sztuka nowoczesna
I love my vaginakomentarze (1)”I love my vagina” to projekt w toku. Zapoczątkowany został happeningiem i wystawą interaktywną, która odbyła się w kwietniu 2010 podczas pierwszej edycji ”Dni Cipki” w siedzibie UFA w Warszawie.
Krew stamtądRzeczywiście tabu związane z kobiecą fizjologią jest dramatyczne. Oczywiście, chodzi o to, że to jest krew stamtąd, w związku z tym ona jest gorsza niż fekalia. Rodzenie, dawanie życia wydaje nam się obrzydliwe tak samo, jak fizjologia, która temu towarzyszy. Zapytałam, co by było, gdybym robiła projekt o żołnierzach i sfotografowała ich zakrwawione mundury. Fizjologia towarzysząca zabijaniu już się wydaje mniej obrzydliwa.
O Czerwonej Pani i Ana-suromaikomentarze (1)Ponieważ tak naprawdę „w życiu piękne są tylko chwile”, a reszta jest zwykła, a nawet (nie bójmy się do tego przyznać) smutna, a często wręcz przygnębiająca, postanowiłam przyjąć zasadę, że to, co tworzę, będę robiła w sposób uroczy. Mimo tego że czasami będą to tematy trudne, uparcie będę opowiadała o nich ładnie. Nie wiem, jak długo ta dewiza artystyczna będzie mi towarzyszyła, ale póki co staram się jej trzymać…
Sztuka to strzelbySztuka to strzelby, a strzelać chciałyśmy do każdego i ranić dogłębnie, pozostawiać trwały ślad - zmusić do myślenia, do czegokolwiek. Jednak sztuka wystawiona białych boxach galerii i tak niczego nie zmieni. To egalitarny towar, świecidełko, luksusowy gadżecik - równie dobrze można powiedzieć: drogi, niezrozumiały śmieć. Dlatego właśnie postanowiłam „sztukę” sprowadzić na ziemię i wyjąć z klatki. Pretekstem stał się projekt kalendarza miesiączkowego.
Czerwona Flaga - Menstruacja na obrazie!komentarze (2)Menstruacja na obrazie! Coś, czego wstydzi się większość dziewcząt i kobiet, trafia do galerii, staje się tematem sztuki. Judy Chicago w 1971 roku tworzy Czerwoną Flagę – litografię, na której widnieje kobieta, wyciągająca z pochwy zakrwawiony tampon. Wiele osób nie wie, co to za czerwony przedmiot, podejrzewają, że jest to zakrwawiony penis – opowiada artystka.