dział: pierwszy raz

Pierwszy raz w kontekście ”50 twarzy Greya”

Ruda
dodano: 2012.12.12
9 grudnia przypadało interesujące święto: Dzień Dziewic. Rok temu z tej okazji popełniłam tekst pełen refleksji o tym, czym właściwie jest owo dziewictwo i dlaczego tak chętnie używamy tego terminu. Wyszło na to, że jest to termin niejednoznaczny i często sprowadzony do bardzo wąskiego zakresu. O samej utracie dziewictwa nie wspominając: powszechnie uważa się, iż jest to po prostu pierwsze włożenie penisa do pochwy. Jeśli dziewczyna jeszcze tego nie zaznała, pozostaje dziewicą. Cała reszta zachowań seksualnych wydaje się tutaj zupełnie pominięta i zepchnięta na margines. Tyle tytułem krótkiego wstępu. Tekst bowiem ma traktować zgoła o czym innym.

Popełniłam ostatnio straszny błąd i sięgnęłam po bestseller, o którym od jakiegoś czasu wszędzie głośno. Chodzi oczywiście o książkę „50 twarzy Greya”. A konkretnie o ciągnącą się w nieskończoność scenę rozdziewiczenia Any. Z każdą kolejną linijką moja buzia otwierała się szerzej ze zdumienia. Przyznaję, że dawno nie czytałam takiego science–fiction. Oto młoda dziewczyna, która nigdy się nie masturbowała, nie zna swojego ciała, nie miała wcześniej żadnych kontaktów seksualnych, podczas swojego pierwszego razu przeżywa elektryzujący orgazm. Jej kochanek okazuje się seksualnym geniuszem, który zna jej ciało lepiej niż ona sama. Wie, gdzie i jak dotknąć, aby wydobyć z jej gardła jęki rozkoszy i błagania o więcej. W trakcie stosunku przed Aną rozstępuje się niebo, a rozkosz spływa na nią niczym objawienie. Wszystko jest idealne, seks smakuje fantastycznie, a bohaterka od razu chce to przeżyć ponownie.


Dotrwałam do końca i ręce mi opadły. Miałam ochotę zapytać autorkę książki, na jakim świecie ona żyje i dlaczego przekazuje swoim czytelniczkom taki fałszywy schemat? Wyobrażam sobie, że pierwsza eksploracja cipki penisem może być przyjemna. Jednak powinny ku temu zaistnieć pewne warunki (np. wcześniejsze poznanie własnych potrzeb i reakcji na konkretne pieszczoty), których w tej opowieści ewidentnie zabrakło. Kobieta była bierna i totalnie nieobyta w temacie, a mężczyzna dokładnie znał jej potrzeby. Hmm, może odwiedził wróżkę?


Ta nieszczęsna scena poniekąd zainspirowała mnie, aby odświeżyć w pamięci pierwsze kroki odkrywania mojej seksualnej przyjemności w parze z mężczyzną. Nie należę do specjalnie pruderyjnych kobiet, więc jego dotyk mnie nie krępował. Był przyjemny od samego początku, ale z czasem stał się, że tak powiem, adekwatny do moich czułych punktów i potrzeb. Z każdą pieszczotą robiło się przyjemniej. Chemia działała jak trzeba, więc i chęci fizycznej bliskości nie brakowało. Z najbardziej błogim uśmiechem na twarzy wspominam jego palce. Były bardzo zwinne. Moja cipka nigdy nie narzekała na kontakt z nimi. I ten język. Tak, język zawsze doprowadzał mnie na szczyt. Początkowo doznania były delikatne, subtelnie rozkoszne. Wraz z miesiącami praktykowania stały się intensywniejsze. Seks oralny mnie nie krępował. Niemalże od początku naszych seksualnych zbliżeń byłam ciekawa, jak to jest poczuć męski język między udami. I dowiedziałam się, że fantastycznie. Aż któregoś razu, zupełnie naturalnie, przyszedł w końcu czas na pierwszą eksplorację cipki penisem lub, jak kto woli, na nasz „pierwszy raz”. Moje doznania z tamtego wydarzenia stoją nieco w opozycji do idyllicznej wizji zawartej w „50 twarzach Greya”. I z tego co mi wiadomo pewnie większość kobiet nie odnalazłaby się w scenie rysowanej przez E.L. James.


Wracając jednak do moich osobistych przeżyć, z tamtej pamiętnej nocy najprzyjemniej wspominam grę wstępną. Długie pieszczoty sprawiły, że oksytocyna radośnie rozproszyła się po moim ciele. Było mi błogo i bardzo mokro. Dzięki temu pierwsze spotkanie penisa z moją cipką nie było wybitnie bolesne. Tylko trochę, bardziej na początku niż później. Nie było też wybitnie przyjemne, ot, raczej bardzo neutralne, ale jednocześnie ciekawe. Nie przypominam sobie, aby rozstąpiło się nade mną niebo z rozkoszy, o orgazmie nie wspominając. Myślę, że moje oczekiwania były adekwatne do tego, co się wydarzyło. Partner stanął na wysokości zadania. Cieszę się, że to był on, ponieważ czułam się z nim naprawdę komfortowo. Zapożyczając słowa ze slangu romantyczek: to był „ten właściwy” :)


Moje wspomnienio-refleksje zmierzają ku końcowi. Generalnie miałabym ochotę powiedzieć pani E.L. James, aby nie utrwalała w dziewczynach i młodych kobietach nierealistycznych wyobrażeń dotyczących pierwszego seksu. Czy też ściślej: pierwszego kontaktu cipki z penisem. Zamiast tego można napisać, że masturbacja jest fajna i potrzebna, aby poznać swoje ciało, a w przyszłości czerpać radość z seksu z partnerem/partnerką. Gdybym żywiła tak nierealistyczne oczekiwania wobec „pierwszego razu”, pewnie po wszystkim byłabym załamana i przerażona. A także oporna wobec dalszego smakowania seksu. Zamiast tego miałam świadomość, że początki bywają różne. A z czasem robi się (najczęściej) tylko lepiej.



Tekst ukazał się w ramach świątecznego konkursu, w którym rozdajemy zapierające dech nagrody.   


Zobacz też: 50 nudnych twarzy Greya i antyseksualna bohaterka XXI wieku

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 3)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12012.12.18, 22:36

Marta
Ruda - ja jeszcze nie czytałam tej ksiażki, ale chyba nie mam na nią ochoty, skoro takie w niej "rewelacje". . . ech. . . i to są niby bestselery. . .
# 22014.06.25, 20:30

Bekama
Ojejku. Przecież to tylko fikcja oparta na sexie i zasadach bsdm oraz harlekinach. . .
# 32015.09.12, 07:01

Dokidoki. morning
To, że pierwszy raz jest nieudany, to kit wciskany mi przez całą nastoletniość. Wierzyłam w ten kit, a jako 19-latka zostałam przyjemnie zaskoczona.

Zawsze mówiono mi, że pierwsze zbliżenie to ból, krew, zero orgazmu. Sprawdziło się tylko pierwsze.

Jako nastolatka szybko odkryłam, że masturbacja, wszem i wobec propagowana przez psycholożki, nie daje nic. Nie czułam nic, a co dopiero przyjemności. To tak, jakby laskotac się własną ręką pod pachą - gdy robi to ktoś inny, coś się czuje, gdy samemu - nic. Myślałam, że jestwm nienormalna.

Natomiast miłosne i erotyczne interakcje z mężczyznami zawsze były podniecajace. Pierwszy raz był bardzo udany. Po wszystkim zwierzylam się partnerowi, że to mój pierwszy orgazm w życiu, że nie lubię masturbacji i. . . Zostałam zrozumiana.

Dopiero po roku regularnego seksu połączonego z miłością zrozumiałam, że masturbacja może być fajna.

U mnie było odwrotnie - to seks i mężczyzna nauczyły mnie rozumieć własne ciało. Pierwszy raz był bardzo udany, bo byłz ddobrą osobą i byłam w dobrym wieku. Gdyby facet był beznadziejny lub byłabym za młoda, pewnie w ogóle nie byłoby fajnie.

Seks nie rządzi się stereotypami. Istnieją kobiety, które nie lubią zbyt długiej gry wstępnej (gdyż np. psuje nastrój i obniża napięcie, powoduje niecierpliwosć). Istnieją też takie, które obok pornografii i erotyki przechodzą obojętnie, a zamiast tego np. jazda na deskorolce sprawia, że mają ochotę na seks.

Warto w młodym wieku odkryć,że my, kobiety, jesteśmy różne. Nie narzucać sobie zachowań promowanych przez tandetą literaturę i społeczne stereotypy ;))

podobne artykuły

10. urodziny mojej seksualności
Pogłaskałam kartki, szczególnie rozczuliłam się wtedy, kiedy doszłam do wpisu o moim pierwszym razie. Pisałam, jak cudownie było i jaka jestem szczęśliwa.
 
”Voca i Karo o seksie gadajo”: Like a virgin
W kulturze tkwi bardzo mocny podział – w zakresie kobiecej seksualności – na madonnę i ladacznicę, dziewicę i dziwkę. Co więcej, możemy być albo cnotliwymi, aseksualnymi dziewicami, albo „dziwkami”, które pozwalają sobie na wyrażanie seksualności i na to, żeby mieć życie seksualne. Kultura nie przewiduje wzorca, w którym łączy się szlachetność dziewicy i zmysłowość kobiety seksualnej.
 
Prawiczek po trzydziestce, czyli późna inicjacja seksualna
Gdy trafiają do mnie osoby w wieku lat 30-40 lat, które jeszcze nie przeszły inicjacji seksualnej, często widzę, że koszty takiego opóźniania inicjacji są dla nich spore. Wiąże się to z rosnącą obawą przed wchodzeniem w relacje intymne i z różnymi obawami np.: przed niepowodzeniem i kompromitacją (czy stanę na wysokości zadania, czy nie zostanę wyśmiany itp.). Im dłużej czekamy, tym obawy są silniejsze i trudniej je pokonać.
 
Ja, Kobieta, nie zamierzam ”być czysta” do ślubu
Często zdarza się, że prowadzę dyskusje z moją babcią odnośnie czystości przedmałżeńskiej. Mam dwadzieścia dwa lata, więc temat jak znalazł. Kiedyś, około dwóch lat temu popełniłam spory błąd i wstąpiłam do Ruchu Czystych Serc.
 
Pierwszy kochanek
Mój pierwszy kochanek był brzydki jak noc i piękny jak demon. Jego penis był w dotyku jak aksamit. Dotyk jego dłoni elektryzował, byłam przy nim tak wilgotna, że można by nawadniać pola całego Egiptu. Byłam z nim całkowicie szczera i niedoświadczona. Nie wiedziałam nic. Byłam z nim otwarta i czułam się taka kochana, adorowana, akceptowana. W jego dłoniach, przy nim byłam jak bogini. Nie było pośpiechu, tylko fascynacja. Rozpływaliśmy się w długich, upojnych godzinach pieszczot, czasem towarzyszył nam księżyc, a czasem słońce. Było pięknie.
 

najnowsze artykuły

Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
seksualność kobiet » książki
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
komentarze (1)
A przecież, jeśli chcemy dotrzeć do rdzenia seksualności i poznać kobiety w ich seksualnej mocy, to opowieści porodowe będą jednym z tych tematów, w których owa moc najpełniej będzie się manifestować. Dlatego, mężczyzno, jeśli chcesz ujrzeć Boginię w kobiecie, która żyje obok Ciebie, sięgnij po tę książkę!
 
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?
Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 
Lubię seks ze sobą!
seksualność kobiet » masturbacja
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 









zobacz też

”Pizduś”, ”cipeusz” itp. Kogo chcesz obrazić?

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter