Całą drogę od niego do domu myślałam, czy jestem obiektem pożądania, czy to coś więcej, wyrażone w mało subtelny sposób. Przedmiotowe, szybkie, ot, podotykam sobie. A co mi tam. Byliśmy sam na sam, po raz pierwszy bliżej i takie określenie! - nie mogłam wyjść z oburzenia.
Kiedy dotarłam do domu, padłam na kanapę i wciąż myślałam: co chciał mi zakomunikować? Zaczęłam wymieniać nazwy, jakie znam na moją „część ciała”. „Cipka”, „wagina”, „srom”. Okropne. Sromota dla kobiet mieć między nogami takie „coś”. Stwierdziłam więc, że pipka mi się podoba. I że mój adorator wcale mnie nie chciał obrazić. Obraziłby mnie, gdyby powiedział: „cipa”, „tam”. Z jednej strony przecież mamy grube słowo, a z drugiej, tabu. Jakbym nic nie miała i nie czuła albo była „na sprzedaż”.
„Pipka”. Tak naprawdę nigdy nie zastanawiałam się, jak wygląda, nie dotykałam jej, nie muskałam. Była dla mnie do pierwszego razu, który oczywiście musiał być nieprzyjemny i musiał cholernie boleć, miejscem sikania. Nie miejscem pieszczot, zabiegów. Dopiero z biegiem lat odkrywałam, że wokół „pipki” kręci się cały przemysł. Dopasowane majteczki, stringi, koronki, majteczki z „dziurką”. Zaczęłam najpierw zwracać uwagę na to, co ubieram, a potem, z konieczności estetycznej, zaczęłam oglądać siebie, jak prezentuję się w bieliźnie. Jak wygląda „to tam”. Nie byłam z „tego” zadowolona, ale zostawiłam wszystko biegowi czasu. Do momentu, aż mój ówczesny partner nie powiedział: czy Ty nie robisz „małej” fryzury?
Osłupiałam. Że co? - zaczęłam go wyśmiewać. Nie podoba Ci się, to zmień obiekt seksu. - Ależ nie - powiedział. Po prostu jeśli mi zaufasz, ogolę ją.
Czułam tylko, jak wypieki wypełniają moje policzki. Przecież golą się kobiety, które dają za pieniądze... takie miałam przekonanie o dbaniu o wygląd intymny. Chcąc nie chcąc, uległam. Urok tego mężczyzny był dla mnie wystarczającą nagrodą za katusze. Bo rzeczywiście potem je przechodziłam. Wszystko mnie swędziało, jakbym dostała pokrzywki, uczulenia. Nie byłam w stanie normalnie chodzić, pocierałam się o różne miejsca. Jak robią to inne dziewczyny? Napisałam na forum kobiece. Z drugiej strony, czułam, że nie lubię być „naga”. Powiedziałam partnerowi o swoim odczuciu. - Jak chcesz – ze spojrzenia wywnioskowałam, że nie będę „tam” pieszczona.
Goliłam się więc z rzadka, raczej przycinając owłosienie i zostawiając fantazyjne kółko. Dużo wygodniej, mniej „goło”. Ale „pipka”? Wzięłam lustro i niemal na nim usiadłam. - Co tak naprawdę mam między nogami? - nigdy się sobie nie przyglądałam. Pamiętałam co prawda przekrój „żeńskiego narządu rozrodczego”, jak to ładnie opisywali autorzy podręczników do biologi. „Sztuka kochania”? Mówiła o pochwie. A to tylko część „narządu”. „Pipki”. Postanowiłam się dotknąć, sprawdzić, jak reaguję. Ależ było przyjemnie! To było to! Ale zaraz, potrzebuję do tego pomocnika. Chwyciłam za telefon:
- Przepraszam, że tak zareagowałam. Miałeś rację. To jest PIPKA! - krzyknęłam.
- A widzisz, ja bardzo lubię ją tak nazywać – zachrypiał adorator.
- Chciałbyś ją zobaczyć? - powiedziałam, choć paliło w gardle.
- Kiedy?
- Nawet teraz. Mam na to właśnie teraz ochotę. Dopiero ją odkryłam. I muszę powiedzieć, że masz podwójną rację. Ona jest ładna.
W międzyczasie przeszła mi przez głowę jedna myśl. My nie uczymy się seksualności od siebie. My się jej wciąż uczymy od facetów. To oni widzą nasze „cipki”, „pipki”, „muszelki”, „krzaczki”, one je podniecają. My chcemy je wciąż ukrywać, wstydzimy się, kiedy o nich mówią. Wciąż są dla nich, a nie dla nas, jakby istniały tylko w momencie zbliżenia, pieszczot, bliskości. Kiedy je wreszcie odkryjemy dla siebie?
| # 19 | 2012.03.11, 18:17 |
![]() ola i łukasz | ja uwielbiam swoja cipke i sikac po niej |
| # 18 | 2011.10.22, 16:58 |
![]() ja . . . | kto chętny na sex . ? :) |
| # 17 | 2011.10.16, 18:48 |
![]() wiesiek | wspaniale piszesz cudownym jezykiem. Dzieki |
| # 16 | 2011.09.16, 07:50 |
![]() ola | lubię chodzic goła ja nie wstydzę sie swojego ciała |
| # 15 | 2010.12.07, 08:47 |
![]() aldin | moze o to ze cipa czy kutas to brzydkie slowa, ale tycza sie tego samego (analogicznie), |
| # 14 | 2010.12.06, 23:37 |
![]() Voca | E? A w ogóle to o co chodzi? |
| # 13 | 2010.12.06, 19:50 |
![]() lleee | Co to ma być: To jest PIPKA! jakby nie wiedziała co to jest cipa u kobiet . żal. pl |
| # 12 | 2010.11.25, 23:41 |
![]() Marta | Dobre teksty, to i dobre komentarze :) |
| # 11 | 2010.11.25, 11:05 |
![]() Ja. . . | Dobre komentarze |
| # 10 | 2010.10.29, 00:03 |
![]() homer | Lubie kobiety i one mnie lubia:-) "Pipka" to post, ktory podobnie jak caly ten portal pomaga zrozumiec sie i polubic kobietmi mezczyznom |
| # 9 | 2010.10.20, 16:43 |
![]() Sali | Czytając ten tekst przypomniała mi się wizyta u ginekologa (mężczyzny). Pewnego dnia również postanowiłam zmienic "fryzurę" i zrobiłam swoją koleżankę na łyso. Mój lekarz humorystycznie zauważył zmianę krótkim -"O. . . na bobasa" ;) |
| # 8 | 2010.10.19, 22:05 |
![]() jakis tam | cóż, znalazlem sie tu przypadkiem. . . Tak czytam ten tekst i muszę powiedzieć, ze nawet mi sie spodobał. Zainteresował mnie. Na prawde milo i szybko sie czytalo :) Co do słownictwa, to rzeczywiscie, nie ma jakiegoś dobrego wyrazu na tą część ciała. Dawniej jedyny wyraz jaki mi pasował to był angielski wyraz "pussy" i jego 'spolszczona' wersja "pusia" Ostatnio gdzieś na jakimś kanale w tv usłyszałem tłumaczenie "kicia" i muszę powiedzieć ze ten wyraz najbardziej mi obecnie pasuje. Nie jest wulgarny, wrecz przeciwnie, słodki. . i miło się kojarzy. A do tego pasuje do angielskiego A ze jestem z tych co od piersi wola kicie, to. . . No. . . dzięki za ten tekst, miło sie czytało |
| # 7 | 2010.10.06, 09:27 |
![]() Voca | Ależ. . . dlaczego od razu czarna owca?:) Męskie awatary też są i to pod dostatkiem:) A temat tabu staramy się oswoić:) Zapraszam więc do zabawy i wypowiadania się:) |
| # 6 | 2010.10.05, 23:12 |
![]() Suchywilk | Dobry wieczór Miłe Panie. Co dziwne dopiero jakiś czas temu zauważyłem, że w naszym rodzinnym języku nie ma słów 'odpowiednich' do opisywania spraw intymnych, narządów płciowych. . . Tzn, nie do końca ich nie ma. . . Przecież są, mamy więc zbiór słów 'słównikowych' (suche terminy, które często nie oddają emocji. . . ), bądź słowa wulgarne (za takie między innymi uważam: pipka, pipa). . . Ja sam o Tej Części Ciała mojej Ukochanej lubię myśleć: cipcia lub muszelka. Nie ma (wg mnie) w języku polskim słów 'pośrodku', pomiędzy tymi z uczonych książek, a tymi z ulicy. Nie ma słów, które brzmiałyby ładnie i niosły ze sobą odpowiedni ładunek emocjonalny. . . Mam wrażenie, że Polacy nie potrafią mówić o sprawach dotyczących seksu. U nas jest to ciągle tabu. Nie uczymy także naszych pociech odpowiedniego stosunku do spraw intymnych. Uczą się same z podwórka, od kolegów. . . Sam przez to przeszedłem, zanim nie zrozumiałem że nie w tym rzecz. Przepraszam, że poruszyłem temat (trochę) inny niż ten z opowiadania. Co do samego opowiadania to jest ciekawe, dowcipne i krótkie, co w tym przypadku uważam za baaardzo duży plus. Czuję się na tym forum jak czarna owca. . . Bałem się, że nie będzie 'męskich' awatarów. pozdrawiam serdecznie |
| # 5 | 2010.09.12, 22:01 |
![]() lin | ooo, faktycznie trzeba trafić na odpowiednie osoby żeby rozmawiać z nimi otwarcie na tak intymne tematy, ale to musi być tak samo odpowiednia kobieta jak i odpowiedni mężczyzna. I zawsze będzie jakaś nutka skrępowania, często maskowana przez humor, ale nie szkodzi, ważne żeby w ogóle mówić o swoich uczuciach, doświadczeniach, obawach, problemach, radościach i przyjemnościach. Dobrze jest mieć z kim się podzielić sobą :) |
| # 4 | 2010.09.12, 21:51 |
![]() Voca | Myślę, że coś w tym jest, że często pierwsze kroki do wyzwolenia stawiamy dzięki naszym mężczyznom. Często bardzo trudno jest znaleźć kobiety, któreby zrozumiały nasze odczucia, a jeszcze trudniej takie, które chciałyby o tym porozmawiać. Teraz, choćby dzięki internetowi jest łatwiej, ale jeszcze kilkanaście lat temu nie było to takie proste:) Wy, które piszecie te teksty i komentarze - rozumiecie mnie, a ja Was rozumiem, ale wielekrotnie wcześniej przekonałam się, że niektórych tematów lepiej nie podejmować, bo "koleżanki" zaraz na mnie naskoczą. Koledzy - na szczęście - nie byli tak zszokowani ani zniesmaczeni tym, co postulowałam :) A tekst - rewelacja:) Trochę się koemntów do niego pojawiło na FB, możecie i tam zajrzeć:) |
| # 3 | 2010.09.12, 21:01 |
![]() lin | Bardzo fajny artykuł, jednak nie zgodzę się że same nie uczymy się własnej seksualności - to jak wszystko jest względne i po prostu zależy od człowieka. Ja odkryłam moją waginę już spory czas temu i nie potrzebowałam do tego żadnego osobnika płci przeciwnej ;). Uwielbiam ją, i uważam, że jest niesamowita, a mężczyzna który potrafi to docenić i tak jak partner z dialogu w artykule pomóc w zachwycaniu się i uświadamianiu jest skarbem prawdziwym :) |
| # 2 | 2010.09.12, 19:10 |
![]() Alicja | Świetny artykuł, cudownie napisany, dzięki za tę chwilę przyjemności czytania :) |
| # 1 | 2010.09.11, 19:35 |
![]() Marta | WOW. Jak z Monologów waginy, tylko, że w polskich realiach. Super! Świetny tekst i bardzo intymny. Mam nadzieję, że jeszcze ktoś oprócz mnie, go przeczyta i się zachwyci :D A co do golenia - faktycznie, trzeba się do tego przyzwyczaić. Sama bardzo nie lubię mieć włosów łonowych, niewygodnie mi z nimi. Ale zanim moja skóra się do tego przyzwyczaiła, to trochę wody upłynęło. Na szczęście wszelkie otarcia i swędzenia minęły bezpowrotnie. |
Zapomniana – odnaleziona JA
Warsztaty o seksualności dla kobiet
Wagina - kobieca duma między nogami (warsztat)
Waginy polskie
„Waginatyzm” instalacja Iwony Demko
AwaS:
Lalka25, wszystko w \"normie\", tzn. OK.
gosc:
dalbym ciorgazm iejeden silny moim 20cm penisem aaaa w pu pozycjach
Gunia:
@h-s: Krew ma temperaturę ciała i często nie czuć, że coś cieknie.
Women29:
Która z pań się masturbuje?