krew

Ja podlewam nią kwiaty. Przyjaciółka zostawią ją w miejscach mocy. Jeszcze inna wylewa wraz z wodą po prostu przed domem. W ten sposób księżycowa krew wraca do Ziemi. Wiem, że jest nas coraz więcej, coraz więcej kobiet uczestniczy w tym niekończącym się rytuale.

Ceremonia była poświęcona wszystkim młodym kobietom, które w poprzednim roku zaczęły krwawić. Na początku tygodnia każda dziewczynka wybrała „Księżycową Matkę”, która pod koniec tygodnia miała uczestniczyć z nią w ceremonii, pomóc jej w przygotowaniach, podzielić się opowieściami związanymi z krwawieniem, a w noc przed rytuałem wyśnić dla niej „księżycowe imię”. 

Były kiedyś na Ziemi cywilizacje, które szanowały kobiecą miesięczną Krew. W których kobiecy cykl, kobiece ciało było uznane powszechnie za święte i boskie. W tych cywilizacjach kobiety miały wysoką społeczną rangę, pełniły ważne role: były kapłankami, królowymi, liderkami. 

Odkryciem ostatnich kilku miesięcy jest kubeczek menstruacyjny – niewielki silikonowy zbiornik w kształcie dzwonka, który gromadzi krew wewnątrz pochwy. Składam go na pół i wkładam do pochwy dwoma palcami, gdzie otwiera się i dostosowuje do jej kształtu. Kubeczek zrewolucjonizował moje przeżywanie miesiączki, jej charakter i stosunek do mojej pochwy i ciała.

Patrzę w lusterko. Płynie ze mnie krew. Czerwona, pięknie wygląda na wargach sromowych. Płynie sobie i spokojnie wsiąka w ręcznik. A ja patrzę zafascynowana, jak na mały pierwotny cud. Myślę, że wyglądam pięknie. 

Rzeczywiście tabu związane z kobiecą fizjologią jest dramatyczne. Oczywiście, chodzi o to, że to jest krew stamtąd, w związku z tym ona jest gorsza niż fekalia. Rodzenie, dawanie życia wydaje nam się obrzydliwe tak samo, jak fizjologia, która temu towarzyszy.