tag: związek
Biamoria... ?komentarze (1)Biseksualizm - podwójna szansa na randkę w sobotnią noc?
Singlem być - piękna rzecz, gdy można robić co się chce. Jeszcze piękniejsza - gdy nie trzeba się ograniczać co do wyboru płci. Jak to mówią: „żeby życie miało smaczek raz dziewczynka, raz chłopaczek”. Sielanka? Być może, gdy nie szuka się nic poza przygodną znajomością.
Granicekomentarze (1)Czym jest zdrada w monogamicznym heteroseksualnym związku? Gdzie leżą granice tego, co ubogaca relację, a tego, co może ją zburzyć?
Kiedy z dziewczynki wyrasta kobieta – o przemocy domowej i jej wpływie na naszą seksualność, cz. 1komentarze (5)Jesteśmy dorosłe. Odnosimy sukcesy w życiu, z podniesioną głową zmierzamy się z wyzwaniami, jakie stawia przed nami codzienność. Przychodzi też moment, gdy znajdujemy partnera/kę, z którym/ą czujemy się dobrze, o którym/ej zawsze marzyłyśmy. Coś jednak nie pozwala cieszyć się szczęściem, jakie budzi się w naszych sercach i ciałach. Coś blokuje, ogranicza, krępuje nasze myśli, marzenia i spontaniczność w związku. Co to takiego?
Podręcznik dla Tristana, Izoldy i króla Markakomentarze (7)Pamiętacie historię nieszczęśliwej miłości jednego z najsłynniejszych trójkątów literatury? Marek kocha Izoldę, Tristan kocha Izoldę, Izolda kocha ich obu, ale bogactwo miłości i oddania (bo Marek i Tristan też się kochają) wcale nie oznacza szczęścia. W średniowiecznej Europie możliwa jest tylko monogamia i... zdrada. Współcześnie mamy też inną możliwość – przewrotnie nazwaną „puszczalstwem z zasadami”.
Spełnieniekomentarze (2)Moje podejście do wspólnych zabaw w sypialni jest proste: własne (męskie) zaspokojenie jest pewne, a największa satysfakcja, radość właściwie, to ofiarować jak najwięcej doznań Jej. Każda kobieta jest w tej sferze prawdziwą zagadką, jest inna. Pomóc jej osiągnąć spełnienie... ha!, to prawdziwa sztuka!
Syndrom Stanleyakomentarze (4)Jest takie sformułowanie, które moim przyjaciołom wystarcza za podsumowanie randki z nowopoznanym mężczyzną. Rzadko używane, ale brzmi: „jest Stanleyem” i choć może powinnam mówić: „jestem kobietą Stanleya”, to jednak łatwiej obarczyć odpowiedzialnością za realizowanie tak kłopotliwego syndromu tę drugą stronę. Do istniejących już w kulturze, a zapoczątkowanych w dziełach literackich kompleksów i syndromów, proponuję dołączyć jeszcze jeden: Syndrom Stanleya.