dział: kochanek / kochanka

Spełnienie

Caricia
dodano: 2011.11.22
Moje podejście do wspólnych zabaw w sypialni jest proste: własne (męskie) zaspokojenie jest pewne, a największa satysfakcja, radość właściwie, to ofiarować jak najwięcej doznań Jej. Każda kobieta jest w tej sferze prawdziwą zagadką, jest inna. Pomóc jej osiągnąć spełnienie... ha!, to prawdziwa sztuka!

Historia, którą chcę się podzielić, to obecny etap mojego życia. To właściwie radość, jaką odczuwam i którą nieco obawiam się zapeszyć... choć myślę o przyszłości z wiarą. 


Nie znajdę na Waszym portalu działu np. "uczucia" bądź "związek", więc nie na tym spróbuję się tu skupić. Przepraszam, jeśli moja historia podpada raczej pod jakiś gazetowy pocieszacz i wyciskacz łez, pod jakiś harlequin. Nie myślę o tym w ten sposób. To dzieje się naprawdę, a mnie przepełnia radość, że spotkałem kogoś wartościowego, z kim rozumiem się bez słów, za kim tęsknię.


Najpierw nas przedstawię: ja 35 lat, kawaler, po w zgodzie zakończonym długim związku z dziewczyną, ona (niech nosi tu imię Marta) 50 lat, rozwódka. W tym zawiera się nietypowa dla wielu postronnych osób (lecz już nie pesząca nas samych!) sytuacja - różnica wieku. Gdyby łączył nas jakiś, żałosny zresztą, układ finansowy, lub chociaż przejściowa erotyczna fascynacja, pewnie by to ułatwiało niektórym ogląd sytuacji. Ale to rodząca się stopniowo (poznaliśmy się przeszło pół roku temu) miłość, którą zresztą sami przywitaliśmy nieco zaskoczeni, zawstydzeni. W której Sens musieliśmy dopiero uwierzyć, by cieszyć się tym pięknym stanem duszy.


W porządku. Powoli idę w tej historii w kierunku łóżka. ;)


Za mną kiedyś dawno, w studenckich latach, kontrowersyjny styl życia singla-swingersa spotykającego się z małżeństwami, który jednak wspominam dobrze (nikt tu nikogo nie krzywdził, nie oszukiwał, przeciwnie), a do którego nie chcę już wracać (ta tęsknota za tym by mieć prawo kogoś kochać...). Później natomiast emocjonalny i intymny także związek z młodą dziewczyną, uczenie się siebie, zgrywanie jako para w arkanach miłosnej sztuki. Marta zaś ma za sobą fatalny życiowy błąd, wieloletnie małżeństwo z mężczyzną który wkrótce okazał się alkoholikiem, który nieraz ją pobił, który sprowadzał do domu kolejne kochanki. Uczynił Marcie jeszcze jedną wielką krzywdę, skutecznie wmówił jej że jest nic nie wartą i niezdolną poradzić sobie samodzielnie osobą. W łóżku, nawet na trzeźwo, po prostu zmuszał ją do stosunku. Kilka minut, może mniej przyciskania swoim ciałem, wytrysk, komentarz, że "jest do niczego" ,bo trwa to chwilkę i odwrócenie się do niej plecami, by spać. Była u kresu fizycznych i psychicznych sił, gdy odważyła się odejść, zostawić pijaka i dorosłe już dzieci. Terapia i samodzielne życie odbudowały ją nie do poznania. Nie wszystko jednak można naraz uleczyć - mężczyzn początkowo nienawidziła, a kilka ostatnich lat minęło jej bez odczuwania seksualnych potrzeb. Cieszyła się za to, że nie obudzi ją już nigdy gwałt w środku nocy.


Jedna ważna dla mnie uwaga. Choć - mimo tego że wiem, jakie są realia niektórych związków - szokuje mnie to co przeszła, choć ogromnie jej tego współczuję, to jednak nie stąd wzięło się moje uczucie. Szanuję, lubię i kocham ją taką jaka jest, z jej zaletami i wadami. I przeszłość nie ma tu nic do rzeczy, mimo iż ciągle w wielu sytuacjach się przypomina, także w tych intymnych.

Widzę to najlepiej, gdy przypomnę sobie nasze pierwsze pieszczoty, pierwsze doświadczenia. Choć czuliśmy już w sobie ogromne pożądanie, głód tej drugiej osoby, gdzieś w Marcie obecny był wielki lęk przed odrzuceniem, przed nową krzywdą i poniżeniem...


Tuliliśmy się i wiliśmy w miłosnym uścisku. Wciąż całkowicie ubrani, czując gorączkę przyśpieszonych oddechów i spragnionych ciał. Mając w pewnym momencie Martę nad sobą, wyprężoną jak kocica, ogłupiały podnieceniem, dałem jej ostrego klapsa w pośladek. Znieruchomiała szokowana... ja także zbladłem, zmysłowy nastrój uleciał w jednej chwili. Coś, co uczyniłem instynktownie, chcąc wyrazić, jak bardzo mnie podnieca ta chwila i jej wypięta pupa, Marta uznała za atak faceta, któremu nagle odbija agresja. I miała pełne prawo tak to odebrać, a ja wykazałem się kompletnym brakiem wyobraźni wobec kogoś, na kogo ciężką rękę podniesiono wcześniej wiele razy. Miała też prawo natychmiast wyrzucić mnie za drzwi. Skończyło się na długiej rozmowie, moich najszczerszych wielkich przeprosinach.


Pamiętam także nasze pierwsze noce, w tym tę, gdy zdecydowaliśmy się na zbliżenie. W pokoju zawsze panowała ciemność, Marta wcześniej ubierała dyskretnie długą nocną koszulę. Także gdy pieściłem ją, a potem delikatnie łączyłem się z nią w Jedno, cały ten czas pozostawała w koszuli. Jej błyszczące w ciemności oczy wyrażały miłość, ta sama piękna siła prowadziła mnie, a jednocześnie po cichu rozumiałem, że Marta jeszcze lęka się odrzucenia, braku akceptacji, nie docenia swej wysportowanej figury, własnej zmysłowej kobiecości. Z czasem nauczyliśmy się rozmawiać także o tym, a powoli, niepostrzeżenie prawie, nocami w pokoju przybywało palących się ozdobnych świeczek, zaś piżamy Marty przybierały coraz krótszy i bardziej fantazyjny fason. Dziś często usypiamy nadzy, wtuleni w siebie, a dla mnie, ją, czującą się bezpiecznie, otoczyć w tym momencie ramieniem, znaczy więcej niż usłyszeć tysiąc wielkich słów.


Jedna prosta, znana łóżkowa praktyka okazała się naszym błogosławionym pomysłem. Masaż. Dla mnie kwintesencja moich marzeń, mojego podejścia do najdroższej mi kobiety: móc zachwycać się nią i zarazem ofiarowywać jej wytchnienie i przyjemność. Dla Marty... jednak rzecz całkowicie nowa! Tak, od kilku lat, dbając o siebie, między innymi (oprócz sportowej aktywności) rozpieszczała ciało dobrymi kosmetykami. Ale zaufać, położyć się nago pod okryciem jedynie ciepłego koca, poddać męskim dłoniom? To wszystko oznaczało dla Marty konieczność przezwyciężenia w sobie kolejnych niepokojów. Masaż istotnie okazał się moją niewiarygodną, jedyną w swoim rodzaju radością. Wedle tego, co widzę po reakcjach Marty oraz słyszę z jej ust (a nie jest osobą szczodrą w pochwałach), dla niej także to wspaniale relaksujące chwile, a zarazem rozbrzmiewające gdzieś w jej psychice słodkie preludium "tego", na co oboje w narastającym napięciu wyczekujemy. Masowanie kobiecego ciała nie jest moją pracą, a Marta klientką i wiem, jestem pewien, że dotyk moich dłoni to wyraża... Przepełnia mnie z jednej strony miłość, czuła troska..., a z drugiej, przyznaję, cielesna fascynacja, pożądanie. Rozpoczynając od drobnych paluszków stóp, powoli wędruję w górę jej zadbanego, ślicznego ciała... Choć staram się skupiać na masażu, prowadzonym pewnym ale delikatnym ruchem rąk, nie potrafię odmówić sobie małych przerywników, składając pocałunki na jej napiętej dreszczem oczekiwania skórze. Chętnie przy tym wybieram miejsca może mniej... oczywiste: kostki stóp, zgięcie nóg pod kolanami, brzuszek, boczki aż po paszkę ułożonej w górę ręki, kark oraz włosy i skórę głowy powyżej niego. Czy wiecie co może uczynić z kobietą pieszczota "zapomnianych" okolic jej ciała? Nie? Spróbujcie!


W naszym przypadku... hm, choć staram się do końca zachować profesjonalizm masażysty, choć pragnę dotrzeć wszędzie z kojącym balsamem, przychodzi chwila, gdy oboje zgodnym a niecierpliwym ruchem odstawiamy na bok buteleczkę kremu, nasze ciała zwierają się ze sobą, dłonie splatają się, a usta łączą w długim pocałunku.


Intymną bliskość, łóżkowe igraszki i to swoiste autentyczne uczenie się własnych reakcji oraz siebie wzajemnie, wszystko to przenika wspólne ciche marzenie - jej orgazm. Powiecie: niezbyt to oryginalne. To prawda. Dla nas jednak ten "pierwszy raz" Marty będzie tym samym, czym były jej małe sukcesy w innych sferach rozpoczętego na nowo życia. Na razie kulminacja kobiecej rozkoszy, to dla niej ciągle tylko mgliste, odległe o dziesiątki lat wspomnienie, zresztą niecodziennej treści (zaznała jej... podbiegając w ciasnych spodniach do autobusu - więcej w tym humoru niż romantyzmu).


Otwarci na siebie, by dzielić się wspólnymi przeżyciami, niewiele mówimy akurat o tym, o sednie kobiecej seksualności. Nie chcemy, by trzymało się w naszych głowach (a już szczególnie w jej umyśle i psychice) poczucie, że "musimy" się tego doczekać. Sam skupiam się po prostu na niej. Pieszcząc ją i kochając się z nią, oprócz ogromu innych przyjemnych doznań, dyskretnie wychwytuję każde jej głośniejsze westchnienie, niekontrolowany jęk, nagły dreszcz, który przeszywa jej napiętą skórę i wygięte w łuk ciało. Marta przechodzi powoli we władanie odbieranych bodźców. Ja, zewnętrzny świadek tego nieuchwytnego procesu, czuję że "To" jest już gdzieś blisko... Ona - tym bardziej... Wtedy właśnie pojawia się jeszcze jakaś blokada, w postaci wspólnego podświadomego oczekiwania. Być może, gdy będziecie czytać te słowa, ostatnia bariera już upadnie - Marta, tracąc nad sobą resztkę kontroli, podda się przemożnej słabości i błogości zarazem. Oboje, nie potrafiąc wyrzec składnego zdania, przywrzemy do siebie kurczowo, w poczuciu spełnienia w naszej miłości...


Tekst ukazał się w ramach konkursu z Lelo.

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 3)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12011.11.23, 08:22

V
To, co piszesz, że seks bez orgazmu jest cudowny, to prawda. Kiedy jest bliskość i oddanie, i człowiek nie skupia się na tym, żeby przeżyć orgazm, tylko odczuwa pożądanie - wtedy w sumie niczego więcej nie trzeba. :) Nie ma co skupiać się tylko i wyłącznie na orgazmie. Z drugiej jednak strony, orgazm jest naprawdę w zasiegu ręki każdej kobiety. To, że trudno go osiągnąć, to mit. Prawda jest taka, że tylko 30% kobiet osiaga orgazm w trakcie penetracji (czyli klasycznego seksu), więc może się wydawać, że to jest trudne i nieosiągalne, ale prawie sto procent w trakcie masturbacji. Wystarczy "uruchomić" łechtaczkę i - pstryk - orgazm jest. :)

Myślę, że takie niekończończące się pieszczoty i bliskość, to coś wspaniałego. Do tego jeszcze kilka orgazmów jako "skutek uboczny" i jesteśmy w siódmym niebie. :)
# 22011.11.27, 10:07

Caricia
Z upływem lat lepiej rozumiem to co czułem podskórnie od dawna: jeśli jesteś w łóżku z kimś kogo nie tylko pożądasz, ale po prostu po ludzku bardzo lubisz i kochasz, to suma wszystkich kotłujących się w ciele, głowie, w sercu radosnych wrażeń jest ogromna! Traktujesz tę osobę jak drugie "ja", masz zaufanie, niczego się nie lękasz, masz śmiałość wszystko wysłuchać i spełnić oraz o wszystko poprosić. I jeszcze ten stan duszy już po. . . dla mnie najcudowniejszy. Ustępuje z pierwszego planu fizyczne pożądanie i można całym sobą czuć jak bliska, droga mi osoba leży w moich ramionach. . .
Orgazm. Także większe nadzieje pokładałem w pieszczotach waginy, niż w bezpośrednim seksie (w którym zresztą musiałem się pilnować, na ile jestem w stanie, by wytrysk przyszedł jak najpóźniej). W sumie pieszczoty własne, przez partnera oraz seks nie wykluczają się, lecz idealnie jeśli stanowią dania wspólnego wieczoru. A do tego siła praktyki (zgrania się w seksie) i szczerych rozmów o nim. Wiem że to oczywiste spostrzeżenia, lecz i tak serdecznie polecam!
# 32015.11.22, 16:43

Pimka
Przepiękna historia. . . Dziękuję, że mogłam ją przeczytać

podobne artykuły

Orgazmiczna joga. Polecam :)
Orgazmiczna joga. Czy jakieś zajęcia mogą się lepiej nazywać? Do końca nie wiem, co to jest, ale idę bez zastanowienia. Na miejscu okazuje się, że to był strzał w dziesiątkę, bo dawno już nie bawiłam się tak dobrze, jak na orgazmicznej jodze!
 
Jak wrócić do satysfakcjonującego życia seksualnego po porodzie?
Powrót do satysfakcjonującego życia seksualnego po narodzinach dziecka może być bułką z masłem, ale może również okazać się nie lada wyzwaniem.
 
Seks bez prezerwatywy. Bliskość czy szaleństwo?
Bliskość, jedność, połączenie, oddanie! Niektórzy czują, że da się to osiągnąć jedynie w seksie bez prezerwatywy i w ogóle bez antykoncepcji.
 
Jak odmówić seksu partnerowi?
Nie uważam, że jeśli raz się zgodzisz bez przekonania, to będzie to miało straszne konsekwencje. Ale jeśli to jest utarty schemat i Twój partner lub Twoja partnerka nie wie, że robisz to na odwal i dla świętego spokoju - to sądzę, że ten schemat może zacząć mścić się albo na Twoim związku albo na Twoim życiu seksualnym.
 
Kurs samoświadomości seksualnej: Spotkania Rogatego Boga i Potrójnej Bogini
Wraz z Wiosną we Wrocławiu rozpoczyna się już piąta edycja popularnego cyklu spotkań-warsztatów dla mężczyzn i kobiet.
 

najnowsze artykuły

Period Fest, czyli święto miesiączki w Poznaniu
seksualność kobiet » wiadomości
Period Fest, czyli święto miesiączki w Poznaniu
Już jutro startuje chyba pierwszy taki (?) miesiączkowy festiwal w Polsce. Będą wykłady, warsztaty, koncerty, i wystawa ”Czerwona”.
Dzieje się! A ja się bardzo cieszę!
 
Życie po porodzie. Na wesoło
seksualność kobiet » humor
Życie po porodzie. Na wesoło
Ten filmik mnie porwał!
 
Jak wrócić do satysfakcjonującego życia seksualnego po porodzie?
seksualność kobiet » macierzyństwo
Jak wrócić do satysfakcjonującego życia seksualnego po porodzie?
Powrót do satysfakcjonującego życia seksualnego po narodzinach dziecka może być bułką z masłem, ale może również okazać się nie lada wyzwaniem.
 
O miesiączce dla mężczyzn
seksualność kobiet » miesiączka
O miesiączce dla mężczyzn
Kochasz kobiety czy może ich się boisz?
Chcesz je lepiej zrozumieć, oswoić się z nimi, pomóc im?
To wszystko jest możliwe!
 
Poród i masturbacja. Zamiast nacięcia krocza
seksualność kobiet » macierzyństwo
Poród i masturbacja. Zamiast nacięcia krocza
Dwie łyżeczki masła orzechowego? Mąż ssący Twoje sutki? A może Twoja przyjaciółka ssąca Twoje sutki? A może masturbacja? Czy to nie brzmi jak dobra impreza? Taniec, świece, masaże, muzyka, pieszczoty piersi i łechtaczki, głaskanie ciała, głęboki relaksujący oddech, wanna pełna ciepłej wody? A może jeszcze orgazm porodowy, który przenika Twoje ciało?
 







zobacz też

„Jak nakręcić porno: praktyczny poradnik filmowania seksu” - zbiórka społecznościowa

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter