Antykoncepcja? Aborcja? Prawa osób LGBTQIA+? To nie tematy zastępcze, tylko narzędzia światowej geopolityki. Im mniej edukacji seksualnej, tym bardziej odsłonięci i podatni na dezinformację o seksie jesteśmy.
Seks, sekstet i seksualizacja?
Seks i dezinformacja a bezpieczeństwo narodowe
Mieliśmy wiele szans, aby wgrać Polsce program antywirusowy – obowiązkową rzetelną edukację seksualną – dzięki której dezinformacja o seksualności nie byłaby skutecznym narzędziem wojny Putina. Pomocne mogłyby też być kampanie i reklamy społeczne na temat orientacji seksualnych, tożsamości płciowych, antykoncepcji itp., a także przyjęcie ustawy o związkach partnerskich, zalegalizowanie aborcji – słowem uporządkowanie tematów, które pozostają wciąż zawieszeniu i eskalują emocje, dzieląc społeczeństwo i będąc wykorzystywane przez wrogi kraj do osłabiania Polski.
W czym jesteśmy gorsi od Danii czy Albanii, aby nie zająć się edukacją seksualną społeczeństwa i zainstalować w końcu tego antywirusa? To pomoże społeczeństwu, które panikuje, widząc słowa takie jak “seksizm” (dyskryminacja ze względu na płeć), “seksualizacja” (postrzeganie osoby tylko pod kątem seksualnej atrakcyjności) a nawet “sekstet” (6-osobowy zespół muzyczny), tylko dlatego że występuje w nich rdzeń “seks”. To przez niewiedzę powodującą moralną panikę można nas dzielić, strasząc “elgiebetami”, “potworem gender” czy “pigułką śmierci” (jak antykoncepcję awaryjną nazwała Maria Kurowska z Suwerennej Polski). To dlatego na podatny grunt padają słowa biskupów, zachęcających do wypisywania dzieci z edukacji zdrowotnej czy prezydenta Nawrockiego stwierdzającego, że: „pod niewinnie brzmiącą nazwą tego przedmiotu próbuje się przemycać do polskich szkół ideologię i politykę”.

























Ta książka zmieni Twoje życie. Nie tylko seksualne

















