do czasów zwycięstwa w 1995 roku, kiedy w deklaracji Narodów Zjednoczonych o Prawach Kobiet, zatwierdzonej przez 140 krajów, stwierdzono, że ciało kobiety należy tylko do niej.

Wbrew pozorom, orgazm może udawać i kobieta, i mężczyzna. Udawany orgazm u kobiety – to krzyki i posapywanie. Mężczyzna zaś może imitować odpowiednie ruchy i wydawać odgłosy, które zazwyczaj towarzyszą orgazmowi. Jeśli wszystko dzieje się po ciemku, a facet ma zwyczaj – np. po wszystkim szybko biec pod prysznic, to cóż, można się nie zorientować.

Encyklopedia seksu podaje, że orgazmy we śnie przeżywają kobiety stłumione bądź głęboko religijne, które boją się orgazmu na jawie. Wikipedia podaje, że orgazm we śnie przeżywają kobiety o wysokim libido, które pozostają niezaspokojone seksualnie.

O tym, że niektóre kobiety też mają wytrysk w trakcie orgazmu, i nie są to bynajmniej transseksualne kobiety, dowiedziałam się jakieś pięć-sześć lat temu. Ale pierwszą, która tego doświadcza, w realu spotkałam dopiero kilka miesięcy temu.

„Kobiecy orgazm” to brytyjski film dokumentalny o kobiecej rozkoszy. Temat bardzo przyjemny. Dla wielu osób wiedza – skąd się biorą kobiece orgazmy, niestety, wciąż pozostaje zagadką.

Francuski film dokumentalny pt. „Łechtaczka piękna nieznajoma” przekazuje mnóstwo pozytywnych emocji związanych z kobiecą seksualnością. Dowiadujemy się z niego, między innymi tego, że to właśnie kobieta (a nie mężczyzna!) ma organ służący tylko i wyłącznie rozkoszy.