dział: kochanek / kochanka

Granice

Ona
dodano: 2012.05.15
Czym jest zdrada w monogamicznym heteroseksualnym związku? Gdzie leżą granice tego, co ubogaca relację, a tego, co może ją zburzyć?

Pamiętam rozmowę z koleżanką na temat naszych związków, w których częste są wielomiesięczne okresy, gdy od partnerów dzielą nas setki kilometrów. Chciała wiedzieć, czy nie czuję pokusy wobec wszystkich tych mężczyzn, których mam na wyciągnięcie ręki. Innymi słowy: jak sobie radzę z pożądaniem.

Odpowiedziałam, że zwracam na nich uwagę bez wyrzutów sumienia. Związek z wybranym partnerem nie sprawił, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przestali mnie pociągać. Zdarza mi się fantazjować o seksie z nimi, flirtować, wybierać się gdzieś tylko we dwoje. Jakie było jej zdziwienie, gdy dodałam, że mój partner wie o tym i ani nie uważa flirtu za zdradę, ani nie czuje potrzeby sankcjonowania moich fantazji. Wręcz przeciwnie, biorąc pod uwagę to, jak bardzo sprowadziłam swoją seksualność do podziemia w okresie, zanim go poznałam, jest uradowany, że już nie praktykuję samocenzury wobec tego, o czym chcę marzyć.

Flirt okazał się być jeszcze bardziej kontrowersyjnym tematem. Czy jest już zdradą, czy też jeszcze nie? Myślę, że nie chciałabym się wyrzec tego dreszczyku, który wiąże się z wymianą zaczepnych spojrzeń i uwag, piciem wina z jednego kieliszka, wspólnym tańcem.

Potencjalny zakaz mógłby mieć różne uzasadnienia. Może owi mężczyźni nie wiedzą, że jestem z kimś związana i flirtując, zwodzę ich? Otóż nie. Mamy jasny obraz wzajemnych powiązań. Śmiem twierdzić, że właśnie owa z góry przewidziana niedostępność stwarza najlepsze warunki do flirtu. To sytuacja na wzór średniowiecznego ideału miłości dworskiej, gdzie relacje miały być trawione nieugaszonym pragnieniem, a obiekt fascynacji był nieosiągalny z powodu swej pozycji lub małżeństwa. Z jednej strony ciekawość i lepki sok zakazanego owocu, a z drugiej gorzki smak zanegowanego spełnienia. Oddanie się flirtowi i najdzikszym fantazjom o drugiej osobie przychodzi tym łatwiej, im większa świadomość, że nigdy nie przyjdzie nam zweryfikować wyidealizowanego obrazu.

A może pomimo określonych reguł, flirt jest igraniem z ogniem? Obawy, że zacznie się na niecenzuralnych żartach, a skończy w sypialni, są obce osobie pewnej swoich uczuć i partnerowi, który darzy ją prawdziwym zaufaniem. 

Na myśl o zdradzie zazwyczaj wyobrażamy sobie przysłowiową alkowę z kochankami in flagranti. Kiedy jednak zapytamy, jakie dokładnie czyny są przekroczeniem granic związku, odpowiedzi będzie tyle, co przy próbach definicji pierwszego razu. Dla jednych namiętny pocałunek skazuje na potępienie, dla innych wspólnie zaaranżowany trójkąt w skądinąd monogamicznym związku nie narusza jego fundamentów. Cały czas poruszamy się jednak na obszarze określonych form fizycznego kontaktu. Czy słusznie?


W sytuacji, kiedy relacja sprowadza się do fizycznej wyłączności, złamanie tej zasady pozbawia związek racji bytu. Gdy jednak więź partnerów składa się z różnych elementów, fizyczny akt zdrady może być tylko namacalnym znakiem zbudowania z inną osobą relacji ważniejszej od tej pierwotnej. Jeśli miałabym obawiać się flirtu, to tylko w kontekście niekontrolowanego zaabsorbowania drugą osobą, kierowania energii na budowanie relacji z nią zamiast z partnerem. Czy emocjonalne zbliżenie się do kogoś bardziej niż do naszej drugiej połowy nie jest w istocie zdradą poważniejszą od chwilowego poddania się pożądaniu ciała?

Tekst ukazał się w ramach konkursu Orgazmy dla dwojga.
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 1)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12012.05.18, 11:16

de99ial
Temat bardzo interesujący.

Zacznę może od flirtu. Dla wielu mężczyzn stanowi on "zaproszenie" do czegoś więcej, tymczasem jest to zwykła zabawa, gra słowem. Przynajmniej dla mnie. To, że z kimś filtruję ;) nie znaczy, że mam ochotę na zbliżenie fizyczne z tą osobą. Ot czuję się wystarczająco komfortowo w jej towarzystwie aby pozwolić sobie na różnego rodzaju gierki słowne, ale nic więcej (ale ja podobno jestem wybrykiem natury. . . ).

Moja kobieta też nie dostanie zakazu flirtu o ile i dla niej jest to tylko gierka słowna, czyli nie przekracza tej granicy, jakże istotnej. Fantazje czy sny o innych też mnie nie ruszą, to tylko fantazje i sny :)

Zdrada zaś to - co wynika z tekstu ale jest nieco zawoalowane - dzielenie się intymnością z kimś innym niż swoim partnerem/partnerką. Bo to intymność jest kluczowa i ona ma znaczenie. Dla jednych pocałunek namiętny jest takim elementem, dla innych penetracja nie. Najgorzej jest jak dobiorą się dwie osoby, które mają nieco inne spojrzenie na granicę. Jeśli dla jednej osoby akt fizyczny nie jest tożsamy z intymnością (co już świadczy o problemach z psychiką bo jednak jest, niezależnie od płci) a dla drugiej jest to żadne wyjaśnienia nie pomogą - partner zostanie skrzywdzony takim czynem.

Temat rzeka :) Ale intymność gra pierwsze skrzypce, wszędzie i zawsze :)

podobne artykuły

Kto i dlaczego boi się O TYM rozmawiać?
Rozmowy o seksualności to często rozmowy o miłości, intymności, ekstremalnej bliskości. A także o tym, co działa i nie działa dla mnie. Co mi się podoba, co bym chciał/a inaczej. Więc jeśli nie masz nawyku częstego, szczerego empatycznego rozmawiania z partnerem/partnerką o tym, co się między Wami dzieje – możesz mieć opór, żeby tak nagle wyskoczyć z takim tematem.
 
Wciąż jesteś singielką? Za mało się starasz!
Wiem, jaka jesteś: jesteś głupia, gruba i wybredna. A skąd to wiem? Z mediów. Z netu. Z prasy. Bo przecież nie znam Cię osobiście. Wiem tylko to, co sądzą o Tobie psychologowie. I co być może... sama o sobie sądzisz.
 
Jeden sekret podtrzymania namiętności w długoterminowym związku
Czytelniczka bloga Karo Akabal pisze o tym, że zniknęła jej ochota na seks, ale wciąż lubi się przytulać z mężem. Co zrobić, aby w długoletnich związkach mieć ochotę nie tylko na przytulanie?
 
Związek albo się rozwija, albo zwija
Dwoje staruszków siedzi blisko siebie na ławeczce w parku, trzymając się za kruche już ręce. Najczęściej pomyślimy, że to para szczęściarzy; “Jak oni muszą się kochać, że po tylu latach wciąż się za te rączki trzymają!”. A my widzimy to zupełnie odwrotnie. Oni się kochają, bo się za te rączki trzymają! Inaczej mówiąc stały, czuły kontakt fizyczny jest najlepszym fundamentem dla podtrzymania uczuć w długoterminowych relacjach partnerskich.
 
Fantazja o innym
Pierwszy raz od dość dawna, jakiś inny mężczyzna poruszył moją wyobraźnię. Bo gdy jestem w związku, nawet nie całe dwa lata, to kiedy obcy mężczyzna uśmiecha się do mnie, czy zagaduje to jest to niczym świeży letni wietrzyk.
 

najnowsze artykuły

Kobiety odzyskują głos i wpływ!
seksualność kobiet » wiadomości
Kobiety odzyskują głos i wpływ!
komentarze (1)
Świat się zmienia, a kobiety stają się coraz bardziej odważne i solidarne.
 
Mit monogamicznej samicy
seksualność kobiet » artykuły
Mit monogamicznej samicy
Poliandria, praktyka kopulacji z licznymi samcami, jest [...] jedną z najbardziej rozpowszechnionych strategii rozrodczych samic. Aż dziw bierze, że dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku naukowcy zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że normę u samic stanowi właśnie poliandria, a nie monogamia (dokonywanie rozrodu z jednym partnerem).
 
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
seksualność kobiet » artykuły
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
komentarze (1)
Zmieńmy konwersację na temat naszych piersi z „jak uniknąć raka piersi i wcześnie go wykryć” na „jak mieć zdrowe piersi i czerpać z nich radość”.
 
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
seksualność kobiet » artykuły
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
W kulturach celtyckich młodą dziewicę postrzegano jako kwiat; matkę jako owoc; starszą kobietę jako nasiono. Nasiono niesie wiedzę i potencjały wszystkich zawartych w nim składników. Zadaniem kobiety po okresie menopauzy jest zasiewanie w społeczności tej kwintesencji prawdy i mądrości.
 
Odsłoń cipkę na Wawelu! O rytuale ana-suromai w praktyce
seksualność kobiet » artykuły
Odsłoń cipkę na Wawelu! O rytuale ana-suromai w praktyce
komentarze (6)
Ana-suromai to starożytny rytuał błogosławienia świata i udzielania mu swojej seksualnej mocy poprzez odsłonięcie kobiecych genitaliów. Tak kobiety błogosławiły świat m.in. w starożytnym Egipcie, o czym możemy przeczytać u Herodota i Diodora Sycylijskiego.
 








zobacz też

„Zdążę wyjąć”, czyli o tym, że ciąża nie bierze się z masturbacji

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter